Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 109 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Wymusznie, wymieszanie arrow Zimno o "ekologach" i Wrocławiu
Tuesday 27 October 2020 21:37:32.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Zimno o "ekologach" i Wrocławiu Drukuj Email
Wpisał: Wrocław   
25.11.2019.

Zimno o "ekologach" i Wrocławiu

Wrocław „walczy ze smogiem”. Zlikwidował piece, dał ludziom... farelki


Marcin Kruk https://gazetawroclawska.pl/wroclaw-walczy-ze-smogiem-zlikwidowal-piece-dal-ludziom-farelki/ar/c1-14602283


Miało być „ekologicznie”, jest zimno. W ramach walki ze smogiem i pozbywania się kopciuchów, piece w kamienicy na Nadodrzu zostały zdemontowane… w lipcu. Do dziś mieszkańcy ogrzewają swoje lokale farelkami, które wręczył im Zarząd Zasobu Komunalnego. Mieszkańcy boją się, że będą musieli zapłacić astronomiczne rachunki za prąd oraz ponieść koszty prac wykończeniowych


Miało być ekologicznie, jest zimno. W ramach walki ze smogiem i pozbywania się kopciuchów, piece w kamienicy na Nadodrzu zostały zdemontowane… w lipcu. Do dziś mieszkańcy ogrzewają swoje lokale farelkami [sprężynki żarzące się MD], które wręczył im Zarząd Zasobu Komunalnego. Mieszkańcy boją się, że będą musieli zapłacić astronomiczne rachunki za prąd oraz ponieść koszty prac wykończeniowych.

Ekipa budowlańców przyszła w lipcu. Mieszkańcy kamienicy przy ul. Kurkowej 69 zgodzili się na rozbiórkę pieców kaflowych, które były w ich mieszkaniach, bo zaraz potem miało być podłączone centralne ogrzewanie. Zgodnie z obecnymi trendami forsowanymi przez miasto miało być ekologicznie – kaflowe piece, w których niektórzy palili wszystkim, skończyły swoją karierę i przestały zanieczyszczać powietrze. Niewielki, ale kolejny kroczek w stronę ochrony środowiska został wykonany.

Problem w tym, że kończy się listopad, robi się coraz chłodniej, a mieszkańcy... dostali grzejniki elektryczne. Nie otrzymali natomiast, jak podkreślają, żadnej informacji, jak używanie prądożernych farelek będzie rozliczone i czy ktokolwiek naprawi ubytki tynku i podłogi pozostałe po budowlańcach.

- Jakbyśmy wiedzieli, że to potrwa tak długo, to nie zgodzilibyśmy się, żeby nam zabrać te piece w lipcu, tylko dopiero na samym końcu, po podłączeniu instalacji – mówi Elżbieta Skórska, jedna z mieszkanek kamienicy. Kobieta dodaje, że lokatorzy, zmuszeni teraz przez Zarząd Zasobu Komunalnego do używania prądożernych farelek, boją się rachunków za prąd. Skórska utrzymuje, że nikt nie wyjaśnił mieszkańcom, jak będzie to rozliczane: - Jeśli nawet zechcą zapłacić, to nie wiemy kiedy i jak. Jeśli przyjdzie wielki rachunek za prąd, a zarząd komunalny będzie oddawała przez miesiące, to mi emerytury nie starczy – boi się lokatorka.

Patrycja Grzesik z Zarządu Zasobu Komunalnego uspokaja: - Za ogrzewanie lokalu energią elektryczną zwracamy najemcom różnicę kosztów pomiędzy ogrzewaniem lokalu energią elektryczną, a ogrzewaniem lokalu źródłami na paliwo stałe. Wypłata następuje na konto bankowe wskazane przez najemcę po zwrocie grzejników, czyli dopiero po uruchomieniu ogrzewaniu lokalu z węzła cieplnego – mówi urzędniczka, ale po dalsze informacje odsyła do Kogeneracji.

Anna Kierzkowska-Wincek z Kogeneracji informuje, że w końcu tego tygodnia zostanie dostarczony węzeł cieplny i zapewnia, że po jego uruchomieniu i przeprowadzeniu niezbędnych prób ciepło popłynie do grzejników najpóźniej 28 listopada.

Mieszkańcy powoli tracą nadzieję, czy tak rzeczywiście się stanie. Mają również obawy, że wykonawca nie przywróci podziurawionych ścian i podłóg do stanu sprzed remontu, który został niedawno przeprowadzony. Są rozgoryczeni sposobem, w jaki komunikuje się z nimi Zarząd Zasobu Komunalnego: - Jesteśmy jak dzieci we mgle. Nie wiemy, czy to ktoś dokończy, nie ma się kogo zapytać, bo w zarządzie komunalnym albo nie odbierają telefonów, albo odsyłają jeden do drugiego – ten na urlopie, ten niekompetentny i kompletnie pogrywają z nami. Oni się nie boją nikogo – żali się Skórska.

Po interwencji portalu GazetaWroclawska.pl Zakład Zasobu Komunalnego poinformował, że roboty wykończeniowe będą ostatnim etapem: - Wszystkie ubytki zostaną wypełnione, otynkowane i pomalowane do końca listopada. Miejsca po zdemontowanych piecach zostaną naprawione w sposób maksymalnie zbliżony do pozostałej podłogi w pomieszczeniu – zapewnia Urszula Hamkało z ZZK.



Zmieniony ( 25.11.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.