Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 42 gości
S T A R T arrow Kościół arrow postępy postępu 19 arrow U mariawitów. Posiadali po kilka kobiet jednocześnie. A dzieci rodziły się... niepokalane
Friday 19 July 2019 22:37:22.27.
migawki

W młodzieżowych mistrzostwach … Europy - biegł Murzyn, Hassan, jako reprezentant kraiku azjatyckiego. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

                  21.07.19 Poznań, Zamość – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

21.07.19 Białystok – Pokutny Marsz Różańcowy „Marsz w obronie rodziny”

 
W Y S Z U K I W A R K A
U mariawitów. Posiadali po kilka kobiet jednocześnie. A dzieci rodziły się... niepokalane Drukuj Email
Wpisał: Janusz Kowalski   
02.07.2019.

U mariawitów. Posiadali po kilka kobiet jednocześnie. A dzieci, które płodzili, rodziły się... niepokalane

Janusz Kowalski

Fragment przygotowywanej książki:


Trzeba by, Witek, zastanowić się troszkę nad tymi bogomiłami, czy na pewno wpasowują się w nasze puzzle ze swoją nauką. Bo co o nich wiemy?...

I trochę ks. Wiktorowi, a trochę jakby bardziej samemu sobie jął przypominać dzieje i naukę owych heretyków, by na końcu dojść do takiej konkluzji:

Czy jednak bogomili od samych swych początków, od X wieku, swoimi działaniami obejmowali także inne ludy słowiańskie?... Czy docierali również i na nasze ziemie? Czy swoją herezją skazili cyrylo-metodiańskich mnichów żyjących i pracujących na Sandomierszczyźnie? Niezbitych dowodów nie ma. Niemniej byłoby dziwne, gdyby tak się nie stało... Ani obszar dzisiejszej Polski, ani Sandomierszczyzna nie były jakąś dziczą i pustynią za siedmioma górami, za siedmioma morzami, jak się nam wmawia, ale bogatą, atrakcyjną krainą w samym sercu Europy, utrzymującą kontakty handlowe, kulturalne i religijne tak z zachodem, jak i wschodem tamtoczesnej oikoumene... Czy zatem trafili również do Polski? Na pobratymczą, jednojęzyczną Sandomierszczyznę?... Myślę, Witek, że tak. Zresztą już wcześniej do takich wniosków doszliśmy.

Ale, ale! Z tego, co o nich wiemy, czego o nich uczą, wynika, że bogomili nie byli seksualnie rozpasani! Współżycie płciowe było im całkiem zakazane! Posty i umartwienia – oto co mieli czynić.

Ej, księże, księże! Bogomilizm nie był, jakby to rzec, jednolity. Zrąb, kanwa, ramy były niby te same, ale nie zawsze tym samym je wypełniano. Jedni uprawiali ascezę, inni nie. I tak na przykład cyrylianie, zwolennicy nauk Cyryla Bosego, chodzili nago, co by rychlej znaleźć się w raju. Skutek tego był jednakowoż mizerny, bo nago dawało się brykać tylko w lecie, i to jeszcze jak było ciepło, lecz już pod jesień bez przyodziewku nie można było funkcjonować. To i raj się nie przybliżał – ksiądz parsknął śmiechem i ciągnął dalej. – Lepiej mieli teodozjanie, którzy zgodnie z tym, czego nauczał ich mistrz Teodozjusz, byli rozpasani seksualnie i praktykowali nawet rytualne orgie, bo jakże pokutować, jeśli się wcześniej nie grzeszyło? I popatrz, no Wiktor, czy aby nie to samo głosił Grigorij Rasputin i chłysty? Przecie oni tak nauczali: „My ludzie Boży. Znamy nasze grzechy. One są niezliczone i bardzo ohydne. Ale jest w nas taka siła raskajanija1 i taka silna, dziecięca wiara w miłosierdzie Boże, iż jesteśmy pewni, że u końca dni naszych będzie nam przeznaczone wiekuiste bytowanie w rajskiej szczęśliwości, twarzą w twarz z Bogiem, i że się już do ponownego życia w innym ciele, by od nowa cierpieć, nie narodzimy. Przecież my po każdym okazaniu skruchy – pokajaniju – na nowo stajemy się czyści jak niemowlęta, które zostały obmyte wodą Chrztu Świętego. Takie to rozkazanie człowiekowi dał Pan Bóg, iżby z każdego drzewa rajskiego ogrodu mógł jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła jeść mu zabronił, bo skoro tylko z niego zje, śmiercią umrze. «Ale z owocu drzewa, które jest pośród sadu, rzekł Bóg: Nie będziecie jedli z niego, ani się go dotykać będziecie, byście snać nie pomarli. I rzekł wąż do niewiasty: Żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie; Ale wie Bóg, że któregokolwiek dnia z niego jeść będziecie, otworzą się oczy wasze; a będziecie jako bogowie, znający dobre i złe».2

