Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 138 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Agentura II arrow Ale się sąd rozgrzał! Myszkiewicz-Niesiołowski
Thursday 02 April 2020 15:13:36.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
       Czy głupota jest grzechem?
 
W Y S Z U K I W A R K A
Ale się sąd rozgrzał! Myszkiewicz-Niesiołowski Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
21.08.2010.

Ale się sąd rozgrzał! Myszkiewicz-Niesiołowski

seawolf, 20 sierpnia, 2010 http://www.niepoprawni.pl/blog/1489/ale-sie-sad-rozgrzal

            I znowu sądy są rozgrzane do czerwoności, nowy wyrok w sprawie Niesiołowskiego- Myszkiewicza, czy jak tam się w końcu ten biedny, schorowany człowiek nazywa i ile pseudonimów nosi (nie mam na myśli pseudonimów z konspiracji). Jakaż niespodzianka, nie musi przepraszać Jarosława Kaczyńskiego za swoje kłamstwa. Oczywiście. To tylko w sprawach dotyczących Adama Michnika oponenci są ścigani za nieprawidłowa składnię i przecinek w złym miejscu, dzięki czemu trzeba przepraszać za to, że ojca Michnika, Ozjasza Szechtera nazwało się agentem NKWD, zamiast zdrajcą Polski, bo za to został skazany, a nie za agenturę. Szczegół, ale jednak ważny. Ważny, ale nie w każdym przypadku.

            Pisowskich polityków można znieważać i szkalować do woli, rozgrzany sad z wyrozumiałością oddzieli intencje od obiektywnej treści, albo obiektywne intencje od subiektywnej treści, wszystko jedno, kazuistyka pomoże ochronić reżimowych paszkwilantów i oddali pozwy zuchwałej opozycji, którym się ubrdały jakieś miazmaty, typu państwo prawa, prawa człowieka, standardy demokracji. Prominentom obecnej władzy wolno opluć i splugawić wszystkich i wszystko, włos im z głowy nie spadnie, politykom opozycji za każdą nieostrożną wypowiedź przywali się taki wyrok, że wyskoczą z kapci, żeby zapłacić karę. O, przepraszam, nie karę, o tym nie ma mowy, zapłacą jedynie za koszt ogłoszenia w prasie i telewizji w najlepszej porze, to przecież nie żadna kara, ani szykana, prawda? Kiedyś, w stanie wojennym nie karano za przewóz ulotek, broń Panie Boże, konfiskowano jedynie środek transportu, czyli samochód, w bagażniku którego znaleziono owe ulotki.

            Gdybym był złośliwcem, którym przecież nie jestem, zauważyłbym pewna zbieżność między sukinsyństwem ówczesnych sądów i sukinsyństwem sądów obecnych, ale przecież owym złośliwcem nie jestem, więc nic takiego nie sugeruję.

            Po prostu jednych wypowiedzi nie można traktować dosłownie, kierując się definicjami słownikowymi, a inne należy traktować dosłownie, kierując się definicjami słownikowymi, w zależności od tego, czy sąd jest rozgrzany i czy słowa te są wypowiadane przez szacownego polityka partii rządzącej, czy też przez pisowskiego gnojka, którego należy w majestacie prawa zgnoić tak, że by go komornik zlicytował.

            Pamiętam, jak Prezes Sądu Najwyższego Strzembosz krzyczał do dziennikarzy, że co się dziwią, ze środowisko sędziowskie się nie zlustrowało, skoro dziennikarze tak zaciekle atakowali idee lustracji. Dawno to było, ale pamiętam. Nie, żebym się zgadzał ze Strzemboszem, bo co ma środowisko dziennikarskie, nadziane ubeckimi agentami, jak kasza skwarkami do środowiska sędziowskiego, nadzianego ubeckimi agentami, jak kasza skwarkami? A oba wymienione do kleru, nadzianego ubeckimi agentami i polityków, nadzianych agentami, i paru innych środowisk nadzianych kapusiami? Nie ma co wskazywać palcem na innych, jak się nic nie zrobiło na swoim podwórku.

Czasem myślę sobie, ze należało zakupić na jakimś rynku, jak jeszcze były w Polsce wojska sowieckie, za parę flaszek wódki karabin maszynowy PPG , ze dwie skrzynki amunicji, poczekać do jakiegoś kongresu tych kanalii, wejść, przeładować i otworzyć ogień. Po prostu.

