Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 133 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Prawo 21 arrow Szef NIK obali rząd ? Buldogi żrą się publicznie.
Monday 25 October 2021 14:42:52.35.
migawki
"Tajemnica stanu": Jaki procent pojedynczo zaszczepionych przyjęło drugą szprycę.
 
W Y S Z U K I W A R K A
Szef NIK obali rząd ? Buldogi żrą się publicznie. Drukuj Email
Wpisał: Katarzyna Treter-Sierpińska   
29.04.2021.

 

 

Szef NIK obali rząd ? Buldogi żrą się publicznie.

Katarzyna Treter-Sierpińska Kwiecień 28, 2021 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-szef-nik-obali-rzad/


Buldogi nie żrą się już pod dywanem. Buldogi żrą się publicznie. Konkretnie żre się prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś z premierem Mateuszem Morawieckim. 18 maja 2021 roku ma zostać opublikowany raport pokontrolny NIK dotyczący ubiegłorocznych prezydenckich wyborów kopertowych, których przeprowadzenie Morawiecki zlecił Poczcie Polskiej, chociaż nie miał do tego prawa. Informacja o tym, co znajduje się w raporcie, wyciekła do Onetu. 26 kwietnia portal opublikował miażdżący dla Morawieckiego artykuł z którego wynika, że premier wydał zarządzenie o wyborach kopertowych pomimo ekspertyz prawnych jednoznacznie stwierdzających bezprawność tego działania. Do wyborów nie doszło, ale rząd odniósł „sukces” wyrzucając w błoto ponad 70 milionów złotych na druk kart wyborczych.

Skąd Onet miał informacje dotyczące treści raportu NIK? Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby to wydedukować. Chyba nikt nie wyobraża sobie, że naczelny Onetu, Bartosz Węglarczyk, wkradł się do siedziby NIK w stroju ninja i wykradł dokumenty. Oczywistym jest, że Onet  dostał kwity od pracownika NIK. Po co? Po to, żeby sprawa nie została zamieciona pod dywan, a Morawiecki solidnie dostał po sempiternie.

Z artykułu Onetu wynika, że chociaż NIK ma dowody przeciw Morawieckiemu i szefowi jego kancelarii Michałowi Dworczykowi, to „wnioski pokontrolne wobec nich są wygładzone i zepchnięte do spraw wręcz drugorzędnych”. Tymczasem z analizy prawnej sporządzonej na początku kwietnia 2020 roku przez ówczesną szefową departamentu prawnego KPRM, Magdalenę Przybysz, wynika, że premier nie miał prawa nakazać Pocznie Polskiej zorganizowania wyborów. Przybysz wskazała, że jeśli Morawiecki zdecyduje się podjąć taką decyzję to „musi liczyć się z odpowiedzialnością karną, odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu, upadkiem rządu i osobistą odpowiedzialnością finansową”.

Pomimo tej analizy, którą Dworczyk otrzymał 13 kwietnia, Morawiecki zdecydował się wydać 16 kwietnia rozporządzenie o wyborach kopertowych. Za podkładkę posłużyły mu zamówione przez KPRM zewnętrzne ekspertyzy podważające analizę Przybysz. Jak informuje Onet, na te ekspertyzy kancelaria premiera wydała prawie 150 tysięcy złotych.

Kto miał rację? Szefowa departamentu prawnego KPRM czy eksperci zewnętrzni? 15 września 2020 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że nakazując Poczcie Polskiej zorganizowanie wyborów korespondencyjnych Morawiecki naruszył konstytucję, kodeks wyborczy i ustawę o Radzie Ministrów. I co? I nic. Morawiecki nadal jest premierem i dzielnie walczy z pandemią wydając kolejne rozporządzenia naruszające konstytucję i ustawy. Prawo sobie, a Morawiecki sobie. I fajnie jest.

Jaki jest rezultat publikacji Onetu? Po pierwsze – szef NIK Marian Banaś nakazał przeprowadzenie czynności wyjaśniających w sprawie upublicznienia fragmentów wyników kontroli przed formalnym zakończeniem procedur.

Po drugie – dziś, czyli 28 kwietnia, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wjechali do domu syna Banasia i urządzili przeszukanie, czym – jak stwierdził Banaś – zakłócili spokój jego synowej, wystraszyli wnuki, a „czynności przeszukania były zaplanowane tak, aby obecna była także moja żona, co ma być dodatkowym elementem nacisku na moją osobę”.

