Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 13 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow na pasku UE czy na stryczku [USA?] arrow Ambasador Mosbacher non grata
Friday 30 October 2020 05:07:42.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Ambasador Mosbacher non grata Drukuj Email
Wpisał: Paweł Lisicki   
29.09.2020.

Ambasador Mosbacher non grata

https://dorzeczy.pl/kraj/155278/ambasador-mosbacher-non-grata.html

Paweł Lisicki

Pani ambasador Georgette Mosbacher nie pierwszy raz przekracza granicę i zachowuje się nie jak dyplomata, ale jak karbowy lub, używając nieco bardziej współczesnego języka, nadzorca. Poucza, upomina, strofuje, nagradza i karze, grozi i łaje.

O ile jednak jej wcześniejsze wybryki można było jeszcze usprawiedliwić nadmiernym i nazbyt ostentacyjnym zabieganiem o amerykańskie interesy (kto silniejszemu zabroni), to jej ostatni wyczyn (trudno innymi słowami określić skandaliczny wywiad dla wp.pl) wymaga reakcji stanowczej i zdecydowanej.

Pani Mosbacher bowiem nie tylko już chroni interesy amerykańskich firm, ale włącza się aktywnie w promowanie wrogiej Polsce ideologii. Musicie wiedzieć, że w kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii. Mówię o postępie, który się dokonuje bez względu na wszystko. Używanie tego typu retoryki wobec mniejszości seksualnych jedynie wyobcowuje Polskę".

To słowa głupie, podłe i prymitywne. Nie poświęciłbym im tyle uwagi, gdyby nie to, że właśnie, pani Mosbacher nie reprezentuje siebie,ale państwo, które mieni się być naszym sojusznikiem. Tymczasem, sądząc po wypowiedziach swego przedstawiciela, zachowuje się nie jak sprzymierzeniec, ale kolonizator. Nie na to żeśmy się z Amerykanami umawiali.

Podobnie brzmią inne słowa amerykańskiej ambasador. Twierdzi ona, że na Zachodzie Polska uchodzi za państwo "nieprzyjazne mniejszościom seksualnym", co z kolei przekłada się „niekorzystne na decyzje inwestycyjne oraz ma wpływ na "sprawy militarne".

Od sojusznika oczekiwałbym, że jeśli takie nieprzyjazne Polsce opinie krążą po świecie, będzie on je dementował, a nie rozpowszechniał. Jednak w słowach tych trudno nie dopatrzyć się jeszcze czegoś: zawoalowanej groźby i szantażu. Do złudzenia przypominają słowa i zachowania innych ambasadorów, z czasów sowieckich lub przedrozbiorowych. Tyle, że reprezentowali oni wrogą Polsce potęgę a nie tą, która utrzymuje, że jest naszym partnerem. Tak jak odrzuciliśmy czerwoną ideologię komunistyczną, tak, mam nadzieję, nie ugniemy się przed tęczową ideologią genderową.

Do tej pory często słyszałem od polityków PiS, że dobre relacje z USA są niezależne od panującego tam ideologicznego szaleństwa, którego ofiarą stała się najwyraźniej pani Mosbacher. Najwyższa pora to sprawdzić. Jeśli Amerykanie traktują Polaków po partnersku, jeśli poważnie zależy im na dobrych relacjach z Warszawą mogą to teraz pokazać odwołując swoją ambasador.

Nasza przyjaźń jest chyba więcej warta niż utrzymanie w Warszawie osoby niewłaściwej? Myślę, że ze swoimi horyzontami myślowymi pani ambasador doskonale spełni się w innym miejscu, gdzie będzie mogła lepiej dać wyraz swoim fobiom i uprzedzeniom, albo też, co bardziej prawdopodobne, jej fobie i uprzedzenia spotkają się z życzliwym przyjęciem miejscowej opinii.

Polska to nie miejsce dla niej. Polska to nie państwo, gdzie ambasadorzy obcych państw (nawet sojuszniczych) obsobaczają nas i stroją się w szaty nauczycieli. Za drogo nas kosztowała niepodległość, żeby teraz w ten sposób dawać się traktować.

Najkrócej mówiąc: Warszawa powinna jednoznacznie określić panią ambasador USA jako persona non grata i pobyć się jej ze swoich granic. W związku z toczącą się obecnie w USA kampanią prezydencką to najlepszy czas dla takich działań: zakładam, że obecnemu prezydentowi, Donaldowi Trumpowi, musi, w pewnym stopniu chociaż, zależeć na relacjach z Polską a nie na wszczynaniu w Europie Środkowej awantury. Jeśli tak jest, to odwołanie pani Mosbacher będzie działaniem właściwym i roztropnym, pokazującym szacunek we wzajemnych relacjach.

Zmieniony ( 29.09.2020. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.