Ale tak nie jest, oszukano nas, bo to, co Dobre, pragnie wolności, a Zło miłuje poddaństwo i niewolę. Nic w Niebie nie trwa w poddaństwie; nic na Ziemi nie jest wolne. To, co zostało zasiane, nie zawsze będzie zebrane, jednak to, co zebrane, zawsze zostało zasiane3. Jeśli zatem nie poznacie po równo Dobra, jak i Zła nie będziecie wolnymi i zbawić się nie zdołacie, dlatego grzeszcie, grzeszcie ochoczo! Całym swoim sercem, całym umysłem i całą wolą! Albowiem jednym tylko raskajanijem – pokutą możemy osiągnąć zbawienie. I dlatego trzeba nam grzeszyć, aby mieć powód do raskajanija. Kiedy Bóg zsyła na nas pokusę, my powinniśmy przyjmować ją z radością i chciwie, i grzeszyć, aby móc potem pokutować. Czyż pierwsze słowo życia i prawdy, którą Chrystus przyniósł dla nas ludzi, nie brzmiało: «Czyńcie pokutę!...» Ale jakże ją czynić, jeśli się wcześniej nie grzeszyło?...”.

Wiktor milczał zdumiony tym, co przed chwilą usłyszał. Starszy ksiądz zaś ciągnął dalej.

Ascezę głosił Karpokrates, ale nie był logiczny, bo jednocześnie twierdził, że człowiek składający się z dwóch jakby części – duchowej i cielesnej w swej „warstwie” duchowej nie może ulec zepsuciu duchowemu, a część cielesna żadną miarą zbawić się nie może. Po co więc ta asceza???

Dlatego też już jego uczniowie, następcy i kontynuatorzy odwrócili wszystko i w wyuzdaniu widzieli drogę do osiągnięcia doskonałości duchowej. Musiało się to wśród naszych słowiańskich przodków mocno w duszach zakorzenić, skoro ślady tej – w formie oczywiście zmodyfikowanej mocno i przystosowanej do innych warunków, czasów i miejsc – odezwały się echem czy to u rosyjskich chłystów, samych siebie nazywających: „ludźmi Bożymi”, czy u naszych rodzimych mariawitów, a szczególnie już po reformach abpa Kowalskiego. Ten ostatni ogłosił bowiem kapłaństwo kobiet i coś pozornie niezrozumiałego, wprowadził bowiem małżeństwa mistyczne pomiędzy księżmi i zakonnicami. Dzieci zaś, które się z tych związków rodziły, miały być rzekomo niepokalanie poczęte. Wracając jednak do głównego wątku – mamy więc stosunek seksualny podniesiony do ranki kultu religijnego? Mamy! Stosunek seksualny, który nie tylko uświęca jego uczestników, ale także ich potomstwo!

No niby tak, ale jednak odbywało się to w związkach małżeńskich....

Władysław parsknął śmiechem.

Wpierw połamawszy zakonne śluby czystości! Witek, a sięgnijże na tamtą półkę. Nie... nie na tę... wyżej... o właśnie tu. Widzisz tam Brewiarzyk mariawicki?

