Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 19 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow dr. J. Jaśkowski 19 arrow Czy w Polsce w ogóle istnieje PRAWICA , NA MARGINESIE "POWSTANIA WARSZAWSKIEGO"
Friday 06 December 2019 07:06:48.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Czy w Polsce w ogóle istnieje PRAWICA , NA MARGINESIE "POWSTANIA WARSZAWSKIEGO" Drukuj Email
Wpisał: dr J.Jaśkowski   
07.08.2019.
Czy w Polsce w ogóle istnieje PRAWICA , NA MARGINESIE "POWSTANIA WARSZAWSKIEGO"

Z cyklu ; "W-146, Listy do Wnuczka"

 

dr J.Jaśkowski


Motto:
"A do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć, nie dając w zamian nic.” Ziuk


Pamiętaj!
Nie można na dłuższą metę wychowywać naród politycznie, bez przeprowadzenia „kańciastej” granicy pomiędzy pojęciami tak prymitywnymi jak: sojusznik i najeźdźca, wierny i zdrajca, swój i obcy, wróg czy agent” !.
 Józef Mackiewicz. 
„Taka ludność cofa się w rozwoju do form plemiennych”. jj




Kochany Wnuczku !

Ale nam się narobiło  na początku XXI wieku. 
Wspaniałe lato! Od 3 miesięcy susza, już inflacja z tego powodu przekracza 50% w żywności, a rząd warszawski zapowiada kolejne podwyżki prądu, co niewątpliwie uderzy w podwyżki żywności, a to z kolei uderzy w najbiedniejszą ludność w sposób podobny do tsunami.
Czyżby to był sposób rządzących na odebranie, czyli zciągnięcie z rynku tych 500 złotych na dziecko? 
Nie wiem?
Pożyjemy, zobaczymy! 
Jest piękny poranek, niedziela 4 sierpnia.
Już zapomniano o rocznicy wybuchu WALK  w 1944 roku. Specjalnie czekałem kilka dni, szczegółowo zapoznając się z wystąpieniami tzw. prawicowych mediów, 
osób udających PRAWICOWCÓW, 
osób udających PATRIOTÓW, 
osób udających zaangażowanie w sprawy POLSKI.

