Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 124 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Już cuchnie arrow Mason, proboszcz Bradtke i grób w Bazylice Mariackiej. Dawno nie było podobnej prowokacji w Polsce.
Monday 01 March 2021 17:42:30.32.
migawki
            Nie podają statystyki zgonów na covid osób, które już zaszczepiono i nabrały rzekomej odporności.

  W styczniu otworzono dwa miliony 84 tysiące artykułów. Kolejny rekord. Propagujcie więc. Powinna pomóc zatrwożonym. Żebyśmy w lutym wyrównali tę liczbę, a będzie o 10% dni mniej... [było 2 014 tys..]

   My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

                                                                                                     Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił
 
W Y S Z U K I W A R K A
Mason, proboszcz Bradtke i grób w Bazylice Mariackiej. Dawno nie było podobnej prowokacji w Polsce. Drukuj Email
Wpisał: Stanislas Balcerac   
07.07.2020.

 

 

Mason, proboszcz Bradtke i grób w Bazylice Mariackiej.

Dawno nie było podobnej prowokacji w Polsce.

Stanislas Balcerac 6 lipiec 2020 https://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/23368-mason-proboszcz-i-grob-w-bazylice-dawno-nie-bylo-podobnej-prowokacji-w-polsce


Pochówek urny z prochami Adamowicza w Bazylice Mariackiej był prowokacją i gestem politycznym, biorąc uwagę wciąż niewyjaśnione kontrowersje majątkowe małżeństwa Adamowiczów i wsparcie Adamowicza dla importowanej lewackiej ideologii, atakującej podstawy polskiego państwa.

 ======================

Gdańsk to dziwne miasto, w którym nie tylko biznes przeplata się z polityką. Gdańsk to także miasto, w którym niektórzy duchowni przeplatają się z biznesem i polityką. Dominikanin z Gdańska, Jacek Krzysztofowicz, przyjaźnił się ze słupem Amber Gold Marcinem P. i przyjął od niego 1,5 mln zł darowizny. Później zrzucił habit. W Urzędzie Miasta Gdańska prezydenta Pawła Adamowicza bezpieczną przystań znalazł ksiądz Rafał Sawicz, którego mecenas Giertych i jego klient Gerard Birgfellner oskarżali o przyjęcie koperty z 50 tys. zł. Ksiądz zajmował się w urzędzie rozliczaniem opłat za użytkowanie wieczyste gruntów. Adamowicz wprowadził w biznes także innego duchownego, dominikanina Macieja Ziębę, którego zrobił w 2007 r. dyrektorem powstającego wtedy Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Ojciec Zięba nie sprawdził się w biznesie i podał się do dymisji w 2010 r., cytując jako przyczynę „różnice w myśleniu” pomiędzy nim i Adamowiczem. Ale dlaczego Adamowicz w ogóle powierzył funkcję dyrektora świeckiej instytucji duchownemu? Może dlatego, że ojciec Zięba, jako weteran Komitetu Trójstronnego założonego w 1973 r. przez Dawida Rockefellera, dawał gwarancje bycia wierną owieczką globalnej masonerii? Ojciec Zięba pozostał wierny swoim masońskim mocodawcom, jeszcze w 2017 r. agitował według rozpisanej narracji na antenie stacji TVN24 o tym, że strach przed uchodźcami wynika z „niedoinformowania, nieznajomości”.

Podczas kiedy w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót, strach przed nielegalnymi muzułmańskimi migrantami wynika z dobrej znajomości problemów i patologii, które kreują oni na zachodzie Europy.

