Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 95 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Izabeli Falzmannowej 2011 arrow OPOWIEŚĆ WIGILIJNA II
Tuesday 26 May 2020 11:05:37.29.
W Y S Z U K I W A R K A
OPOWIEŚĆ WIGILIJNA II Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
25.12.2011.

OPOWIEŚĆ WIGILIJNA  II

 

Izabela Brodacka

 

Wigilia wiele razy wyglądała w naszym domu jak zwykły dzień roboczy. Wczoraj też. Rannym ekspresem córka i jej trener ( dwa dni wcześniej zdał egzamin na trenera wyścigowego ) pojechali do Krakowa. Tam czekał na nich koniowóz z trzema klaczami, które przyjechały z Włoch. Bez chwili wypoczynku przywieźli je na wyścigi, oprowadzili, ubrali w derki, zaprowadzili do boksów i przyjechali (koniowozem zresztą) na kolację przywożąc sianko pod obrus.

Po kolacji pojechali nakarmić konie. Okazało się, że w stajni śpią dwaj pracownicy. Jednego wyrzuciła w Wigilię z domu rodzona córka, bo znalazła sobie barczystego kolegę ( niestety na dłużej), drugi stracił mieszkanie w wyścigowym hotelu robotniczym, bo budynek idzie do rozbiórki.

Moja córka i jej trener nie wyprosili bezdomnych ze stajni. Zabrali im papierosy, ale i tak pozostawienie ich w sianie było to wielkie ryzyko. Nie odważyli się jednak  przywieźć ich do mnie do domu na nocleg i słusznie. Już nie dałabym rady.

 

30 lat temu było zupełnie inaczej. Nie było tygodnia, żeby nie zadzwonił do nas niespodziewanie ktoś powołujący się na kolegę kolegi. Z racji bliskości dworca trafiali do nas.

         Mąż przerywał ich mętne wyjaśnienia i pytał: „siusiu, herbatę, czy nocleg”. Najczęściej był to nocleg z herbatą.  

To były okoliczności niezwykłe . Solidarność, Stan Wojenny. Ale potem też - pomimo, że w domu było pięcioro dzieci nigdy nie było problemu z przyjęciem jeszcze jednej osoby. Niektórzy mieszkali dłużej. Zanim stanęli na nogach. Parę tygodni, kilka miesięcy. Rekord - półtora roku.

 

Czasy się zmieniły i my też. Wyrzuciliśmy zbędne tapczany.

 

 Na początku wspaniałego filmu Bunuela „Viridiana” (polecam go każdemu, kto uważa, że indywidualna filantropia zastępuje rozwiązania systemowe) jest scena, gdy dwójka młodych ludzi, bohaterka i jej kuzyn wykupują od miejscowego rolnika psa przywiązanego pod wózkiem i biegnącego w związku z tym na podwiniętych łapach. Kiedy kończą długie pertraktacje odchodząc z psem na powrózku, nadjeżdża następny rolnik, z przywiązanym identycznie psem.

To tylko zapowiedź - młoda para sprowadza do swego pałacu okolicznych żebraków. Nie widzą, że są wykorzystywani i że żebracy są okrutni dla siebie nawzajem. Film kończy scena orgii, którą urządzili sobie bezdomni. W rytm Alleluja z Mesjasza Haendla, usadowieni jak na obrazie „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci, oddają się sprośnym zabawom.

 

Przesłanie tego filmu to granice filantropii. Podobnie przedstawia ten problem Gombrowicz opisując  w swoich „Dziennikach” spacer po plaży, w czasie którego zaangażował się w pomaganie wyrzuconym przez fale żuczkom. W pewnej chwili stwierdził, że cała plaża jest tymi żuczkami zasłana i jego  działanie nie ma sensu. [To były kraby.. md]

Zawsze uważałam, że lepiej uratować choć jednego żuczka niż kierując się egoistyczną logiką statystyki, zostawić wszystkie na pastwę losu. Zgodne jest to z przesłaniem Talmudu : „Kto ratuje jedno życie- ratuje cały świat” okrutnie zbanalizowanym przez częste powtarzanie.

Ale problem polega na tym, że któremuś z kolei żuczkowi odmawia się pomocy. I właśnie to się stało.

 

„Viridiana”  ma dodatkowe przesłanie. Jej bohaterka to osoba bardzo religijna ale zapatrzona w siebie, która przez dobroczynność realizuje indywidualny plan uświęcenia się.

To akurat mi nie grozi- jestem zbyt konkretna i przyziemna. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zamiast dać komuś jeść - pomodlić się za niego. Dwa lata temu, gdy moje dorosłe dzieci odmówiły zrobienia zastrzyku choremu sąsiadowi, bo spieszyły się do kościoła, wrzasnęłam: „ p... chrześcijanie” i  wybiegłam zrobić ten zastrzyk.

Podziałało. Powtarzają to jako bon mot , ale wzięły to sobie do serca.

Wczoraj jednak wszyscy nie zdaliśmy egzaminu.

 

Czy wystarczy się pocieszać,  że 2011 lat temu w stajence też było zimno i niewygodnie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.