Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 164 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Sarwa arrow ---------------- Kolejne lata przełomów - 1417 i 1517. Czarna śmierć. Luter.
Thursday 21 October 2021 10:25:15.35.
W Y S Z U K I W A R K A
---------------- Kolejne lata przełomów - 1417 i 1517. Czarna śmierć. Luter. Drukuj Email
Wpisał: Andrzej Sarwa   
06.08.2020.

 

 

Kolejne lata przełomów - 1417 i 1517.

Czarna śmierć. Luter.

Andrzej Sarwa

Rok 1417



Próbował Pan Bóg pohamować mordercze żądze chciwych władców i ich armii, zsyłając w roku 1347 kolejną plagę, plagę śmierci czarnej, która, poczynając od Konstantynopola na Wschodzie, i Sycylii na Zachodzie wdarła się na nasz kontynent, obejmując go cały, z jedną, jedyną obszerną wyspą, z Polską1, którą ta zaraza ominęła... podobnie, jak wcześniej większą jej część ominął głód... I nie ma na to żadnego logicznego wytłumaczenia...

Lecz czarna śmierć nadeszła i odeszła, zbierając horrendalne żniwo w postaci połowy ludności Europy i blisko stu milionów istnień ludzkich – na olbrzymim obszarze: od wybrzeży Morza Żółtego na Wschodzie, po wybrzeża Atlantyku na Zachodzie. Nie przyniosła wszakże otrzeźwienia. Wojna stuletnia toczyła się nadal. I nie powstrzymała jej nawet męczeńska śmierć Dziewicy Orleańskiej – Joanny d’Arc, śmierć na stosie wzniesionym na rozkaz dostojników kościelnych, nad którymi dzierżyli władzę papieże awiniońscy, niby to następcy św. Piotra a tak naprawdę marionetki w rękach władców Francji, na której terenie rezydowali od 1305, do czasu, gdy Grzegorz XI nie powrócił był do Rzymu w roku 1377. Niestety zaraz zmarł, a po jego śmierci zaczęły się walki pomiędzy zwalczającymi się stronnictwami o sukcesje po nim.

Powstała wówczas tak zwana Wielka Schizma Zachodnia, podczas której w okresie od 1378 do 1415 za papieży uważało się wielu biskupów – byli to: awiniońscy – Klemens VII i Benedykt XIII, rzymscy – Urban VI, Bonifacy IX, Innocenty VII i Grzegorz XII, pizańscy – Aleksander V i Jan XXIII, wreszcie, jeszcze później, już po 1415 roku, bazylejski Feliks V, czy takie drobinki „pomniejszego płazu” jak rodezki Bernard Garnier, który przeniósł „stolicę apostolską” z Awinionu do Rodez i przyjął imię Benedykta XIV, czy wreszcie peniscoliański Gil Sanchez Muñoz y Carbón, który się nazwał Klemensem VIII.



Dostojnicy kościelni gryźli się o urzędy niczym psy o szpikową kość, a zwykli wierni umęczeni głodem, wojną i czarną śmiercią, śpiewając suplikacje od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie... oczekiwali na zjawienie się jakiegoś sługi Bożego, którego niebo ześle, aby poprostował pokrzywione ścieżki i poprowadził ich ku zbawieniu...

I taka epoka wkrótce miała nadejść. Nowa epoka, w której jęli się objawiać rzekomi wysłannicy Boży, chociaż bynajmniej nie ku Bogu ostatecznie popchnęli wypatrującą i łaknącą dobra, miłości i sprawiedliwości ludzkość…



* * *



W dniu 11 listopada 1417 roku wreszcie legalnym papieżem obrano Oddone Colonnę (1369-1431), który przyjął imię Marcina V. Wielka Schizma Zachodnia, charakteryzująca się tym, że kilku dostojników Kościelnych (obediencji awiniońskiej, pizańskiej, bazylejskiej i rzymskiej) rościło sobie prawo do najwyższego urzędu w Kościele, a która chyba jeszcze bardziej niż wszystkie pozostałe herezje, duchowo niszczyła Europę, dobiegła swego kresu.

