Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 69 gości
S T A R T arrow Inne polityczne arrow FRancja arrow NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI EMMANUELA. Czy francuski prezydent Macron ma [kolejnego] kochanka?
Sunday 19 August 2018 21:03:53.25.
migawki

Oburzonym [z Boya]:


Krytyk i eunuch

z jednej są parafii

obaj wiedzą jak,

żaden nie potrafi.

 
W Y S Z U K I W A R K A
NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI EMMANUELA. Czy francuski prezydent Macron ma [kolejnego] kochanka? Drukuj Email
Wpisał: Stanislas Balcerac   
06.08.2018.

NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI EMMANUELA.

Czy francuski prezydent Macron ma [kolejnego] kochanka?


Stanislas Balcerac Warszawska Gazeta 3 – 9 sierpnia 2018 r.


Czy francuski prezydent Macron ma kochanka? Specjalna korespondencja z Francji dla „Warszawskiej Gazety”!


Prestiż i autorytet moralny francuskich prezydentów spada już od 40 lat. Ostatnim wielkim prezydentem Francji był generał Charles de Gaulle.

Epoka socjalisty Francois Mitteranda, który wygrał wybory w 1981 r., zapoczątkowała smutny okres upadku moralnego funkcji prezydenckiej. Mitterand trzymał swoją kochankę i matkę swojej nieślubnej córki w tym samym luksusowym rządowym budynku, w którym mieszkanie „znalazł” bohater niedawnej afery, dziwny „ochroniarz” Emmanuela Macrona, Alexandre Benalla. Media spekulują, że jest on kochankiem obecnego prezydenta Francji. Ten zaś w niewybrednych żartach próbuje nieprzekonująco to dementować.


Prezydenckie skandale małe i duże

Francja pozostaje członkiem G7 i jest wciąż atomową potęgą, ale ekonomicznie i socjalnie kraj stacza się już od dawna. Waluta euro sprasowała francuską gospodarkę na korzyść niemieckich eksporterów, zadłużenie państwa wzrosło dramatycznie, a nieprzemyślana i samobójcza polityka migracyjna stworzyła wiele obszarów na terenie republiki pozostających poza prawem, nazywanych przez Amerykanów no go zones, a przez samych Francuzów „wrażliwymi przedmieściami”.

Upadek ekonomiczny i socjalny Francji wiąże się czasowo z upadkiem moralnym prezydentów tego kraju. W 1981 r. wybory wygrał socjalista i mason Francois Mitterand, który wraz z polityką nacjonalizacji banków i przemysłu sprywatyzował fundusze państwowe na rzecz swojej kochanki, panny Pingeot, i ich wspólnej córki, Mazarine. Kochanka i córka zostały zainstalowane pod prestiżowym adresem 11 quai Branly, w luksusowym rządowym pałacowym apartamentowcu, niedaleko parlamentu i Pałacu Elizejskiego. Przez wiele lat prezydent Mitterand utrzymywał swoją drugą rodzinę w tajemnicy przed wyborcami, a ci, którzy okazali się zbyt wścibscy, byli namierzani (nielegalnie) i nachodzeni przez jego nadwornych bezpieczniaków. Dopiero krótko przed śmiercią Mitterand „dał się” sfotografować wspólnie ze swoją córką, w ramach ustawki zorganizowanej przez usłużne media. Przez 14 lat prezydentury Mitteranda (1981 – 1995) francuscy podatnicy łożyli na jego drugą rodzinę, bez swojej wiedzy i zgody. Taka sprawa wysadziłaby amerykańskiego prezydenta, ale we Francji, widać, obowiązują inne normy i wartości. Podobno europejskie. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że satyr Mitterand uwiódł pannę Pingeot po tym, jak jej rodzice z francuskiej prowincji powierzyli mu ją pod opiekę w dalekim Paryżu.

Następny prezydent Jacques Chirac (1995 – 2007) też był znany z biegania za kobietami, ale jego surowa żona Bernadette nie dopuściła do żadnych publicznych skandali.

Prezydentura Nicolasa Sarkozy’ego (2007 – 2012) zaczęła się źle. Opuściła go druga żona Cecile, którą wcześniej poderwał starzejącej się gwieździe francuskiego show-biznesu Jacques’owi Martinowi. I tutaj nie brakowało pikanterii, to Nicolas Sarkozy jako burmistrz przedmieścia Neuilly udzielił ślubu parze. Cecile miała wtedy 27 lat, a pan młody 51.