– Działania operacyjne Centralnego Biura Antykorupcyjnego wobec mojego syna nie mogą być rozpatrywane bez kontekstu, jakim jest opublikowanie przez media fragmentu wyników kontroli dotyczące organizacji wyborów korespondencyjnych na urząd prezydenta RP, które miały odbyć w maju 2020 roku. (…) To przypomina mi czasy bolszewickie, kiedy po ogłoszeniu stanu wojennego za to, że byłem patriotą wiernym Polsce i Solidarności, zostałem aresztowany i skazany na 4 lata więzienia. Dzisiaj, w rzekomo wolnej niepodległej Polsce, obecna władza robi to samo. Kto się z nią nie zgadza, na podstawie pomówień może być w każdej chwili aresztowany i skazany. To w czystej postaci państwo policyjne, którym rządzą służby, a nie premier, prezydent czy parlament – powiedział Marian Banaś w oświadczeniu dla prasy.

Banaś stwierdził też, że Najwyższa Izba Kontroli to obecnie jedyna niezależna instytucja w Polsce, a on będzie bronił tego stanu do końca swojej kadencji. – Żadne prowokacje i fałszerstwa służb temu nie przeszkodzą – podsumował.

Jak do sprawy przeszukania w domu Banasia-juniora odniósł się premier Morawiecki? – Według mojej wiedzy CBA na zlecenie prokuratury podjęło pewne czynności. Są to czynności rutynowe, wykonywane na skutek zlecenia prokuratury i w związku z tym odpowiednie organa wykonują tutaj to, co do nich należy. Łączenie jakichkolwiek tutaj faktów pomiędzy sobą leży wyłącznie w sferze spekulacji. W związku z tym trzymajmy się tego, co należy do każdej z poszczególnych służb. Myślę, że one wszystko we właściwy sposób wyjaśnią – oświadczył Morawiecki odpowiadając na pytanie zadane podczas konferencji prasowej poświęconej luzowaniu obostrzeń epidemicznych.

Żyjemy w państwie, którego premier notorycznie łamie prawo wydając rozporządzenia sprzeczne z konstytucją i ustawami. Nie jest to żadna spekulacja, ale fakt potwierdzony wyrokami sądów oraz ustaleniami Najwyższej Izby Kontroli. I co? I nic. Gdy pojawia się wyciek do prasy, którego celem jest wykazanie, że NIK jest w posiadaniu dowodów przeciwko premierowi, ale odstępuje od formułowania wniosków pokontrolnych w zakresie nieprawidłowości przedstawionych w raporcie, CBA robi spektakularny wjazd do domu syna szefa tej instytucji, a premier oświadcza, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Czyżby?

W ujawnionym przez Onet fragmencie raportu NIK napisano, że odstąpienie od sformułowania wniosków pokontrolnych wynika z tego, że „działania objęte kontrolą dotyczyły sytuacji ekstraordynaryjnej, która ma znikome szanse na powtórzenie się”. Czyli Banaś nie chciał zrobić Morawieckiemu jakiegoś wielkiego kuku. To raczej lekkie pogrożenie palcem. Ale najwyraźniej nawet takie lekkie pogrożenie jest niedopuszczalne i Banaś dostał wyraźny sygnał, żeby nie brykał. Ale bryka nadal, publicznie oskarżając obecną władzę o stosowanie metod rodem ze stanu wojennego.

Należy przy tym pamiętać, że Marian Banaś był ministrem finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego, a na stanowisko szefa NIK rekomendowało go i wybrało Prawo i Sprawiedliwość. Banaś nie jest obcy. Banaś jest swój.

Ale w 2019 roku po oskarżycielskim reportażu „nieswojego” TVN działalność „swojego” Banasia została skontrolowana przez „swoje” CBA, kontrola wykazała nieprawidłowości, raport został utajniony, sprawę skierowano do prokuratury, a premier Morawiecki zażądał, aby Banaś podał się do dymisji, bo jak się nie poda, to zmieni się konstytucję i odwoła Banasia. Szef NIK oświadczył, że zarzuty wobec niego to kłamstwo. Oczywiście nie podał się do dymisji słusznie zakładając, że żadnych zmian w konstytucji nie będzie i PiS może mu skoczyć tam, gdzie może pana majstra w dupę pocałować.

Minęło półtora roku. Morawiecki nadal jest premierem. Banaś nadal jest prezesem NIK. Morawiecki nie obalił Banasia, chociaż chciał. Czy Banaś obali Morawieckiego? Z fragmentów raportu ujawnionego przez Onet wynika, że raczej nie chciał. Ale po kolejnej akcji CBA Banaś ewidentnie się wkurzył. Jaki będzie stopień tego wkurzenia zobaczymy 18 maja, gdy raport zostanie oficjalnie opublikowany.

Cała ta sprawa pokazuje, że niestety żyjemy w państwie patologicznym, w którym „swoi” szachują się kwitami i wykorzystują podległe sobie instytucje w wojnie buldogów. Taka to właśnie „dobra zmiana”, pod rządami której Polska miała rosnąć w siłę, a ludziom miało się żyć dostatniej. Szkoda słów!

Zmieniony ( 29.04.2021. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.