Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 21 gości
S T A R T arrow Kościół arrow papiestwo 18 arrow Być może Chrystus stał się niewidzialny dla swojego namiestnika? Nowy list abp. Vigano.
Friday 05 June 2020 05:40:08.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Być może Chrystus stał się niewidzialny dla swojego namiestnika? Nowy list abp. Vigano. Drukuj Email
Wpisał: arcybiskup Carlo Maria Vigano   
28.09.2018.

Być może Chrystus stał się niewidzialny dla swojego namiestnika?

Nowy list abp. Vigano.

Pełny tekst w języku polskim wyłącznie na PCh24.pl

http://www.pch24.pl/nowy-list-abp--vigano--pelny-tekst-w-jezyku-polskim-wylacznie-na-pch24-pl,63117,i.html#ixzz5SR4juMPv


Publikujemy pełne tłumaczenie najnowszego listu arcybiskupa Carla Marii Vigano, który ponad miesiąc temu w obszernym Świadectwie ujawnił niezwykle gorszące szczegóły tuszowania homoseksualnych nadużyć byłego kardynała Theodore McCarricka.

 

 Arcybiskup Carlo Maria Vigano

Tytularny arcybiskup Ulpiany
Nuncjusz apostolski

Scio cui credidi [wiem, Komu uwierzyłem]
(2 Tm 1,12)

 

Nim zacznę swój list, chciałbym przede wszystkim oddać dziękczynienie i chwałę Bogu Ojcu za każdą sytuację i próbę, jakie przygotował i przygotuje dla mnie w moim życiu. Jako ksiądz i biskup świętego Kościoła, oblubienicy Chrystusa, jestem powołany, jak każdy ochrzczony, do dawania świadectwa prawdzie. Dzięki darowi Ducha, wzmacniającego mnie radością na ścieżce, na której przyszło mi podróżować zgodnie z moim powołaniem, zamierzam tak robić, aż do końca moich dni. Nasz jedyny Pan skierował także do mnie zaproszenie: „Pójdź za Mną” i zamierzam iść za Nim z Jego pomocą i łaską, aż do kresu moich dni.

 

Póki mego życia, chcę śpiewać Panu

i grać mojemu Bogu, póki mi życia starczy.

Niech miła Mu będzie pieśń moja,

będę radował się w Panu.

(Ps 104,33-34)

 

*****

Upłynął miesiąc, odkąd przedstawiłem swoje świadectwo – wyłącznie dla dobra Kościoła – o tym, co wydarzyło się na audiencji z papieżem Franciszkiem 23 czerwca 2013 roku, oraz o pewnych sprawach, o których dane mi było wiedzieć dzięki zadaniom powierzanym mi w Sekretariacie Stanu i w Waszyngtonie, jeśli chodzi o tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za tuszowanie przestępstw popełnionych przez było arcybiskupa tej stolicy.

 

Podjęta przeze mnie decyzja, by wyjawiać powagę tych faktów, była dla mnie najboleśniejszą i najpoważniejszą decyzją, jaką kiedykolwiek podjąłem w swoim życiu. Podjąłem ją po długiej refleksji i modlitwie, w ciągu miesięcy głębokiego cierpienia i bólu, w apogeum nieustannych wiadomości o tych strasznych wydarzeniach, w których tysiące niewinnych ofiar zostało zdruzgotanych, a powołanie i życie młodych księży i osób zakonnych zakłócone. Milczenie pasterzy, którzy mogli dokonać naprawy i uchronić nowe ofiary, stawało się dla Kościoła coraz bardziej niewybaczalnym, niszczącym przestępstwem. Zdając sobie dobrze sprawę z ogromnych konsekwencji, jakie może mieć moje świadectwo, gdyż to, co miałem właśnie wyjawić, dotyczyło samego następcy św. Piotra, mimo wszystko zdecydowałem się mówić, by chronić Kościół, i oświadczam z czystym sumieniem przed Bogiem, że moje świadectwo jest prawdziwe. Chrystus umarł za Kościół, a Piotr, Servus servorum Dei, jest pierwszym, który został powołany, by służyć oblubienicy Chrystusa.

