Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 66 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow SMOLEŃSK , CZ. II arrow Czy Tuska (KAT-a) wsypie Putin, czy CIA?
Wednesday 23 August 2017 21:32:29.24.
migawki

Na wysokość kary mogą wpłynąć  nasze opinie na temat Mary Wagner i tego, co robi.

Mama Mary zaapelowała do Polaków o wysyłanie listów: "Sędzia poprosił Mary, aby przedłożyła listy od swych przyjaciół wyrażające opinie o jej osobie oraz jej przekonaniu o niesprawiedliwości wobec nienarodzonych, które inspirują ją do działań".

Jest to wyjątkowa okoliczność, aby przedstawić sądowi rzeczywistość zbrodni aborcji.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Czy Tuska (KAT-a) wsypie Putin, czy CIA? Drukuj Email
Wpisał: Filip Z. Konopiński   
31.08.2010.

Czy Tuska („KAT-a”) wsypie Putin, czy CIA?

[a może pisze się: wysypie ?. Nie znam wystarczająco języka mafiozów i morderców MD]

Kto wie i kto wiedział?

Posted by krolowapokoju w dniu 26/08/2010

[por. też: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2112&Itemid=100 ]     

       Zdaje się, że wiedza o prawdziwym filmie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, na którym wprost widać, jak potężny wybuch wprost rozrywa kadłub polskiego Tu-154M na strzępy (jest to seria zdjęć, a nie pojedyncza klatka), jak i o tym, że film ten jest już w Warszawie - zatacza coraz szersze kręgi…

Gene Poteat

            Czy wiedzą Państwo Czytelnicy, kto to jest Gene Poteat? Gene, zwany Dżinem lub Ziemniakiem – to był i jest nie byle kto. I nadal pełni nie byle jaką funkcję - jest prezesem Zrzeszenia Byłych Oficerów Wywiadu. Oczywiście, amerykańskiego wywiadu - wywiadu USA. Nadto jest Dyrektorem Grupy Badań Strategicznych Zrzeszenia Wojny Elektronicznej. A to ważna organizacja… A kim był? Naprawdę nie byle kim. Był wieloletnim wysokim oficerem CIA. Doszedł do funkcji zastępcy dyrektora CIA do spraw nowych technologii. Był Dyrektorem wykonawczym Rady ds. Badania i Rozwoju Wywiadu, zarządzał globalną siecią tzw. czytników rozpoznawczych CIA. Z jego nazwiskiem wiąże się też prace konstrukcyjne i wprowadzenie do służby ultranowoczesnych bezzałogowych samolotów szpiegowskich typu U-2 i SR-71. I tak dalej…

            Jednym słowem - Gene Poteat to prawdziwa “ szycha” wywiadu USA – i w dodatku top-klasy ekspert techniczny. I jak to bywa w tym zawodzie, oficjalnie na emeryturze. A faktycznie nadal należy do osób zdolnych wywierać znaczący wpływ na wiele spraw. Gene Poteat należy też do najwyższej klasy ekspertów światowych, którzy oficjalnie wypowiedzieli się na temat „katastrofy” Tu- 154M Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. To zacne i wybitne grono. Z tegoż grona ekspertów wspomnijmy choćby doktora Marka Strasenburg-Kleciaka, profesora Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium, czy doktora Hansa Kogel’a. Ci ostatni, obaj niemieccy super-eksperci od nawigacji satelitarnej - jednoznacznie stwierdzili, że samolot Lecha Kaczyńskiego podchodził do lądowania sterowany przez pilota automatycznego, który jednakże działał w oparciu o sfałszowane dane z satelity nawigacyjnego, sfałszowane przy pomocy urządzenia zwanego MEACON (Mekon – w polskim skrócie). Jak stwierdzili ci eksperci - nauka nie zna innego wytłumaczenia, dlaczego samolot leci torem prawidłowego tunelu powietrznego dochodzenia do pasa startowego - tylko 30 metrów niżej niż powinien… [i kilkadziesiąt metrów z boku... dopisek MD]

            Oczywiście – każdy człowiek zapoznany z faktami i poprawnie myślący, może zadawać zadziwiająco wiele jak najbardziej poprawnych pytań związanych z “katastrofą” w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Na przykład – co to za dwa wybuchy słyszeli świadkowie na płycie lotniska? Czy przejeżdżający w pobliżu montażysta TVP? A może to silniki wybuchły? Ale w takim wypadku - dlaczego obudowa jednego z silników widocznych na zdjęciach z miejsca katastrofy jest cała? Akurat ta jedna jest doskonale widoczna, a i druga niewiele uszkodzona? To co w takim razie wybuchło - bo po eksplozji silnika odrzutowego pozostają po nim strzępy?