Widzę. Wydany w Felicjanowie w 1967 roku? To ten?

Ten. A co? Podważasz jego wiarygodność?

No... nie mam podstaw...

To podaj mi go. Przeczytam ci coś ciekawego. Zobacz, zwierzchnik mariawitów, abp Kowalski pisze o założycielce tego ruchu religijnego Mateczce Kozłowskiej na stronie 546 takie słowa:


Pan Jezus przedstawił Mateczkę Matce Swojej jako swoją Małżonkę.


Ale jeszcze konkretniejsze informacje masz na stronie 549:


Mateczka powiedziała do mnie, że była obecna przy stwarzaniu świata i że urządzała świat. Mówiła, że te słowa Pisma świętego «Pan mię posiadł na początku dróg swoich... Z Nim byłam, wszystko urządzając...» (Przyp. 8) – do Niej się odnoszą... O sobie Mateczka tak raz do mnie mówiła: «O mnie całe Pismo święte pisze» – Rozumiem, że całe Pismo święte natchnione jest przez Ducha Świętego, to jest przez Mateczkę, i tak samo mówi o Ojcu i Synu, tak też całe mówi i o Duchu Świętym – a w szczególności Księgi Mądrości. Kiedy mówiłem przy Mateczce, że my nigdy do tego stopnia doskonałości nie dojdziemy, od którego Mateczka zaczęła, Mateczka nic na to nie odpowiedziała. Także nic nie mówiła, gdym ją nazwał Bóstwem moim...”


Ale owa Mateczka, uznana za Ducha Świętego, w różne nieciekawe sprawy i sprawki była zamieszana, jak to wynika z akt sądowych, z których wyjątki znajdziesz w książce kandydata na ołtarze Ks. Stefana Grelewskiego Sekty religijne w Polsce współczesnej, wydanej w Sandomierzu w roku 1937. O patrz tu, na stronę 45. No!

Ks. Wiktor podniósł książkę do oczu i ją półgłosem odczytywać pierwsze zdanie.

Głośniej, Witek. Głośniej.


W 1902 roku w miesiącu styczniu, mówi Kowalski, gdy był u Mateczki, Pan Jezus zbliżył go i zjednoczył z Mateczką już nie jako syna, ale jako Oblubieńca na podobieństwo zjednoczenia, jakim zjednoczył naszych pierwszych rodziców. W taki sposób zbliżył Pan Jezus z Mateczką rok przedtem Próchniewskiego, Przysieckiego i Feldmana. J. Kowalski pisze o tym również w swem liście pasterskiem drukowanym w „Wiadomościach Marjawickich” 1935 roku”.


No i pięknie – starszy ksiądz krzywo się uśmiechnął. – I jeszcze jeden smaczek, ta sama strona, niżej, o tu, wskazał grubym paluchem:


Zarzut niemoralnego prowadzenia się postawił już F. Kozłowskiej publicznie w swoim piśmie redaktor Nawrocki. F. Kozłowska pociągnęła p. Nawrockiego przed kratki sądowe, ale ten dostarczył dowodów prawdy i sąd uwolnił oskarżonego od kary... Na sądzie ks. Dzieniakowski zeznał, że Kozłowska prowadziła rozmowy pornograficzne w całym tego słowa znaczeniu, drugi świadek Koszutski stwierdził, że F. Kozłowska namawiała dziewczyny mariawitki do życia niemoralnego z duchownymi mariawickimi, świadek Szyller podniósł inne zarzuty niemoralne...”


A teraz zerknij na stronę 37.

Wiktor przeczytał:


W imię objawień, jakie głosił, J. Kowalski pod pokrywką konieczności do zbawienia uprawiał wyrafinowany nierząd z nieletnimi wychowanicami klasztoru mariawickiego... Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie podkreśla w motywach zboczenie moralne przywódcy mariawitów i podniesienie stosunków seksualnych do kultu religijnego. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 25 XI do 3 XII 1929 r. Nr. sp. 1 AK.258/29”.


