Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 153 gości
S T A R T arrow Wokół kosztów Energetyki Jądrowej
Monday 25 October 2021 16:43:57.35.
migawki
"Tajemnica stanu": Jaki procent pojedynczo zaszczepionych przyjęło drugą szprycę.
 
W Y S Z U K I W A R K A
Fałszywa alternatywa - EJ Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
22.06.2011.

Fałszywa alternatywa - EJ

http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/53-absurdy-postpu/2316-faszywa-alternatywa

 [w mojej okolicy nie ma kiosku z Naszą Polską. Verboten! Ale dowiedziałem się telefonicznie, że wreszcie (z opóźnieniem.. .) NP umieściła ten wywiad. Więc już mogę umieścić u siebie z adnotacją, że to z n-ru NP z ok. 22 czerwca. MD

Z prof. Mirosławem Dakowskim, fizykiem jądrowym, przez ćwierćwiecze pracującym w fizyce rozszczepienia, m.inn. w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz

 

- Nowe prawo atomowe wyjątkowo jednomyślnie przeszło przez Sejm. Nie poparł go tylko jeden poseł a dwoje wstrzymało się od głosu. Reszta parlamentarzystów zgodnie zagłosowała za nowelą. Rząd liczy, że w lipcu prawo atomowe wejdzie życie. Pierwszy blok pierwszej elektrowni jądrowej miałby zdaniem rządu ruszyć przed końcem 2020 r. a do 2030 r. miałyby powstać dwie elektrownie o mocy 3 GW (gigawatów). Na inwestora rząd wybrał Polską Grupę Energetyczną. Czy to Pana zdaniem realna szansa dla polskiej energetyki, mrzonka czy pułapka?

 

- Nowe prawo atomowe bardzo ułatwia budowę energetyki jądrowej w kraju, w którym ta niebezpieczna gałąź energetyki miała zawsze różne zabezpieczenia prawne szczegółowo weryfikujące sprawy bezpieczeństwa i pozwoleń. Nowe prawo atomowe daje energetyce jądrowej zielone światło. Sejm przyjął to prawo prawie jednogłośnie, z jednym Rejtanem posłem Janem Szyszko i przy dwóch głosach wstrzymujących, również posłów z PiS-u. Może to świadczyć albo o ogromnych naciskach i „niekonwencjonalnym” lobbingu albo też o nieznajomości zagrożeń wśród szefów partii (bo głosowano wg. „ściągi”, więc poglądy posłów się nie liczyły) wynikających z narzucanej przez anonimowego „kogoś” strategii jądrowej dla Polski.

 

- Na czym polega to niebezpieczeństwo?

 

- Jestem fizykiem, wykładałem też teorię reaktorów jądrowych. Z tego doświadczenia oraz na podstawie analiz, które wykonuję do dzisiaj jako energo-analityk, mogę z przekonaniem powiedzieć, że energetyka jądrowa nie jest Polsce potrzebna. M.inn. dlatego, że reaktory jądrowe muszą pracować ciągle na pełnej mocy. Przez 24 godziny tak samo. Więc jeśli pan Tusk mówi o planowaniu budowy reaktorów o mocy 1,6 GW (gigawata), to musi pamiętać, że one na tej mocy będą musiały ciągle pracować. Tego się nie wyłącza przyciskiem na noc… Tymczasem Polska ma ogromne różnice zapotrzebowania na energię elektryczną zarówno pomiędzy dniem i nocą jak i między porami roku - latem i zimą.

Polska powinna się wystrzegać energetyki jądrowej także z innego powodu, a mianowicie problem stanowi jej ogromny koszt. Według minister Trojanowskiej czy premiera Tuska jeden reaktor o mocy 1,6 GW kosztowałby w przeliczeniu na kilowat niecałe 1300 dolarów. Tymczasem jedyne dwa reaktory typu „trzy plus” (jakie mają stanąć w Polsce) są dopiero budowane w Finlandii i we Francji (Olkiluoto i Flamanville). Nigdzie w Europie nie ma takich reaktorów w działaniu. Koszt wspomnianych reaktorów jak i czas ich budowy są znacznie przekroczone. Realny (jak na razie, bo może być dalej przekroczony) koszt w tym przypadku wynosi od 3,5 do 4,5 tysiąca dolarów za kilowat. Czyli ponad dwa razy więcej niż to co wmawia nam rząd.