            Albo – dlaczego wszystko leży „do góry nogami” ? Czy – dlaczego nie ma ani jednego, choćby średnich rozmiarów, szczątka kadłuba samolotu – cały kadłub jest “rozwalony” w przysłowiowy drobny mak? Albo - dlaczego wypowiedzi top-klasy światowych ekspertów ignoruje i udaje, że ich nie ma – tzw. “polska” prokuratura? Która nawet nie chce rozpatrywać hipotezy, że miał miejsce zamach z użyciem urządzenia typu Mekon? Itp, itd… I wcale nie są to wymądrzałki dyletantów, tylko jak najbardziej poprawne i zasadne pytania… Nawet udany zamach na głowę państwa w postaci wypadku lotniczego przy pomocy Mekonu już miał miejsce. Oficjalnie przyznali to byli oficerowie spec-służb RPA, że właśnie w taki sposób “załatwili” w 1983 roku komunistycznego prezydenta Mozambiku, gdy jego samolot podchodził do lądowania w Pretorii. A potem, oficjalnie, rząd RPA “zwalał winę” na błąd pilota… I tylko władze ZSRR wówczas dosłownie “szalały”, że miał miejsce zamach, sprowokowanie katastrofy przy pomocy sfałszowanych danych z satelity nawigacyjnego przy pomocy urządzenia zwanego Mekonem… Już sama ta analogia z historii wskazuje, że taką ewentualność “polska” prokuratura powinna rozpatrywać – ale właśnie odnośnie takiej hipotezy jest ona jak małpka, która zakrywa sobie oczka i zatyka uszy – i woła: nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie!

Wypowiedź dla “Charleston Mercury”

Ale Gene Poteat zrobił coś wyjątkowego. Na temat “katastrofy” w dniu 10 kwietnia napisał oficjalny artykuł, opublikowany przez “Charleston Mercury” w dniu 16 czerwca br. Nie tylko wy raził w nim swoją opinię, ale także poddał miażdżącej krytyce obecną politykę USA wobec Polski. Ten tekst ma tak duże znaczenie, że warto po prostu przytoczyć go w obszernych fragmentach. A oto one:

“(…) O tym, co się stało, wie każdy zdrowo myślący człowiek. „Mając w pamięci masakrę w Lesie Katyńskim, zachowanie innych państw odpowiedzialnych za podobne ludobójstwa, historię KGB pełną zabójstw, eksterminacji, morderstw i zamachów na jej przeciwników, krytyków i ludzi niewygodnych Kremlowi, nie możemy się dziwić, że Polacy - i nie tylko oni - dostrzegają w katastrofie robotę Rosjan. Pamiętamy ludobójstwo w latach 30., gdy Sowieci zagłodzili prawie 20 mln Ukraińców, oraz wymordowanie milionów obywateli ZSRR przez sowiecką władzę. Co znaczy kolejna setka w katastrofie, która umożliwiła pozbycie się tych nieznośnych Polaków, mających czelność domagać się w Smoleńsku prawdy o masakrze z czasów II wojny światowej? To była także zapłata za wstąpienie Polski do NATO. Wielu z nas, ludzi wywiadu, dobrze pamięta sowiecką praktykę manipulowania sygnałami nawigacyjnymi, aby zwabić na terytorium ZSRR i zestrzelić tam – za „pogwałcenie świętej sowieckiej przestrzeni powietrznej” – amerykańskie samoloty wojskowe. Sowietom nie zadrżała ręka, gdy zniszczyli w ten sposób koreańskiego Boeinga 747, mimo iż wiedzieli, że na pokładzie znajduje się kilkuset pasażerów. (…) ”

W „katastrofie” polskiego samolotu zginęła elita polityków i urzędników, którzy dążyli do ujawnienia akt dawnej służby bezpieczeństwa oraz dokumentów dotyczących byłych i obecnych współpracowników polskich i sowieckich/rosyjskich spec służb. Teraz, gdy elity tej zabrakło, w najwyższych władzach RP nie ma nikogo, kto mógłby kontynuować ten wysiłek. Tego właśnie chciał Putin. Premier Tusk jest słabym, łatwym do manipulacji człowiekiem, który nienawidził zabitego prezydenta. Rosja nie mają teraz na miejscu swoją marionetkę, której nie będzie już przeszkadzał silny antykomunistyczny prezydent. Doskonale zorientowany politycznie Kreml dostrzegł, że USA postanowiły się przed nim płaszczyć (tzw. reset, wycofanie się z obiecanej Czechom i Polakom budowy tarczy antyrakietowej, nasze przyzwolenie na działania Rosji w Gruzji i na Ukrainie, nasze błagania, by nie pomagali Iranowi, itd.) – i odebrał to jako zgodę na to, co zrobili Rosjanie przy „katastrofie” polskiego samolotu. Doszli do wniosku, że nie powiemy ani słowa – i faktycznie nie powiedzieliśmy.

