Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 52 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Żydowska agresja III . Po chucpie w KONGRESIE. arrow Pani ex-Boni, Jan Grabowski, szewc Franaszek i 101 Batalion Niemieckiej Policji. Judenjagd.
Monday 23 September 2019 09:28:54.27.
migawki

         

                A co wieje z Warszawy? – Optymizm...
 
W Y S Z U K I W A R K A
Pani ex-Boni, Jan Grabowski, szewc Franaszek i 101 Batalion Niemieckiej Policji. Judenjagd. Drukuj Email
Wpisał: Pink Panther   
26.05.2018.

Pani ex-Boni, Jan Grabowski, szewc Franaszek i 101 Batalion Niemieckiej Policji. Judenjagd.

Ale o tym duet Grabowski Engelking und przyjaciele nie napiszą, bo zamówienie jest na 300 mld USD w fantach z Polski i musi być podkładka.

==============================

Pink Panther

http://pink-panther.szkolanawigatorow.pl/pani-boni-jan-grabowski-szewc-franaszek-i-101-batalion-niemieckiej-policji



Najpierw było „polowanie na Żydów” czyli „Judenjagd”. Termin ten ma źródła niemieckie i został przypomniany m.in. w książce historyka Daniela Goldhagena pt ”Hitler’s Willing Executioners: Ordinary Germans and the Holocaust”. Po polsku została ona wydana w roku 1999 przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka pt. „Gorliwi kaci Hitlera: Zwyczajni Niemcy i Holocaust”.
Książka profesora Goldhagena miała być odpowiedzią na pracę znanego historyka amerykańskiego Christophera Browninga pt. „Ordinary Men: Reserve Police Bataillon 101 and the Final Solution in Poland”.(Zwykli ludzie: 101 Batalion rezerwowy Policji i Ostateczne Rozwiązanie w Polsce” z 1992 r.
  Jak można łatwo zauważyć, profesor Daniel Goldhagen i jego książka nie mają hasła u polskiego docenta wiki.
 

A jest o czym pisać. Zwłaszcza w świetle dokonań naukowych sponsorowanych przez państwo jak przykładowo dzieło pod redakcją duetu Jan Grabowski -Barbara Engelking wydane w 2011 pt. „Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942- 1945. Studium dziejów jednego powiatu” opracowane w ramach Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN pt. „Ludność wiejska w Generalnym Gubernatorstwie wobec Zagłady i ukrywania się Żydów 1942-1945” „wspieranego przez The Rothschild Foundation Europe grant 159/07 oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego grant nr 3948/B/H03/2008/35 a co chyba w świetle wypadków ostatnich miesięcy najciekawsze – dofinansowane przez Conference on Jewish Material Claims Against Germany grant 252-3307-2.

 

A w kwietniu tego roku grupa „uczonych od Holocaustu” w tym Jan Grabowski, Barbara Engelking, Dariusz Libionka, Alina Skibińska, Jean-Charles Szurek und przyjaciele rzuciło na stół 2 tomy pt. „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” czyli „…Dwutomowe wydawnictwo będące podsumowaniem kilkuletniego projektu badawczego realizowanego przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów Studium wybranych powiatów”.
Praca naukowa finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki” w latach 2014- 2017.

Spis treści jest prosty:  wybrane powiaty okupowanej Polski, w powiatach resztki Żydów mordowanych wcześniej przez nikogo oraz krwiożerczy Polacy polujący na Żydów „mających strategie przetrwania”. Tom I Barbara Engelking – powiat bielski, Alina Skibińska – powiat biłgorajski, Jan Grabowski – powiat węgrowski, Jean-Charles Szurek – powiat łukowski, Anna Zapalec – powiat złoczowski, Tom II Dariusz Libionka – powiat miechowski, Karolina Panz – powiat nowotarski, Tomasz Frydel – powiat dębicki, Dagmara Swałtek – Niewińska – powiat bocheński.

 Jest zatem 9 powiatów Generalnego Gubernatorstwa dobranych wg nieznanej nam metodologii i dla niecierpliwych wniosek z dzieła wrzucony na stronę internetową Centrum Badania nad Zagładą Żydów: ”… Wymowa liczb jest nieubłagana: dwóch spośród każdych trzech Żydów poszukujących ratunku – zginęło. Zamieszczone w tomach opracowania dostarczają dowodów wskazujących na znaczną – i większą, aniżeli się to dotychczas wydawało – skalę uczestnictwa Polaków w wyniszczeniu żydowskich współobywateli…”.