Samotny prezydent Sarkozy szybko znalazł następną żonę – byłą modelkę i piosenkarkę Carlę Bruni, która w swoim życiu zaliczyła wiele gwiazd. Jej kochankami byli m.in.: Mike Jagger, Eric Clapton, Kevin Costner i podobno nawet Donald Trump. Pani Bruni miała jedno dziecko, po romansie z młodym zdolnym filozofem Raphaelem Enthovenem (wcześniej romansowała z jego ojcem). Spotkanie pary Sarkozy – Bruni zostało zaaranżowane przez speca od public relations, Jacques’a Segueli, znanego w Polsce z wizerunkowego doradzania Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.


Prezydentura następnego w kolejce Francois Hollande’a zaczęła się jeszcze gorzej. Hollande wcale nie chciał kandydować, ale musiał po tym jak „pewniak” do objęcia prezydenckiego tronu Dominique Strauss-Kahn (znany ze swoich seksualnych obsesji) został aresztowany w Nowym Jorku pod zarzutem zgwałcenia afrykańskiej pokojówki w luksusowym hotelu Sofitel. Nowy prezydent Hollande żył z konkubiną, Valerie Trierweiler, po opuszczeniu matki swoich czworga dzieci, Segolene Royal (brat pani Royal był jednym z francuskich agentów, którzy wysadzili w powietrze statek Greenpeace w australijskim porcie, zabijając przy tym jedną osobę). W pewnym momencie swojej prezydencji Hollande został przyłapany na wieczornych ucieczkach skuterem z Pałacu Elizejskiego, bez obstawy. Okazało się, że jeździł do swojej nowej kochanki, francuskiej aktoreczki Julie Gayet, ulokowanej w mieszkaniu niedaleko Pałacu Elizejskiego, udostępnionym przez usłużnych przyjaciół. Bo czego się nie robi w imię patriotyzmu i interesu państwa?


Nowe przygody Emmanuela

W zeszłym roku wybory prezydenckie wygrał 39-letni Emmanuel Macron, żonaty ze swoją byłą nauczycielką Brigitte, starszą od niego oficjalnie o 24 lata. Młody Macron był szkolnym rówieśnikiem dzieci swojej przyszłej żony, dla których w pewnym momencie ze szkolnego kolegi stał się „tatą”. Tego by nawet Hollywood nie wymyślił, m.in. dlatego, że relacje pomiędzy nauczycielami i uczniami są w USA surowo karane, a nauczycielki, które uwiodły małoletnich uczniów, dostają wieloletnie kary więzienia. Co prawda, w pokoleniu buntu 1968 r. hitem kinowym był film Absolwent, ale to była, jak wiemy, inna epoka. Taka, w której np. reżyser Roman Polański uważał, że jest normalne podawać narkotyki, a następnie zgwałcić 13-latkę, a masoński dobry kolega Adama Michnika Daniel Cohn-Bendit zachwycał się publicznie seksualnością małych dzieci. Publiczna legenda mówi, że Macron poznał Brigitte, kiedy miał 15 lat, i stał się jej partnerem w wieku lat 18. Młoda para pobrała się w 2007 r., kiedy Macron miał 20 lat, a Brigitte 44.

Małżeństwa, gdzie różnica wieku między mężem i żoną jest tak duża, są obserwowane z mieszanymi uczuciami, obok prawdziwej miłości mogą pojawić się tam wątki toy boy (chłopiec zabawka), czyli kontraktu finansowego, lub wątki małżeństwa mającego być „przykrywką” homoseksualizmu męża.

We Francji istnieją znane precedensy. W 1995 r. aktor Pierre Palmade poślubił starszą o 19 lat piosenkarkę Veronique Sanson. Małżeństwo przetrwało sześć lat, a po rozwodzie Pierre Palmade zdecydował się na wyjście z szafy i publiczne ogłoszenie swojej homoseksualności.

W wypadku Macrona nie wyszedł on z szafy, a jego małżeństwo z Brigitte trwa nadal. Ale pogłoski o byciu toy boy pojawiły się w związku z osobą finansowego sponsora młodego Macrona, bogatego biznesmena Henry’ego Hermanda, który „pożyczył” młodemu Macronowi 550 tys. euro (ponad 2,2 mln zł!) na zakup pierwszego mieszkania. Hermand, który umarł w 2016 r. w wieku 92 lat, był uważany za ukrytego homoseksualistę. W 2007 r. Hermand był świadkiem Macrona na ślubie z Brigitte.

To przypomina francuskie powieści z XIX w., kiedy na paryskich salonach do dobrego gustu i elegancji należało wydawanie za mąż swojej byłej kochanki. Hermand był wpływowym masonem i członkiem francuskiej Partii Socjalistycznej. Błyskawiczna kariera młodego Macrona może zawdzięczać o wiele więcej sponsorowi Hermandowi niż żonie Brigitte.

