Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 133 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Ruch Obywatelskiego Nieposłuszeństwa arrow Banalny środek, ale lepszego nie widzę - trzymajmy się ramy, to ....
Tuesday 19 October 2021 14:26:46.35.
W Y S Z U K I W A R K A
Banalny środek, ale lepszego nie widzę - trzymajmy się ramy, to .... Drukuj Email
Wpisał: Matka Kurka   
25.09.2021.

 

 

Banalny środek, ale lepszego nie widzę - trzymajmy się ramy

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/banalny-srodek-ale-lepszego-nie-ma-trzymajmy-sie-wlasnej-ramy/


Robiło się w wielu miejscach, a pierwsza praca, tuż po maturze, była doznaniem wyjątkowym. Wylądowałem w kotłowni, jako pomocnik palacza, w tamtym czasie wprawdzie już nie tylko alkoholicy i recydywiści dokładali do kotłów, ale i tak, łagodnie mówiąc, nie było to szczególnie szanowane społecznie zajęcie. O dziwo mnie się spodobało i z dużo starszymi kolegami o dość specyficznym podejściu do życia, też się dogadywałem bez problemu. Oczywiście od razu dostałem swoją ksywę! I teraz zagadka nie do rozwiązywania! Jaka to była ksywa? Podpowiem, bo nikt nie wpadnie, że chodziło o „Młodego”. Koledzy czuli się w obowiązku nauczyć mnie nie tylko fachu, ale właściwego podejścia do życia. Wśród prawd życiowych, które pamiętam do dziś, było niezastąpione pocieszenie. Gdy tylko zaważyli jakiś grymas na mojej twarzy albo innym objaw smutku, padało jedno zdanie: „Młody, trzymamy się ramy, to się nie pos...my”.

Nie mam pojęcia skąd kolegom się to wzięło, ale było tak abstrakcyjne i z jakichś niezrozumiałych względów, zawsze śmieszyło, czyli idealnie poprawiało nastrój. Terapia rodem z kotłowni to fantastyczny środek na obecne, paranoiczne czasy. Zamiast po raz tysiączny analizować statystyki wyjmowane nie powiem skąd, zamiast racjonalizować sobie ten obłęd, wystarczy powtórzyć za moim kolegą Czesławem: „trzymajmy się ramy…”. Pewnie Czesiek by się obśmiał czytając moją interpretację, ale dla mnie tu i teraz ramą jest po prostu zdrowy rozsadek.

Puszczać mimo uszu cały ten „ekspercki” bełkot, robić swoje i żyć po swojemu, spotykać się z ludźmi myślącymi i postępującymi tak samo. Broń Boże nie oznacza to wywieszania białej flagi odpuszczania wszystkim, którzy nam to „sanitarne” piekło na ziemi zafundowali. Nic z tych rzeczy, chodzi jedynie o to, aby nie dać się stłamsić i wciągnąć w idiotyczne dyskusje z „pandemicznymi” Świadkami Jehowy. Nie ma najmniejszego pola do dyskusji z fanatykami i resztą opłacanych cyników, równie dobrze można z feministką pogadać o macierzyństwie albo z muzułmanami o schabowych. Przed fanatyzmem trzeba się bronić i fanatyzm zwalczać, ale w żadnym razie nie popadać w przygnębienie, chociaż powodów jest więcej niż tysiąc.

Kłamał nie będę, bo nigdy nie kłamię, bywały takie dni, że chciało się wyć, ręce opadały, nadzieje gasły i pojawiała się jedna fatalna myśl – dać sobie spokój. Łeb boli i puchnie nieustannie od walenia w mur, jednak każdy odprysk tynku i każde ukruszenie cegły, daje satysfakcję, no i przede wszystkim wyłania się sens pozornie straceńczych działań. Gdy głową zaczną walić tysiące i w końcu miliony, padnie każda zapora, tym bardziej, że mamy już dużo mocniejsze narzędzia, głównie młoty na głupotę. „Pandemiczne” paranoje były groźne na początku, teraz są śmieszne i groteskowe. Każdy dzień przynosi nową śmieszność lub skandal, co rzecz jasna cynikom i fanatykom nie przeszkadza, ale pogubionym w tym wszystkim ludziom, którzy nie wiedzą w jaką stronę pójść, coraz częściej daje do myślenia. Ludzie do ludzi, taborety do taboretów, to następna, nieco sparafrazowana mądrość życiowa z kotłowni. W jakimś sensie w jedności kupa, ale ta jedność musi mieć znak rozpoznawczy – włączony mózg, wyłączona propaganda.

IV fala idzie i się cofa, nie miej jednak złudzeń, przyjdzie październik, potem listopad i jak co roku zacznie się to, co się zacząć musi. Za naturalnymi prawami natury pójdą nienaturalne i najbardziej prymitywne kampanie szczucia, wszystkich, którzy trzymają się ramy. Damy sobie z tym i całą resztą radę, jeśli tylko nie oderwiemy rąk od ramy i tym samym nie zerwiemy kontaktów z ludźmi myślącymi. W takiej zbroi IV fala nawet nas nie muśnie, być może parę set tysięcy uda się wciągnąć na nasz pokład, reszta niech dryfuje po oceanach paranoi, oni są nie do uratowania.

Zmieniony ( 25.09.2021. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.