Na początek pytania: dlaczego 9 powiatów i dlaczego właśnie te. Jak rozumiem autorzy opracowania wyjaśnili czytelnikom wg jakiej metody dobrali „próbkę badawczą”, na podstawie której mogli sformułować bardzo daleko idące wnioski.

Okres badany: lata 1942- 1945. W tym czasie resztki terytoriów II RP, które nie zostały wcielone do Rzeszy niemieckiej zostały zorganizowane w tzw. General Gouvernement oraz odrębny Bezirk Bialystok.

Jak informuje wydany w 1942 r. przez Konrad Triltsch Verlag w Wuerzburgu dedykowany dr Hansowi Frankowi przewodnik „Das General – Gouvernement”, Niemcy szacowali liczbę mieszkańców GG na ok. 18 mln osób, w tym ok. 2,0 mln Żydów a powierzchnię na ok. 150 tysięcy km². Terytorium podzielone zostało na 5 Dystryktów (odpowiednik województwa), które łącznie obejmowały 63 Landkreisy (powiaty).
Wśród 9 powiatów wybranych przez autorów książki „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” jeden a konkretnie Bielsk Podlaski został wybrany spoza GG – z Bezirk Bialystok obejmującego 8 Landkreisów.

Jeśli się zatem doda do GG Bezirk Bialystok to otrzymujemy 71 powiatów na powierzchni 181.426 km² zamieszkiwanych wg szacunków przez 19, 4 mln mieszkańców odpowiednio wg stanu na 1942 r.

  1. District Krakau – 26.000 km², 3.660 tys. mieszkańców, 12 powiatów wiejskich, 1 miejski,

  2. District Radom – 24.500 km², 3.000 tys. mieszkańców, 10 powiatów wiejskich, 1 miejski,

  3. District Lublin – 26.600 km² , 2.400 tys. mieszkańców, 10 powiatów wiejskich, 1 miejski,

  4. District Warschau – 16.860 km², 3.305 tys. mieszkańców, 9 powiatów wiejskich, 3 miejskie,

  5. District Galizien - - 56.000 km² , 5.635 tys. mieszkańców, 15 powiatów wiejskich, 1 miejski

 Bezirk Bialystok był zamieszkiwany przez 1.383 tys. mieszkańców, w tym wg szacunków ok. 830 tys. Polaków (60%) , 300 tys. Białorusinów, 200 tys. Ukraińców, 50 tys. Żydów i 2 tysiące Niemców.

 

Nie należy zapominać, że w omawianym okresie Ukraińcy i Białorusini – kolaborowali z władzami okupacyjnymi a tzw. większość polska była pomniejszona o deportacje oraz eksterminację Polaków przez sowieckiego okupanta w ilościach idących w tysiące w każdym powiecie.

Wybrane przez autorów do analizy powiaty reprezentują następujące dystrykty:

  1. District Krakau Landkreis : Miechów, Dębica, Neumarkt (Nowy Targ) no i Bochnia, która leżała na terenie Landkreis Krakau ale NIE była powiatem,

  2. District Lublin powiat Biłgoraj, oraz Łuków, który NIE był powiatem a znajdował się na terenie Landkreis Radzyń,

  3. District Galizien przyłączona po 22 czerwca 1941 r.– Landkreis Złoczów,

  4. District Warschau – Landkreis Sokolow-Wengrow (Węgrów),

  5. District Radom – brak powiatu badanego,

  6. Bezirk Bialystok – Landkreis Bielsk Podlaski.

 

Jak zatem widać, autorzy opracowania do udowodnienia powszechnego uczestnictwa Polaków w mordach na Żydach w latach 1942-1945 wybrali 7 powiatów i 2 jednostki organizacyjne (Bochnia i Łuków) , które powiatami w czasie okupacji NIE były. A z tej liczby 3 powiaty i jedna miejscowość (Bochnia) położone są w jednym Dystrykcie.

Cztery jednostki administracyjne z relatywnie niewielką ilością Żydów i praktycznie bez mniejszości takich jak Ukraińcy czy Białorusini spośród 9 badanych to chyba poważne zniekształcenie „próbki badanej”.

 Jak to mówią, „badacze oszczędzali pieniądze rządowe” i ograniczyli się do czytania akt z tzw. sierpniówek w archiwach w pięknym mieście Krakowie. Czyli sprawozdań z przesłuchań prowadzonych na podstawie dekretu PKWN z 31 sierpnia 1944 r. „o wymiarze kary dla faszystowsko – hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego”.

