Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 6 gości
S T A R T arrow Kościół arrow ...paaanie... CUDÓW NIE MA !!! arrow Włożyła małe nagie dziecko do lodowatej wody - Trzeba zrobić z tym porządek !
Wednesday 18 September 2019 03:46:40.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Włożyła małe nagie dziecko do lodowatej wody - Trzeba zrobić z tym porządek ! Drukuj Email
Wpisał: Polonia   
11.02.2012.

Włożyła małe nagie dziecko do lodowatej wody - Trzeba zrobić z tym porządek !

Polonia http://partenos.nowyekran.pl/post/52090,wlozyla-male-nagie-dziecko-do-lodowatej-wody

Tam cuda dzieją się do dziś.

 Nie jest to jakaś woda "magiczna", ale zanurzenie się w niej, napicie się jej czy obmycie się nią ma być znakiem nawrócenia, zerwania z grzechem, całkowitego zawierzenia Bogu i pojednania się z Nim oraz gotowości pełnienia Jego woli. Wtedy woda z Lourdes staje się znakiem, poprzez który Bóg dokonuje uzdrowień fizycznych i duchowych.

Prof. medycyny Auguste Vallet twierdzi, że "medycyna nie zna takiej choroby, z której w Lourdes nie dokonałoby się w niewytłumaczalny dla nauki sposób, dobrze udokumentowane cudowne uzdrowienie".

 Dla wielu ludzi Lourdes i inne sanktuaria pozostają bardzo czytelnym znakiem Bożego działania. W ten sposób kochający Bóg apeluje do ludzkich serc z prośbą o nawrócenie, o otwarcie się na tajemnicę Jego Miłości. Niestety są jednak ludzie, których cuda te nie przekonują, ponieważ ich zdaniem nie są tak spektakularne i oczywiste, aby swoją oczywistością niejako zmusiły wszystkich do ich przyjęcia. Wszyscy sceptycy i różnej maści agnostycy i ateiści stawiają zarzut zawarty w pytaniu: dlaczego w Lourdes nikomu nie odrosła amputowana ręka czy noga? Według nich tylko wtedy daliby się przekonać. Tak argumentował swój brak wiary między innymi słynny pisarz Emil Zola, który chociaż był naocznym świadkiem cudownego uzdrowienia dwóch umierających kobiet to jednak nie uwierzył. Co więcej, napisał paszkwil zaprzeczający oczywistym faktom.

Noga jednak odrosła.

za: adonai.pl

Widocznie Bóg tak chce, by Prawda przyszła przez próbę i zwyciężyła sama bez pomocy ludzkiej. Prawdzie potrzebni są prześladowcy, aby ich ona pokonała. Wiedzcie, że ci, którzy dzisiaj zagrażają prawdzie, stają się jej podpora na przyszłość. Tak jest dzisiaj i tak było kiedyś.

Zagorzali przeciwnicy Prawdy świadczą w obliczu wieków, że wielkie dzieła i głęboka w nie wiara nie zostały zbudowane ukradkiem, lecz na oczach wrogów, by ci na wszystko patrzyli, wszystko widzieli i wszystko sprawdzali. Wrogowie mimo woli i wbrew swym zamiarom świadczą wobec pokoleń i wieków o Prawdzie, bo nie zdołały jej obalić wszystkie ich zjednoczone wysiłki.

Dla Prawdy objawiającej się w grocie w Lourdes nie wystarczała wstrzemięźliwa postawa duchowieństwa (tak samo dziś Kościół wstrzemięźliwie referuje Medjugorie); ona dla swego utwierdzenia szukała wrogów, a szukała ich wśród wielkich, możnych i uczonych, którzy wbrew swej woli udowodnili boskość zjawisk, przeciw którym zawzięcie wystąpili. Gdy władza duchowna zachowała bezstronną powściągliwość; władza świecka troskliwie zajęła się cudami w Lourdes. Coraz większe tłumy zbierały się u groty. Dziwnie jakoś niepokoiło władzę świecko dziecko wpatrzone w Panią w Grocie. W imię wolności sumienia zabroniono więc motłochowi modlić się u Groty zjawień Maryi.

 JAK TO? W XX WIEKU, W CZASACH POSTĘPU I NAUKI ZJAWIA SIĘ NAGLE CUD, NIE PYTAJĄC NIKOGO O POZWOLENIE I NIE UZYSKAWSZY UPOWAŻNIENIA? TO NIEWYBACZALNY ZAMACH NA CYWILIZACJE I BEZPIECZEŃSTWO PAŃSTWA!

Trzeba jak najprędzej zrobić z tym porządek.