Księże Władysławie, wystarczy! Ale przecież dziś dość powszechnie między historykami się uważa, że cała ta sprawa z tak zwanymi „skandalami mariawickimi” była dęta, bo niektórzy świadkowie odwołali potem swoje zeznania.

Ba! Świadkowie! Mogą zeznać, mogą odwołać... ale może? Wglądu do oryginałów akt nie miałem ani ich tym bardziej nie analizowałem. Ja ci tylko pokazuję, co można na ten temat znaleźć w ogólnie dostępnej literaturze. Jedni czegoś dowodzą, inni zaprzeczają... Normalne... Nie na darmo jednak w wyniku buntu przeciw tym wszystkim reformom abpa Kowalskiego doszło do rozłamu w Kościele mariawickim w 1935 roku, a jego samego złożono z urzędu. Nie na darmo też wyrzucono mariawitów z Unii Utrechckiej Kościołów Katolickich. I to głównie za co? Ano za te małżeństwa „mistyczne” księży z zakonnicami. Tego faktu już nikt nie podważa. Ale dobrze, skoro uważasz, że to, co przeczytałeś u Grelewskiego, to niekoniecznie musi być prawda, albo jest to przynajmniej mocno naciągane, to zerknij, co znajdziesz w prasie mariawickiej z 1935 roku, kiedy Kowalskiego złożono z urzędu, a co sam Kowalski ujawnia na temat tego, co się działo w łonie mariawityzmu i o co oskarża swoich niedawnych konfratrów – braci w biskupstwie, siebie samego oczywiście z wszelkich zarzutów, jakie mu stawiali przeciwnicy, starając się oczyścić, ale według mnie nie brzmi to nazbyt przekonująco. Tak czy siak, warto się z tym, co pisał arcybiskup zaznajomić. Patrz, choćby tu – ksiądz Władysław podał Wiktorowi kilka niepozornych gazetek i wskazał w nich palcem stosowne ustępy. – Czytaj, co ma do zarzucenia swemu dawnemu bliskiemu współpracownikowi, biskupowi Jakubowi Próchniewskiemu, a i innym duchownym także:


Jeśli Brat przestał wierzyć w kierunek Pana Jezusa nade mną, ewentualnie w moje natchnienia i zrozumienia, to czemu Brat nie porzuci R. i S., a opuścił Brat S. Honoratę. Przecież ja miałem zrozumienie od Pana Jezusa, że małżeństwa nasze nie są świeckie, ale mistyczne, z Woli Bożej zawarte, dane tylko dla tych, którzy wierzą w Wolę Bożą wskazywaną przez przełożonych. Brat zaś uwierzył w to moje zrozumienie tylko o tyle, o ile dogadzało i dogadza ono Brata zmysłowości. Bo jeżeli Brat był przeze mnie wprowadzony w błąd (jak twierdzi), to trzeba było po opamiętaniu się i poznaniu swego błędu porzucić zaraz Siostrę R. jak i Siostrę S.; a tymczasem Brat tego nie uczynił. Jak to się tłumaczy? Czy nie zmysłowością?