 Ojciec Zięba wypadł z gdańskiego systemu, ale prezydent Adamowicz znalazł nowego wiernego, księdza Ireneusza Bradtke, od 2015 r. proboszcza Bazyliki Mariackiej w Gdańsku. Urodzony w 1963 r. Bradtke był prawie rówieśnikiem Adamowicza. Wcześniej kierował parafią w Żukowie, kilkanaście kilometrów od Gdańska, gdzie, jak podkreślił organ prasowy miasta Gdańsk portal www.gdansk.pl , proboszcz Bradtke „miał zwyczaj fundowania ogromnego tortu na kilkaset osób dla swoich parafian podczas sierpniowego odpustu”. Tylko ten jeden element zbliża prezydenta Gdańska i proboszcza, wystarczy popatrzeć na rachunki za torty, jakie płaci od lat cukiernikom Urząd Miasta. Wcześniej, w latach 1990-93 ksiądz Bradtke był kapelanem zakładu karnego w Gdańsku Przeróbce, miejsca, w którym siedział Stefan W. oskarżony o zabójstwo Adamowicza. Bradtke był także wieloletnim dyrektorem Caritasu Archidiecezji Gdańskiej (1993-2009), ale to nie wywarło na niego wielkiego wpływu, ponieważ dekadę później, w 2019 r. chwalił pod niebiosa ateistyczną WOŚP Jurka Owsiaka. Ksiądz Bradtke jest też kanonikiem gremialnym kapituły kolegiackiej staroszkockiej, istniejącej od 2011 r., która nie ma nic wspólnego z masonerią rytu szkockiego, taką przynajmniej mam nadzieję. Nazwa pochodzi od kościoła parafialnego św. Ignacego Loyoli w dzielnicy Gdańska, Starych Szkotach. Chociaż patrząc na flirty jezuity papieża Franciszka z unijną masonerią, można snuć przeróżne hipotezy.

 Dobrze że prezydent Adamowicz finansował z budżetu miasta prace renowacyjne Bazyliki Mariackiej od samego początku swojego panowania, rozpoczętego w 1998 r. Przez pierwszą dekadę rządów Adamowicza było w sumie 500 tys. zł, w formie umorzonych pożyczek i dofinansowania bezzwrotnego. W 2008 r. Miasto Gdańsk udzieliło bazylice 5 mln zł pożyczki, później spłaconej. Po objęciu funkcji proboszcza przez księdza Bradtke strumień pieniędzy z miejskiej kasy znacznie wzrósł. W 2016 r administracja Adamowicza udzieliła bazylice pożyczki miliona zł, a w 2017 r. pożyczki 500 tys. zł. Poza tym, według miejskiego portalu www.gdansk.pl w wieloletniej prognozie finansowej na lata 2018-2025 w budżecie Gminy Miasta Gdańska zostały zarezerwowane środki na prace przy Bazylice Mariackiej w wysokości 7,5 mln zł. Ale świecka ceremonia podpisania dokumentów pożyczki z 2017 r. pomiędzy Adamowiczem i Bradtke odbyła się we wnętrzu Bazyliki Mariackiej, pomimo że Jezus przeganiał kupców ze świątyni. Proboszcz Bradtke wspominał mediom po śmierci Adamowicza w styczniu zeszłego roku, że Adamowicza ciekawiło, jak można zostać pochowanym w Bazylice Mariackiej. To intrygujące, że 55-latek Adamowicz interesował się takimi sprawami. Chyba że założymy hipotezę, iż Adamowicz nie czuł się w Gdańsku bezpiecznie. Kilka tygodni przed zabójstwem Aprezydenta na scenie WOŚP Owsiaka w Gdańsku, ksiądz Bradtke udzielił wywiadu „Gazecie Bałtyckiej” (jej właścicielem jest niemiecki koncern medialny Passauer Presse), zatytułowanego „Świat gubi swoje wartości. My też”. Nie wiem, na ile autobiograficzne było to medialne wzdychanie proboszcza, ale przypominam sobie, że podczas uroczystości pogrzebowych Inkii Zagończykaw sierpniu 2016 r. w Bazylice Mariackiej, w obecności najwyższych władz państwowych, kiedy bojówkarze KOD zakłócali porządek przed bazyliką i szukali okazji do prowokacji, Bradtke jako proboszcz nie zrobił nic, by przywołać ich do porządku. To smutne zgubienie pewnych wartości.

 Pochówek Adamowicza w Bazylice Mariackiej był czwartym pochówkiem od 1945 r. Pierwsze trzy to: wieloletni proboszcz bazyliki ks. Józef Zator-Przytocki (w 1978 r.), inicjator i fundator odbudowy organów mariackich Niemiec Otto Martin Kulcke (w 2005 r.) oraz poległy w katastrofie smoleńskiej Maciej Płażyński (w 2010 r.). Pochówek urny z prochami Adamowicza w Bazylice Mariackiej był prowokacją i gestem politycznym, biorąc pod uwagę wciąż niewyjaśnione kontrowersje majątkowe małżeństwa Adamowiczów i wsparcie Adamowicza dla importowanej lewackiej ideologii atakującej podstawy polskiego państwa (LGBT, migranci, itd.). Arcybiskup Głódź stwierdził w mediach po śmierci Adamowicza (cytat): „umarłych pogrzebać, godnie i w ciszy”. Zamiast ciszy, na trumnie (urnie) Adamowicza trwa prawie nieprzerwany wrzask, podsycany przez tych, którzy wybili się politycznie na jego śmierci, czyli przez wdowę Magdalenę Adamowicz (europosłankę PO) i brata Piotra Adamowicza (posła PO).