 Nie wiem, jak akta z „sierpniówek” mogą być dowodem czy źródłem naukowym. Powszechnie wiadomo, że zeznania po wejściu NKWD i UB rutynowo wydobywano z aresztowanych – torturami zaś aresztowani byli głównie „antykomuniści”. W cywilizowanym świecie to powoduje, że takie „zeznania” jako dowody w sprawie – są nieważne. Ale jak widać, nie w Polskiej Akademii Nauk w latach 2011-2018.

 District Radom, gdzie było całkiem sporo osadnictwa niemieckiego – nie jest zupełnie reprezentowany w badaniach.
  Natomiast Landkreisy Biłgoraj, Radzyń (Łuków) miały całkiem spore osadnictwo ukraińskie. Wg osławionego przewodnika pt.”General- Gouvernement” z serii Du Prel – w Landkreis Biłgoraj na łączną liczbę ludności 190 tysięcy, Polaków było 138 tysięcy, Ukraińców 40 tysięcy a Żydów 12 tysięcy. W Landkreis Radzyń (z Łukowem jako drugim miastem) mieszkało ok. 350 tysięcy ogółem a w tym 261 tysięcy Polaków, 45 tysięcy Ukraińców i 44 tysięcy Żydów.

 Bardzo mnie ciekawi wg jakiej metody wykluczono możliwość uczestniczenia Ukraińców w Landkreis Biłgoraj czy Złoczów w eksterminacji Żydów a przyjęto za pewnik –wyłączne uczestnictwo Polaków w zbrodniach na ukrywających się Żydach.
  Ponieważ Niemcy zajęli tereny województw Lwowskiego, Tarnopolskiego i Stanisławowskiego dopiero w II połowie 1941 r. do roku 1942 r. trwały szacunki ludności w Landkreis Złoczów. Biorąc pod uwagę skalę eksterminacji ludności polskiej w okresie 17 września 1939 – 22 czerwca 1941, mogła ona być tam mniejszością.
 

W każdym razie pogrom Żydów, jaki miał miejsce po otworzeniu grobów ofiar „przesłuchań NKWD” na zamku Sobieskich w Złoczowie, który trwał od 3 lipca 1941 r. i zakończył się śmiercią nieznanej liczby Żydów szacowanej na kilkuset do kilku tysięcy – jest przypisywany „międzynarodowej współpracy” żołnierzy dywizji SS Wiking i tzw. młodzieży ukraińskiej. Gabriele Lesser wspomina o udziale 4b Einsatzgruppe C a inni z kolei tzw. grupę marszową OUN UPA pod dowództwem Iwana Kłymowa. Nikt nie wspomina o Polakach.

 

Braki i niekonsekwencje  metodologiczne autorzy nadrabiali ekspresją fabularną. W czym pomagały „wiodące tytuły prasowe” jak np. gazownia z 9 kwietnia 2018 r. waląca po oczach tytułem: „…Wydawali za pół kilo cukru, szukali złota w łonach. Badania pokazują ogrom zbrodni Polaków na Żydach…”.

Biłgoraj z 40-tysięczną mniejszością ukraińską, która dostawała urzędy do administrowania małych miasteczek i miała swoją własną policję pomocniczą odrębną od Granatowej miał doznać takich oto występów 1 (słownie: jednego) szewca, oczywiście Polaka :”… Czytamy też o rewidowaniu zwłok w powiecie biłgorajskim, gdzie szewc Franuszek po egzekucjach wskakiwał do dołów i "zawijając rękawy, grzebał palcami w łonie, szukając złota", o tym, jak Polacy zrywali z martwych ubrania i wyrywali im złote zęby, dlatego nazywano ich "dentystami", czy o Żydzie, który od swojego oprawcy usłyszał, że "będzie z niego dobre mydło"…”.
 

Nie tylko szewc Franaszek z Biłgoraja został przykładnie potępiony. Dostaje się odpowiednio i Policji Granatowej i Baudienstowi, nie mówiąc o leśnikach a nawet Straży Pożarnej. Polskiej oczywiście. Głównie chodzi o to, że ci wszyscy źli ludzie czyli zamiennie „ Polacy” uczestniczyli w „polowaniach na Żydów” czyli w „Judenjagd”.

