Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 56 gości
S T A R T arrow Kościół arrow ks. St. Małkowski 19 arrow Przez cierpienie i śmierć do zmartwychwstania
Monday 26 August 2019 09:44:52.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Przez cierpienie i śmierć do zmartwychwstania Drukuj Email
Wpisał: Ks. Stanisław Małkowski   
12.04.2019.

Przez cierpienie i śmierć do zmartwychwstania

 

Ks. Stanisław Małkowski Warszawska Gazeta 12 – 18 kwietnia 2019 r.

KOMENTARZ TYGODNIA


Od piątej niedzieli Wielkiego Postu w liturgii Kościoła trwa czas Męki Pańskiej, a od Niedzieli Palmowej – Wielki Tydzień, a w nim: Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota przed Niedzielą Zmartwychwstania rozpoczynającą okres Wielkanocy.

Całe życie wiary katolika i chrześcijanina od chrztu po śmierć łączy się z życiem, śmiercią na krzyżu i Zmartwychwstaniem Chrystusa, czyli ma znaczenie paschalne jako udział w przejściu Syna Bożego, który stał się Człowiekiem, podobnym do nas we wszystkim oprócz grzechu, od Wcielenia w chwili Poczęcia w łonie Maryi Matki do Wniebowstąpienia poprzedzonego ustanowieniem sakramentów, dzięki którym Chrystus jest z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata, wyrażając pełne miłości pragnienie, aby być z nami na zawsze w wiecznej ojczyźnie – w niebie. Takie jest znaczenie słowa „Pragnę”, które Jezus wypowiedział przed śmiercią na krzyżu.

Od wolnej woli, rozumu i wiary człowieka zależy, czy spełni się Boże pragnienie wspólnoty miłości i życia bez końca. Istnienie darowane przez Boga każdemu człowiekowi od poczęcia po wieczność ma ostateczny wymiar miłości i szczęścia, gdy ludzka wola zgadza się z wolą Bożą, gdy człowiek w swoim świadomym życiu pragnie świętości, nawraca się do Boga, mocą Bożego miłosierdzia i przebaczenia powstaje z grzechów i upadków, odróżnia dobro od zła, pragnie dobra, nie chce zła, a w swoim poznaniu i woli przyjmuje światło Bożego objawienia zawarte w ludzkiej naturze i nauce Kościoła nieomylnego w sprawach wiary i moralności dzięki dogmatom obowiązującym bez względu na życiową praktykę poszczególnych wiernych albo niewiernych, wspólnot i środowisk bliskich woli Boga albo oddalających się od niej wskutek ulegania sekciarstwu, fałszywej duchowości, różnym dewiacjom, schizmie lub herezji, gdy własne poglądy i przekonania, chęci i potrzeby ceni się wyżej od darowanej nam i objawionej Bożej miłości i prawdy, strzeżonej przez Kościół wierny Chrystusowi.


Gdy wolność ludzka zmierza w stronę dowolności i samowoli, prowadzi niepostrzeżenie a z czasem jawnie do zniewolenia, skoro wolności bez prawdy i życia nie ma. Liczni zwolennicy zakłamania i zabijania, zwłaszcza gdy jedno i drugie wydaje się łatwe, korzystne i przyjemne dla niektórych, prowadzą siebie i kogo mogą pozyskać dla swoich pomysłów w stronę nicości, absurdu i w konsekwencji wiecznego a nie tylko doczesnego piekła. Doczesny przedsionek piekła można przyozdobić i upiększyć różnymi atrakcjami (nieważne dla kogo i jakim kosztem, komu się to opłaca i jak długo), natomiast wiecznego piekła, gdy robak nie umiera i ogień nie gaśnie, przyozdobić już się nie da, udawanie już się kończy.

Mówi o tym Bóg, mówią wierni Bogu ludzie, naucza Kościół, ale diabeł razem z ludźmi jemu uległymi i posłusznymi wymyślił „mowę nienawiści” jako określenie zastępcze, fałszywe dla odróżniania dobra od zła, prawdy od kłamstwa, życia od śmierci. A za „mowę nienawiści” można już karać grzywną lub więzieniem. Gdy rodzice nie chcą poddać swoich dzieci przymusowej, „genderowej” edukacji seksualnej, np. w Niemczech, są karani a dzieci są im odbierane.

Komunistyczna propaganda w latach PRL-u głosiła hasła w rodzaju: „Markiewka, Pstrowski są przykładem, a my za nimi ich śladem”, dając wzory do naśladowania. Pamiętam z dzieciństwa duże afisze na MDM-ie niedaleko kościoła Zbawiciela z twarzami przodowników pracy pokazywanych jako wzór i nagradzanych za wykonanie kilkuset procent normy.

Całkiem niedawno stała na Placu Zbawiciela genderowa tęcza, zachęcająca przechodniów do zachowań poza normą, mająca być wzorem dla młodzieży, aby zadowoleni z siebie i uznani, akceptowani byli dewianci. Dawniej praca ponad siły i często bez sensu skracała życie. Dzisiaj krócej żyją poszukiwacze wrażeń. Przecież nie tylko ważna jest długość życia ale przede wszystkim, jakie ono ma znaczenie i do czego prowadzi w doczesności i wieczności.

Państwa i narody zabijające fizycznie własne dzieci przed urodzeniem, a duchowo, moralnie i edukacyjnie po urodzeniu, zmierzają w stronę zbiorowego samobójstwa i osobistego wiecznego potępienia zawziętych propagatorów zła. Diabeł chce mieć licznych towarzyszy w niedoli piekła. Podobnie postępują dzisiaj jego słudzy i naśladowcy, sądząc że w większości tłumu jest siła. Komu i czemu służyć: życiu czy śmierci, Bogu czy diabłu? Tertium non datur. Ostatecznym miejscem wiecznego pobytu jest niebo albo piekło. Drogę w jedną albo w drugą stronę chcą określać i już wyznaczają ludzie, którym się wydaje, że za cenę chwilowych ziemskich korzyści i w piekle będzie im dobrze prawie jak w niebie, bo liczą na domowników, albo sądzą, że z chwilą śmierci nie tylko życie ciała ale cały człowiek na zawsze się kończy, czyli wieczność ich nie obchodzi.

Mamy na świecie wśród ludzi licznych świadków nieba i piekła. Mamy Chrystusa, który przed piekłem nas broni i ostrzega, a do nieba prowadzi drogą zwycięstwa krzyża, przemiany cierpienia i śmierci w radość i chwałę życia bez końca we wspólnocie miłości z Bogiem, Matką Bożą, Aniołami i Świętymi.


Zmieniony ( 12.04.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.