Niestety, te 4 dni od PIERWSZEGO SIERPNIA, udowodniły naocznie, że żadnej PRAWICY w Polsce nie ma.
To są tylko puste slogany osobników usiłujących zaistnieć w mass mediach i łatwo zarabiać na ogłupianiu mniej wartościowego społeczeństwa lokalnego zamieszkałego jeszcze pomiędzy Odrą i Bugiem.
To, że rząd warszawski nie reprezentuje NARODU POLSKIEGO jest faktem bezdyskusyjnym. Przecież nie kto inny, ale sam premier p.Morawiecki powiedział, że jesteśmy własnością kogoś z Zachodu, czyli City of London Corporation. Wcześniej mówił o tym wprost, nie kto inny, ale minister spraw wewnętrznych, ten od agentury, czyli p. Sienkiewicz :" Polska jest państwem pozornym". Tacy ludzie wiedzą co mówią i dziwić się im nie należy.
Jak każdy może się przekonać w internecie istnieje cała masa stron udających "prawicowość", czyli tzw. stron patriotycznych. A to mamy media narodowe, a to mamy prasę prawicową, a to mamy audycje narodowe  itd. można by to mnożyć w nieskończoność.
Pierwszy Sierpnia stał się dla mnie kluczem do odkrycia kart przez tych tzw. prawicowców.
Nagle okazało się, że w POLSCE NIE MA , ANI JEDNEGO HISTORYKA MÓWIĄCEGO PRAWDĘ I PRZYPOMINAJĄCEGO LUDZIOM FAKTY HISTORYCZNE.
Te wszystkie gadające głowy tworzą tylko bełkot medialny mający  zamącić jeszcze bardziej, szczególnie młodemu pokoleniu, w głowach.
Proszę zauważyć, ani p. Michalkiewicz ani p. Sumliński, ani p.Gadomski, ani p.Rola, ani nikt inny nie poruszył walk o WILNO i LWÓW, nie wspominam tutaj o młodych hundejbinach w rodzaju byłego kelnera Palkiewicza czy Zychowicza.
Pisałem już wielokrotnie, że nie było żadnego "Powstania Warszawskiego".
Mieszkańcy Warszawy, tak jak i Mieszkańcy Lwowa, tak jak i Mieszkańcy Wilna rozpoczęli latem 1944 roku walki o SWOJE  POLSKIE MIASTA, PRAGNĄC JE WYZWOLIĆ PRZED WKROCZENIEM CZERWONEJ ZARAZY.
Jak to już udowadniałem kilkakrotnie, ich akcje miały wszelkie szanse powodzenia, co udowodniło wyzwolenie WILNA i LWOWA. Zupełnie inna była sytuacja w Warszawie.
Wbrew ogólnym opiniom utrwalanym od lat 70 ubiegłego wieku, Armia Krajowa nie podlegała bezpośrednio jakiemuś tam Rządowi w Londynie.
Te bzdury utrwalają właśnie użyteczni idioci [Goldman zwany Leninem] ujawniający się pod postacią historyków.
Armia Krajowa podlegała bezpośrednio pod MI-6, wydział Dywersji i Sabotażu Wywiadu Wojskowego Anglii.  AK w Polsce nie miało żadnego bezpośredniego połączenia z tzw. Rządem Londyńskim. Łączność istniała tylko z wydziałem DYWERSJI I SABOTAŻU  MI-6. Jak podaje to Józef Mackiewicz, Anglicy przekazywali depesze nieraz z 6 miesięcznym opóźnieniem.
Tak więc, wszelkie dywagacje o roli "Rządu londyńskiego", można traktować li tylko i wyłącznie jako ogłupianie POLAKÓW, czyli typową fałszywą flagę.
Każdy łącznik z Polski po przebyciu kanału La Manche, był najpierw szczegółowo przesłuchiwany przez Wydział Dywersji i Sabotażu, a dopiero potem pozwalano mu na kontakt z "Rządem" .
Tak wiec, wszelkie te wypociny o roli "Rządu londyńskiego" w BOJU O WARSZAWĘ można wrzucić do kosza, szczególnie to cytowanie jakoby autentycznych wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli tej farsy. Proszę zauważyć, jak to usłużne trolle historyczne wkładają do ust generałów jakoweś buńczuczne mniej lub bardziej słówka, a przecież w owych czasach i owej sytuacji nikt nie nagrywał tych wypowiedzi, kamer telewizyjnych nie było. Skrybów zapisujących "ważne" wypowiedzi żaden z generałów nie miał, tak jak to podobno robił Cezar.
Nie ulega wątpliwości, że zarówno Okulicki jak i Rzepecki działali na stronę Sowietów. Dane odnośnie przesłuchań Okulickiego  przez NKWD są znane historykom i wiadomo, że wydał wszystkich, których znał, już podczas pierwszego przesłuchania. Losy Rzepeckiego po 1945 roku ewidentnie wskazują, że współpracował z Sowietami. Aresztowany przez UB, wydał im cały majątek AK, czyli ok. miliona dolarów w złocie, drukarnie, archiwa, radiostacje i przede wszystkim dane personalne ludzi, co ułatwiło UB prowadzenie masowych aresztowań i wysyłanie kolejnych transportów POLAKÓW na Sybir. Proszę pamiętać, że Polaków na Sybir czy do Kazachstanu wysyłano  jeszcze długo po 1945 roku. KATYŃ nie był jeden, tylko co najmniej było ich 5. 
Podobnie jak diabeł święconej wody boją się owi "historycy" pisać o Józefie Retingerze, mordercy księży w Meksyku, awansowanemu za swe zasługi na stanowisko sekretarza Klubu Bildelberga w 1954r. Retinger przyleciał do Warszawy na miesiąc przed wybuchem Walk i kontaktował się zarówno z Gestapo jak i Komunistami. AK Wydało na niego wyrok. Tylko dzięki "dziwnemu" postępowaniu chyba płk., Osramka udało mu się przeżyć i na kilka dni przed wybuchem walk uciec z Warszawy.
Dziwna sprawa w Wikipedii wymazano hasło Osramek i podobne? a było!
Wszelkie konfabulacje o wstrzymaniu pomocy  z Zachodu dla Powstańców,  z powodu odmowy Stalina na lądowania, są kłamstwem.  Sowieci z Amerykanami doskonale współpracowali od 1943 roku, co najmniej tworząc wspólne eskadry lotnicze. Są na ten temat nawet filmy fabularne sowieckie.