 

Z pewnością niektóre z faktów, jakie miałem wyjawić, były chronione papieską tajemnicą, którą obiecałem dochować i której wiernie dochowywałem od początku swojej służby dla Stolicy Apostolskiej. Jednak celem każdej tajemnicy, łącznie z tajemnicą papieską, jest chronienie Kościoła przed wrogami, a nie tuszowanie i stanie się współwinnym przestępstw popełnianych przez niektórych jego członków. Byłem świadkiem, nie ze swego wyboru, szokujących faktów, a – jak Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza (p. 2491) – pieczęć tajemnicy nie jest wiążąca, kiedy można uniknąć bardzo poważnej szkody jedynie przez ujawnienie prawdy. Jedynie pieczęć spowiedzi mogłaby usprawiedliwić moje milczenie.

 

Ani papież, ani żaden z kardynałów w Rzymie nie zakwestionował faktów, które stwierdziłem w swoim świadectwie. Stwierdzenie „Qui tacet consentit” z pewnością ma tutaj zastosowanie, gdyż jeśli kwestionują moje świadectwo, wystarczy, jeśli to powiedzą i dostarczą dokumentację na potwierdzenie tego dementi. Jak można uniknąć wniosku, że powodem, dla którego nie dostarczają tej dokumentacji, jest fakt, że wiedzą, iż potwierdza ona moje świadectwo?

 

Istotą mojego świadectwa było to, że od przynajmniej 23 czerwca 2013 roku papież wiedział ode mnie, jak bardzo perwersyjny i zły jest McCarrick w swoich zamiarach i działaniach, a zamiast podjąć środki, które każdy dobry pasterz by podjął, papież uczynił z McCarricka jednego ze swoich głównych przedstawicieli w zarządzaniu Kościołem, jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, Kurię, a nawet Chiny, jak obserwujemy to w tych dniach z wielkim niepokojem i obawą o ten Kościół cierpiący.

 

Otóż odpowiedzią papieża na moje świadectwo było: „Nie powiem ani słowa!” Ale wówczas, przecząc sobie samemu, porównał to milczenie do Jezusa w Nazarecie i przed Piłatem, a mnie porównał do wielkiego oskarżyciela, Szatana, który sieje zgorszenie i podział w Kościele – chociaż nigdy nie wypowiedział mojego imienia.

Gdyby powiedział: „Viganò skłamał”, zakwestionowałby moją wiarygodność, jednocześnie usiłując potwierdzić swoją. Czyniąc tak spotęgowałby domaganie się przez lud Boży i świat dokumentacji potrzebnej do określenia, kto mówi prawdę. Zamiast tego użył subtelnego oszczerstwa przeciwko mnie – oszczerstwa będącego przestępstwem, które często porównywał do powagi przestępstwa, jakim jest morderstwo.

W rzeczywistości robił to wielokrotnie w kontekście odprawianego najświętszego z sakramentów, Eucharystii, gdy nie ryzykował kwestionowania ze strony dziennikarzy. Kiedy mówił z dziennikarzami, prosił ich, by wykazali się swoją zawodową dojrzałością i wyciągnęli swoje własne wnioski. Jak jednak dziennikarze mogą odkryć i poznać prawdę, jeśli ci, którzy są bezpośrednio związani ze sprawą, odmawiają odpowiedzi na jakiekolwiek pytania czy udostępnienia jakichkolwiek dokumentów? Niechęć papieża, by odpowiedzieć na moje zarzuty i głuchota na apele wiernych, by przyjął odpowiedzialność, z trudem da się pogodzić z jego wezwaniami do przejrzystości i budowania mostów.

 

Ponadto krycie McCarricka przez papieża wyraźnie nie było odosobnionym błędem. Ostatnio prasa udokumentowała jeszcze więcej przypadków, pokazując, że papież Franciszek bronił homoseksualnego duchowieństwa, które dopuszczało się poważnych nadużyć seksualnych wobec nieletnich i dorosłych. Dotyczą one jego roli w przypadku ks. Julio Grassi z Buenos Aires, przywrócenia przez niego ks. Mauro Inzoli po tym, jak papież Benedykt usunął go z pełnienia posługi (aż do chwili, kiedy poszedł do więzienia i wówczas papież Franciszek przeniósł go stanu świeckiego) oraz wstrzymania przez niego dochodzenia w sprawie zarzutów o molestowanie seksualne wobec kardynała Cormaca Murphy’ego O’Connora.

 

Tymczasem delegacja Konferencji Episkopatu USA, pod przewodnictwem kardynała DiNardo, udała się do Rzymu prosząc Watykan o dochodzenie w sprawie McCarricka. Kardynał DiNardo i pozostali prałaci powinni powiedzieć Kościołowi w Ameryce i na świecie: czy papież odmówił przeprowadzenia watykańskiego dochodzenia w sprawie przestępstw McCarricka i tych, którzy odpowiadają za ich tuszowanie? Wierni zasługują na to, by poznać odpowiedź.