 To są nowe, przełomowe ustalenia genialnych tutejszych naukowców, całkowicie obalające twierdzenia i opinie wyrażane na temat okoliczności Zagłady Żydów na terenach okupowanej Polski kilka dekad temu przez takich historyków jak np. Raul Hillberg historyk żydowski i żołnierz armii amerykańskiej w czasie II WW stacjonujący na terenie Niemiec i mający dostęp do niemieckich archiwów dotyczących Zagłady Żydów – autor książki „The Destruction of the European Jews” (Zagłąda Żydów europejskich) w 1961 czy Brytyjczyk Gerald Reitlinger autor książki z 1956 r. „SS- Alibi of a Nation” (SS- Alibi dla Narodu).

Albo Christopher Browning historyk amerykański, który w 1992 r. wydał książkę pt. „Ordinary Men: Reserve Police Battalion 101 and the Final Solution in Poland”. (Zwykli ludzie: Rezerwowy Batalion Policji 101 i Ostateczne Rozwiązanie w Polsce).

Nie mówiąc o profesorze Danielu Goldhagenie, który zasłynął opisem aktywności 101 Batalionu Rezerwowego Policji (Niemieckiej) na terenie District Lublin pod rządami Odilo Globockika w książce pt. „Hitler’s Willing Executioners:Ordinary Germans and the Holocaust”. (Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy I Holocaust”. Książka została wydana w 1996 r. przez wydawnictwo Alfred A.Knopf i się porobiło. Facet zupełnie się zapomniał i nie używał określenia „naziści” tylko przyczepił się do niemieckich mieszczuchów z Hamburga, którzy tylko wykonywali rozkazy.

 Zrobił się wielki szum, bowiem w Niemczech książka została wykupiona na pniu i Niemcy się nią zaczytywali a z kolei Yad Vashem odmówiło patronatu prezentacji czy też konferencji na temat wyników pracy dr Goldhagena syna Człowieka uratowanego z Zagłady.

 Co nie powinno dziwić, bo skoro Niemcy wyłożyły 80 mld dojczmarek i bliżej nieokreślone kwoty w fantach ( wojskowych głównie), to rząd Bundesrepubliki miał prawo oczekiwać, że nie będzie tekstów o „Niemcach mordujących Żydów” tylko w ostateczności o „nazistach mordujących Żydów”.
  A najlepiej o „Polakach mordujących Żydów”, co zapewnia im ostatnio Polska Akademia Nauk i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego fundujące przepisywanie tekstów wytłuczonych nogą od krzesła czy żelaznym prętem przez różnych brunetów w kazamatach UB na polskich chłopkach albo i policjantach, co to za dużo widzieli w okolicach getta.

 Z tym „Batalionem 101 Niemieckiej Policji Rezerwowej” to jest ciekawa historia. Na stronach 215-219 swojej książki Daniel Goldhagen podaje statystyki masowych egzekucji dokonanych w okresie lipiec 1942 – listopad 1942 na terenie Dystryktu Lublin. A także deportacji do obozów śmierci. I tak
egzekucje:

- lipiec 1942 Józefów – rozstrzelanie 1500 Żydów,

- sierpień 1942 r. Łomazy – rozstrzelanie 1700 Żydów,

- wrzesień 1942 – Serokomla – rozstrzelanie 200 Żydów, Talczyn/Kock – rozstrzelanie 200 Żydów,

I 78 Polaków,

- październik 1942 Końskowola – rozstrzelanie 1100 Żydów.

 

W egzekucjach czasem brali udział jako wsparcie tzw. Hiwis czyli sowieccy jeńcy wojenni, którzy „poszli na współpracę”. Co oznacza, że w okolicach dołów śmierci nie mógł przebywać żaden „szewc Franaszek”. A już z pewnością nie mógł zabierać tego, co należało do Rzeszy Niemieckiej.

 Do tego deportacje Żydów do obozów odpowiednio: Parczew sierpień 1942 – 5000 Żydów, Międzyrzec – 11000 Żydów, październik 1942 – Radzyń – 2000 Żydów, Łuków – 7000 Żydów i z Białej Podlaskiej i 4 miejscowości powiatu – łącznie 15200 Żydów.

 Finałem „występów” Batalionu 101 Policji niemieckiej z Hamburga w dystrykcie Lublin był udział w „Operation Erntfest” (Operacja Dożynki), w której w dwóch egzekucjach masowych było rozstrzelanie: listopad 1943 – Majdanek – 16.500 Żydów i listopad Poniatowa- 14.000 Żydów.