Pamiętaj!
Idee powstają dopiero po faktach, i  mają uzasadnić działania zwycięzców

Nigdy nie jest odwrotnie, jak nam usiłują wmówić zawodowi dezinformatorzy je powielający.  Żaden tam studencik, czy pisarzyna nie tworzy historii. To jest typowe ogłupianie ludzi. Pisarzyna  tylko użycza swojego talentu temu, kto lepiej płaci, aby opisać zachodzące zmiany, w sposób zrozumiały dla poziomu odbiorcy, a jednocześnie ukryć prawdę.
Ale takie są skutki wymordowania 75% polskich profesorów, 56% polskich lekarzy, 27% polskich inżynierów i 28 % polskich nauczycieli w „MORDACH KATYŃSKICH”.
„Zbrodnia na Morzu Białym 1940” - Gdańsk 2012.
"Białe Plamy Historii nie tylko polskiej" - Gdańsk 2018


Takie pranie mózgów kolejnym rocznikom, zapewnia tzw. powszechna państwowa, „bezpłatna” edukacja publiczna, poprzez wymazywanie pamięci narodowej. 

 Grupy ludzi bez pamięci historycznej przestają być narodem. 

Przypomnę więc wydawnictwo podziemne z lipca 1945 roku, o BOJU WARSZAWY , zwanym obecnie niesłusznie  POWSTANIEM WARSZAWSKIM. Jest to streszczenie  opracowania wydanego w lipcu 1945 roku, a znajdującego się w Bibliotece Narodowej I .169.587 polonia.pl

Muszę się także usprawiedliwić, że nie jestem warszawiakiem, nikt z mojej rodziny nie mieszkał w Warszawie, ostatni raz byłem w Warszawie przed chyba 15 laty.  Tak więc cały tekst nie jest podyktowany jakimś lokalnym patriotyzmem. Zdziwienie budzi tylko fakt, że pisze to nie Warszawiak, a Wielkopolanin z pochodzenia, czy Pomorzanin z przypadku.
 Gdzie są Warszawiacy. Lwowiacy i Wilniuki???
Gdzie są ich wspomnienia o tamtych dniach???

Walki sierpniowe 1944,   nazywano pierwotnie Powstaniem Sierpniowym,  w nawiązaniu do Powstania Listopadowego, czy Styczniowego. Początki walk były bowiem podobne. Zmiana na „Powstanie”,  była takim samym neologizmem jakoby było Powstanie w Gettcie w 1943 roku. Ta zmiana pojęć pozwoliła określonym kołom na Zachodzie wmówić społeczeństwom, że masakry w Gettcie miały charakter walk typu powstania. Potrzebne było to do budowy „Przedsiębiorstwa Holocaustu”. Walki były bowiem w Gettcie  tak zażarte, że zginęło aż ok. 14 Niemców.

„Zmiana nazwy BOJU WARSZAWY na Powstanie Warszawskie minimalizuje sprawę do jakiejś lokalnej rozgrywki, a tak nie było. BÓJ WARSZAWY nie był żadnym odosobnionym w  TYM czasie i przestrzeni wydarzeniem historycznym,  jak to chcieli widzieć nasi nieprzyjaciele i „przyjaciele”. Był natomiast najwspanialszym, wprawdzie epizodem, ale tylko epizodem polskiego ruchu niepodległościowego. Był konsekwencją nieprzerwanej walki o wolność narodu, podjętej 1 września 1939 roku” 
Przypomnę:
Akcja Burza rozpoczęła się na Kresach 22 lipca 1944,  walką o wyzwolenie Lwowa.  Już PO TYGODNIU OD WYZWOLENIA LWOWA, przy pomocy oddziałów AK i Armii Czerwonej, w nocy z 2 na 3 sierpnia, aresztowano 30 wyższych oficerów AK zaproszonych na spotkanie z generałem Iwanowem , czyli sławnym inaczej Sierowem, szefem organizacji Smiersz, czyli GRU. Ok. 4500 żołnierzy zaraz potem aresztowano, a następnie wymordowano w kilka miesięcy później,  w Turzy Małej, poprzez podrzynanie gardeł .
Ciekawe, dlaczego IPN nie poruszał nigdy sprawy BOJU O LWÓW ?
Sam musisz się domyśleć,  jakie są cele IPN.
Pisałem o tym.