 Przyszła Bernadetta do Groty, nagle podniosła oczy ku górze, jej twarz przyoblekł wyraz niewypowiedzianego szczęścia, nadziemskiej ekstazy. Ludzie, którzy to widzieli, byli głęboko przejęci. Bernadetta, pomimo ekstazy, jaką przeżywała, zachowywała szczególną trzeźwość umysłu. Zapalona tego dnia świeca, którą trzymała, ciągle gasła, nie odwracając oczu od Maryi, potrząsała świecą, dając znak, by ktoś ją zapalił. Ktoś z obecnych chciał odsunąć gałązkę dzikiej róży, by lepiej widzieć Bernadettę, jednak ona powstrzymała tę osobę, bojąc się, że ów człowiek mógłby tym gestem niechcący dotknąć stóp Matki Bożej.

 Najbardziej wnikliwe obserwował Dziewczynkę uczony pan, który choć ateistą był, nie miał nic przeciwko modlitwom w Grocie. Opowiadał potem: „To nie jest katalepsja, jej ruchy pozostają swobodne, nie jest to na pewno ekstaza ludzi, halucynujących, BOWIEM CI ŚWIADOMOŚĆ TRACĄ, Bernadetta ma nieustannie świadomość wszystkiego. Podczas, gdy mój sąsiad zapalał jej gromnicę, chwyciłem ją za puls, był zupełnie normalny, regularny, nie zdradzał stanu anormalnego”.*

BERNADETTA NA WYRAŹNE ŻYCZENIE MATKI BOŻEJ, by napić się ze źródła i w nim się obmyć, ZACZĘŁA ŻŁOBIĆ RĘKAMI W ZIEMI DOŁEK, Maryja wskazała Bernadetcie dokładne miejsce. Dziewczyna grzebała w tej ziemi, odgarniała piasek, podnosząc głowę ku Maryi, aż nagle głęboki już dosyć dołek zaczęła wypełniać woda, po chwili biło już pokaźne źródło. Obecnie jest to ocembrowany basenik.

Jeden z pierwszych cudów z użyciem wody Najświętszej Maryi Panny z Lourdes

Pewnego razu do źródła przybiegła Matka z 2-letnim dzieckiem, któremu lekarze nie dawali szans na przeżycie. Zrozpaczona, szlochając, zaczęła omijać tłumy zgromadzone przed Grotą na modlitwie. Tłum był zdumiony zachowaniem szlochającej i biadającej Matki. Ta podeszła do cudownego źródła, rozebrała w zimny lutowy dzień maleńkie dziecko i na kilka minut włożyła je nagie do wody. Płakała przy tym głośno narzekając i prosząc, że dziecko i tak umrze, więc co jej zależy, niech wykorzysta jeszcze tę ostatnią szansę, da się omamić tą ostatnią nadzieją. Wyjęła dziecko z wody, zawinęła w kocyk i pobiegła do domu. Lekarz, który znał chorobę dziecka, był wtedy u Źródła. Chciał zapobiec czynowi matki, ale był tak zdumiony, że mógł tylko milczeć i stać spraliżowany ze zdziwienia. Postanowił nazajutrz pójść do domu zrozpaczonej matki i ją pocieszyć, licząc sie z tym, że czyn matki przyspieszył śmierć śmiertelnie chorego dziecka. Jakież było jego zdziwienie, gdy wszedł do pokoju dziecka, a w łóżeczku, w którym leżało zawsze chore i nieruchawe dziecko, zobaczył roześmianego 2-letniego chłopczyka, który aż wstał i uśmiechnął się na widok wchodzącego znajomego lekarza. Ten zdumiony aż wykrzyknął. Bóg działa ze swą mocą!


58-me uzdrowienie zostało w ubiegłym roku zatwierdzone i uznane przez Kościół po wnikliwym badaniu. W dziejach francuskiego sanktuarium, gdzie w 1858 r. miały miejsca słynne objawienia maryjne, zgłoszono łącznie ok. 7 tys. uzdrowień. Jednak w trosce, by nie zarzucać Kościołowi łatwowierności, nie śpieszy się on z ich uznawaniem i stosuje bardzo rygorystyczne kryteria, w 2006 r. jeszcze zaostrzone. Kolejny - racjonalny - dowód na istnienie Bożej Opatrzności w świecie, czyli innymi słowy Bóg istnieje. Ludzka odpowiedź na doświadczenie cudownego uzdrowienia może być tylko jedna: zaufanie i wiara. Wszelka krytyka cudów, które zostały racjonalnie za takie uznane świadczy o zwykłej ignorancji i o braku racjonalnego myślenia. Dla ateisty styczność z cudem jest możliwością zrozumienia, że jego ideologia i światopogląd jest mylny. Czyli staje twarzą w twarz z własną omylnością. Dlatego cuda jakie doświadcza współczesny świat, są po to, by wzmocnić wiarę i stać się przyczyną racjonalnego oczyszczenia z ideologii nie pasujących do rzeczywistości (a których niestety jest wiele).

 ------------

* Fragment pochodzi z książki: Henri Laserre, Niepokalana z Lourdes, Niepokalanów 2008

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.