 Natomiast od października 1942 r. batalion przeszedł do Judenjagd czyli „polowania na Żydów w dystrykcie Lublin” w mniejszych miejscowościach.

Jak zeznał na ten temat jeden z niemieckich sprawców na stronie 215-216 wyglądało to tak: ”…Naszym głównym zadaniem było unicestwienie Żydów. W czasie tych „akcji” likwidowani byli Żydzi mieszkający w niewielkich osadach, miastach i oddalonych od wsi miejscach. Od czasu do czasu pluton pod dowództwem sierżanta Steinmetza wsiadał na ciężarówki…Przeszukiwano następnie okolicę, by znaleźć ukrywających się Żydów, I znów chorych i słabych rozstrzeliwano na miejscu w domach, resztę zaś Żydów na skraju miejscowości. W czasie każdej operacji zabijano od 10 do czterdziestu ludzi zależnie od wielkości osady. Żydzi musieli położyć się na ziemi i strzelano im w tył głowy. Nigdy nie kopano dla nich grobów. Oddział nie zawracał sobie głowy pochówkiem. Łącznie przeprowadzono około 10 takich operacji , skierowanych na mordowanie Żydów…Zawsze znajdowała się grupa śmiałych ochotników, która wraz z sierżantem Steinmetzem dobierała się pierwsza do tych budynków (sic!) i strzelała do Żydów…”.

  Co do liczby ofiar to ciekawy obraz daje zeznanie jednego z policjantów Batalionu 101 :”…Oddziałek składający się z około 20 ludzi pod dowództwem Bekemeiera działał samodzielnie i bez nadzoru przełożonych. To, czy znaleźli kilku mniej czy kilku więcej Żydów nie miało dla dowództwa batalionu żadnego znaczenia. Dowództwo nie wiedziało , ilu Żydów pozostaje jeszcze na wolności. Nawet gdyby było inaczej , ludzie stacjonujący w okolicy mogli podać dowolną liczbę , ponieważ nie żądano od nich dowodów dokonania egzekucji. Takie mordy były sprawą rutynową i tak oczywistą, że Niemcy traktowali je jako normalną część egzystencji i nie uważali ich za godne odnotowania…”.

Można też zobaczyć na stronie 219 fotografię porucznika Gnade i jego „myśliwych” przeczesujących teren w poszukiwaniu ukrywających się Żydów.

 

Godne odnotowania jest też to, że na początku okupacji Polski 101 Batalion Policji brał udział w wyrzucaniu Polaków z Poznańskiego (Wartegau) jak również w odbieraniu polskich dzieci. W jednej akcji batalion „wysiedlił” 36.972 Polaków z planowanych 58.528. Łącznie wysiedlonych zostało w jednym rzucie z Wartegau ok. 630 tysięcy Polaków, z których znaczna część (być może nawet 2/3) zmarło lub zostało zamordowanych przez policję niemiecką.

Książka Daniela Goldhagena była szokiem, skandalem i hitem czytelniczym końca lat 90-tych. Jeśli ktoś planował „skok na polską kasę” czy też układał „deklarację teresińską” na początku pierwszej dekady XXI w. to sukces wydawniczy „Gorliwych katów Hitlera” musiał być nieprzyjemnym zaskoczeniem.

W Polsce książka została zwyczajnie zamilczana, bo kłóciła się z produktami wyobraźni Jana T. Grossa, który przygotowywał już „prezent na nowe tysiąclecie” czyli „Sąsiadów”, wydanych w 2001 po angielsku w Princeton University Press.
 

Łącznie batalionów policji niemieckiej na terenach okupowanej Polski przeznaczonych wyłącznie do zagłady Żydów operowało kilkadziesiąt.

Np. Polizei Bataillon no 51 operował już pod koniec 1939 r. w rejonie Radomia i Pionek. M.in. urządzał polowanie na oddział majora Dobrzańskiego, dokonał egzekucji w rejonie wsi Skłoby i Hucisko ok. 224-265 osób. Później został przerzucony na tereny ZSRR. Polizei Bataillon no 309 z Kolonii pojawił się we wrześniu 1940 r. w Radomiu natomiast „sławę” przyniosło mu na początku lipca 1941 r. zlikwidowanie 2000-2200 Żydów w Białymstoku.

Bataliony nr 301, 304 i 308 pełniły służbę wartowniczą wokół getta warszawskiego. Batalion 320 operował od Przemyśla przez Lwów, Tarnopol i Płoskirów do Kamieńca Podolskiego, gdzie w dniach 28-31 sierpnia 1941 r. dokonał egzekucji ok. 23.000 Żydów.