Z listu Brata do Brata Feliksa4 wynika, że za buntem waszym przeciwko mnie, jako Przełożonemu, udali się wolni od ducha nieczystego. Pytam Brata, czy Filip5, który w Ameryce traktował jak swe żony Siostry M. i W., które zabrał ze sobą do Ameryki, a i w Europie również nie zaniedbuje podobnych rzeczy czynić, wolny jest od ducha nieczystego w sobie? Czy fakt, że porzucił Rafaelę, a Rut uznał za swoją prawowitą żonę, też jest dowodem, że jest wolnym od ducha nieczystego, którym się rzekomo łączą ze mną Brat Feliks i Brat Tytus6? Czy Tadeusz, który, jak wiadomo Bratu, z dziesięć dziewczynek małoletnich ma na sumieniu i drugie tyle pełnoletnich, także czystością jest napełniony i dla tego ze mną go nic łączyć nie może? Czy Bartłomiej, o którego czynach w stosunku do Sióstr: W., F., Ł. wiedzą Siostry i Bracia tutejsi jako naoczni świadkowie, a prawowierni Małoszewscy twierdzą, że do nich mówił, iż „nie ma Boga wcale” – czy to także dowód obecności Ducha Świętego w tym tak wierzącym i dobrym niegdyś Bracie? Czy to takie owoce wasza reforma ma wydawać? – A Gromulski, Brata apostoł na Sobótkę, którego Boguszewski zastał w sposób nieprzyzwoity chwytający Siostrę E., także z czystości u was słynie? A Jarzymowski, którego w Pogorzeli w zakrystii zastano na gorącym uczynku... czy również czystością jaśnieje. O Jarzymowskim przecież Brat wie, że z czworgiem swych nieprawych dzieci przystał do Mariawityzmu za życia Mateczki, i że w Mariawityzmie też miał dwoje dzieci nieprawych, zanim u nas Pan Jezus wprowadził małżeństwa... Brat Najmilszy mnie nazwał Antychrystem i zarzucał, że ja się nie modliłem7...

Zawsze karciłem natychmiast rozpustę i ukrócałem wybryki wasze, tak surowo żeście tego znieść nie mogli... Przez jaki grzech zmarnowałem dary Boże? Może przez związki małżeńskie, które wy teraz nazywacie rozpustą? Przecież nie ja was w nie wprowadziłem, ale wyście mnie utwierdzali w nich, gdym wątpił w ich Boskie pochodzenie tych związków, albo nie. Jeżeli nie wierzyliście, że były od Boga i w takowe wątpiliście i mnie w nich utwierdzaliście, to byliście, powiem wam, pierwsze świnie. Jeżeli zaś wierzyliście przez lat 12, że były one związki od Boga, a teraz je plugawicie i nazywacie rasputinadą, to jesteście ostatnie świnie. A to, tym bardziej że w dalszym ciągu w tych związkach trwacie... Lecz ja niczego się nie obawiam, bo wiem, że Bóg jest ze mną i dobrze rozumiem, że tajemnica udziału naszego w małżeństwie Mateczki z Panem Jezusem8, łącznie z Przenajświętszym Sakramentem, przestaje być teraz tajemnicą, i chce Bóg, aby wiadomą była wszystkim, jak się stała wiadomą wszystkim Tajemnica Wcielenia, która z początku była nawet w Chrześcijaństwie ukrytą i niedostatecznie znaną, jak to widać z pierwszych Ewangelii i Listów św. Pawła, który tylko o niej mimochodem wspomina9. Pisze Brat: „Kowalski, ten współczesny Rasputin, głosi, że nieczystość zjednoczyła i sprowadziła na drogę wystąpienia braci biskupów: Filipa, Jakuba, Bartłomieja i innych kapłanów. Pozwolimy sobie zapewnić Kowalskiego, że gdyby im szło właśnie o nieczystość, nie opuściliby go aż dotąd, jako szerzyciela teorii całkowicie przeciwnych nauce Chrystusa o czystości dziewiczej i wierności małżeńskiej. Radzimy Kowalskiemu w jego własnym interesie nie poruszać tych właśnie zarzutów”.

Tak pisze Brat. Ja jednak za Jego radą nie pójdę i chcę właśnie poruszyć te zarzuty, wyprowadzić je na światło dzienne... stwierdzam, że oprócz pychy i zazdrości pociągnęła was na drogę buntu także nieczystość... Zacznę od Brata. Czy Brat za życia Mateczki nie pociągał do siebie S. Honoraty, nie całował Jej, o czym, gdy się Mateczka dowiedziała, zanosiła się od płaczu, gdyż Pan Jezus nazwał to zdradą Brata w stosunku do Mateczki10... Dalej, czy Brat nie starał się przywiązać do siebie Brandtówny, swojej penitentki (w zakonie S. Magdaleny), która wskutek tego, utraciwszy wiarę już w klasztorze, usiłowała odebrać sobie życie, a potem poszła w świat i ostatecznie popełniła samobójstwo?