Podobnie  „Ostra Brama”, w ramach  akcji Burza,  mająca za zadanie wyzwolenie Wilna, rozpoczęła się 7 lipca. BÓJ O WILNO i trwał do 15 lipca. Także w tym przypadku, po wyzwoleniu Wilna, nastąpiły masowe aresztowania i wywożenie żołnierzy AK na Sybir, po pierwotnym ich uwięzieniu w Monasyrze.       O tym przecież w Warszawie, w dniu 1 sierpnia 1944 roku już wiedziano!!!

Jak widzisz Szanowny Czytelniku, obecna propaganda stara się wymazać z pamięci Narodu oba te wydarzenia WALKI O NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI i marginalizuje do walki o Warszawę, zmieniając nawet pojęcie BÓJ na Powstanie, tak jak gdyby Warszawa to była cała Polska, a w innych rejonach to Polacy nie walczyli.
Np: kto z Państwa słyszał o „Rzeczypospolitej Ochotnickiej”, do której Niemcy nie weszli przez całą okupację?
W czasie tej fety telewizyjnej nawet nie zająknięto się o Polakach biorących udział w wyzwalaniu Lwowa czy Wilna.

Pamiętaj Dobry Człeku:
W tym samym lecie toczono:
BÓJ O WILNO
BÓJ O LWÓW
BÓJ O WARSZAWĘ

Proste pytanie: dlaczego O TYM ZAPOMINA RZĄD WARSZAWSKI ?



Okoliczności rozpoczęcia akcji bojowej”.
„Wiosną 1944 roku klęska Niemiec była już przesądzona i nikomu nie nasuwała wątpliwości. Pomyślny desant Anglosasów w Normandii i ich następne sukcesy, zwycięska ofensywa wojsk sowieckich na wschodzie, rosnący ferment wewnątrz Niemiec”......
„ Były oznaki świadczące, iż Niemcy, licząc się z rychłym opuszczeniem Warszawy, przygotowują się do drakońskiego spacyfikowania znienawidzonej przez nich stolicy, której, już w pierwszych latach okupacji zapowiadali całkowitą zagładę. Istnieją dokumenty stwierdzające niemieckie zamiary zniszczenia Warszawy, nawet gdyby jej nie dotknęły działania wojenne. W kluczowych punktach miasta, Niemcy wybudowali pospiesznie betonowe bunkry oraz sprowadzili czołgi i ciężką broń maszynową, ustawili zasieki, mające w odpowiednim momencie sparaliżować ruch ludności i jej sterroryzowanie. Jednocześnie ogłosili brankę 100 000 mężczyzn do robót fortyfikacyjnych. Miał to być pierwszy krok do ewakuacji miasta. Warszawa brankę zbojkotowała całkowicie. Groziły wielkie represje. Groziło sparaliżowanie wszelkie akcji zbrojnej”.
Innymi słowy,  Niemcy zastosowali tę samą „procedurę”, jaką zastosowali Prusacy w czasie Powstania Styczniowego. Najpierw branka, a potem pacyfikacja.
„Wtedy to, w ostatnich dniach lipca, wojska marszałka Rokossowskiego przekroczyły Wisłę w rejonie Warki i osiągnęły przedpola Warszawy [Wiązowna, Miłosna, Wołomin, Radzymin], a patrole sowieckie docierały do krańców Pragi. 
Nad miastem ukazywały się pierwsze sowieckie samoloty, z okolic podwarszawskich dochodziły echa kanonady.
Tymczasem radio moskiewskie donosiło o sukcesach oddziałów sowieckich i wzywało Warszawę do walki”.
Komentarz:
Pierwsze samoloty sowieckie pojawiły się już w 1943 roku nad Warszawą, bombardując miasto.
Radio moskiewskie tzw. Radiostacja im T. Kościuszki wzywało do powstania prawie do połowy sierpnia. 
Przypomnę:
Radiostacja im.T.Kościuszki została założona w Moskwie, w sierpniu 1941 roku i nadawała do 22 sierpnia 1944 roku. Była to polskojęzyczna radiostacja podlegająca Międzynarodówce Komunistycznej - Kominternowi, a od 1943 roku Wydziałowi Informacji Międzynarodowej KC WKP, nadająca z Moskwy. Kierownikiem sekcji polskiej była Zofia Dzierżyńska. Rozgłośnia pozorowała nadawanie z terenów polskich. Szefem od 1943 do 1944  był Dawid Kirszbraun,  pracujący pod zmienionym nazwiskiem Tadeusza Daniszewskiego. Szlify zdobywał w Głównym Zarządzie Politycznym Armii Czerwonej. Po 1944 roku był dyrektorem szkół w Lublinie i Łodzi.
Zofia Dzierżyńska była żoną Feliksa Dzierżyńskiego, twórcy NKWD.