==============

Niesiołowski składał donosy na swoją NARZECZONĄ! 2008-09-03
Sprawa b. narzeczonej S. Niesiołowskiego

Osobą, która szczególnie ciężko przeżyła załamanie się Stefana Niesiołowskiego w śledztwie i jego sypanie na najbliższych, była jego ówczesna narzeczona Elżbieta Nagrodzka. W dramatycznym liście do redaktora naczelnego tygodnika "Ozon" Grzegorza Górnego, wystosowanym 1 lipca 2006 r., E. Nagrodzka tak pisała na ten temat: "Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów, i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji, przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że 'nic nie wiem o Ruchu' (...) Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji, (...) znałam Czumów wyłącznie towarzysko (patrz protokół z przesłuchania 30.VI.1970 r.), on - mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego przesłuchania (20.VI.), nie szczędząc detali. (...) Kiedy po wielu dniach przesłuchań (30.VI.) kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje 'Ruch', śledczy pokazał mi protokół z 20.VI., podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów z zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI., Marek Niesiołowski - 25.VI., a Benedykt Czuma - 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność 'Ruch' zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli, SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją 'ślubu w więziennej kaplicy'. Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwałam Niesiołowskiego i tych, którzy sypali, tchórzami i zdrajcami".
            Warto tu przypomnieć słowa napisane przez p. Elżbietę Nagrodzką (byłą narzeczoną Niesiolowskiego) w liście do marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza z 4 grudnia 2006 r. w związku z kolejnymi, godzącymi w nią przekłamaniami S. Niesiołowskiego: "Wnioskując także rewizję kwalifikacji moralnych Stefana Niesiołowskiego jako senatora, który zbudował swój autorytet na kłamstwie - jestem przekonana, że gdyby jego wyborcy oraz media w 1989 roku znali jego tchórzliwą przeszłość, nigdy nie zostałby posłem, ani z pewnością senatorem". Jakże wymowny komentarz do całej sprawy niechlubnego zachowania się rzekomego herosa S. Niesiołowskiego w śledztwie nt. "Ruchu" zamieściła Elżbieta Nagrodzka w końcowej części swego listu do naczelnego redaktora tygodnika "Ozon" Grzegorza Górnego, pisząc m.in.: "W międzyczasie Niesiołowski robił karierę polityka i kreował swój wizerunek herosa, który nie ugiął się w śledztwie. Jego przyjaciele nie oponowali, mieszkałam już za granicą (...). Wiem tylko, że przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi, kiedy PiS reprezentujący drogie mu niby wartości narodowo-chrześcijańskie odmówił mu miejsca na swojej liście wyborczej, zameldował się do jego konkurencji - Platformy Obywatelskiej! I następnie, wypłacając się PO, zaakceptował rolę pierwszego pałkarza Platformy, w jednym szeregu z 'Gazetą Wyborczą' i innymi liberalnymi mediami, TVN, Polsatem, Tok FM czy Radiem Zet. Zaiste, długa droga - od najemnika do wojownika!
            Niesiołowski zrobił ogromnie wiele dla zatajenia opisanych powyżej ciemnych plam ze swojego życiorysu. Przypuszczalnie jednak pamięć o tamtych ponurych dniach załamania i strachu powraca do niego wciąż w postaci męczących koszmarów sennych i budzi w nim potrzebę bezustannej agresji jako jedynej szansy dowartościowania!"

==========

zapomniał własnego nazwiska - nazwisko brzmi... Myszkiewicz

http://www.forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?f=11&t=9177#p135618

nazwisko brzmi... Myszkiewicz, bo tak naprawdę nazywa się wicemarszałek...
Czy ONI nie mogą wrócić do prawdziwych nazwisk?
http://www.dziennik.pl/polityka/article ... e_IPN.html
Niesiołowski odnaleziony na liście IPN
To lista hańby - grzmiał wicemarszałek Sejmu, Stefan Niesiołowski, gdy dziennikarze TVN24 powiedzieli mu, że nie figuruje na liście pokrzywdzonych, sporządzonej przez IPN. Dziennik.pl ustalił jednak, że nazwisko polityka tam figuruje. Tyle że nazwisko brzmi... Myszkiewicz, bo tak naprawdę nazywa się wicemarszałek. On sam tak bardzo przyzwyczaił się do drugiego nazwiska, że starego na liście nie sprawdził.
            Stefan Konstanty Myszkiewicz-Niesiołowski - to pełne nazwisko polityka Platformy, który denerwował się, że IPN nie umieścił go na liście represjonowanych w czasach PRL - podobnie jak nie ma tam Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego.

===============

 U mnie pisaliśmy o nim tu:

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=864&Itemid=100

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=839&Itemid=100

A bezczelny, zamiast schować się do mysiej dziury, gulgoce ciągle

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.