A po zejściu Mateczki, kiedy już Pan Jezus pozwolił, a nawet było Wolą Jego świętą, ażebyśmy, dla uniknięcia grzechu i dla większej chwały Bożej, zawarli związki małżeńskie z Siostrami zakonnymi – czy Brat mimo to, że S. Honorata została Jego prawą małżonką, nie zaniechał jej wbrew Woli Bożej, a nie przylgnął całym sercem do niepełnoletniej internatki, którą i dotąd uważa Brat za swoją żonę, a wobec ludu udaje Brat czystego, jak faryzeusz? Czy nie latał Brat za nią co dzień do szkoły internackiej, narażając na śmiech swoją powagę i wiek, gdyż dzieci i Siostry śmiały się z Brata, który prawie codziennie przychodził do internatu i pytał je: „Gdzie jest ta mała Reginka?” – A S. Sabina, powiernica Brata, zakochana w Nim, którą także Brat ma za żonę, w jakim celu jeździła nieraz do Warszawy, czy na kurację odtłuszczającą? Bo te wyjazdy były bardzo zagadkowe. – To, co do czystości Brata, którą Brat i dziś w taki sposób praktykuje, jak i za moich rządów... Brat boi utracić renomy „czystego”, którą się cieszy... wśród prawowiernych, łatwo ulegających omamieniu ze strony zewnętrznie pobożnych faryzeuszów, z różańcem w ręku, takich jak Brat i jak stary Dzieniakowski, proboszcz radziwski, który klęczał na środku kościoła z rozłożonymi rękoma, a grubą Bertę trzymał, na plebanii, i miał z nią liczne potomstwo.

Przejdźmy teraz do Filipa. O jego skłonnościach (jeszcze za życia Mateczki) do młodych internatek i o jego wyczynach po zejściu Mateczki napisała S. Róża Skolimowska... „Co zaś do osoby Brata, to proszę sobie przypomnieć, jak zmarła Mateczka surowo upominała, aby nie brał Brat na kolana dziewczynek internackich i nie pieścił ich... i zabroniła Bratu zajmować się internatem (szłam wtedy z Mateczką przez refektarz dziecinny, a Brat trzymał na kolanach którąś dziewczynkę i tulił do siebie w pieszczocie)... W roku 1922-im w styczniu zobaczyłam światło w korytarzu, gdzie dawniej był internat w wewnętrznym klasztorze o godz. 10 wieczorem. Myśląc, że Siostry, które o 9-ej idą spać podług Reguły, zapomniały zagasić światła, poszłam sprawdzić i co zobaczyłam?... Zobaczyłam, jak małżonka Brata S. Rafaela, przyprowadzała kolejno pojedynczo dziewczynki (do lat 12) i puszczała do jednej z cel, w której Brat był i zamykał się z każdą. S. Rafaela niezadowolona wrzasnęła na mnie ordynarnie, po cóż Siostra tu łazi”. Dlaczego to zdenerwowanie i wrzask, jeżeli dobrzeście robili?... Drugiego dnia przyszła do mnie i tłumaczyła, chociaż się o to nie pytałam, że to na konferencję do Br. Filipa chodziły dziewczynki. Stąd dowiedziałam się, kto był w celi. Konferencje zakonne odbywali kapłani z Siostrami zakonnymi zbiorowo, a nigdy pojedynczo, i nie w celach zakonnych, ale w kaplicy, i w dzień – od godziny 8-ej rano do 2-ej po południu – a nie w nocy. Mając wysokie pojęcie o cnocie kapłańskiej, nie zdawałam sobie sprawy, co to znaczyło, ale dziś, wobec waszego plugawienia i puszczania między lud nasz mariawicki, że Abp Kowalski gwałcił małoletnie dziewczynki, zdrowo sobie zdaję sprawę z tego, co to było; bo z obfitości serca usta mówią...”