Macronowi przypisywano także romans z Matthieu Gallet, byłym szefem Radio France, który musiał odejść z posady w związku ze skandalami finansowymi. Macron zaprzeczył informacjom o romansie z Galletem, mówiąc, że nie chodziło o niego, tylko o jego „hologram”, a sam Gallet żalił się niedawno w tygodniku dla kobiet „Gala”, że „ciężko jest walczyć z pogłoskami, które rozprzestrzeniają się w internecie”.

Sama Brigitte Macron, która w kwietniu skończyła 65 lat, zwierzyła się rok temu francuskiej dziennikarce Anne Fulda (byłej kochance Nicolasa Sarkozy’ego), że jeżeli Macron miałby ją zdradzić, to tylko dlatego, że się zakochał.

Od kilku tygodni we Francji nabrzmiewa nowy skandal związany z pulchnym 26-letnim „ochroniarzem” Macrona marokańskiego pochodzenia, Alexandre’em Benalla. Ten przysłowiowy „człowiek znikąd” od dwóch lat kręci się koło Macrona i ma (miał do wybuchu afery) ogromne przywileje: samochód służbowy z kierowcą, wysoką pensję, wejściówkę do parlamentu, służbowe mieszkanie w luksusowej rządowej rezydencji pod adresem 11 quai Branly (gdzie Mitterand trzymał wcześniej swoją kochankę), klucze do letniej rezydencji Macronów itd.

Benalla panoszył się w strukturach rządowych i siłowych Francji jak panicz. Nasuwa to poważne pytania na temat praworządności francuskiego państwa. Jak taki człowiek znikąd mógł dostać nagle tyle władzy i wpływów, nie daje się wytłumaczyć racjonalnie. Co prawda na początku kampanii wyborczej Macrona Benalla został przyjęty do loży masońskiej, ale jego kariera była zbyt nagła i szybka nawet dla dobrze zapowiadającego się masońskiego narybku. Według słów jego masońskich braci Benalla nie udzielał się zbytnio w spotkaniach loży (tak, jakby wiedział, że jego kariera nie od tego zależy). A kiedy nie ma wytłumaczeń racjonalnych, trzeba szukać wytłumaczeń emocjonalnych.

Po kilku dniach upartego milczenia Macron powiedział w końcu publicznie, że Benalla nie był jego kochankiem, ale tak jak w wypadku Matthieu Galetta Macron powiedział to w formie żartobliwie-teatralnej („Nie dałem mu kodów nuklearnych, nie był moim kochankiem”). Tendencja Macrona do ślizgania się po temacie poprzez wątpliwy humor jest dosyć intrygująca i powinna zainteresować psychologów i psychiatrów.


Haki na francuskich polityków

Młody, pulchny Marokańczyk Benalla pasuje idealnie do modelu socjo-seksualnego francuskiej kawiorowej lewicy. Kraje Maghrebu, Maroko i Tunezja, są znanym zagłębiem seksu dla francuskich homoseksualistów. W Marrakeszu w Maroku swoją rezydencję miał zmarły niedawno „czarny papież francuskiej lewicy”, miliarder homoseksualista Pierre Berge (Yves St. Laurent), który uważał, że brzuchy kobiet są „do wynajęcia” i stał za zmianami legislacyjnymi we francuskim prawie (pomimo masowych protestów społeczeństwa), formalizującymi małżeństwa homoseksualne i otwierającymi drogę do wynajmowania brzuchów kobiet przez bogate homoseksualne pary.

Te zmiany zostały zainicjowane podczas prezydencji Hollande’a i są kontynuowane pod prezydencją Macrona. Jeden z celebrytów francuskiej lewicy, były minister Frederic Mitterand (bratanek prezydenta Mitteranda), w momencie szczerości w 2005 r. wyznał swoje homoseksualne (a zarazem pedofilskie) eskapady do Maghrebu w książce Złe życie. W 2014 r. wybuchł kolejny skandal, inny były minister Luc Ferry oskarżył władze Maroka o krycie pedofilskich eskapad ważnej francuskiej osobistości, bez podania jej nazwiska. Nie jest wykluczone, że marokańskie służby zbierają w ten sposób haki na czołowych francuskich polityków, co pomaga później Marokańczykom w negocjacjach politycznych i biznesowych z Francją. Fakt, że młody pulchny „bodyguard” Macrona, Alexandre Benalla, jest z pochodzenia Marokańczykiem, może mieć więc znaczenie.


Afera Benalla jest wciąż rozwojowa. Zobaczymy, kiedy będą następne. Wytrawny znawca francuskiej polityki i słabości francuskich polityków, były prezydent Nicolas Sarkozy, który bacznie obserwował upadek Dominique Strauss-Kahna w Nowym Jorku, już rok temu mówił na temat prezydentury Macrona (cytat): „To wszystko skończy się farsą”.


Zmieniony ( 06.08.2018. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.