Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 17 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Bartyzel arrow Męki twórcze nienatchnionych geniuszy
Saturday 23 January 2021 02:44:13.31.
migawki
 

24.01.2021 Bielsko Biała – 83 comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy i Msza święta w rycie klasycznym za Ojczyznę

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Męki twórcze nienatchnionych geniuszy Drukuj Email
Wpisał: Prof. Jacek Bartyzel   
07.03.2018.
H1 { margin-bottom: 0.21cm; }H1.cjk { font-family: "Droid Sans"; }H1.ctl { font-family: "FreeSans"; }P { margin-bottom: 0.21cm; }

Męki twórcze nienatchnionych geniuszy

Prof. Jacek Bartyzel http://prawy.pl/67238-meki-tworcze-nienatchnionych-geniuszy/





Przynajmniej dwa z „marcowych” sloganów są niezależnie od kontekstu i uniwersalnie słuszne: „literaci do piór” i „studenci do nauki”.

Zostańmy tu przy literatach. Ktoś jeszcze przed wojną (nie pamiętam kto, ale to nie takie ważne) porównywał typowego pisarza francuskiego z typowym pisarzem polskim.

Pisarz francuski, jak wstanie rano, dokona higienicznych ablucji i zje śniadanie, to idzie do gabinetu, siada przy biurku i pisze. Stalówką, piórem, na maszynie – wszystko jedno, ale pisze. Pisze przez trzy, cztery, pięć godzin, w zależności od normy, którą sobie sam wyznaczył. Wykonuje więc swoją pisarską robotę tak, jak każdy rzemieślnik, który codziennie idzie do swojego warsztatu, siada na zydlu i bierze do ręki narzędzia i rzecz, którą ma do zrobienia. I regularnie, rok w rok, publikuje nową powieść, nowy esej czy co tam innego uprawia. Potem już może robić na co ma ochotę: iść na spacer, do kawiarni, do teatru, do kina, do restauracji, gdziekolwiek.

Pisarz polski – a za takiego uważa się już kogoś, komu Hoesick wydał cieniutki tomik wierszy nakładem własnym, albo „Wiadomości Literackie” opublikowały jedno opowiadanie, które pochwaliło dwóch znajomych krytyków i orzekło, że ma zadatki na geniusza – czeka na natchnienie. A że natchnienie przychodzi kiedy chce, a jak nie chce, to w ogóle nie przychodzi, pisarz polski cierpi męki twórcze, które musi jakoś ukoić.

Na przykład w burdelu albo wódą, a najlepiej jedno po drugim. Najczęściej po prostu chleje z innymi pisarzami o zadatkach genialności u „Joska na Gnojnej” czy w innej spelunie, więc wtedy przecież pisać nie może, a potem też nie, bo śpi, a jak się obudzi, to ma kaca, więc też nie, a kaca trzeba wybić klinem. I tak da capo al fine, aż w końcu zapija się na śmierć i żegnają go nekrologiem, że był tak dobrze się zapowiadający, ale zgasł przedwcześnie, nie wykorzystując całej potencji swojego geniuszu.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.