A ja tu jeszcze dodam to, że Filip Rafaelę, tę tak wierną mu małżonkę, oddalił od siebie aż do Sosnowca, a internatkę Ruth Żydkównę (z żydów pochodzącą), uznał publicznie na swej kapitule za jedynie prawowitą małżonkę. Za moich rządów po kryjomu jeździł z nią do Warszawy, wydawał setki złotych na „maski” i inne zabiegi kosmetyczne dla niej, gdy mu w oczach brzydła. Ale i jej nie był Filip wierny, gdyż będąc w Ameryce, żył z siostrą jej rodzoną, M., oprócz tego z drugą zakonną siostrą W... Następnie teraz, w początkach buntu wziął się do tej, którą obecnie uczynił Przełożoną Sióstr, godną siebie, a skutek jego stosunku do niej był ten, że z Łodzi wyjechała do Sobótki na trzy tygodniowy pobyt (choć do Sióstr i parafian mówiła, że jedzie do Płocka) i w Sobótce przy pomocy akuszerki idącej za „reformą”, pozbyła się świadectwa swojej „czystości dziewiczej” - o czym mówią głośno dziś templariusze i parafianie łódzcy i o czym pisała S. Szymczakowa do swej córki i do Filipa.

Nadto Filip dwoje dzieci miał z druga internatką, S. Rachelą, którą, jak słyszałem, teraz wyrzucił od siebie razem z dwojgiem własnych dzieci... Powiada Brat w swych „Odpowiedziach”, że gdybyście chcieli żyć w nieczystości, to byście właśnie mnie się trzymali i moich teorii... Moje teorie o czystości i wierności małżeńskiej nie są przeciwne nauce i moralności Pisma Świętego Starego Testamentu, o którym Pan Jezus mówił, że nie przyszedł rozwiązywać (znosić) go, ale go wypełnić... Te moje teorie potwierdzone zostały teraz niedawno przez Pisma Mickiewicza (wydanie sejmowe) i przez teorie Towiańskiego. Lecz teraz wam się te teorie nie podobały dlatego, że one wymagały od was ofiary z siebie i wielkiej miłości bliźniego. Według tych teorii celem związków małżeńskich, a nawet wielożeństwa11, nie jest zaspokajanie żądz swych zmysłowych, lecz praca nad duszami, wzajemne sobie pomaganie małżonków w pełnieniu Woli Bożej, to jest: w wypełnianiu przykazań Boskich i rad ewangelicznych, czyli ślubów zakonnych...

Doszliście w ten sposób do odstępstwa i teraz na mnie wszystkie wasze grzechy zwalacie, do tego stopnia, że po parafiach ogłaszacie, że ja z ośmioletnimi dziećmi dopuszczałem się czynów niemoralnych, owszem przeciwnych naturze. Ponieważ wszystko to, coście dotąd mnie zarzucali, wiem, żeście sami to właśnie pełnili, więc jestem stąd pewien, że i to, co mi teraz zarzucacie, odnośnie ośmioletnich dzieci, musi być waszym grzechem...12

Zarzucasz mi, Bracie, że niestosownie się bronię tym zapewnieniem, że „sumienie mi nic nie wyrzuca”, a sam zaraz tą samą metodą się posługujesz. Jednak ani ja, ani nikt Ci, Bracie, nie uwierzy, żeby sumienie nic Wam nie wyrzucało, co do tych rzeczy, o jakie Was obwiniam. Bo jakże to? Czy Ci nie wyrzuca, Bracie, sumienie tego, żeś ze swą przyrodnią siostrą13 Feliksą, oraz Wiarą „t[urla]ł się po łóżkach” (według wyrażenia S. Teonilli) w Felicjanowie? Jest wielu świadków tego gałgaństwa, tak, że parafianie pisali Ci na parkanach: „Bartek14 łaj[daczy] się z Feliksą i Wiarą”... Albo też twoje twierdzenie wobec Małoszewiaków, że „Boga nie ma”, czy także należało do orzeczeń obojętnych Twemu sumieniu? - Nie myślę15.

