Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 100 gości
S T A R T arrow Ewolucjonizm arrow St. Jaki o darwinistach arrow Bezcelowość ewolucji materialistycznej
Sunday 26 September 2021 11:20:33.40.
migawki

Niewolnik VAT-euszek o „karach” do UE: Mamy tu twarde stanowisko i stać nas na poniesienie finansowych kosztów tych absurdalnych i niesprawiedliwych względem obywateli Polski żądań.

W mediach m
ichałki. Czy to cisza przed burzą, czy też jesteśmy w oku cyklonu? Widać sens pojęcia Ogłuszające Milczenie.
================
Niedawno Minister Pandemii zapowiadał czwartą falę - na przełom sierpnia i września. A według najnowszych wyliczeńma ona nas "zalać" w połowie listopada, gdy będą, jak co roku, słoty, przeziębienia,chrypki i grypki...

 ===============

 
W Y S Z U K I W A R K A
Bezcelowość ewolucji materialistycznej Drukuj Email
Wpisał: St. Jaki   
19.05.2008.

Z książki Zbawca nauki, wyd. W drodze, 1994, str. 118 

Bezcelowość ewolucji materialistycznej

            (...) Vaihinger był kantystą także w tym sensie, że mówił o wyobraźni, samemu będąc jej zupełnie pozbawionym. Zupełnie inaczej niż Dar­win, którego potężna wyobraźnia była głównym atutem. Użył on jej zresztą jedynie po to, by zniszczyć intelektualne przeświadczenie o ist­nieniu celu. O jego bystrości świadczy, że za scenę obrał cały świat, wręcz wszechświat. Nie wystarczyło mu niestety owej bystrości, by dostrzec, poza nielicznymi okazjami, że w ten sposób niszczy intele­ktualne zaufanie, pokładane w rozumie. Widoczne to jest w trzech głównych reakcjach na dzieło O powstawaniu gatunków.

            Jedną było stanowcze odrzucenie. Najgłębszym powodem tego odrzucenia nie był jednak strach, że jeśli O powstawaniu daje prawdziwą odpowiedź na pytanie o pochodzenie dużej liczby żyjących gatunków, to wizyty w ogrodzie zoologicznym należałoby traktować jako odwiedziny u na- . szych przodków. Najistotniejszą przyczynę stanowił fakt, że - jak to ujął Chesterton - teoria Darwina mogła być prawdziwa jedynie wów­czas, gdy wszystkie rozróżnienia, podstawa rozumowania, zniknęłyby w szarym strumieniu zmian. Niestety, biskup Wilberforce nie zauważył tego i pytając T. H. Huxleya, czy ten pochodzi od goryla ze strony matki czy ze strony ojca, zadał pytanie na znacznie mniej istotny temat.

            Drugą reakcją była powszechna radość. Wiktoriańskie społeczeństwo szybko pojęło, żarłocznie wczytując się w sześćset pełnych grafi­cznych szczegółów stron dzieła O powstawaniu, że skrywany jeszcze przez nie brak wiary oraz jego niemoralność zyskały carte blanche. Nie kto inny, jak Aldous Huxley, przyznał to w swych wspomnieniach sprzed pierwszej wojny światowej. Jako najważniejszą korzyść płyną­cą ze zgody na treść tego dzieła podał on przyzwolenie na uprawianie seksu.

            Trzecia reakcja pojawiła się w kręgach, w których Darwin czułby się jak u siebie. W kręgach owych patrzono na pozytywizm jako na śro­dek, który usprawiedliwiałby racjonalnie i etycznie godne ludzkie życie, bez konieczności uciekania się do wiary w Byt Najwyższy, nie mówiąc o Nadprzyrodzonym Zbawcy. Darwin zgodziłby się z T. H. Huxleyem, że przyjęcie pełnego przesłania dzieła O powstawaniu wymagało iście stoickiego zaniechania zadawania pytań o cel dużych i małych "zmian", jeśli do jakichś zmian w ogóle dochodziło.