Proboszcz Bradtke stworzył w Bazylice Mariackiej namiastkę partyjnego mauzoleum.

 W odróżnieniu od pochówku Adamowicza proboszcz Bradtke jest mniej troskliwy o pochówek innych. 18 maja na portalu www.gdanskstrefa.pl pojawił się obszerny i dobrze udokumentowany tekst pióra Anny Pisarskiej-Umańskiej (członka zarządu Towarzystwa Opieki nad Zabytkami) zatytułowany „Kości ludzkie zmielone na kruszywo budowlane? – Wstrzymanie robót w Bazylice Mariackiej”, o planie „zutylizowania” 140 fragmentów szczątków ludzkich oraz 29 fragmentów historycznych płyt posadzkowych z bazyliki, na marginesie prac remontowych prowadzonych pod nadzorem proboszcza. Wcześniej sprawą zainteresował się gdański oddział TVP. Po kontroli, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków wstrzymał 5 kwietnia wszelkie prace. Portal www.gdanskstrefa.pl podaje, że decyzja o wstrzymaniu dotyczyła: konserwacji zachowanych w posadzce płyt nagrobnych, umieszczenia ich w stalowych kasetach, wymiany wtórnych elementów posadzki na nowe kamienne, przeniesienia części płyt nagrobnych w ich pierwotną lokalizację a także wszelkich działań w krypcie grobowej pod kaplicą Marii Magdaleny, na które nigdy nie wydano pozwolenia”. Kości ludzkie znaleziono w krypcie pod kaplicą Magdy Magdaleny, ale zatajono zarówno sam fakt przeszukiwań kaplicy, jak i wynik tych przeszukiwań.

 Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków stwierdził całą listę niezgodności wykonanych prac z udzielonym pozwoleniem z 14 marca 2016 r.: (i) płyty nagrobne miały być umieszczone w specjalnych stalowych kasetach, których celem miało być zapobieganie pękaniu i osiadaniu. Zakresu tego nie zrealizowano; (ii) posadzka nie jest układana zgodnie z zatwierdzoną dokumentacją. I tak np. w kaplicy św. Olafa tylko trzy płyty są historyczne, reszta to płyty nowe z wapienia estońskiego z Revala lub historyczne, przycięte do formatu kwadratowego i prostokątnego, ułożone w nowym układzie; (iii) przy ołtarzu głównym miała być ułożona posadzka z dużych płyt z różnobarwnych wapieni o zróżnicowanych wymiarach płyt nagrobnych. Faktycznie ułożono nowy kamień o kolorze ciemnoszarym i wymiarach ok. 50x50cm; (iv) przed kaplicą św. Marcina wykonano posadzkę w całości z nowego materiału, mimo że miały pozostać historyczne płytki wapienne w formie obramowania i (v) płyty nagrobne z kaplicy św. Olafa, które zgodnie z projektem zostały przełożone w inne miejsce, zostały tam ułożone niewłaściwie, co jest niezgodne z udzielonym pozwoleniem konserwatorskim. Warto zaznaczyć, że to barbarzyństwo konserwatorskie jest finansowane ze środków Unii Europejskiej. Co na to aktualni lub byli europosłowie PO z Gdańska?

 W odpowiedzi, w wywiadzie dla organu prasowego miasta Gdańsk www.gdansk.pl z dnia 21 maja proboszcz Bradtke zminimalizował kontrowersję (cytat): znalezione kostki mieściły się w zawartości dwóch dłoni”, co przeczy zdjęciom zamieszczonym na portalu www.gdanskstrefa.pl, a następnie zrzucił winę na pracujących z bazylice konserwatorów. Ciekawe, kto jest spowiednikiem proboszcza?

 Na zakończenie swojego tekstu Anny Pisarska-Umańska przypomniała następujące artykuły prawne:

 Art. 262. kodeksu karnego: § 1. Kto znieważa zwłoki, prochy ludzkie lub miejsce spoczynku zmarłego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

 Art. 108. Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami:
1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

 Ale skoro proboszcz Bradtke ma jako relikwię w kaplicy bazyliki urnę z prochami samego Adamowicza, może się czuć ponad prawem, boskim i ludzkim.

Zmieniony ( 07.07.2020. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.