Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 32 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Łukasz Kołak arrow Natolińczycy i Puławianie, czyli stare kotlety wciąż w menu. POPP.
Wednesday 21 October 2020 06:40:10.30.
W Y S Z U K I W A R K A
Natolińczycy i Puławianie, czyli stare kotlety wciąż w menu. POPP. Drukuj Email
Wpisał: Łukasz Kołak   
25.11.2010.

     Natolińczycy i Puławianie, czyli stare kotlety wciąż w menu. POPP.

Łukasz Kołak

     W niedzielę 21 listopada odeszła od nas Maria Fieldorf – Czarska, córka gen. Nila. Nie doczekała ukarania zbrodniarzy, odpowiedzialnych za mord na tym wielkim Bohaterze Polski Podziemnej. Nie doczekała też kolejnej hańby Rzeczypospolitej Magdalenkowej. Wizyty zbrodniarza komunistycznego na tzw. Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Tego już Jej oszczędzono. Nam niestety nie, choć pobyt Towarzysza Generała u POPP –a, obok prominentnych działaczy komuny jest logiczną konsekwencją wyniku czerwcowych wyborów prezydenckich. Zwycięstwo Komorowskiego to zwycięstwo Towarzystwa z Magdalenki, popijającego wódkę z Kiszczakiem nad „postawem czerwonego sukna”, z którego każdy rwał ile mu bezpieka pozwoliła. Właściwie to do owej rady mogliby jeszcze doszlusować posłowie zrzeszeni w nowym stowarzyszeniu o dźwięcznej nazwie „POlsza coś tam…” czy Marek Jurek, dzięki któremu Towarzysz Generał został w 1989 r. również Towarzyszem Prezydentem.

     Redakcja „Najwyższego Czasu!” domaga się od Pełniącego Obowiązki Polskiego Prezydenta, aby kierował się honorem i ustąpił. Ze stanowiska ma się rozumieć. A to dlatego, że POPP zapowiedział był kiedyś burżuazyjnej tzw. opinii publicznej, że jeśli Romuald Szeremietiew zostanie sądownie oczyszczony z zarzutu korupcji, to on – znaczy się POPP, odejdzie z polityki i ustąpi ze stanowisk Ponieważ sąd właśnie Szeremietiewa uniewinnił, redakcja „NCz!” wzywa Komorowskiego do honorowego zachowania. Tzn. redaktorzy tak się z nami, czytelnikami, przekomarzają, wiedzą bowiem doskonale, że prawdziwy sowiec…, znaczy się pardon! – postępowy człowiek nie kieruje się w życiu publicznym (i prywatnym) takimi przestarzałymi elementami jak honor czy sumienie. Ani jedno, ani drugie wszak nie istnieje. Jest tylko wymysłem burżuazji, umożliwiającym jej wyzyskiwanie klas nieposiadających. A zatem czego Towarzysze chcecie?

     Słowo honor ma zupełnie inne znaczenie dla ludzi Postępu. Jest zarezerwowane nie dla takich gnid jak jakiś tam niepodległościowo myślący Szeremietiew tylko dla ludzi bez skazy w rodzaju Towarzysza Generała. To jemu honory się należą. Poniatno!?

     Skoro już przy konserwatywnych liberałach (spod znaku „NCz!”) jesteśmy to należy odnotować, że środowisko to po raz kolejny udowadnia, że zmierza w stronę Natolina. Przypomnijmy młodszym czytelnikom, że mianem Natolina czy też frakcji natolińskiej, określano kiedyś towarzyszy partyjnych, którzy w pracy nad zwycięstwem socjalizmu udawali polskich nacjonalistów w odróżnieniu od frakcji puławskiej, która pozowała na liberałów, światowców. Sprawy trochę się komplikują i na obecnym etapie dziejowym liberałowie muszą udawać nacjonalistów i w ich towarzystwie chodzić na marsze. A może konserwatywni liberałowie wcale nie zmierzają w stronę Natolina, tylko stamtąd przychodzą? Skądkolwiek przychodzą, obawiam się ich nawet gdy przynoszą dary. „Timeo liberalos et dona ferentes”. Zwłaszcza, że te dary coś za bardzo pachną mi sowiec…, znaczy się pardon! – rosyjską ambasadą. Odpowiedzcie sobie bowiem na pytanie Drodzy Czytelnicy – czy Janusz Korwin Mikke, członkowie Klubu Zachowawczo – Monarchistycznego czy wreszcie młodzi (a nawet starzy) ONR – owcy poszliby w jakimkolwiek marszu pod wyżej wymienioną ambasadę i skandowali hasła w rodzaju: „Smoleńsk – Pamiętamy”, albo „Zakończyć ludobójstwo w Czeczenii!”. Czyż nasz wschodni sąsiad nie zagraża naszej niepodległości? Gazeta Wyborcza i jej aktyw jest tylko narzędziem w dziele spętania naszej ojczyzny. Walczyć trzeba ze źródłem. Tymczasem oba środowiska (konserwatywno – liberalno – narodowe i gejowo - lewacko - postępowe) usiłują na nowo odgrzewać stare kotlety walk frakcyjnych znanych nam od 1956 r. Wywalmy te kotlety razem z kelnerami!

     Rozmyślając nad minionym dwudziestoleciem zauważam, że chyba jedynym środowiskiem politycznym, któremu udało się wypromować młodego lidera jest SLD. Grzegorz Napieralski jest jedynym partyjnym liderem, który nie musi składać oświadczenia lustracyjnego. To dobitnie pokazuje, że w 1989 r. żadnej rewolucji nie było. Kiedy w 1789 wybuchła takowa we Francji, jej efektem było to, że co rusz wymieniała elity rządzące (z wyjątkiem Talleyranda). A gdy przyszedł Napoleon to do państwowych godności wyniósł drobnomieszczańsko – drobnowiejski legion dygnitarzy. A u nas? Od 20 lat te same gęby, z których zdecydowana większość albo piła wódkę z Kiszczakiem w Magdalence, albo błyszczała elokwencją przy okrągłym stole. A co gorsza cały czas tkwimy w okopach doktrynerstwa, które odwraca naszą uwagę od tego co najistotniejsze – sprawy niepodległości naszego państwa. A mówiąc konkretniej – sprawy odbudowania niepodległego, naszego, państwa.

Łukasz Kołak

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.