            Darwin nie zawsze pamiętał o swym motcie: "nigdy nie mów «wy­ższy» lub «niższy»". Gdyby jednak usłyszał krzyk nagłej bezradności, będący odpowiedzią tych, do których dotarło "uczucie bezcelowego dryfowania w ogromie wszechświata świadomości, wśród nieskończo­ności innych atomów, walczących desperacko o zapewnienie sobie własnej egzystencji kosztem wszystkich innych" - udałby, że nie rozumie. Taka była reakcja "laika". Jednakże nawet ekspert mógł od­czuwać zawroty głowy. Herbert Spencer przyznał, że nachodzi go "paraliżujące" pytanie: "A jeśli nigdzie nie ma żadnego zrozumienia tego, co dla nas jest tak niezrozumiałe?" 13 W następnym pokoleniu wobec tego samego przerażającego pytania można było stanąć za spra­wą pozornie czysto technologicznej zagadki. H. S. Harrison uderzył rzeczywiście w samo serce darwinizmu, gdy w roku 1930 przypomniał British Association: "człowiek radził sobie zupełnie dobrze, zanim stał się człowiekiem, i nikt nie podał żadnego powodu, dla którego przestał być małpą"

            Harrison zdawał się nie dostrzegać głębi filozoficznej, zawartej w tym pozornie tylko formalnym odnotowaniu faktu, że prymitywny umysł ludzki rozwinął się zdecydowanie bardziej, niż było to ówczes­nemu człowiekowi potrzebne. Głębię tę dostrzegł chyba Wallace, który przedstawił ten sam zarzut, prowokując Darwina do napisania wielko­pańskiego "Nie" na marginesie pracy Wallace'a. Być może Darwin sądził, że broni tylko materialistycznych implikacji swej teorii. Brako­wało mu przenikliwości, by zdać sobie sprawę, że obiekcje Wallace'a mogą być motywowane przez tę intelektualną zdolność człowieka, która nie godzi się na zniszczenie rozumu za pomocą "rozumowania" (darwinowskiego czy jakiegokolwiek innego). Zwolennicy Darwina zawsze chętniej przywołują osobistą dobroć Darwina niż jego intele­ktualne zdolności. Wydają się przy tym nie przejmować wspomnienia­mi Darwina, w których opisuje on satysfakcję, jaką sprawiło mu za­strzelenie - pewnego udanego dnia - dla czystej przyjemności wielu setek ptaków. Pozbawione celu okrucieństwo młodego Darwina wciąż jeszcze nie zostało w pełni zbadane przez psycho-historyków, którzy są coraz liczniejsi wśród historyków nauki. Nie jest pewne, czy znajdzie się wśród nich choćby kilku tak odważnych, by takiej analizy dokonać.

            W swej autobiografii Darwin nie napisał, jaką radością napawała go konstatacja, do której doszedł zapisując pierwsze strony swoich "No­tatników", że jeśli jego teoria ewolucji jest słuszna i jeśli z "założenia" wyciągnąć do końca zgodnie z logiką wnioski, wówczas okaże się, że my - zwierzęta i ludzie - "możemy się stopić w jedno!" Znacznie mniej skłonny byłby do wyjawienia, że to "stapianie się wszystkiego w jedno" w bezcelowym strumieniu zmian, a zwłaszcza "stapianie" człowieka w jeden z gatunków zwierząt, było jego główną inspiracją od pierwszej niemal chwili, gdy opuścił pokład "Beagle". Lektura pełnego wydania Early Notebooks Darwina zmusza do konkluzji, że pisząc swą ,,Autobiografię" Darwin świadomie skłamał, gdy twierdził, że powoli i nieświadomie zmierzał w stronę agnostycyzmu. Kłamiąc, chciał uchronić tak swą rodzinę, jak i wiktoriańską opinię społeczną przed szokiem odkrycia, że jego Notebooks pełne są wojującego mate­rializmu. Głównym celem ataków Notebooks jest ludzki umysł, "twier­dza" - by użyć słów Darwina, którą należało zdobyć za pomocą teorii ewolucji, jeśli materializm teorii ewolucji miał zwyciężyć.

