Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 68 gości
S T A R T arrow Kościół arrow papiestwo 18 arrow Duch sprzeciwu i miłość do Kościoła. Porozumienie pomiędzy św. Józefem a Herodem?
Friday 22 November 2019 17:19:44.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Duch sprzeciwu i miłość do Kościoła. Porozumienie pomiędzy św. Józefem a Herodem? Drukuj Email
Wpisał: Roberto de Mattei   
05.06.2018.

Duch sprzeciwu i miłość do Kościoła.

Porozumienie pomiędzy św. Józefem a Herodem?

O konferencji „Kościele, dokąd zmierzasz??

Roberto de Mattei Zawsze wierni, nr 3 (196) czerwiec 2018


W miarę, jak zbliżamy się do piątej rocznicy wyboru papieża Franciszka na Stolicę Piotrową, coraz częściej możemy usłyszeć, że stoimy obecnie w obliczu dramatycznego i absolutnie bezprecedensowego rozdziału W historii Kościoła. To twierdzenie jest prawdziwe jedynie częściowo. W całej swej historii począwszy od swych narodzin na Kalwarii aż po czasy nam współczesne, Kościół nieustannie był świadkiem różnego rodzaju tragicznych wydarzeń – okaleczania Mistycznego Ciała Zbawiciela.

Młodsze pokolenia nie wiedzą, starsze zaś zdążyły już zapomnieć, jak burzliwe były lata bezpośrednio po II Soborze Watykańskim, których obecne wydarzenia są jedynie konsekwencją. 40 lat temu, tuż po wybuchu rewolucji 1968 r., grupa odgrywających podczas soboru kluczową rolę kardynałów i biskupów usiłowała przeforsować radykalną zmianę w nauczaniu Kościoła o małżeństwie. Próba została udaremniona w wyniku ogłoszenia 25 lipca 1968 r. encykliki Pawła VI Humanae vitœ, która potwierdzała zakaz stosowania sztucznej antykoncepcji, przywracając nadzieję zdezorientowanym wiernym. jednakże ten sam Paweł VI zaledwie rok później miał się posunąć do radykalnego zerwania z Tradycją poprzez narzucenie Kościołowi nowego rytu Mszy, będącego źródłem wszystkich nadużyć liturgicznych, jakich jesteśmy obecnie świadkami.

18 listopada 1973 r. ten sam papież udzielił poparcia watykańskiej polityce wschodniej (Ostpolitik), podejmując brzemienną w skutkach decyzję o usunięciu kard. Josefa Mindszentego (1892-1975) z jego urzędu jako biskupa Ostrzyhomia i prymasa Węgier pozbawiając go przez to również roli przywódcy katolickiej opozycji wobec komunizmu. Papież Montini miał nadzieję na osiągnięcie we Włoszech historycznego kompromisu, opartego na porozumieniu pomiędzy sekretarzem chrześcijańskich demokratów Aldo Moro a sekretarzem Partii Komunistycznej Enrico Berlinguerem. Te nadzieje zostały rozwiane w brutalny sposób w wyniku porwania i zamordowania Moro w 1978 r., na krótko przed śmiercią samego papieża (6 sierpnia).

W roku bieżącym przypada 40 rocznica również tych wydarzeń. W tych latach zdrady i krwi odzywały się również odważne głosy, głosy o których musimy tu przypomnieć nie tylko dla porządku, ale także dlatego, że mogą nam one pomóc odnaleźć orientację w mrokach czasów obecnych. Na uwagę zasługują zwłaszcza dwa spośród nich, jeszcze sprzed tzw. sprawy Lefebvre'a, francuskiego arcybiskupa, o którego „profetycznej misji w nadzwyczaj mrocznych czasach ogólnego kryzysu w Kościele" wspomniał niedawno w wywiadzie msgr Athanasius Schneider. Pierwszy z tych głosów należał do francuskiego dominikanina o.Rogera Calmela, który od samego początku, tj. od 1969 r. odrzucał novus ordo Pawła VI. W czerwcu 1971 r. pisał on na łamach swego magazynu „Itinéraires":

Nasz kapłanów i świeckich chrześcijański sprzeciw [jest] dla nas źródłem głębokiego bólu, zmusza nas bowiem do przeciwstawienia się w kwestii modernistycznego wypaczenia [liturgii] katolickiej Mszy św. samemu papieżowi.