(…)

“To znaczy, że nasze oburzenie i zaniepokojenie w związku z polskim „wypadkiem” będzie musiało być równie puste i bezzębne jak rosyjskie śledztwo” mające wyjaśnić przyczyny katastrofy. Polacy postrzegają to jako drugą Jałtę, jako kolejny przypadek sprzedaży Polski Rosjanom; obamiści mogą myśleć, że to wszystko ucichnie – ale Polska i inne kraje Europy Środkowej wiedzą lepiej. Dla nich to niewyobrażalna zdrada.”

            Z powyższego tekstu pominąłem pewne fragmenty – jak np. cytowane przez Gene’go Poteat’a wypowiedzi eksperta mającego dostęp do rosyjskiego „śledztwa”. Natomiast jest faktem, że Gene zawsze pisze słowa „wypadek” i rosyjskie „śledztwo” – właśnie tak – w cudzysłowie! Tyle wypowiedzi top-klasy fachowca wywiadu USA. Dobitna – nieprawdaż?

Kto wiedział – i w co kto gra?

            Oczywiście – i persona klasy Gene Poteat’a wie, że nie może powiedzieć wszystkiego. Na przykład – o znacznie bardziej “globalistycznym” zakresie odpowiedzialności. We wspomnianym zestrzeleniu koreańskiego Boeinga zginął amerykański kongresmen, akurat nieustępliwy szef komisji śledczej badającej nadmierne wydatki konsorcjum banków FED na tzw. koszty własne. A kto mógł bardzo nie lubić Lecha Kaczyńskiego, i w jakiej sprawie nigdy nie zmienił On swoich poglądów, o tym „Kurier Codzienny” pisał uprzednio… Również Rosjanie mogli być nie tyle głównymi „zleceniodawcami” zamachu, lecz jedynie „wspólnikami” w zbrodni - to też możliwa hipoteza…

            Co się tyczy Rosji i Putina to przebieg „śledztwa” (piszmy to słowo w cudzysłowie - tak jak imć pan Poteat) jest niesłychanie dziwny. Poprawna analiza nie zna tu innego określenia, jak „gra na czas”. Jest zupełnie tak, jakby Putin nie był do końca pewien, czy rozwój wypadków przyniesie przewagę „Tuskowi i Komorowskiemu” (chociaż ci ostatni to też tylko chłopcy na posyłki byłej „polskiej” komunistycznej razwiedki, czyli osławionej Informacji Wojskowej PRL-u) - czy też może jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu? Nawet w tej chwili Rosjanie mogą po prostu ogłosić, że znaleźli dowody na fakt, że „wypadek” (znowu właściwym jest pisać w cudzysłowie, jak elementarnie słusznie robi to cytowany amerykański ekspert) – był w rzeczywistości zamachem… I pogrążając „liderów PO” (czytaj: męty z IW), zrobią „buzi-buzi” z PiS-em… Twarze Tuska i Komorowskiego jakby w ostatnich dniach bardzo poszarzały…

            Zdaje się, że wiedza o prawdziwym filmie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, na którym wprost widać, jak potężny wybuch wprost rozrywa kadłub polskiego Tu-154M na strzępy (jest to seria zdjęć, a nie pojedyncza klatka), jak i o tym, że film ten jest już w Warszawie – zatacza coraz szersze kręgi. Być może dlatego Tusk, jakby czując niebezpieczeństwo, zaczyna twardszy kurs wobec Rosjan… Tak często bywa wśród wspólników zbrodni – gdy już wiadomo, że dokonano zbrodni, jeden szykuje się do zwalenia winy na drugiego. I vi-ce-versa.

            Ale jedno nie ulega wątpliwości. Bombę izowolumetryczną jak i urządzenie blokujące stery samolotu i po otwarciu klap podwozia uniemożliwiające mu wzbicie się do góry – można było zainstalować tylko w Warszawie!