W tymże to 1417 roku, w zamian za rezygnację z uczestnictwa w konklawe, bo zgłoszono jego kandydaturę na papieża i jednoczesne poparcie na soborze Oddo Colonny (1369-1431) przeciw Janowi XXIII (1370-1419) sandomierzanin Mikołaj Trąba (1358-1422), wówczas arcybiskup gnieźnieński, uzyskał dla siebie i swoich następców tytuł Prymasa Polski. Chociaż tym samym sprzeniewierzył się królowi Władysławowi Jagielle (1352 lub 1362-1434), za co szlachta okrzyknęła go zdrajcą. Niemniej jednak wraz z uzyskaniem przez Polskę urzędu prymasowskiego, po zwycięstwie grunwaldzkim nasza ojczyzna weszła do grona liczących się europejskich graczy, stając się z czasem „przedmurzem chrześcijaństwa”.



Rok 1517



31 października 1517 roku katolicki niemiecki zakonnik w augustiańskim habicie energicznie wywijał młotkiem. Jeszcze jedno, ostatnie uderzenie, wbity ostatni gwóźdź i na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze odznaczył się jasną prostokątną plamą dokument, który wówczas może nie wydawał się zbyt ważny, bo też i nikomu by do głowy nie przyszło, jakiej to rewolucji i kościelnej i z czasem społecznej da on początek.

Mnichem z młotkiem był wielebny ojciec doktor Marcin Luter, OSA, a owym dokumentem jego słynne 95 tez, zwanych potocznie przeciw odpustom.

Lecz w głowie Lutra wylęgły się i inne poglądy, te odpusty, czy raczej publiczne wystąpienie przeciwko nim, to było już tylko ostateczne przekroczenie granicy, przed której przekroczeniem wcześniej się wzdragał i rozpoczęcie rozgłaszania nauk, jakich do tej pory żaden chrześcijanin nie odważyłby się głosić. Ba! Nie tylko chrześcijanin, ale i wyznający dualizm gnostyk! Żaden bogomił, żaden albigens! Żaden „pełnokrwisty” manichejczyk nawet!

Doktor Luter wszelako się odważył, oznajmiając:



Nie życzę sobie, iżby ktokolwiek naukę moją osądzał – ni ludzie, ni też i wszyscy aniołowie. Albowiem pewien jestem i chcę także przez tę naukę swoją, iżbym był nie tylko waszym, lecz również i aniołów sędzią... Tedy więc, kto mojej nauki nie przyjmie, ten niech nie stanie się błogosławionym, a to dlatego, iż moja nauka boska jest, nie moja. Dlatego też i sąd mój jest również boski, a nie mój”2.



A ponieważ owa nauka była – jak twierdził – boska, to bez szemrania należało przyjmować wszystko, co głosił ów niemiecki doktor w augustiańskim habicie.

Nielicho musiał zaskoczyć i zwolenników i oponentów, kiedy ujawnił się i z takim poglądem, że:

Bóg nie może być Bogiem; On najpierw musi stać się diabłem... Muszę przyznać boskość diabłu na krótką godzinę i niech szatańskość będzie przypisana do naszego Boga. Ale to wczesne dni jeszcze. W końcu rzeczywiście możemy powiedzieć: Jego dobroć i sprawiedliwość trwa nad nami3.



A zatem? Z Szatana wyewoluował Bóg? Więc to Szatan jest tym Odwiecznym? Pierwotnym? Pierwszym i Przedwiecznym? Ale czy przeistaczając się w Boga, przestał być Szatanem? Bo skoro tak, to...

...żaden grzech nie może mi zaszkodzić... Grzech nie może cię oderwać od Niego [Chrystusa], nawet jeśli cudzołożysz sto razy dziennie i tyleż morderstw popełniasz...4 Czyż bowiem i sam Jezus nie cudzołożył? Cudzołożył! I to nie raz: Chrystus był cudzołożnikiem: pierwszy raz z kobietą przy studni, gdy było mówione: »Nikt nie wie, co On z nią robi«. Ponownie, z Marią Magdaleną i jeszcze raz z kobietą przyłapaną na cudzołóstwie, którą oddalił tak lekko. Zatem i sprawiedliwy Chrystus musiał przed śmiercią stać się cudzołożnikiem...5



Ta boska nauka nie mogła tedy nie być atrakcyjna... więc boska nauka jęła się szerzyć niczym pożar dotkniętego suszą lasu, i to po całej Europie... a że ani cudzołóstwo, ani morderstwo nie mogło wierzącego oderwać od Chrystusa, to, chociaż i wcześniej niezbyt mocno się przed takimi uczynkami wzdragano, to teraz i cudzołożono i jeszcze więcej mordowano – nader ochoczo, rzec by można.