Ów pełen szacunku, lecz niewzruszony sprzeciw oparty jest na zasadzie bezwarunkowej wierności Kościołowi wszystkich wieków; czy też, innymi słowy, wypływa on z zasady wierności jego autentycznemu rozwojowi. Nigdy nie było naszą intencją powstrzymywanie ~ a tym bardziej przeszkadzanie temu, co niektórzy ludzie, w bardzo mętnych słowach, nazywają «postępem» w Kościele; choć my sami nazwalibyśmy to raczej jednorodnym rozwojem doktrynalnym i liturgicznym, kontynuowaniem Tradycji, postrzeganym jako consummatio sanctorum [...]. Zgodnie z tym, co objawił nam Chrystus Pan w przypowieściach, jak również tym, czego naucza nas w swych listach św. Paweł, wierzymy, że na przestrzeni kolejnych wieków Kościół wzrasta i rozwija się harmonijnie pomimo niezliczonych przeciwności aż do chwalebnego powrotu samego Jezusa,jego Oblubieńca i naszego Pana.

Ponieważ przekonani jesteśmy, że na przestrzeni wieków dokonuje się stały wzrost Kościoła, i jako że zdeterminowani jesteśmy przyczyniać się na ile tylko będzie to w naszej mocy do jego prawdziwego rozwoju, odrzucamy rzekomy powołujący się na II Sobór Watykański postęp, będący w rzeczywistości katastrofalnym w skutkach nadużyciem. Opierając się na klasycznym rozróżnieniu przedstawionym przez św. Wincentego z Lerynu, im bardziej pragniemy wzrostu prawdziwego chwalebnego profectus, tym bardziej zdecydowanie i bezkompromisowo odrzucać musimy zgubne pennutatio oraz wszelkie radykalne i haniebne wypaczenia; radykalne, jako że mają one swe źródło w modernizmie i negują wszelką wiarę; haniebne, ponieważ modernista neguje prawdy wiary w sposób pokrętny i zakamuflowany".


Głos drugi należał do brazylijskiego myśliciela i człowieka czynu Plinio Correa de Oliveira, autora broszury wyrażającej sprzeciw wobec watykańskiej Ostpolitik, opublikowanej 10 kwietnia 1974 r. przez Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności, a zatytułowanej [A Politica de Distensäo do Vaticana com os Governos Comunistas. ]

Jak wyjaśniał Plinio Correa de Oliveira: „Sprzeciw nasz oznacza, że doradzamy katolikom kontynuowanie walki przeciwko doktrynie marksistowskiej wszelkimi legalnymi środkami, w obronie Kraju i cywilizacji chrześcijańskiej" i dodawał: „Objętość tej deklaracji nie pozwala na przytoczenie w całości listy wszystkich Ojców Kościoła, Doktorów, moralistów i kanonistów, z których wielu zostało beatyfikowanych lub kanonizowanych, a którzy utrzymywali, że sprzeciw taki jest zasadny i uprawniony. Nie jest on bowiem przejawem buntu, pragnienia odłączenia się od Kościoła, lekceważenia władzy czy też aktem wrogości, ale przeciwnie wynika z pragnienia dochowania wierności, zachowania jedności, podejmowany jest w duchu miłości i poddania. Celowo posługujemy się tu terminem «sprzeciw», jako że w przeszłości użył go W celu wyjaśnienia swej postawy sam św. Paweł. Uznał on bowiem, że rozporządzenie dyscyplinarne pierwszego papieża, św. Piotra, aby zachować W Kościele pewne praktyki starożytnej Synagogi, wywołać może dezorientację doktrynalną wśród wiernych. Tak więc powstał i «sprzeciwił się w twarz» św. Piotrowi, który nie dostrzegł w tym spontanicznym i natchnionym postępku Apostoła Narodów przejawu buntu, ale raczej akt wynikający z braterskiej miłości i pragnienia zachowania jedności. Ponadto, wiedząc dobrze czego dotyczył przysługujący mu przywilej nieomylności a czego nie, uległ argumentom przedstawianym przez św. Pawła. Postępowanie świętych stanowi wzór dla wszystkich katolików.

W sprzeciwie naszym opieramy się na tych samych zasadach, na których opierał się niegdyś św. Paweł tak więc sumienie nasze jest spokojne". „Sprzeciw" nie jest czysto werbalną deklaracją wiary, ale aktem miłości względem Kościoła, aktem, z którego wynikają określone konsekwencje praktyczne. Ci, którzy wyrażają obecnie sprzeciw, dystansują się od człowieka wywołującego aktualnie podziały W Kościele, krytykują go otwarcie i napominają. W tym właśnie duchu W roku 2017 skierowali do papieża Franciszka Correctio filialis, a także opublikowali deklarację Wierność prawdziwej doktrynie, nie błądzącym pasterzom.

