Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 150 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Jak rządzące świrusy zabijają ludzi arrow GESZEFT LEPSZY OD SZCZEPIONEK
Tuesday 27 October 2020 18:38:46.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
GESZEFT LEPSZY OD SZCZEPIONEK Drukuj Email
Wpisał: Henryk Jezierski   
17.10.2020.

 

 

GESZEFT LEPSZY OD SZCZEPIONEK



Henryk Jezierski 16 października 2020 GESZEFT LEPSZY OD SZCZEPIONEK



Nawet sześć godzin wyczekiwania po to, by z własnej woli i za własne pieniądze (pół tysiąca złotych!) poddać się testowi na koronowirusa. Gdzie i kiedy doszło do takiej paranoi? Odpowiadam konkretnie: w połowie października br. w krakowskiej dzielnicy Czyżyny.

Dla mnie szok. Krakusy o których złośliwcy mówią, że za 50 groszy daliby sobie d… ogolić, a pod względem skąpstwa wygrywają w cuglach nawet ze Szkotami i poznaniakami, okazują się gotowi do wyłożenia kwoty tysiąckrotnie większej za wątpliwą przyjemność wpuszczenia sobie przez nos w stronę mózgu szpikulca do pobierania próbek.

Zaczynam wręcz wątpić w historyczne przekazy, jakoby Mongołowie (Tatarzy) podczas trzykrotnych najazdów na Kraków w XIII wieku poprzestawali tylko na łupieniu miasta i jego mieszkańców z dóbr wszelakich. Zwłaszcza, że domniemane gwałty na podwawelskich białogłowach mogłyby tłumaczyć zarówno mongolskie genotypy wielu współczesnych krakowian („A lica ich płaskie jako tarcze ludzką skórą obciągnięte”), jak i zaskakującą tępotę znacznej części „elity” tego miasta, nie wyłączając profesorów słynnej „Jagiellonki”.

Tu przy okazji wtręt z moich doświadczeń. W latach 90-ych ubiegłego wieku ostro i – co przyznam nieskromnie – z powodzeniem rywalizowałem w rajdowych samochodowych mistrzostwach Polski dziennikarzy. Jednym z moich największych konkurentów był pewien krakowski publicysta motoryzacyjny, pracujący wówczas w tamtejszym „Dzienniku Polskim”. Imprezy miały charakter sportowy lecz tylko podczas pokonywania odcinków specjalnych wytyczanych w najpiękniejszych regionach Polski. Wieczory poświęcaliśmy na część towarzyską, nie ukrywam – suto zakrapianą. Była zatem okazja do szczerej wymiany poglądów nie tylko na tematy stricte rajdowe.

Podczas jednej z takich dyskusji wspomniany dziennikarz zapytał mnie o jakiś tekst z „Gazety Wyborczej”. Odpowiedziałem, że medialnych organów żydokomuny, zwłaszcza w wersji michnikowo-szechterowej nie czytam, nie słucham i nie oglądam Z ZASADY. Aż podskoczył z oburzenia, kwestionując dziennikarski status osoby, która śmie nie zaczynać dnia od lektury aktualnego przykazu wiodącego sowieciarza. I tak w kwestii krakowskiego widzenia świata przez pryzmat jedynie słusznych autorytetów pozostało do dziś. Kilometrowe kolejki na krakowskich Czyżynach są tego najwymowniejszym dowodem.

Konsekwencje tego stanu zamroczenia będą jednak fatalne nie tylko dla krakusów. Oto okazuje się, że testy na koronowirusa są zdecydowanie bardziej opłacalne niż szczepionki przeciwko niemu. Te bowiem zawsze niosą ryzyko nieskuteczności, a w dalszej konsekwencji oporu społecznego przed szczepieniami i licznymi procesami sądowymi. Testy natomiast, po pierwsze – nie zapobiegają i nie leczą lecz tylko coś wykazują, po drugie – mogą warunkować uzyskanie przez obywatela „przywileju” w postaci prawa do rozpoczęcia pracy, studiów, zajęć w kółku tanecznym, wizyt w przychodni zdrowia, kościele, kinie, barze i hipermarkecie, a nawet kupna czteropaka piwa, po trzecie, najważniejsze – z natury rzeczy będą testami ważnymi na czas określony, z bezwzględnym obowiązkiem ich powtarzania.

Zróbmy zatem prostą symulację. Nie wszyscy lecz tylko 20 mln. Polaków zobowiązanych do wykonania testów (także pod przymusem policyjnym w efekcie „życzliwego” donosu sąsiada-kapusia) daje na „dzień dobry” przychód w wysokości – bagatela – 10 mld zł. Wystarczy „dobrotliwie” przyjąć okres ważności testu aż na kwartał, aby powyższą kwotę pomnożyć czterokrotnie. Korci mnie, aby zainscenizować taki oto dialog dwóch gudłajów:

Icek: – Mosze, czyż 40 miliardów złotych za rok to nie jest dobry interes?

Mosze: – Icek, ty mnie nie mów czy ten interes jest dobry. Ty mnie powiedz dlaczego wyrachowałeś tylko 20 milionów polskich gojów do szczepienia i dlaczego oni mają nam płacić tylko cztery razy w roku?

===============

Materiał dostępny także w wersji audiowizualnej na YouTube, patrz https://www.youtube.com/watch?v=u7cySn0I6XQ&feature=youtu.be

Zmieniony ( 17.10.2020. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.