I można tak długo, bo Lexikon der Wehrmacht w dziale Polizei-Bataillone podaje 325 numerów batalionów a każdy miał 300-500 policjantów. Jak wynika z zeznań policjantów z batalionu 101 - nie da się ustalić liczby ofiar, zwłaszcza ofiar „spontanicznych polowań”. Była to rutyna, często wykonywana po właściwej służbie i rodzaj sportu, czasem połączony z męczeniem i poniżaniem Ofiar.

W 2011 wydana została książka pt. „Der Judenmord in Polen und die Deutsche Ordnungspolizei” ( Mord Żydów w Polsce i Niemiecka Policja Porządkowa), której autorem jest pan Wolfgang Curilla. Opisane w niej są porządnie od Bezirk Bialystok do Districkt Krakau wszystkie bataliony Niemieckiej Policji Rezerwowej mające do czynienia z Zagładą Żydów w Generalnym Gubernatorstwie i Bezirku Bialystok.
I tak kolejno:

- Bezirk Bialystok str. 237- 330 : Polizeibataillon 309, Reserve-Polizeibataillon 9, Polizeibatillon 316, Polizeibatillon 322, Reserve-Polizeibataillon 13, Polizeiregiment 26, Gendarmerie(B) i Schutzpolizei ,

- District Krakau str.333-414: Reserve-Polizeibataillon 111, Reserve-Polizeibataillon 74, Polizeibataillon 307, Reserve-Polizeibataillon 65, Polizeibataillon 311, Schutzpolizei (K) i Gendarmerie (K),

- District Radom str.423- 532: Polizeibatailon 310, Reserve-Polizeikompanien München, Köln, Frankfurt am Main, Leipzig, Polizeibataillon 181, Reserve-Polizeibataillon 72, Reserve-Polizeibataillon 7, Reserve –Polizeibataillon 7, Polizeibataillon 305, Bataillon-Polizeiregiment 22,

- District Warschau str.533-682: Reserve-Polizeibataillon 91, Polizeibataillon 304, Polizeibataillon 308, Reserve-Polizeibataillon 61, 53, 41 Bataillon/Polizeiregiment 23, Reserve-Polizeibataillon 6, Polizeibataillon 301,

  • District Lublin str.683- 823: Polizeibataillon 306, Polizeiregiment 25, Reserve–Bataillon 101, Reserve-Bataillon 67, Gendarmerie –Bataillon 1 (mot), Polizei –Reiterabtailung, Reserve-Polizeibataillon 102, 104, Polizei- Reiterschwadron Lublin, Bataillon/Polizei Schützenregiment 32, Bataillon/Polizeiregiment 17.



  •   Regiment odpowiada najczęściej pułkowi a pułk ma do 3 batalionów. Batalion liczy 300-700 żołnierzy. Można sobie przeliczyć na ilość policji niemieckiej skierowanej wyłącznie do poszukiwania i mordowania Żydów w warunkach jesienno zimowych czyli PO głównej fali masowych egzekucji w miasteczkach w roku 1942. Bez żandarmerii i Wehrmachtu. A przeszukiwania trwały do roku 1943. Bataliony przemieszczały się i „polowały” również na partyzantów.
      Ale o tym duet Grabowski Engelking und przyjaciele nie napiszą, bo zamówienie jest na 300 mld USD w fantach z Polski i musi być podkładka. Powinni się chyba jednak trochę bardziej postarać. Połowa danych pochodzi z jednego dystryktu czyli Krakau a właściwie z jego części, która mocno różni się składem ludnościowym od Bezirk Bialystok a nawet District Lublin w szczególności Powiat Cholm. A wnioski z przepisywania zeznań z 30 „sierpniówek” „wielonarodowa grupa do badań podłości Polaków” rozciąga na całe tereny okupowane Polski.
    Z daleka czuć dopasowywanie „powiatu do wniosków” i „sprawy do wniosków”. Wywiało też „mniejszości”, za to powiało nauką radziecką a dokładnie nauką stalinowską.

Autorzy nie mają zdolności honorowej aby nas obrazić, ale powstaje pytanie, czy Państwo Polskie ma prawo wyrzucać pieniądze podatnika na takie ekscesy wyobraźni i nienawiści. Już niech wszystko zapłaci Rothschild. Jego stać.


Zmieniony ( 26.05.2018. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.