Obecnie tego samego ducha odnaleźć można w bezkompromisowej postawie kard. Zen względem nowej polityki wschodniej papieża Franciszka w stosunku do komunistycznych Chin. Osobom argumentującym, że niezbędne jest podejmowanie „prób mających na celu znalezienie wspólnej płaszczyzny porozumienia, umożliwiającej zakończenie trwającego od dziesięcioleci konfliktu pomiędzy Watykanem a Chinami", kard. Zen odpowiada: „Czy jednak można wyobrazić sobie jakąkolwiek wspólnotę celów z reżimem totalitarnym? Albo kapituluje się albo akceptuje się prześladowanie, pozostając jednak wiernym sobie samemu [czy można wyobrazić sobie porozumienie pomiędzy św. Józefem a Herodem?]".

Tym zaś, którzy pytają go czy przekonany jest, że Watykan dopuszcza się zdrady wobec katolików chińskich, odpowiada: „O ile podążać będzie dalej w kierunku, który w kontekście posunięć z ostatnich miesięcy wydaje się być oczywisty zdecydowanie tak".

Na 7 kwietnia br. zapowiedziana została konferencja, której nie wszystkie szczegóły są jeszcze co prawda znane, wiadomo jednak że głównym jej tematem ma być obecny kryzys w Kościele. Udział w niej pewnej liczby kardynałów i biskupów, a przede wszystkim kard. Zen, bez wątpienia podniósłby jej znaczenie. Musimy modlić się, aby owocem tej konferencji było klarowne przesłanie, wyrażające z jednej strony miłość do Kościoła, z drugiej zaś zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich doktrynalnych, moralnych i liturgicznych odchyleń obecnego pontyfikatu, a zarazem, aby uczestnicy jej nie ulegli iluzji, iż rozwiązaniem może być Sugerowanie nieważności abdykacji Benedykta XVI czy też wyboru papieża Franciszka. Odwoływanie się do argumentów kanonicznych oznaczałoby bowiem w istocie odsuwanie na dalszy plan kontrowersji natury doktrynalnej, będących prawdziwym źródłem obecnego kryzysu.

--------------------------------------------------

Komentarz o konferencji z 7 Kwietnia „Kościele, dokąd zmierzasz??


Podczas konferencji kard. Raymond Leo Burke powiedział, że papież sprawuje w Kościele władzę najwyższą, ponieważ jednak jego władza ma swe źródło w prawie Bożym, wierni zobowiązani są do odrzucenia jego nauczania W sytuacjach, W których byłoby ono z tym prawem sprzeczne.

„Zgodnie z Pismem Świętym i Tradycją Następca Św. Piotra posiada nad wszystkimi wiernymi władzę która jest powszechna, zwyczajna i bezpośrednia. [...] Ponieważ władza pochodzi z ustanowienia samego Boga kontynuował kardynał -jest ograniczona przez prawo naturalne i prawo Boże, będące wyrazem wiecznej i niezmiennej prawdy oraz dobra pochodzących od samego Stwórcy, znajdujących doskonałą manifestację w Chrystusie i przekazywanych nieprzerwanie przez Kościół na przestrzeni wieków. Konsekwentnie więc żadne nauczanie doktrynalne czy rozporządzenie dyscyplinarne sprzeczne z Bożym Objawieniem, zawartym w Piśmie św. i Tradycji Kościoła, nie może stanowić autentycznego aktu władzy apostolskiej czy papieskiej i musi być przez wiernych odrzucone". Oprócz kard. Burke'a w trakcie konferencji głos zabierali również kard. Walter Brandmueller, bp Athanasius Schneider, filozof Marcello Pera, profesorowie Renzo Puccetti i Valerio Gigliotti oraz dziennikarka Francesca Romana Poleggi. Konferencja, której organizacja była jednym z ostatnich życzeń śp. kard. Carlo Caffarra, emerytowanego arcybiskupa Bolonii, nosiła tytuł: „Kościele, dokąd zmierzasz?? Z kolei jej podtytuł„Tylko ślepiec może zaprzeczyć, że w Kościele panuje wielkie zamieszanie" zaczerpnięty został z ostatniego wywiadu jakiego udzielił kard. Caffarra przed swą śmiercią 6 września 2017 r.

