Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 13 gości
S T A R T arrow Energetyka arrow Mądra JOLA w POLSCE 15 arrow Na "budowę" atomu przez 4 lata wydano 776 mln zł. Gdzie te pieniądze trafiły?
Sunday 31 May 2020 03:02:05.30.
W Y S Z U K I W A R K A
Na "budowę" atomu przez 4 lata wydano 776 mln zł. Gdzie te pieniądze trafiły? Drukuj Email
Wpisał: NIK   
25.10.2018.

Na "budowę" atomu przez 4 lata wydano 776 mln zł.

Codziennie wydawano po 567 tys. zł!

Ktoś wie gdzie te pieniądze trafiły?

22.10.2018 r.

http://www.wykop.pl/ramka/4601035/na-budowe-atomu-w-polsce-przez-4-lata-codziennie-wydawano-po-566-8-tys-zl/



Według szacunków NIK, koszty związane z realizacją "Programu polskiej energetyki jądrowej" w latach 2014-2017 (do III kwartału) wyniosły łącznie 776 mln zł. To oznacza, że na "budowę" polskiego atomu w tym okresie codziennie wydawano po 566,8 tys. zł! Piszę "budowę", gdyż pomimo przeznaczenia olbrzymiej kasy, do dziś nie udało się ustalić nawet ostatecznej lokalizacji w jakiej wspomniana elektrownia miałaby powstać (o rozpoczęciu prac budowlanych nie wspominając), a minister energetyki ciągle przesuwa termin ogłoszenie kluczowych decyzji. 

 

Nieudolność poprzedniej ekipy rządowej w zakresie realizacji "Programu polskiej energetyki jądrowej" najmocniej objawiła się przy sprawie kontraktu na doradztwo i konsulting, który wygrała prywatna firma WorleyParsons. Przypomnijmy - w lutym 2013 roku, kiedy szefem państwowej Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) był Krzysztof Kilian (dobry kumpel Donalda Tuska), a Aleksander Grad (były minister skarbu w rządzie Tuska odpowiedzialny za aferę stoczniową) kierował zależną od PGE spółką PGE-EJ1, zawarto umowę o wartości ćwierć miliarda złotych ze wspomnianą firmą na konsulting, doradztwo i "badania lokalizacyjno-środowiskowe" dotyczące planowanej elektrowni atomowej. Kontrakt ten podpisano mimo, że ABW ostrzegała aby tego nie robić z uwagi na niejasną strukturę organizacyjną WorleyParsons oraz powiązania biznesowe z Rosjanami.

Pod koniec 2014 roku okazało się, że wspomniany kontrakt za ćwierć miliarda złotych trzeba było zerwać. Powód? - PGE twierdziła, że WorleyParsons nie wypełniała warunków umowy, wstrzymując tym samym pracę nad elektrownią. Z kolei przedstawiciele WorleyParsons twierdzili, że to oni zerwali umowę, bowiem kontrolowana przez rząd PGE nie przelewała im od roku pieniędzy. Stąd też musieli wstrzymać prace nad opracowaniem badań lokalizacyjnych i środowiskowych. Co jednak zdążyli wziąć, to było ich. Ile dokładnie? - Nie wiadomo. Z ustaleń "Gazety Wyborczej" wynika, że niezrealizowany kontrakt z WorleyParsons był jak do tej pory "największym wydatkiem" spółki PGE-EJ1

A jak wyglądała nieudolność obecnej ekipy rządzącej w zakresie decyzji o budowie elektrowni atomowej w Polsce? Już w kwietniu 2016 roku, a więc w kilka miesięcy po przejęciu władzy przez PiS,
minister energii Krzysztof Tchórzewski deklarował publicznie, iż "Polska nie wycofuje się z budowy elektrowni jądrowej", a jej lokalizacja ma być wybrana do końca roku 2017. Niedługo później, bo w sierpniu 2016 roku, w ramach tzw. "Planu Morawieckiego" Ministerstwo Rozwoju zadeklarowało kontynuację Programu polskiej energetyki jądrowej i powstanie dwóch (!) siłowni o łącznej mocy 6000 MW. Co było dalej? W maju 2017 roku minister Tchórzewski zapowiedział, iż "decyzja w sprawie budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce może zapaść przed końcem 2017 roku". Kilka miesięcy później (sierpień 2017 rok) ten sam minister twierdził, że rząd jest "blisko decyzji polityczno-gospodarczej w/s budowy elektrowni atomowej". W marcu 2018 roku minister Tchórzewski mówił, że "decyzja o rozpoczęciu budowy elektrowni jądrowej może zapaść jeszcze przed Wielkanocą"

 

Minęła Wielkanoc, minęły wakacje, powoli zbliżamy się do końca roku, a zapowiadanej decyzji jak nie było, tak nie ma...

Wieloletni paraliż kompetencyjno-decyzyjny spowodował dezaktualizację programu polskiej energetyki jądrowej. Potwierdzili to kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli (NIK), którzy w marcu tego roku opublikowali na ten temat specjalny raport. Co gorsze - według szacunków NIK w okresie prac przygotowawczych nad opracowaniem Programu polskiej energetyki jądrowej w latach 2010-2013 spółka PGE-EJ1 poniosła wydatki w wysokości 133,2 mln zł. Z kolei wydatki na realizację Programu polskiej energetyki jądrowej w latach 2014-2017 (do III kwartału) zdaniem kontrolerów NIK wyniosły łącznie 776 mln zł. To oznacza, że na "budowę" polskiego atomu we wskazanym okresie CODZIENNIE WYDAWANO PO 566,8 TYS. ZŁ! 

W tym kontekście pytania są dwa -
gdzie ta kasa finalnie trafiła oraz ile jeszcze trzeba będzie wydać pieniędzy, aby rządzący w końcu zdecydowali się ruszyć z budową pierwszej polskiej elektrowni atomowej?

[Raczej : Kiedy PRZERWĄ wreszcie wydawanie naszych pieniędzy na drogą, przestarzałą gałąź energetyki?? Mirosław Dakowski]

Źródło: Atomowe kłopoty rządu (Rp.pl)
Źródło: Program atomowy zawieszony. Spółka do budowy atomówki działa, a ministrowie się spierają, czy nie lepiej budować węglówki (Wyborcza.pl)
Źródło: Elektrownia atomowa w Polsce? Są trzy lokalizacje (PolskieRadio.pl)
Źródło: Plan Morawieckiego: Powstaną dwie siłownie jądrowe o mocy 6000 MW (Defence24.pl)
Źródło: Elektrownia atomowa w Polsce. Decyzja do końca roku (Money.pl)
Źródło: Minister energii: elektrownię atomową potrafimy sami wybudować (Tvp.info)
Źródło: Pół wieku czekamy na polski atom. Decyzja ma być w ciągu dwóch tygodni (businessinsider.com.pl)
Źródło: NIK o realizacji Programu polskiej energetyki jądrowej (NIK.gov.pl)



Zmieniony ( 25.10.2018. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.