Gdy słońce zajdzie i mroki zapadną, korytarze, cele i różne zakamarki tak zwanego „Trzeciego Domu”, czyli Domu Braci w Płocku, roją się od par „braci i sióstr”. Gdyż Feldman zniósł tyranię i niewole Kowalskiego, i wszyscy „zakonnicy i zakonnice”, mieszkańcy „zreformowanego” klasztoru, mają wolność, mogą z sobą i między sobą obcować zawsze i wszędzie, jak im się podoba, ponieważ, powiada Feldman, „utwierdzeni są w łasce i wolni od pokus zmysłowych”... Tak jest! Klasztor Mariawicki w Płocku, przedtem Dom modlitwy i pracy, stał się obecnie domem rozpusty (...)”16


I co ksiądz na to? Oto ma tu ksiądz właśnie zarysowany przebieg całego procesu przeobrażania się duchowego znacznej grupy ludzi bez wątpienia wykształconych, uformowanych moralnie, żarliwych w wierze, pragnących większej chwały Bożej, naprawy Kościoła poprzez doskonalenie się w dobru, w dawanie przykładu własnym życiem w łasce uświęcającej, pokutą, modlitwą, wielbieniem Boga, aby z czasem wszystko to, co uznawali za wartości, odrzucić, a przyjąć wartości inne, chociaż, jest tu jakaś przewrotność... pozornie je zachowali. I – jak mógł ksiądz zapewne dostrzec – gdyby nie doszło do wewnętrznego konfliktu w łonie tej społeczności, to cała owa ‘nowo-moralność’ kwitłaby w ukryciu nadal, bynajmniej przez żadnego ze skonfliktowanych biskupów za niemoralność nie będąc uważaną, bo nie postrzegali tego, co wyczyniali z dziewczynkami i zakonnicami jako czegoś grzesznego, ponieważ zmieniło się dla nich zarówno pojmowanie grzechu, jak i pojmowanie zasługi. To nie asceza, a owa ‘nowo-moralność’ właśnie ich uświęcała. I to wszelka – seks z 8-12-letnimi dziewczynkami, z zakonnicami, z własną siostrą, niektórzy z nich posiadali po kilka kobiet jednocześnie. A dzieci, które płodzili, rodziły się... niepokalane.

Czemu ksiądz akurat tak szeroko mi tu zaprezentował „odchylenia” u mariawitów?

A dlatego, że oni są z naszego podwórka, więc po co szukać przykładów za górami, za lasami, kiedy mamy własny i to znakomity. Wręcz klasyczny!

Ale ja i tak w żaden sposób nie mogę zrozumieć, jak można z ascetyzmu przejść w coś... w coś... takiego!

1Żalu (ros.).

2Księga Rodzaju, rozdział 3, wersy 4 i 5 – wg Biblii Gdańskiej.

3Pymander w przekładzie Agaty Staszewskiej.

4Kapłan Feliks Maria Mateusz Korwin-Szymanowski (1875-1943).

5Bp Klemens Maria Filip Feldman (1885-1971).

6Bp Stanisław Maria Tytus Siedlecki (1869-1955) – wielokrotnie, wespół z abpem Kowalskim i innymi duchownymi mariawickimi, oskarżany w procesach kryminalnych dotyczących przestępstw obyczajowych.

7Wiadomości Maryawickie, Nr 3/1935, s. 2 i n.

8Podkr. red.

9Wiadomości Maryawickie, Nr 4/1935, s. 3-4

10Podkr. red.

11Podkr. red.

12Wiadomości Maryawickie, Nr 5/1935, s. 3-5.

13Podkr. red.

14Bp Bartłomiej Przysiecki (1878-1961).

15Wiadomości Maryawickie, Nr 7/1935, s. 4.

16Wiadomości Maryawickie, Nr 7/1935, s. 3.

Zmieniony ( 02.07.2019. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.