Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 51 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Ewa Działa-Szczepańczyk arrow Kolejna stracona okazja czyli wielka niemoc decyzyjnych elit RP wobec tęczowej ofensywy
Friday 06 December 2019 07:27:41.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Kolejna stracona okazja czyli wielka niemoc decyzyjnych elit RP wobec tęczowej ofensywy Drukuj Email
Wpisał: Ewa Działa-Szczepańczyk   
05.08.2019.
 
Kolejna stracona okazja czyli wielka niemoc decyzyjnych elit RP wobec tęczowej ofensywy

Ewa Działa-Szczepańczyk

              Niedawno byliśmy świadkami ekscesów w wykonaniu tęczowych działaczy w postaci takich „wykonów” jak: „msza” z udziałem tęczowych gadżetów, prowokacyjne pokazywanie „monstrancji” z umieszczonym wewnątrz rysunkiem waginy podczas trwania jednego z tęczowych pochodów, rozklejanie wizerunku Matki Boskiej z tęczową aureolą itp.

              W ten oto sposób ci kochający wolność, nade wszystko tolerancję, nieakceptujący agresji w życiu publicznym, pokazali swoje prawdziwe oblicze – zademonstrowali nam, że są krystalicznym uosobieniem zaprzeczenia tych cech. Wydaje się, że był to jeden ze wspanialszych prezentów jakie mogła zgotować tęczowa rewolta wszystkim tym, którzy opowiadają się po stronie rozsądku i etyki chrześcijańskiej.

                   Po prostu, owa awangarda o tęczowych barwach wsadziła do ręki przeciwnika oręż, który w warunkach Polski, powinien ją zmieść raz na zawsze i to szybko. Jednak nic takiego się nie stało. Dlaczego?

            Odpowiedzi na to pytanie są dwie. Pierwsza - kompletna ignorancja gremiów decyzyjnych w naszym kraju, które nie potrafią wykorzystać tego podanego im wprost na tacy oręża, druga - niechęć do jego wykorzystania, podyktowana strachem przed elitami decyzyjnymi świata, które promują to tęczowe przedsięwzięcie w naszym kraju. Skutek – widoczny gołym okiem. Nie eksponując i nie nagłaśniając w polskich mediach (podkreślam, w polskich, a nie polskojęzycznych, bo na nie nie ma co liczyć „w tym temacie”) agresji w wykonaniu tęczowych „rewolucjonistów”, a wręcz ją bagatelizując, stworzono wyraźną asymetrię w przekazie.

               Zalewa nas obecnie fala zgorszenia wobec „agresji” kontrmanifestantów tęczowego pochodu w Białymstoku wobec całkowitego braku takowego zgorszenia w stosunku do opisanych powyżej tęczowych ekscesów. Okazuje się, że agresja to cecha, którą można wyłącznie przypisać jednej stronie, druga pozostaje bez skazy.

              Ta druga strona to oczywiście biedne ofiary polskiego „agresywnego katolickiego wstecznictwa i głupoty”'. Taki obraz ma się na dobre zagnieździć się w umysłach zachodniego odbiorcy. To jego „właściwe” nastawienie do Polaka-katolika może być bardzo przydatne. Gdy przyjdzie odpowiedni czas, można będzie hordy tych oświeconych-inaczej  wykorzystać do tego by z nami zrobili „porządek”. 

                        To zaniechanie czyni również mętlik w głowach naszych rodaków, tym bardziej, że Kościół nie daje im wsparcia (jeden odważny głos, choć w obecnym czasie bardzo cenny, arcybiskupa Jędraszewskiego, nie czyni wiosny).

             Ponadto, jesteśmy cały czas epatowani zapewnieniami różnych rządowych notabli, że „państwo zdało egzamin” w przypadku wydarzeń w Białymstoku – uczestnicy kontrmanifestacji są skrupulatnie namierzani, wyłapywani i stawiani pod sąd. Natomiast nic nie słychać, by „państwo zdało egzamin” ścigając animatorów wspomnianych tęczowych ekscesów. W końcu złamali oni prawo i konstytucję (obraza uczuć religijnych), o przestrzeganie której, tak mocno są podobno zatroskani.

                    Jeżeli nasi umiłowani przywódcy dalej będą podążać tą drogą to nieuchronnie dotrą do urwiska. Oby spadając z niego nie pociągnęli za sobą całego narodu.


Zmieniony ( 22.08.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.