Nie ma żadnej merytorycznej dyskusji specjalistów na temat potrzeb EJ dla Polski. Więcej, takie dyskusje są mocno tłumione. A możliwości rozwoju energetyki odnawialnej, rozproszonej oraz zmniejszenia energochłonności gospodarki są ogromne. Koszty tych strategii są wielokrotnie mniejsze.

Ze względu na koszta, jak i doświadczenie jakie mamy po budowie stadionów i autostrad, szansa na zrealizowanie przez Tuska planu budowy pierwszego reaktora jądrowego do 2020 r. jest równa zero.

 

- Jednak chyba komuś zależy na tej budowie. Inwestorem ma być Polska Grupa Energetyczna, ale wiadomo, że przy „atomie” kręci się Zachód i chce na tym skorzystać.

 

- To prawda, ale Polska Grupa Energetyczna ma określoną zdolność kredytową wynoszącą – jak obliczył (czy ujawnił) energo-analityk prof. Władysław Mielczarski - 15-17 miliardów złotych. W sytuacji, kiedy na dwa reaktory trzeba wydać 30-45 miliardów złotych, taka zdolność jest niewystarczająca, a z zewnątrz nikt nie da kredytów na tak astronomiczne sumy na tzw. piękne oczy. Te kredyty mogą być wzięte jedynie pod zastaw resztek tego co zostało z Polski po latach złodziejskiej często wyprzedaży. Byłoby to ostateczne wywłaszczenie Polaków. Jeśli więc Tusk chce nas uszczęśliwić nie reaktorami, ale budową reaktorów za 60 czy 90 miliardów złotych to dochodzimy do niewyobrażalnych wartości kwotowych. Pamiętajmy, że Tusk mówił kiedyś o potrzebie wybudowania czterech elektrowni (po cztery reaktory w każdej) więc podane kwoty trzeba by jeszcze pomnożyć. A więc chcą oni oddać realne resztki kraju za mrzonkę jądrową.

 

- Jak Pan wspomniał niebezpieczną mrzonką, jednak inni się tego niebezpieczeństwa nie boją. Czy nie straszy Pan niepotrzebnie Polaków atomem, z którym wiele państw europejskich już się zaprzyjaźniło?

 

„Zaprzyjaźnili się” szczególnie Niemcy. Czy dociera do nas, że Angela Merkel i rząd niemiecki uchwalili ostateczne wyłączenie wszystkich EJ w niedalekiej przyszłości?

W energetyce jądrowej od 30 lat nie ma realnego postępu. Dwadzieścia lat temu na świecie było 436 reaktorów energetycznych, a obecnie jest ok. 425. Tak wygląda postęp? Jedyny „postęp” związany jest z tym, że energetyka o tak ogromnej gęstości mocy wymaga coraz nowych zabezpieczeń, które generują coraz wyższe koszty. Zabezpieczania są coraz nowocześniejsze, bardziej skomplikowane, ale atom wciąż jest niezwykle groźny co pokazała nam ostatnia katastrofa sześciu reaktorów w Japonii (Fukushima 1). W Polsce to niebezpieczeństwo można pomnożyć o specyfikę: ewentualną kradzież betonu (jak w Żarnowcu) czy nie spawanie prętów zbrojeniowych (z pośpiechu)  co przecież miało miejsce ostatnio nawet w Finlandii. Tam budowała to firma Ariva z Francji, ale zlecała prace... podwykonawcom z Portugalii, a ci zatrudniali m.in. polskich spawaczy, którzy, poganiani, nie zaspawane elementy musieli dawać do zalania betonem, „bo i tak nie widać” . Tak wygląda w XXI wieku budowa rzekomo bezpiecznej elektrowni jądrowej typu „trzy plus”. Takiej jakie planowane są w Polsce.

Próba wciśnięcia nam elektrowni atomowych stworzy zagrożenie ewentualną awarią i spotęguje zadłużenie kraju, najprawdopodobniej u którejś z dwóch firm. Chodzi o bardzo silnie lobbującą w Polsce amerykańską firmę Westinghause i francuską firmę Ariva, za którą lobbował bezpośrednio w rozmowach z prezydentem Komorowskim i premierem Tuskiem prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Dlaczego tak im zależy na Polsce? Odpowiedź jest prosta. W Europie i w świecie o rozwiniętej gospodarce przestało się budować reaktory atomowe, niektóre kraje jak Niemcy po katastrofie w Fukushimie wycofały się z programów jądrowych. Więc Polska, obok Indonezji i podobnych krajów stała się idealnym terenem do zrobienia jądrowego interesu dla Amerykanów i Francuzów. Jest to również eksport bezrobocia w dziedzinie „high technology”.

