Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 8 gości
S T A R T arrow Energetyka arrow Proste rozwiązania arrow Proste wyjścia na czas KOLAPSU
Thursday 12 December 2019 03:45:01.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Proste wyjścia na czas KOLAPSU Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
08.12.2011.

Proste wyjścia na czas KOLAPSU

 

Mirosław Dakowski, grudzień 2011

 

Me®dia i dyżurni politycy szykują nas (głównie przez wpływanie na podświadomość) na Duża Katastrofę. Będzie, nie będzie - ale postraszenie zawsze się przyda - dla zwiększenia bierności Owieczek.

Ponieważ i tak od lat widzimy, że Prowadzący ten Świat do niej nas wpychają, więc się rozsądnie przygotujmy, przystosujmy.

 

Na mej stronie często apelowałem o prostą SAMOOBRONĘ. [Oczywiście NIE według schematu: ”Lepper popełnił samobójstwo - w samoobronie”]

 

Oto parę miłych sygnałów od Czytelników:

 

- Ktoś pisze, że kupił 10 uli i hoduje pszczoły. Nie umierają.

- Ktoś inny - już hoduje kozy (wspaniałe mleko, sery, mięsko) – i sprzedaje chętnym kózki (z instrukcją obsługi, bo mieszczuchy się od-uczyły). A to-to zżera chwasty, niższe liście z drzew i starą brzozowa miotłę - i wesoło merda ogonkiem. Możliwe, że niedługo też kupię i będę gorszył sąsiadów przez prowadzanie paru kózek na sznurku na dossskonałą trawę w rowie.

- Ludzie pod miastem już hodują króliki- dzieci znoszą trawę, liście. „A co z tym zrobić w zimie?” pytają inni, bezradni. Dzieci fachowców przygotowują kiszonki z liści. Ja nie hoduję więc nie wiem, ale tylu już hoduje bez problemów - dowiedzcie się! Nauczcie się!

A co ma zrobić rodzina mieszkająca w wieżowcu?” pyta Dyżurna Malkontentka.

Ależ to elementarne, Watsonko! Odświeżyć przyjaźń z Ciocią Helą, która żyje bidnie i cicho na wsi. I hoduje sobie kury, kaczki i króliki. Pomóc jej, np. zapewnić zbyt jajek (dossskonałych, od kur na świeżym powietrzu hodowanych). A jaja kacze są bardzo smaczne! Kaczkę czy kurę też można przywieść. W razie „benzyny po 8 złotych” - to niedługo - przywozić ze wsi towar na rowerze. Dla siebie i sąsiadów. A jak rośnie kondycja, zdrowie!

 

Na przepisy przyrządzania winniczków (zob. pod Kucharzenie  czyli http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=category&sectionid=14&id=167&Itemid=53 ) (à la Vendée - bo tam, w Wandei,  mordowani przez rewolucjonistów, a ginący z głodu chłopi i arystokracja (DIEU ET ROY!) nauczyli się tego doskonałego dania) za mało czytelników weszło. Sądzą oni, że to ekstrawagancje, jak i udka żabie... A to SAMOOBRONA.

Na wiosnę można przyrządzać smakowite sałatki z liści mlecza (babki), pokrzywy, mięty, melisy, młodych liści brzozy. I inne, naprawdę świetne, sprawdzone.

 

Poniżej - to nie narzekania Kasandry, to chłodny rachunek:

 

W czasie zakładania wodociągów na wsiach, w latach 90-tych, wymuszano zasypywanie studni (bo to konkurencja...). Stąd makabryczna dla mnie sytuacja, gdy telewizor niedawno pokazywał jojcenie baby na wsi, że „nima prądu, więc nie ma i wody..” Namówcie wuja na wsi, by po cichu odkopał studnię i założył jej korbę. Albo mu to sami zróbcie, wdzięczność będzie murowana.

A Inna Baba, też w telewizorze (może więc ta sama, tylko przebrana w inne ciuchy) stoi w śniegu i narzeka, że jej cała zamrażarka jedzenia się zepsuła - bo „oni” już trzeci dzień nie podłączają prądu po dużych opadach śniegu. Nie rozumie (już nie rozumie, tak przeszkolona, wytresowana!), że wystarczy to żarcie wrzucić do skrzyni - i na dwór, na mróz. To można zresztą praktykować też, gdy jest prąd, by niepotrzebnie nie płacić łobuzom.

Prześladuje mnie koszmarny obraz - wspomnienie ( gdzieś o tym pisałem): Na Sybirze, gdzie przed 70-ciu laty przeżyliśmy w zimie, w tajdze - teraz odcięto w blokach grzanie i ludzie zamarzają. A wokół widać TAJGĘ, drzewa! Rzadko kto zeszwejsował blaszana kozę (to zresztą można nawet bez spawania, wystarczy blachy zagiąć) i wystawił rurę przez okno, by ogrzać rodzinę. I by przeżyli. 

Znałem pana, który wrócił z łagrów, na Kołymie. Rzadkość. Już w bezpiecznym domu - zawsze miał pod łóżkiem walizeczkę z suszonym chlebem i plecak z ciepłymi skarpetkami itp. To nie był wariat, lecz rozsądny człowiek.

Od dwudziestu lat promuję tanie kotły C.O. na drewno, słomę, liście. Teraz mało ludzi kupuje (najłatwiej u mnie, mail’em), bo... „boi się kryzysu”. A to trza odwrotnie: uzbroić się takim kotłem przed kryzysem, drewno zawsze się znajdzie. W piwnicy stoi jednak jeszcze stary piec kaflowy, ale przenośny, z czasów sprzed kotłów C.O. Drugi, też przenośny, jest ciągle używany na wsi, nad Pilicą. Ciepły dom, to ważna część sukcesu, przeżycia.

 

Ja nie narzekam na „ludzi”, lecz pokazuję , jak NAS systematycznie oduczano zdolności do SAMOOBRONY.

 

Podsumowując:  

Nie Sybir odebrał ludziom wolę przeżycia - a pierestrojka!

Nam - wolę przeżycia i umiejętność odbiera nie komuna, a bredzenie o drugiej Japonii czy drugiej Irlandii.

 

Obudźmy się póki czas.

Więcej na podobne tematy na www.Dakowski.pl

 

Zmieniony ( 09.12.2011. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.