Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 48 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Ewa Działa-Szczepańczyk arrow Mamona, władza i życzeniowe myślenie - odwiecznymi narkotykami ludzkości
Monday 16 December 2019 08:05:54.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Mamona, władza i życzeniowe myślenie - odwiecznymi narkotykami ludzkości Drukuj Email
Wpisał: Ewa Działa-Szczepańczyk   
19.11.2019.

Mamona, władza i życzeniowe myślenie - odwiecznymi narkotykami ludzkości

Ewa Działa-Szczepańczyk

Są tacy ludzie na tym świecie, którzy dysponując wielkimi funduszami, pragną je spożytkować nie tylko na własną bieżącą luksusową konsumpcję, ale również, chcą je wykorzystać do ulepszania świata według własnego autorskiego pomysłu. Takim szczytowym osiągnięciem tego „nurtu” (oczywiście, jego jawnego skrzydła) w dzisiejszej dobie, są działania niejakiego Georga Sorosa, który wiedziony potrzebą uświadamiania ludzi, jak mają rozumieć sprawiedliwość, demokrację, tolerancję itp., założył w wielu krajach i utrzymuje z własnych funduszy (z własnych - w wersji oficjalnej) organizacje pozarządowe, uczelnie i fundacje.

Jedną z takich uczelni, Uniwersytet Środkowoeuropejski, utworzył na Węgrzech, jednak z kiepskim rezultatem, bowiem przywódca tego kraju zdenerwował się i w 2017 roku ją rozwiązał. Zmusił, tym samym, fundatora tejże uczelni do jej ewakuacji i przeniesienia do Wiednia. Zapewne, z racji bliskości geograficznej, będzie ona w dalszym ciągu „promieniować” swoimi „szczytnymi” ideami w kierunku Węgier i siać spustoszenie w głowach niektórych mało odpornych obywateli tego małego, ale jakże hardego państwa.

Jak już wspomniano, ów sędziwy pan jest również inicjatorem i fundatorem takich narzędzi do „ulepszania ludzkości” jak fundacje (np. w Polsce jest to Fundacja im. Stefana Batorego, fundacja Otwarty Dialog), organizacje pozarządowe czy też, transferowanie gotówki na takie przedsięwzięcia jak tęczowe pochody. Słowem, Soros wspiera wszystkie te działania w danym kraju, które gwarantują wprowadzenie w nim destabilizacji i fermentu (ku uciesze i satysfakcji  jego protektorów). Ale czasami bywa i tak, że rozpędzoną machinę, zwłaszcza jeżeli jest ciężkiego kalibru, trudno jest zatrzymać.

Pan Soros w ferworze swoich działań, najwyraźniej również się zagalopował. Świadczy o tym fakt, że został uznany za persona non grata w państwie swoich rodaków [chodzi o Izrael, wiadomość w google ukrywana, ale zob. np tu: https://www.youtube.com/watch?v=yeUmkzqUZx8 analizuje to dr. St.Krajski] , którego przywódcy słusznie (z punktu widzenia własnych interesów) wyznają zasadę: „ jeżeli robić kaszanę - to u innych, ale nie we własnym kraju”, co świadczy o ich wielkiej roztropności (nie wzbudziła jednak owa roztropność światowego oburzenia, w przeciwieństwie do tej w wydaniu Orbana).

Jednak w ogólnym rozrachunku, mimo popełnianych błędów i tak się ta „praca” nad zbłąkaną moralnie ludzkością opłaca. Przecież, świat jest pełen naiwniaków, którzy podchwytują w lot podrzucone im „szczytne” idee i gotowi są nawet za ich wcielanie w życie – oddać swoje własne. Nie wystarcza im wyobraźni, czujności i wiedzy (kolejność wyszczególnienia nie jest przypadkowa), by zdać sobie sprawę, że przekuwanie owych idei w praktykę, jest działaniem utopijnym i zawsze kończy się totalnym nieszczęściem wielu ludzi (już to przerabialiśmy w kilku historycznych odsłonach). Dlaczego tak się dzieje? Z prostego powodu – ponieważ owe idee głoszące „urawniłowkę” w różnych jej odmianach, nijak nie przystają do funkcjonowania odwiecznych praw natury, w tym tych, rządzących życiem społecznym. Oczywiście, tą „niesamowicie odkrywczą” wiedzą dysponują krzewiciele i "wdrażacze" owych idei.

Jednak w tej całej „ideologicznej zabawie” nie chodzi o skuteczność, chodzi o jeden kluczowy czynnik – czynnik CZASU, bo to on generuje korzyści czyli mamonę i władzę. Zanim ludzie uwiedzeni owymi ideami, połapią się o co chodzi – czyli, że właśnie stali się udziałowcami eksperymentu, w którym występują w roli królików doświadczalnych i wołów roboczych, to trochę czasu upłynie. I właśnie o ten cenny CZAS chodzi.

Szczęśliwy byłby świat - gdyby ONI – ci „ulepszacze ludzkości" mieli swoje fundusze i swoje chore idee (bo na to nie mamy wpływu), a MY - roztropność, rozsądek i rozum. Ale czy to nie jest kolejna odmiana utopijnego życzeniowego myślenia? Jakby nie kombinować to..... ogon zawsze z tyłu.

Zmieniony ( 19.11.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.