Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 15 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Wielkimi Krokami ku Polin arrow Nabici w butelkę. "Pięciomorze".
Tuesday 17 September 2019 03:07:52.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Nabici w butelkę. "Pięciomorze". Drukuj Email
Wpisał: Maciej Eckardt   
15.07.2018.

Nabici w butelkę. "Pięciomorze".

Maciej Eckardt http://alexjones.pl/aj/aj-polska/item/133283-nabici-w-butelke



Sprawa drugiej nowelizacji ustawy o IPN-ie pokazała Polakom ich jej miejsce w szeregu. Nerwówka, czy uda się w parę godzin przepchnąć nowelizację przez Sejm i Senat oraz czy będący poza granicami kraju Prezydent zdąży złożyć pod nią swój, by przed godziną 18.00 ogłosić urbi et orbi, że „mamy to”, pokazuje cała groteskę tej sytuacji.

A wszystko po to, by zaplanowana na godz. 18.00 wspólna konferencja prasowa Mateusza Morawieckiego (w Polsce) i Benjamina Netanjahu (w Izraelu) mogła się odbyć się bez przeszkód.

Na szczęście wszystko udało się w porę załatwić i zziajana, acz szczęśliwa Polska, mogła ustami swojego premiera odczytać stosowne stanowisko, którego bliźniaczą treść odczytał w Izraelu niezziajany i wyluzowany Netanjahu, wieńcząc tym samym „samozaoranie” się polskiego rządu, na widok czego nawet polscy Żydzi przecierali oczy ze zdumienia, bo filosemityzm filosemityzmem, ale żeby aż tak pojechać po bandzie, to dopiero cuś – cmokali z niedowierzaniem.

Nie był to jednak koniec jazdy po bandzie. Szybko na nią wskoczyły przyssane do cycków „dobrej zmiany” tygodniki i „niezależni” redaktorzy, którzy na wyścigi jęli udowadniać, że od czasu chrztu Polski nie było równie genialnego zagrania dyplomatycznego, które pchnęłoby Polskę na nowe cywilizacyjne tory, czego właśnie jesteśmy świadkami, a wszystkie krytyczne głosy, które się pojawiają, to nic innego jak „ruska agentura”, która syczy z wściekłości, że nie powiódł się plan Putina skłócenia Polaków i Żydów, i że odtąd Polak i Żyd, to będą dwa bratanki, a nawet trzy, bo i Węgrzy w to wchodzą.

Uciecha z tego jest przemożna, bo te same tygodniki piórami tych samych redaktorów, wrzeszczały jeszcze w lutym, że nasz bratni naród żydowski „Chce nas złamać!”, dopowiadając w podtytułach, że w całej tej sprawie nie chodzi o nic innego, jak o „suwerenność, prawdę i pieniądze”. Padały wówczas buńczuczne deklaracje, że nie oddamy Żydom nawet guzika. I przyznać trzeba, że guzik został uratowany, tyle że on jeden z całej garderoby się ostał i przysłonić usiłował jedynie to, co skrywa zazwyczaj figowy listek, a i spod tej lichej zasłony – no niestety – rozpostarł się widok nie pozostawiający złudzeń widok, że tym naszym nastroszonym kogutom nabiał po prostu gdzieś się zapodział.

Patrzą więc wszyscy z niedowierzaniem, bo to przecież nasze koguty obiecywały targać po szczękach wszystkich tych, którzy kłapią żeśmy antysemici, pomagierzy Niemców czy jakie inne kapo. Tymczasem okazało się, że to nie my ich, ale oni nasze koguty targnęli po szczęce i to tak skutecznie, że te zamiast wstać i bić się dalej, rzuciły ręcznik na ring, zwiewając do szatni już po pierwszej rundzie. Jednak po szybkim cuceniu amerykańskim amoniakiem, koguty zaczęły piać wniebogłosy o nastaniu nowej ery w relacjach z Izraelem, który pomoże nam teraz ogrywać Unię Europejską, no bo kto podskoczy Żydom, skoro myśmy, husaria jakich mało, podskoczyć nie dali rady.

Podskakiwać będziemy oczywiście pod uważnym okiem Donalda Trumpa w ramach słynnego „Trójmorza”, które Biały Dom nie bez kozery pompuje w nadziei, że nasze koguty szybko się ogarną i doproszą do projektu bratni już teraz Izrael, bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by projekt lekko się „omsknął” w dół sięgając morza czwartego, czyli Martwego, a nawet, jak dobrze pokombinować, via zatoka Akaba samego Morza Czerwonego, bo takie możliwości geograficzne nasz nowy bratanek Izrael przecież ma.

Zamiast więc marnego „Trójmorza”, mielibyśmy od razu „Pięciomorze”, którym moglibyśmy wywijać tak, że wszystkim poopadałyby szczęki, a już szczególnie te sztuczne w Brukseli. A że przy okazji tak się cudownie składa, że wszyscy bez wyjątku sygnatariusze „Trójmorza” są jednocześnie sygnatariuszami słynnej Deklaracji Terezińskiej, która w kwestii roszczeń po Holocauście mówi „co i jak”, więc wszystko nam by się tutaj ładnie zazębiło.

Tymczasem, już tydzień po naszej głośnej victorii, Instytut Yad Vashem stwierdził, że „próba gloryfikacji pomocy udzielonej Żydom i zaprezentowanie jej jako powszechnego zjawiska, jak również próba pomniejszenia roli Polaków w prześladowaniach Żydów są nie tylko wbrew prawdzie historycznej, lecz również wbrew pamięci o heroizmie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”.

W tej sytuacji cierpliwie wypada poczekać, kiedy do drzwi RP zapuka windykator w sprawie owych 300 mld dolarów za mienie po Holocauście, na myśl których lepkie ręce zacierają wiadomo jacy geszefciarze.

Wyszło więc jeszcze raz, że Polak przed i po szkodzie głupi. Z ciekawością czekam, co teraz napiszą te wszystkie prawicowe "Trybuny Ludu" panów redaktorów Sakiewicza, Karnowskiego & co.
Myśl Polska, nr 29-30 (15-22.07.2018)

Zmieniony ( 15.07.2018. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.