            Kilka lat, które dzieli naturalistę, pobożnie ganiącego oficerów "Be­agle" za to, że przeklinają, od zorientowanego materialistycznie bojow­nika piszącego Notebooks, było być może latami osobistego kryzysu Darwina. Brakuje klucza do zrozumienia przyczyny nieugiętej stanow­czości, z jaką Darwin przez połowę stulecia dążył do osiągnięcia swego celu. Analiza owego celu pokazuje, że był on nie tyle naukowy, co antyreligijny, tak jak dla Hume'a filozofia była mniej istotna od niereli­gijnego spokoju umysłu. Hume "nawrócił się" jeszcze jako nastolatek, Darwin "zmienił wyznanie" tuż przed trzydziestką. Hume wspominał o obrzydzeniu, jakim napawały go kazania o siarce i ogniu piekielnym. Darwin żył w otoczeniu wyrafinowanych duchownych, których libera­lizm krytykowany był najostrzej przez "ruch oksfordzki" pod kierow­nictwem kardynała Johna Henry'ego Newmana. Oni zaś byli dalecy od dosłownej interpretacji Księgi Rodzaju, która jak się wydaje, była powodem, jaki Darwin podał, zerwania z biblijnym Objawieniem. Bar­dzo wielu, chrześcijan odrzuciło dosłowne przyjmowanie Objawienia, a przecież w ich przypadku nie pociągnęło to za sobą zerwania z samym Objawieniem. Prawdziwy powód, dla którego Darwin odszedł od wiary, może nigdy nie zostanie poznany, lecz musiał on być traumatyczny, jeśli miałby tłumaczyć wynikające z niego nieugięte postanowienie.

            Społeczeństwo wiktoriańskie nie zmieniło się tak dramatycznie w krótkim czasie. Wolało raczej łagodne zsuwanie się w stronę mate­rialistycznego błogostanu niż gwałtowną transplantację. Droga od O powstawaniu do O pochodzeniu człowieka i o doborze płciowym by­ła stosunkowo krótka, lecz nie zawierała radykalnych zwrotów. Mate­rializm O pochodzeniu - z kilkoma wyjątkami - nie był tak rażący jak w Notebooks, choć i tu, i tu był on równie zdecydowany. Nagłe ukazanie wszystkich implikacji ewolucyjnego materializmu z pewno­ścią pozwoliłoby społeczeństwu wiktoriańskiemu zrozumieć, jaką cenę musi za ów materializm zapłacić. Tymczasem na ostatniej stronie O pochodzeniu społeczeństwo to mogło znaleźć obietnicę zbawienia. W tym wypadku również, jak to bywa z wieloma książkami, ostatnią stronę czytano najpierw. Darwin podał na niej iście lamarkiańskie panaceum, a mianowicie, że "po długim ćwiczeniu szlachetne tenden­cje mogą być dziedziczone". Cóż za satysfakcja dla wygodnych wiktoriańskich rodzin! Nominalnie wciąż chrześcijańskie, lecz w rzeczywistości szlachetnie (lub nie szlachetnie) pogańskie, reformacji za­wdzięczały tylko udział w łupach, utrzymując wyszukany styl życia bez konieczności płacenia żadnych podatków.

            Jedyna szansa na zbawienie w tym wprawiającym w osłupienie po­wrocie do lamarkizmu kryła się w fakcie istnienia różnicy pomiędzy dziełami O pochodzeniu i O powstawaniu. W O powstawaniu Darwin raz po raz krytykował lamarkizm, wobec czego nie spieszył się z ko­rzystaniem z niego. W O pochodzeniu, ze względu na ciągłe zapoży­czenia z lamarkizmu, nie mógł go już krytykować. Darwin, który po­święcił swe życie na wykazanie, że nie ma celu, sam dostarczył (po­przez wewnętrzną siłę logiki) dużo więcej dowodów nielogiczności, kryjących się w takim założeniu. Z pewnością dowody owej nielogiczności mogłyby stać się "interesującym przedmiotem studiów" – by przywołać tutaj sformułowanie Whiteheada - choć nie po to, by być bardziej zjadliwym wobec Darwina i darwinistów niż wobec samego darwinizmu. Regularne pojawianie się nieścisłości i sprzeczności w pracach Darwina i darwinistów jest jednakowoż faktem. Mimo że zauważono je zaraz po tym, jak O powstawaniu zapoczątkował potęż­ny strumień publikacji darwinistów na temat ewolucji, warto do kilku z nich raz jeszcze powrócić.

 
« poprzedni artykuł
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.