Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 90 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Izabeli Falzmannowej 2011 arrow Miłosierdzie gminy
Tuesday 26 May 2020 10:40:39.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Miłosierdzie gminy Drukuj Email
Wpisał: Iza Brodacka   
12.12.2011.

Miłosierdzie gminy

 

„Chyba trochę zapomniałam anatomii człowieka, ale wydaje mi się, że to, co ten pan ma między kieszeniami nie nazywa się serce”

 

Iza Brodacka

 

Byłam kiedyś na seminarium w kręgach liberalnych, powiedziałabym libertariańskich.

Pewien mówca, prywatny przedsiębiorca, najpierw długo opowiadał o swoich finansowych sukcesach, potem równie długo nakłaniał, żeby zlikwidować wszelkie zasiłki i programy pomocowe, żeby eksmitować (dla ich własnego dobra oczywiście) ubogich na ulicę, a ich mieszkania sprzedawać bogatym, którzy poradzą sobie z doprowadzeniem ich do porządku i z podatkiem katastralnym. Postulował również, żeby szkolnictwo i lecznictwo były płatne, a wszystkie lasy jeziora i góry trafiły jak najszybciej w ręce prywatne.  Ubodzy powinni jego zdaniem zdać się na Opatrzność i indywidualna filantropię.

 

 „Ja osobiście zawsze pamiętam, że miedzy kieszeniami mam serce”- zakończył patetycznie.

Ponieważ mnie rozjuszył poprosiłam o głos.

„Chyba trochę zapomniałam anatomii człowieka, ale wydaje mi się, że to, co ten pan ma między kieszeniami nie nazywa się serce”- powiedziałam.

Zmęczona sala zareagowała wybuchem histerycznego śmiechu.

 

Pan zaczepił mnie w kuluarach: „Dlaczego pani mi to zrobiła?”- zapytał bardzo rozżalony. „Dla dowcipu, unieważniła pani moją wypowiedź”.

 Dokładnie o ten efekt mi chodziło”- odparłam.

 

Oparcie pomocy dla ludzi w potrzebie wyłącznie na chrześcijańskim miłosierdziu jest jedną ze szkodliwych liberalnych utopii. Prywatna filantropia nie jest z różnych przyczyn w stanie rozwiązać problemów ludzi chorych, ubogich, niepełnosprawnych.

 

Nie chodzi mi o hasła lecz o realia. Trzeba zrozumieć, że pozorne oszczędności obciążają czasami o wiele poważniej system niż z nich rezygnacja.

Posłużę się przykładem. W większości szpitali pacjent cierpiący na zespół stopy cukrzycowej jest „leczony” przez amputację. Przyczyna jest bardzo prosta. Amputacja kosztuje około 4 tysięcy, natomiast leczenie zachowawcze około 12. Tak w każdym razie twierdzi ordynator oddziału stopy cukrzycowej dr Karnafel ze szpitala przy ulicy Banacha. Szkopuł w tym, że oddział ma 4 łóżka szpitalne i większość pacjentów nie dożywa swojej kolejki, albo musi zdecydować się na amputację.

 

Spróbujmy obliczyć na jakie koszty naraża podatnika oszczędność szpitala amputującego pacjentowi stopę, albo dwie. Człowiek ten automatycznie staje się inwalidą. Zamiast pracować przejdzie na rentę. Jeżeli jest samotny będzie wymagał opieki. Jeżeli jest ubogi otrzyma ją bezpłatnie. Renta nie wystarczy mu na czynsz. Otrzyma z opieki społecznej dodatek mieszkaniowy. Ponieważ taki dodatek przyznaje się na określony czas, będzie musiał wielokrotnie się o niego ubiegać, zatrudniając armię urzędników kontrolujących jego sytuację i podejmujących decyzje w oparciu o stosy papierków.

 

Obliczmy sobie ( nazywa się to rachunek ciągniony) na jakie koszty narazi podatnika ewentualna eksmisja jego niewydolnej ekonomicznie rodziny (powiedzmy, że ma dwójkę dzieci) z mieszkania za nie płacenie 400 zł czynszu. (Nie mówcie – to niemożliwe, niedawno usiłowano wyeksmitować matkę z niepełnosprawnym dzieckiem). Po eksmisji do nikąd, którą zafundowała społeczeństwu miłościwie nam panująca PO, dzieci oczywiście wylądują w domu dziecka. Utrzymanie dziecka w zakładzie opiekuńczym to około 3 tysięcy. Idąc dalej. Ojciec trafi do domu opieki. Jego utrzymanie to minimum 2 tysiące. Zatem zyskując 400 złotych tracimy 8 tysięcy miesięcznie. Dzieci z domów dziecka statystycznie częściej cierpią na syndrom wyuczonej bezradności i z dużym prawdopodobieństwem też będą skazane na miłosierdzie gminy. Tej samej gminy, która ich bezmyślnie wyeksmitowała.

 

 

Zaciekawił mnie bardzo komentarz pana Marka Kajdasa pod tekstem „samobójstwo z biedy”. Ucieszyło mnie, że są w Polsce ludzie, którzy rozumieją, że choć trzeba zlikwidować istniejący obecnie system opieki społecznej, wyjątkowo niewydolny, kosztowny i dla korzystających z tej opieki upokarzający, trzeba go przecież czymś zastąpić.

 Pewnym rozwiązaniem byłby szeroko i od lat dyskutowany na świecie projekt, który można nazwać dywidenda obywatelską. Podaję linki do zarówno do tekstu źródłowego na ten temat jak i komentarza pana Marka.

http://de.wikipedia.org/wiki/Bedingungsloses_Grundeinkommen

http://baltowcom.nowyekran.pl/post/42724,samobojstwo-z-biedy.

 

W wielkim uproszczeniu. Projekt ten tak się ma do systemu opieki społecznej jak podatek pogłówny do zwykłego systemu podatkowego. Zakłada, że każdemu z tytułu przynależności do wspólnoty zwanej państwem przysługuje od tego państwa minimalne zaopatrzenie. Za to niepotrzebna jest armia urzędników sterujących strumieniem pieniądza, który dociera do potrzebujących okrojony o koszty utrzymania tej bezproduktywnej armii, ale w rachunku ciągnionym jest taki sam, albo większy.

Wprowadzenie podatku pogłównego natomiast zlikwidowałoby armię urzędników skarbowych, a co najważniejsze sprawiłoby, że ludzie zajęliby się pracą zamiast zbierać rachunki pod kątem ulg podatkowych, albo co gorsza wymyślać sposoby zarabiania na nie przysługujących im ulgach.

 

Nie chcę nikogo znudzić. Jeżeli okaże się, że temat jest interesujący spróbuję w następnej notce streścić to co się na ten temat pisze na świecie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.