Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 12 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Nalaskowski arrow Cumulonimbus calvus
Thursday 14 November 2019 02:14:59.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Cumulonimbus calvus Drukuj Email
Wpisał: Aleksander Nalaskowski   
16.10.2019.

Cumulonimbus calvus

Aleksander Nalaskowski

W retoryce sporów, które ożywiają pole debaty publicznej jest kilka elementów, które muszą zastanawiać. Jednym z nich jest niemal zgodne przekonanie, że wojny przychodzą do nas jak deszcz albo grad. A my na owo zjawisko nie mamy wpływu. Tak też stajemy się zakładnikami tego /o/błędu. Chociażby w rozmowach o II wojnie światowej. Jawi się więc ona jako nieuchronna, jak klęska żywiołowa. W tym znaczeniu używamy określenia „naziści”, a więc nie Niemcy. Niemcy jako takie uległy pochodzącemu z przyrody czy natury złu nazizmu. Był on tak mocny, że nie mieli wyboru. Otóż –mieli wybór. Bo zło nie pochodzi z przyrody czy kosmosu, ale rodzi się w ludzkiej woli. Aby robić zło – trzeba chcieć je robić. Nazizm był wyborem Niemców w 1933 roku, a nie deszczem meteorytów, który na nich spadł. Był wyborem demokratycznym i przez to poddali mu się w swojej masie. W konsekwencji II wojna nie była przyrodniczym tornado, ale ludzkim wyborem. Aktem woli, a nie trzęsieniem ziemi.

Rozliczamy dziś tych, którzy mordowali innych, mordowali siebie nawzajem, donosili do gestapo, NKWD i judenratów. Bo niegodnie się zachowali. Ale właśnie, wobec czego? Burzy? Zamieci śnieżnej? Grawitacji? Zatem wojna była złem obiektywnie koniecznym i nieuniknionym, oczywistym, a zatem nie można jej oceniać, jak nie można oceniać promieniowania kosmiczneg?. Trzeba rozliczać tylko ofiary wojny? A ściślej to, jak się one zachowały wzajem siebie wobec tego „naturalnego” zagrożenia. Niemcy byli jacy byli, bo już tak mają? Z naturą nie wygrasz? W ten sposób uznajemy, że wojna była czymś naturalnym (nie oznacza oczywistym), wynikającym z praw, na które nie mamy wpływu. Patrzymy czy załoga okrętu zachowywała się fair wobec siebie nawzajem, bo przyjęliśmy, że sztorm po prosty był i kropka.

Rozliczamy podłych, ale zapominamy o tych, którzy tę przestrzeń podłości na oścież otworzyli. Rozliczamy polskich szmalcowników, ale fakt, że to Niemcy tych wyszmalcowanych Żydów mordowali jakoś nam umyka. Skądinąd zaraz dowiemy się, że tych szmalcowników było więcej jak wszystkich żyjących wówczas Polaków. Ta liczba wszak wciąż się medialnie rozrasta. Nie rozliczamy Żydów donoszących na współbraci, bo żydowskiego zaszczucia nie da się rozliczyć. Byli wszak zdesperowani.

Ale co innego Polaków. Tych rozliczyć trzeba, bo wojna była dla nich nieledwie harcerską przygodą. Zapominamy jednak kto spuszczał bestie ze smyczy. Kto szczuł. Ale cóż, to było jak grawitacja albo śnieg. Z kosmosu. Złorzeczymy kanaliom z tego czy tamtego getta, ale to, że getta w ogóle utworzono to działanie praw natury. Kilku oprawców osądziliśmy w Norymberdze, kilku ściągnęliśmy z Argentyny, kilku pomogło przy konstruowaniu rakiet kosmicznych, kilku odsiedziało wyroki. Niemcy rozliczone, garstka ukarana. Teraz więc podzielimy ofiary na gatunki i każdemu dołożymy.

Niemcy marzyli o germańskim nadczłowieku. Uznali siebie za naród panów. Żydzi uznali siebie za nadofiary. A wobec faktu, że dotychczasowa religia im się nie sprawdziła i Jahve był zbyt wymagający, to wymyślili nową. To faktycznie naród wybrany. Życie jednego Żyda, który zginął w komorze gazowej jest cenniejsze od życia Polaka, Cygana, Rosjanina, których zagazowano zaraz po nim? I nikomu nie wolno z tym dyskutować. A zwłaszcza o tym, kto do cholery te komory wymyślił i kazał budować obozy! To już przecież rozliczone. Poza tym to przyroda, na którą nie mieliśmy wpływu.

A czy Auschwitz, komory, Zagłada, Aleja Szucha w jej niesławie, deportacje, ściana straceń, Jedwabne, masakra Woli, śmierć Baczyńskiego, Maksymilian Kolbe i Wincenty Frelichowski, szmalcowanie, gruzy Warszawy, tragedia Kresów Wschodnich, 17 września i inne hektolitry krwi, miałyby miejsce gdyby nie wojna? A kto wywołał wojnę? Cumulonimbus calvus do diabła?!

Efektem tej wojny jest nowa Świątynia Salomona - Yad Vashem. Tam drzewka oznaczają ludzi. Byłem, widziałem. To miejsce pamięci męczeństwa jednego narodu (bo to było męczeństwo i niesłychana zbrodnia) i chwały jednostek. Nie ma tam Żegoty, Frontu Odrodzenia Polski, rządu emigracyjnego, ale tylko poszczególni ich członkowie, nie ma polskiego państwa podziemnego, ale tylko jednostkowi jego bohaterowie. Jeśli szmalcowali to Polacy, a jeśli pomagali to Kowalscy. Ratujący Żydów nie działali nigdy w porozumieniu, ale tylko pojedynczo i nielicznie? Dlatego zapewne Instytut Yad Vashem nie może przypominać kniei.

Jest i medal – „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Czyli „jeden sprawiedliwy człowiek wśród wyłącznie niesprawiedliwych całych narodów”? Tylko jeden naród w całości może być sprawiedliwy, a w pozostałych sprawiedliwe mogą być ledwie jednostki. Bo wskazując wybranych, pokazujemy także całą resztę. Uważnie się wsłuchajcie, to tak właśnie brzmi. Tak właśnie.



Zmieniony ( 16.10.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.