Więcej:
Trzeba także przypomnieć, że podobna branka w miastach na Białorusi miała miejsce kilka miesięcy wcześniej i  skończyła się zamordowaniem 90% zatrzymanych ludzi. O tym już wiedziano w Warszawie!
Przypomnę, że w okresie wybuchu powstania, przez Warszawę przechodziła najlepsza dywizja pancerna SS. Tak więc moment wybuchu był co najmniej dyskusyjny, żeby nie powiedzieć idiotyczny i świadczył bezsprzecznie o wykonywaniu poleceń SOE. Przecież żaden oficer polski nie mógł być aż tak bezdennie głupi, aby posiadając do dyspozycji  ok. 2700 sztuk broni, w tym większość to pistolety, decydować  się na uderzenie na czołgi. 
Prof. J. Ciechanowski wspomina: „Poszliśmy w bój bez broni. Gdy 1 sierpnia moja kompania nacierała na gmach Sejmu, na 170 ludzi mieliśmy 3 karabiny, 7 pistoletów, 1 pistolet maszynowy strzelający ogniem pojedyńczym i 40 granatów. Jak zobaczylimy, że właściwie nie mamy broni, to spytaliśmy dowódcę : z czym do gości?”

Co było przyczyną porażki”.
Rząd  sowiecki w czasie rozmów premiera Mikołajczyka z Mołotowem  jeszcze 31 lipca 1944 roku w Moskwie: 
„ domagał się od strony polskiej  natychmiastowego zrzeczenia się na rzecz Związku Sowieckiego wschodniej połowy Rzplitej oraz takiego przeorganizowania władz polskich, które by pozbawiły Polski niezależności, oddając ją pod kierownictwo sowieckie”. 

Przypominam :
 już od kilku miesięcy działał tzw. Rząd Lubelski, agentura moskiewska, przygotowywana już od 1940 roku do objęcia rządów w Polsce.

„ Jeżeli zaś chodzi o zarzut przedwczesnego rozpoczęcia BOJU WARSZAWY, to jest on równie wykrętny i fałszywy. Dowództwo polskie, rozpoczynając 01.08.1944 roku bitwę warszawską liczyło, że trwać ona może do kilkunastu dni. Oświadczenie Stalina, złożone premierowi Mikołajczykowi na Kremlu w dniu 09.08. dowodzi, że przewidywania dowództwa polskiego były trafne i ,że istniały wyraźne szanse powodzenia WARSZAWSKIEGO BOJU.
Nie wszyscy bowiem wiedzą lub pamiętają, że Stalin we wspomnianym oświadczeniu wyraził ubolewanie, iż oswobodzenie Warszawy ulega odroczeniu, chociaż przewidywane było przez dowództwo sowieckie pierwotnie  na dzień 06 sierpnia !!!”

„Pierwsze dni boju od 01 do 06 sierpnia”.
„BÓJ WARSZAWY można podzielić na 3 okresy w zależności od sytuacji bojowej i charakteru walki.
Dni od 01 do 06 sierpnia  - to okres naszej zwycięskiej inicjatywy i przewagi bojowej na przestrzeni prawie całej  stolicy [oprócz Pragi, Ochoty i Woli, gdzie już drugiego sierpnia Niemcy rozpoczęli przeciwnatarcie, w którym do 05 sierpnia opanowali prawie całą Wolę. 
Działalność lotnictwa niemieckiego była na ogół słaba i ograniczała się do rejonu placu Dąbrowskiego, gdzie znajdowały się siedziby naszego dowództwa".

Komentarz:
 Skąd Niemcy wiedzieli, gdzie ulokowane jest dowództwo AK? Świadczy to jednoznacznie o agenturze w AK.