Uczynki przecie nie miały żadnego znaczenia, albowiem sprawiedliwy z wiary żyć będzie, co akcentował niemiecki doktor w augustiańskim habicie... a ponieważ jego zwolennicy pamiętali i o pozostałej części zdania: jeśli się cofnie, nie upodoba sobie dusza moja w nim6, nie cofali się tedy i cofać się nie zamierzali – w niczym...

A kiedy jeszcze drugi z patriarchów reformacji, zda się jeszcze żarliwszy od Lutra zwolennik wyleczenia chrześcijaństwa z jego półtora tysiąca lat trwającej tradycji i wiary od czasów apostolskich licząc, niejaki Kalwin, jął głosić, że Bóg z góry przeznaczył niektórych do zbawienia, a niektórych skazał na potępienie, to już nikt nie musiał się w niczym krępować – bo i tak niebieskie podwoje stały dla niego otworem... pod warunkiem oczywiście, że został przez Boga wybrany... a jeśli nie został wybrany, to i tak było mu już wszystko jedno...

Jako że jednak nie wszyscy podzielali te światłe i postępowe opinie, więc Europa znów spłynęła potokami krwi – w krajach niemieckich, Francji, Niderlandach, Szwajcarii...

Tak więc zaczęła się Reformacja, która przyniosła okrutne, bezwzględne, krwawe wojny religijne, których budzącym przerażenie, a jakby najważniejszym symbolem, stała się krwawa jatka, jaką katolicy urządzili hugonotom w Paryżu, w noc świętego Bartłomieja z 23 na 24 sierpnia 1572. Jednakże była ona sprowokowana wcześniejszymi atakami protestantów na katolickie świątynie i duchowieństwo i to nie tylko we Francji, ale w Niderlandach, Niemczech...

Zanim jednak Luter opublikował swoje tezy, hiszpański konkwistador Francisco Hernández de Córdoba (ok. 1467-1517) w okresie od lutego do maja 1517 odbył wyprawę, podczas której został przetarty szlak morski z Antyli na nowo odkryty Jukatan.

I gdy od tegoż 1517 roku miliony Europejczyków jęło odchodzić od katolickiej wiary, to jednocześnie miliony Indian czekało na katolicki chrzest, który wyzwalając ich z bałwochwalstwa jednocześnie wyrywał rąk pogańskich kapłanów, którzy składali dziesiątki tysięcy ofiar z ludzi w swoich krwawych rytuałach, na szczytach piramid, na ołtarzach krwiożerczych strasznych bóstw. Oskarżanie więc katolików przez tak zwanych postępowych i oświeconych, iż zniszczyli wspaniałe kultury indiańskie jest po prostu śmieszne… Chociaż… kultury owe i owszem w znacznym stopniu zniszczyli, lecz jednocześnie uratowali przed rzezią miliony istnień ludzkich...

1Poza Polską i w porównaniu z nią były jeszcze mikroskopijne enklawy w Czechach, Saksonii, w okolicach Brugii, Mediolanu i w wysokich partiach Pirenejów.

2Por.: Wider den falsch genannten geistlichen Stand [Against the falsely named spiritual state], Index verborum, Martin Luther´s German Writings, 1516-1525, Boston College 1999, volume 10 / 2, p. 107), [w:] So speaks Martin Luther, so speaks Jesus of Nazareth, [w:] Protestant Theology: Martin Luther and Jesus of Nazareth – Contradictions, Theologian No 3, [w:] Internet: http://www.theologe.de/theologian3.htm (dostęp 30 września 2016 r.).

3Wider die stürmenden Bauern [Against the storming peasants] Weimar Edition of Luther’s Writings 18 (Schriften 1525), p. 249 f., źródło: Theologian, Editor Dieter Potzel, Edition N°3: So speaks Martin Luther, so speaks Jesus of Nazareth, Wertheim 1999, English Translation: Wertheim 2001, [w:] http://www.theologe.de/theologian3.htm, version from 10 th May 2016, [dostęp: 11 października 2016].

4Wider die stürmenden Bauern..., pp. 357-361.

5Luther’s Works, American Edition, Volume 54, p 154, także: D. Martin Luthers Werke, kritische Gesamtausgabe [Hermann Bohlau Verlag, 1893], vol. 2, no. 1472, April 7 - May 1, 1532, p. 33.

6Z Listu św. Pawła Apostoła do Hebrajczyków, Rozdział 10, wers 38.

Zmieniony ( 06.08.2020. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.