Kwestie poruszane podczas konferencji obejmowały zagadnienia, takie jak nauka Kościoła w sferze moralności seksualnej, rola sumienia i koncepcja „rozeznania”, a także granice władzy i nieomylności papieskiej, która zgodnie z nauczaniem Kościoła angażowana jest jedynie w przypadku pewnych publicznych deklaracji odnoszących się do wiary i moralności. W trakcie swego długiego wystąpienia kard. Burke wyjaśnił obszernie zarówno istotę, jak i granice władzy papieskiej. Poruszył ponadto kwestię roli biskupów i wiernych w sytuacji, w których nauczanie papieskie granice te przekracza. Burke wyjaśniał, że pomimo iż papież i biskupi wspólnie troszczą się o dobro Kościoła, sam jedynie papież „posiada pełnię władzy, umożliwiającą mu skuteczną ochronę i umacnianie jedności Kościoła Powszechnego. […] Jest oczywiste, że owa pełnia władzy udzielona została przez samego Chrystusa a nie przez jakąkolwiek władzę ludzką ani też ogół wiernych, tak więc może być ona wykonywana jedynie w posłuszeństwie Chrystusowi".

Wskazywał również, że od samych początków Kościoła owa idea „pełni władzy" posiadała dokładnie sprecyzowane znaczenie oraz że już wówczas doskonale rozumiano, iż posiadanie jej nie uprawniało bynajmniej Biskupa Rzymu do pewnych działań . „Przykładowo powiedział Burke [papież] nie mógł występować przeciwko wierze przekazanej przez Apostołów. Ponadto, ze względu na dobro wewnętrzne Kościoła, władza ta sprawowana być miała w sposób łagodny i z największą roztropnością". Pytany, w jaki sposób powinniśmy napominać papieża w sytuacji, gdyby przekroczył on granice swej władzy, kard. Burke wymienił dwa kroki, [...] „reakcję opartą na prawie naturalnym, na Ewangeliach oraz na tradycji kanonicznej". P0 pierwsze, powiedział, „Bezpośrednio do papieża skierowane powinno zostać napomnienie dotyczące domniemanego błędu czy też zaniedbania obowiązku; następnie zaś, gdyby trwał w swym błędzie lub nie reagował, ogłoszona powinna zostać publiczna deklaracja. [. . .] Papież podobnie jak wierni podporządkowany jest Słowu Bożemu, wierze katolickiej -i jest gwarantem posłuszeństwa Kościoła, będąc tym sensie jest servus servorum".

Kard. Burke stwierdził też, że uważa iż pobożni katolicy muszą zawsze nauczać i bronić prawdy o pełni władzy, którą Chrystus przekazał „swemu Wikariuszowi na ziemi”. Równocześnie jednak muszą oni „jako członkowie Mistycznego Ciała Chrystusa bronić nauczania Magisterium oraz Kościoła".

Kard. Joseph Zen, emerytowany biskup Hongkongu, nie przybył na konferencję osobiście, przesłał jednak krótkie przesłanie wideo zarejestrowane w lutym br., W którym stwierdził, iż choć nie był w stanie W niej uczestniczyć fizycznie, będzie jednak obecny swymi modlitwami oraz sercem. Zen, który w ostrych słowach wypowiadał się przeciwko możliwemu zawarciu w najbliższym czasie porozumienia pomiędzy Stolicą Apostolską a rządem chińskim, powiedział, że Kościół jest wielką rodziną, i że centrum tej rodziny jest Stolica Apostolska, a jest to fakt niezwykle ważny. W swoim przesłaniu zwrócił uwagę na to, że papież Franciszek lubi podkreślać znacznie „peryferii", powiedział jednak, że „w tym momencie, nasze własne peryferia, Chiny [...] znajdują się trudnej, bardzo trudnej sytuacji" oraz iż „wiele głosów z tych peryferii nie dociera do centrum {Kościoła} „Bardzo pragnęlibyśmy lepszego przepływu informacji pomiędzy centrum a peryferiami" -kontynuował„jeśli bowiem chce się pomóc Kościołowi w Chinach, powinno się znać [ten kraj]", a nie jedynie statystyki czy też wiadomości, jakie znaleźć można w książkach. „W chwili obecnej mamy poważne obawy, że decyzja którą podejmuje centrum nie przyczyni się do autentycznego wzrostu [naszego] Kościoła. I niepokój ten podziela wielu ludzi".

Za rorate-caeli.blogspot.com tłumaczył Tomasz Maszczyk

Zmieniony ( 05.06.2018. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.