            W tym aspekcie wydaje się, że nasz (tfu!) prezydent-elekt jest znacznie ważniejszą postacią niż myślimy. W każdym razie, musi się on cieszyć bardzo dużym zaufaniem elit dawnej Informacji Wojskowej. I być dopuszczonym do bardzo „elitarnych” tajemnic. Ponieważ internet odegrał ogromną rolę w zdemaskowaniu tego zamachu, przypomnijmy znamienny fakt. W roku 2009 wiosną Bronisław Komorowski udzielał wywiadu dziennikarzowi RFM. Nagranego i sfilmowanego w studio tej rozgłośni. Wywiad imć pana Marszałka Sejmu dotyczył, najogólniej, jego komentarzy na temat współpracy rządu Tuska z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Konkretnie rozmawiano o zablokowanej przez Tuska nominacji Anny Fotygi na ambasadora przy ONZ oraz o odmowie powołania przez Lecha Kaczyńskiego szeregu ambasadorów nominowanych przez Radusia Sikorskiego (nie mylić z generałem Sikorskim – myląca zbieżność nazwisk!). Na koniec, gdy dziennikarz pytał o dalsze perspektywy takiej „współpracy” z prezydentem, marszałka Komorowskiego zebrało na szczerość, bo rzekł do słownie tak:

„No nie, nie pretenduję do roli wieszcza, czy roli proroka, ale wie pan… Przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent będzie gdzieś leciał – i to się wszystko zmieni…”

            I wyraźnie nie mówił o mianowaniu jakiegoś pojedynczego ambasadora, tylko o tym, że „wszystko się zmieni”. Albo po wyborach już nie będzie Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta, albo i ta „całościowa zmiana” nastąpi po jakimś locie prezydenckim samolotem! Aby odsłuchać czy obejrzeć ten wywiad, wystarczy wprowadzić na przeglądarce internetowej hasło: „Czyżby Komorowski coś wiedział”.

Pierwsze kuszenie węża

            W rajskim ogrodzie, w pierwszym kuszeniu w dziejach świata, wąż starodawny namawiał prarodziców rodzaju ludzkiego, by sięgnęli ręką po owoce z drzewa samostanowienia o dobru i złu. „Będziecie jako bogowie” – obiecywał szatan. W kolejności wyliczając: Ewa, potem Adam, dali się nabrać. I poznali, że są „nadzy”, czyli nędzni i nic nie warci. Dzisiaj zbrodniarze często uważają, że są wszechmocni. Że posiedli władzę nad mediami i umysłami. I że mogą sobie robić, co chcą. A to bardzo duży błąd – bo Wszechmogący jest tylko Pan Bóg. A jak bywa z obiecankami złotych gór w wykonaniu nijakiego Lucyfera, Adam i Ewa dobitnie się przekonali.

            Dzisiaj hańbą nieporównywalną z niczym okrywają się organizacje Polonii opanowane przez mętów z komunistycznej razwiedki i ubecji. Petycję o powołanie komisji Kongresu USA ds „wypadku” w dniu 10 kwietnia 2010 roku składa kongresman King z Nowego Yorku, petycję wspiera 50 tysięcy podpisów - też z Nowego Yorku. W Chicago ani śladu akcji w tym temacie – za to mamy wystawę starych samochodów. Czyli to, czym się obecnie przywódca Polonii zajmuje… Dokładnie ta sama osoba, która wystąpiła do władz USA z oficjalną inicjatywą zawarcia „nowej umowy emerytalnej”… Cóż, zdaje się KPA i PNA, wobec zbrodni zabójstwa Prezydenta Polski i ultra-lojalnego sojusznika USA, dokładnie tak jak „polska” prokuratura, udaje małpkę, która zakrywa sobie oczy i zatyka uszy – krzycząc „Nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie” .

            W tej sytuacji pozwolę sobie na trzy cytaty biblijne:

Pierwszy z Księgi Mądrości: „Wszystko, co szeptane w ukryciu, będzie ogłaszane z murów miasta.” Drugi – z księgi proroka Daniela: Mene, tekel, fares – pisała niewidzialna ręka na ścianie sali balowej pałacu babilońskiego króla.” (Dojdźcie sami, płatni zdrajcy i zbrodniczo obojętni, co słowa te znaczą.) I trzeci, z wypowiedzi Pana Jezusa na temat Sądu Ostatecznego:” Idźcie precz w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom. Zaprawdę powiadam wam – nie znam was, którzy dopuszczaliście się nieprawości. Bo nie każdy, kto mi mówi „Panie, Panie” – wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Lecz tylko ten, kto czyni wolę Ojca mego, Który Jest w Niebie.

 

I ostatni cytat, z katechizmu.

Grzechy wołające o pomstę do Nieba: 1. Umyślne zabójstwo… 2. Okradanie ubogich, wdów i sierot… 3. Zatrzymywanie zapłaty pracownikom… 4. Grzechy nieczyste przeciwko naturze… 5. Używanie lub rozpowszechnianie narkotyków. (Ta ostatnia pozycja dodana do listy przez Benedykta XVI.) Na miejscu pierwszym jest jednak: UMYŚLNE ZABÓJSTWO.

Filip Z. Konopiński

Artykuł ukazał się w polonijnym magazynie “Kurier Chicago” z 6-12 sierpnia 2010 roku.

Kliknij Link do źródła

Zmieniony ( 04.09.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.