 

- Jeżeli więc nie atom, to co proponowałby Pan w XXI wieku? Energetykę odnawialną, nowoczesne technologie węglowe?

 

- Propagandyści EJ stawiają nam często fałszywą alternatywę: albo energetyka jądrowa albo szkodliwa i trująca energetyka węglowa. Przez ostatnie 20 lat świadomie i celowo zniszczono w Polsce kilkadziesiąt kopalni węgla. Część kopalni sprywatyzowano. Polska z wielkiego producenta i eksportera węgla stała się importerem. Nowe, rozsądne decyzje niemieckie, by odejść jak najszybciej od energetyki jądrowej, spowodują renesans węgla. Niestety w Polsce w znacznym stopniu te pokłady węgla zostały zniszczone, zmarnowane, zalane wodą i teraz są bardzo trudne do odzyskania w sposób klasyczny. Natomiast od 20 lat tłumaczymy komisjom sejmowym i kolejnym rządom, że do gospodarczego rozwoju Polski, dla jej konkurencyjności, konieczne i możliwe jest zmniejszenie trzy do czterech razy zużycia energii na jednostkę produkcji. Jest to konieczne, bowiem Polska po komunizmie odziedziczyła cztero czy pięciokrotnie bardziej energochłonną gospodarkę niż w krajach zachodnich. Proponowane było odejście od technologii marnujących energię, które bez nakładów finansowych od razu zmniejszyłoby energochłonność, jednak niestety czasami tanie pomysły są zbyt tanie, komuś się nie opłacają i nie są brane pod uwagę.

Po drugie, należy naprawdę promować korzystanie z energii odnawialnych. Od lat nie mówię juz o tym co można by zrobić, ale co już zrobiliśmy. Przykładowo w Żarnowcu, nazywanym czasami przez miejscowych „Żarnobylem”, miały stać dwa reaktory sowieckie WWER-213, które miały mieć w sumie moc blisko 1 GW. Tymczasem z kilkudziesięcioma osobami udało nam się nasycić rynek kotłami C.O. na tzw. biomasę, czyli na odpady drewna, gałęzie, słomę, trociny, których moc sumaryczna (na 2005 r.) wynosiła około 6 GW, czyli był to odpowiednik sześciu takich planowanych Żarnowców. Prawdą jest, że tam miał być produkowany prąd elektryczny, a tutaj ciepło, ale produkowane jest ono z odpadów, odpadają koszty, jest to naprawdę tanie.

Być może z tego powodu (taniości) niejeden dyrektor straciłby prowizję, łapówkę. Dlatego wciąż pozostajemy przy energochłonnej technologii bądź lansujemy energetykę atomową. To samo dotyczy linii przesyłowych energii elektrycznej. Powinniśmy jak Niemcy wprowadzić klastry lokalnych sieci przesyłowych, gdzie poszczególne gminy, rolnicy, ludzie w miastach produkują ciepło i energię elektryczną. T. zw. „sieci sprytne” , już istniejące, reagują na bilans podaży i zapotrzebowania i straty w sieciach maleją dramatycznie. W Polsce potrzeba miliardów na remont starych sieci elektrycznych, ale nie tylko są one przestarzałe, ale sama koncepcja sieci centralnych jest po prostu archaiczna. W rozwijającej się Europie pieniądze idą na badania i rozwój (BR) w dziedzinie np. magazynowania energii. To tylko przykłady. Wykazano, m.inn. w USA, że nakłady na poszanowanie energii, nowoczesne sieci, magazynowanie energii i energie rozproszone dają siedmiokrotnie większe efekty gospodarcze, niż inwestowanie w energetykę jądrową, przestarzałą i zawsze niebezpieczną.

 

===========

Na te tematy wecej i pełniej  w poniższych artykułach;

Cyryl jak Cyryl – ale te METODY !  Potrójne Tsunami a Trzecia Fala

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3558&Itemid=44

Niedoszłe energetyczne El Dorado.  Wokół kosztów Energetyki Jądrowej

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3582&Itemid=44

 Uczeń czarnoksiężnika - ciągle w akcji

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3383&Itemid=44

Zmieniony ( 25.06.2011. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.