Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 24 gości
S T A R T arrow Inne polityczne arrow Węgry ++ arrow Presja na Węgry - i nasza pikieta
Monday 19 November 2018 00:41:35.26.
W Y S Z U K I W A R K A
Presja na Węgry - i nasza pikieta Drukuj Email
Wpisał: Maciej Walaszczyk   
17.01.2012.

Presja na Węgry - i nasza pikieta

 

Dzisiaj przed siedzibą przedstawicielstwa Komisji Europejskiej przy ul. Jasnej 14/16 w Warszawie o godz. 12-tej pikieta w obronie Węgier. Przyjdźmy

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120117&typ=po&id=po29.txt

Z posłem Arkadiuszem Czartoryskim (PiS), organizatorem pikiety solidarności z Węgrami, rozmawia Maciej Walaszczyk


Węgrzy są teraz narodem, który Europa próbuje izolować.


- Z komentarzy samych Węgrów wynika, że bardzo życzliwie reagują na naszą inicjatywę, cieszą się, że ktoś w Polsce w ich sprawie się odezwał. Dziękują i solidaryzują się z nami. Są także pozytywne wypowiedzi w internecie. Jeden z moich przyjaciół powiedział mi, że na Węgrzech jest ogromne poruszenie w związku z sytuacją, w jakiej znalazło się to państwo. Chodzi tutaj nie tylko o presję ze strony wysokich rangą urzędników unijnych, ale także o niebywały atak ze strony ambasadora USA w Budapeszcie.

Trzeba mieć świadomość, że gabinet Viktora Orbána to jedyny w Europie nie tylko konsekwentnie prawicowy, ale zakorzeniony w chrześcijańskich wartościach rząd. Wprawdzie wielu polityków mówi o sobie, że są prawicowi czy centroprawicowi, jak np. Donald Tusk w Polsce, ale ich czyny i działania nie odróżniają ich w niczym od socjalistów. Co istotne, na Węgrzech mamy rząd wybrany w demokratycznych wyborach, w odróżnieniu od np. przedstawicieli Komisji Europejskiej, którzy nie są wybierani w żadnych wyborach, nie posiadają demokratycznego mandatu.

Co nie przeszkadza im atakować Węgier za rzekome łamanie standardów i stosować brutalnego szantażu finansowego. Takich działań w stosunku do Włoch czy Grecji nie było. Nie mówiąc o przymykaniu oczu na degrengoladę, jaką zafundował temu krajowi liberalno-lewicowy rząd Ferenca Gyurcsányego...
- Celowo miesza się sprawy ideowe i polityczne z sytuacją finansową tego państwa. Wiadomo przecież, że zawiniły tu poprzednie rządy socjalistyczne. Wtedy Węgry nie tylko nie były przez Brukselę atakowane, ale kierowano do nich pomoc. Węgrzy to wszystko oczywiście rozumieją i są tą sytuacją mocno zbulwersowani, o czym świadczy milion ludzi protestujących na ulicach Budapesztu. To tak, jakby w Polsce na polityczną demonstrację w stolicy zjechało 3 mln ludzi.

Czemu ma służyć dzisiejsza pikieta przed przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Warszawie?

- Musimy pokazać naszą solidarność i protest wobec nacisków na Orbána. Przekażemy również list w tej sprawie. Zastanawiamy się również nad następnymi krokami, np. pisaniem listów do Komisji Europejskiej.
Ostatnio szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso wysłał do premiera Węgier list, w którym zażądał zmian legislacyjnych (sic ! md) na Węgrzech, zarzucając im niezgodność z dyrektywami unijnymi. Przedstawiciele UE otwarcie zażądali wykreślenia z nowej konstytucji definicji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, grożąc wprost wstrzymaniem wypłat funduszy unijnych. Gdyby dotyczyły one jeszcze naruszania dyscypliny budżetowej przez węgierski rząd, to byłoby to jeszcze zrozumiałe, ale tutaj zarzuty mają charakter polityczny i ideowy. Przecież ani Węgrzy, ani Polacy nie podejmowali decyzji o wejściu do UE, mając w perspektywie taki kształt UE, jaki się obecnie wyłania.

Osobiście głosowałem za wejściem Polski do UE, wierząc, że chodzi o solidarność, wolność i swobodę przepływu ludzi, towarów i kapitału, łatwość w przekraczaniu granic, wymianę kulturową, międzyludzką. [czy taka łatwowierność nie dyskwalifikuje jako polityka? MD] Ale na pewno nie dlatego, by Komisja Europejska żądała zmian w konstytucji, w prawach sądowniczych lub prawie rodzinnym. Wykracza to absolutnie poza traktat zjednoczeniowy i nie za tym opowiadali się ludzie głosujący za integracją ich krajów z Unią. A ta została niestety zawłaszczona przez lobby socjalistów. Węgrzy w roku 1920 czy 1939 na nikogo się nie oglądali, tylko pomagali Polakom i z nami się solidaryzowali. Dzisiaj nadszedł odpowiedni moment, by pomóc im, ponieważ znajdują się pod presją USA, Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To nic innego jak ograniczanie suwerenności tego kraju.

Po pikiecie planują Państwo kolejne działania?
- Myślimy o utworzeniu komitetu solidarności z Węgrami. Musimy też poczekać na to, co będzie się działo na linii Bruksela - Budapeszt. Na razie chcemy pokazać naszym bratankom, że się z nimi solidaryzujemy. Wiem również, że myślą tak tysiące ludzi w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Zmieniony ( 17.01.2012. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.