„Za to już od pierwszych dni BOJU WARSZAWY,  rozpoczęli Niemcy systematyczne podpalanie domów i masakrowanie ludności, gdzie było to tylko możliwe.
W ten sposób największy węzeł drogowy środkowego frontu został dla ruchów niemieckich zablokowany.
Był to niewątpliwie wielki nasz wkład w operacje wojsk sowieckich. Niestety, przez dowództwo sowieckie nie został wykorzystany.
W nocy, 05 sierpnia  samoloty angielskie, przybyłe z dalekich baz we Włoszech, dokonały nad Warszawą i okolicą pierwszych zrzutów broni i amunicji, przez kilka następnych nocy ponowiono te zrzuty, z których łącznie otrzymaliśmy ok. 35 ton materiału wojennego. Potem zrzuty ustały”.
Przeszkodą okazała się polityka sowiecka, która twierdziła, że Warszawa znajduje się w strefie operacji sowieckich i, że akcja aliancka jest możliwa za pośrednictwem sowieckim.

Komentarz.
Po pierwsze, pragnę zwrócić uwagę, że to sami Sowieci planowali zająć Warszawę już w pierwszym tygodniu sierpnia. Dlaczego tzw. polscy historycy nadal to przemilczają ?
Po drugie, podkreślam, że niszczenie Warszawy nie nastąpiło po zakończeniu działań zbrojnych, jak to obecnie się podaje, ale od samego początku. Niemcy nie respektowali Konwencji Międzynarodowych odnośnie miast i masowo niszczyli cywilne domy poprzez palenie!.
Po trzecie, pragnę podkreślić, że np. mordy na Woli, gdzie w sumie zamordowano ok. 50 000 ludzi popełniły władze niemieckie, a nie Ukraińcy, jak to się obecnie próbuje wtłoczyć do głów społeczeństwa polskiego. Na terenach okupowanych, za  ochronę ludności cywilnej odpowiada okupant. Jakieś żonglerki słowne pojęciami;  - oddziały ukraińskie -  jest śmieszne. Naczelnym dowódcą był gen. von Bach, nie Ukrainiec. Wymordowano nie kilka przypadkowych osób, ale zastosowano masową eksterminację. Bez wiedzy naczelnego dowódcy - Niemca - było to niemożliwe.

Trzeba pokreślić, że dowódcę tej ruskiej armii „gen. Kamińskiego”, za okrucieństwa i bezmyślne mordy, zlikwidowano na rozkaz Himmlera. Nieznany jest podobny przypadek wykonania wyroku na generale sowieckim, za podobne mordy.
Co niestety, nie przywróci życia tym 50 000 pomordowanych.  Opisy scen mordowania mieszkańców Woli, znajdziemy w pamiętnikach żołnierzy niemieckich.

Np: [z pamięci], „Grupa niemieckich żołnierzy siedzi na placu,  przygotowując sobie posiłek. Ulicą jeżdżą samochody z głośnikami, nawołujące do ewakuacji. Oficerowie niemieccy ponaglają mieszkańców namawiając ich na zgrupowanie się na placu, gdzie czekają na nich samochody, którymi wyjadą z miasta.
Na placu stoi kilkanaście samochodów ciężarowych z opuszczonymi plandekami. Jak się zgromadziła duża liczba, głównie kobiet i dzieci, to samochody odkryły plandeki i ukazały  się karabiny maszynowe z siedzącymi za nimi żołnierzami. Na rozkaz;  „z samochodów !”, otworzono ogień do tych bezbronnych kobiet i dzieci.
W podobny sposób Niemcy dokonywali rozminowywania lasów wokoło Warszawy. Na tereny zaminowane wpędzano kobiety i dzieci. Po przejściu takiej 200 - 300 osobowej gromady, teren był czysty od min. Ile osób przeżyło, nie podano”. 

Ciekawe dlaczego tzw. polska kinematografia nie wykorzystała tych faktów w dobie tzw. komunizmu. Przecież faszyści to byli nasi wrogowie?, a np. białoruska kinematografia pokazuje takie sceny.

Dla mnie jest to jeszcze jeden dowód, że żadnej zimnej wojny nie było. Po prostu dokładnie uzgadniano co wolno, a czego ruszać nie wolno. Jest to potwierdzenie wypowiedzi p. premiera Morawieckiego, że jesteśmy własnością kogoś z Zachodu, czyli kolonią, a właściciel przeprowadza edukację poprawności politycznej, na swój sposób.Ta poprawność nie zmieniła się od 1944 roku. 
cdn.

P.S
Otrzymuję dużo zapytań jakie książki warto czytać. Poniżej podaję listę autorów, których książki powinny być w każdym POLSKIM DOMU:
Wszystkie dzieła Feliksa Konecznego.
Wszystkie powieści Marii Rodziewiczówny.
Wszystkie prace Józefa Mackiewicza.