 

Chciałbym się zwrócić ze specjalnym apelem do kardynała Ouelleta, ponieważ jako nuncjusz zawsze pracowałem z nim w wielkiej zgodzie i zawsze żywiłem do niego wielki szacunek i sympatię. Będzie pamiętał, jak pod koniec mojej misji w Waszyngtonie przyjął mnie wieczorem na długą rozmowę w swoim mieszkaniu w Rzymie. Na początku pontyfikatu papieża Franciszka zachowywał swoją godność, tak jak okazywał ją z odwagą, gdy był arcybiskupem Quebeku. Później jednak, kiedy jego praca jako prefekta Kongregacji ds. Biskupów była podważana, gdyż rekomendacje dotyczące nominacji biskupich były przekazywane bezpośrednio papieżowi Franciszkowi przez dwóch homoseksualnych „przyjaciół” z jego dykasterii, omijając kardynała, poddał się. Jego długi artykuł w „L’Osservatore Romano”, w którym opowiedział się za co bardziej kontrowersyjnymi aspektami Amoris laetitia, jest wyrazem jego poddania się. Wasza Eminencjo, nim wyjechałem do Waszyngtonu, byłeś tym, który powiedział mi o sankcjach papieża Benedykta nałożonych na McCarricka. Miałeś do swojej pełnej dyspozycji kluczowe dokumenty obciążające McCarricka i wielu w kurii z powodu tuszowania. Wasza Eminencjo, nalegam, byś dał świadectwo prawdzie.

 

*****

W końcu chciałbym zachęcić Was, moi Drodzy Wierni, moi Bracia i Siostry w Chrystusie: nigdy nie poddawajcie się zniechęceniu! Przyjmijcie za swój akt wiary i całkowitego zaufania Jezusowi Chrystusowi, naszemu Zbawicielowi, jaki św. Paweł zawarł w Drugim Liście do Tymoteusza: Scio cui credidi, który wybrałem jako swoje motto biskupie. Jest to czas skruchy, nawrócenia, modlitw, łaski, by przygotować Kościół, oblubienicę Baranka, aby był gotowy walczyć i wygrać wraz z Maryją bitwę przeciwko starożytnemu smokowi.

 

„Scio cui credidi” (2 Tm, 1,12)

W Tobie, Jezusie, mój jedyny Panie, pokładam całą swoją ufność.

„Diligentibus Deum omnia cooperantur in bonum” (Rz 8,28).

 



 https://www.lifesitenews.com/images/made/images/remote/https_www.lifesitenews.com/images/local/Screen_Shot_2018-09-27_at_3.00.43_PM_645_429_75.jpg



By upamiętnić swoje święcenia biskupie z 26 kwietnia 1992 roku z nadania św. Jana Pawła II, wybrałem ten wizerunek z mozaiki w Bazylice św. Marka w Wenecji. Przedstawia ona cud uciszenia burzy. Uderzył mnie fakt, że w łodzi Piotra, miotanej falami, postać Jezusa jest przedstawiona dwa razy. Jezus jest pogrążony w głębokim śnie na dziobie łodzi, gdy Piotr próbuje Go zbudzić: „»Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?« On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: »Milcz, ucisz się!« (...) Wtedy rzekł do nich: »Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!«”(Mk 4,38-40).

 

Ta scena jest bardzo na czasie w swoim przedstawieniu ogromnej burzy, przez jaką przechodzi Kościół w tej chwili, ale przy znacznej różnicy: następca Piotra nie tylko nie dostrzega, że Pan w pełni kontroluje łódź, wydaje się, że nawet nie zamierza budzić Jezusa śpiącego na dziobie łodzi.

Być może Chrystus stał się niewidzialny dla swojego namiestnika? Być może jest on poddany pokusie, by spróbować działać jako następca [od. redakcji, ang.  substitute, org. włoski sostituto] naszego jedynego Nauczyciela i Pana?

 

Pan w pełni kontroluje swoją Łodź!

 

Niech Chrystus, Prawda, zawsze będzie światłem na naszej drodze!

 

+ Carlo Maria Viganò
Tytularny arcybiskup Ulpiany
Nuncjusz apostolski

 Źródło: LifeSiteNews Tłum. Jan J.

Zmieniony ( 28.09.2018. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.