Dla tych którzy mają większe mieszkania:
książki Bełzy, Asnyka, Konopnickiej.

dan w dniu św. Kajetana z Thiene tj. 07 sierpnia 2019 r.
Kajetan urodził się w 1480 r. w Vicenza (Italia). Jako młodzieniec udał się na studia do Padwy, gdzie uzyskał doktorat z prawa rzymskiego i kościelnego (1504). W 1506 roku przeniósł się do Rzymu, gdzie na dworze papieskim pełnił funkcję protonotariusza papieskiego. W dwa lata potem został mianowany proboszczem. Taki bowiem był zwyczaj, że świeccy ludzie albo klerycy ze święceniami niższymi otrzymywali parafie, by mogli z nich się utrzymać, chociaż w ich zastępstwie obowiązki duszpasterskie wypełniali kapłani. Kajetan, mimo że nie posiadał jeszcze święceń kapłańskich, nawiedzał szpitale i przytułki dla ubogich. Prowadził bardzo intensywne życie wewnętrzne. Dopiero mając 36 lat przyjął święcenia kapłańskie (1516). Mszę prymicyjną odprawił w bazylice Matki Bożej Większej. Lubił tu przychodzić na modlitwę do kaplicy Żłóbka Pana Jezusa. W nagrodę za to miał otrzymać łaskę niezwykłą, mianowicie objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem i złożyła mu swojego Syna na ręce. Odtąd Kajetan zaczął wyróżniać się jeszcze większym nabożeństwem do Dzieciątka Jezus. To szczególne nabożeństwo przekazał swoim synom duchowym. Wierzył głęboko w Opatrzność Bożą.
W 1520 roku na wezwanie matki opuścił Rzym i powrócił do rodzinnego miasta Vicenza. Tu oddał się całkowicie pracy apostolskiej: na ambonie, w konfesjonale, w katechizacji ubogiej dziatwy i młodzieży, w odwiedzaniu chorych w szpitalach i ubogich w przytułkach. Dokoła niego zaczęli gromadzić się uczniowie. W trzy lata potem (1523), po załatwieniu spraw rodzinnych, powrócił do Rzymu. Z powodu wielkiej gorliwości zwano go "łowcą dusz". W rok później otrzymał breve papieskie zatwierdzające nową rodzinę zakonną (1524). Wśród jego pierwszych towarzyszy znaleźli się: Giampietro (Jan-Piotr) Caraffa, biskup Chieti, późniejszy papież Paweł IV, Bonifacy Colli i Paweł Consiglieri. Z nimi jako z pierwszymi współzałożycielami Kajetan złożył uroczystą profesję. Tak powstał nowy zakon Kleryków Regularnych, zwanych pospolicie teatynami.


W 1527 roku cesarz Niemiec i król Hiszpanii - Karol V - z regularną armią hiszpańską najechał Rzym. Ucierpieli na tym również teatyni. Sam Kajetan był przez pewien czas więziony. Druga placówka zakonu została założona w Wenecji. Tam teatyni wyróżnili się i wsławili niezwykłym poświęceniem w posłudze chorym w czasie zarazy w latach 1528-1529. Kajetan zetknął się ze św. Hieronimem Emiliani, który założył także nową rodzinę zakonną dla opieki nad sierocą i opuszczoną dziatwą. W 1547 roku na kapitule generalnej w Rzymie zapadła decyzja przyłączenia się do teatynów rodziny zakonnej pod nazwą somasków, założonej przez św. Hieronima. Unia jednak nie trwała długo, gdyż po śmierci Kajetana obie rodziny zakonne rozeszły się i zaczęły iść własną drogą, wyznaczoną przez Opatrzność.
W tym samym 1547 roku w Neapolu wybuchła wojna domowa. Kajetan miał prosić Boga, by przyjął ofiarę jego życia dla zahamowania rozlewu krwi. Bóg widać przyjął ofiarę swego wiernego sługi, gdyż tego samego roku dnia 7 sierpnia Kajetan zmarł po 67 latach życia. Beatyfikacja sługi Bożego odbyła się w 1629 r. Dokonał jej Urban VIII. Do chwały świętych wyniósł Kajetana Klemens X w 1671 r. On też rozszerzył jego kult na cały Kościół (1673). Relikwie św. Kajetana złożono w okazałym grobowcu w kościele S. Paolo Maggiore w Neapolu.

Zmieniony ( 07.08.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.