Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 16 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Ziemkiewicz arrow Tusk ma gliniane ręce do konkretnej roboty
Friday 30 October 2020 02:37:09.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Tusk ma gliniane ręce do konkretnej roboty Drukuj Email
Wpisał: Rafał Ziemkiewicz   
14.02.2012.

Tusk ma gliniane ręce do konkretnej roboty

Tusk chce objąć najważniejszy stołek w Brukseli...

Ziemkiewicz ujawnia, co wie!

Rafał Ziemkiewicz http://www.fakt.pl/Ziemkiewicz-o-Tusku-i-jego-ambicjach-oraz-porazkach,artykuly,145600,1.html

Stworzono wielkie kłamstwo, że idziemy ku europejskiej normalności. Tymczasem rządy Tuska odtworzyły PRL i to w najbardziej bolesnym dla ludzi wymiarze: państwa, które nie było w stanie dać sobie rady z przysłowiowym papierem toaletowym i sznurem do snopowiązałki - mówi w rozmowie z Faktem Rafał Ziemkiewicz, publicysta "Uważam Rze"

 

Zużył się nam premier? Wciąż te same chwyty. Gdy się na niego zbiesili artyści usiadł z nimi do stołu rozmów. To samo miało być z internautami, ale chyba nie wyszło.

– Pan premier przekonał się, że niektóre proste, a nawet prostackie chwyty można powtarzać w nieskończoność. Choćby numer z rewolucją legislacyjną, którą ogłaszał już dwa razy, a może zrobi to także po raz trzeci. Reakcja na protesty internautów, to była klasyka gatunku. Ważne są pierwsze trzy dni kiedy temat żyje. Wtedy premier robi konferencję, zapewnia, że sprawę załatwi i liczy, że za tydzień nikt już nie będzie o sprawie pamiętał.

Pytanie czy to wciąż działa?

– To jest pytanie za milion dolarów. A przynajmniej pytanie na miarę stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej lub Rady UE, bo jak sądzę cała strategia premiera podporządkowana jest temu, żeby utrzymać się na tej chwiejnej piramidzie sprzecznych interesów, sitw i koterii, na tyle długo, by móc wreszcie przeskoczyć do unijnych organów. Jednak zmieniają się podstawowe uwarunkowania władzy Donalda Tuska i to może spowodować, że dotychczasowe, mało oryginalne numery w stylu Blaira czy Berlusconiego, przestaną działać.

Co konkretnie się zmienia?

– Władzę Donalda Tuska wykreowały dwie rzeczy. Pierwsza to autentyczny strach elit (w takim sensie w jakim nomenklatura była elitą PRL–u) przed Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS autentycznie przeraził tych ludzi wizją wietrzenia elit, lustracji, zmieniania hierarchii, rozbijania korporacyjnych układów, dopuszczania młodych do koryta, które od dawna jest zajęte przez starych, dobrze ustawionych i ich krewnych. Donald Tusk wykorzystał ten strach przedstawiając się jako obrońca status quo. Dziś mało kto pamięta, że w 2005 roku ścigał się z Kaczyńskim na to, kto szybciej zbuduje IV RP, kto bardziej ściągnie lejce i szybciej rozbije układ. To przerażenie i poczucie zagrożenia, racjonalizowane bajkami o naciskach wciąż jest żywe. Wystarczy, że Tusk przypomni kto może wygrać wybory, jak on je przegra. I to wciąż działa. Docenci, prawnicy, celebryci kładą ruki pa szwam i krzyczą, że dla Tuska nie ma alternatywy.

Drugim ważnym uwarunkowaniem rządów Tuska był zalew pieniędzy, który spłynął na Polskę. Tusk podwoił zadłużenie Polski, dostał ponad 300 miliardów złotych unijnych dotacji, poza tym była koniunktura i Polacy wzięli ponad 400 miliardów złotych kredytów. Milion Polaków zarabia poza Polską i przysyła ok 30–50 miliardów złotych do Polski. Te kwoty sprawiły, że Polacy poczuli się dobrze i, tak jak w pierwszych latach Gierka, nabrali ogromnej tolerancji dla władzy. Niewiele oczekujemy od polityków, ważne, że mamy piwko, co na grilu położyć, mamy fajne gadżety na kredyt i będzie ok. Ale ta sytuacja drastycznie się zmienia. Kończy się czas beztroskiego grilowania, zaczyna się czas dużej niepewności. Nadchodzi czas komorników, którzy przyjdą i zabiorą kupione na kredyt gadżety.

Twierdzi pan, że sytuacja społeczna to jeden z powodów tego, że rządowi nie idzie już tak dobrze?

– Myślę, że pryska iluzja. Stworzono wielkie kłamstwo, które można by rozbierać na kawałki i wskazywać, że każdy element wizji, w którą uwierzyli Polacy jest fałszywy. Budowało ją przekonanie, że idziemy w dobrą stronę, że idziemy ku europejskiej normalności. Tymczasem rządy Tuska odtworzyły PRL i to w najbardziej bolesnym dla ludzi wymiarze: państwa, które nie było w stanie dać sobie rady z przysłowiowym papierem toaletowym i sznurem do snopowiązałki. Tym co powoduje pęknięcie fasady kłamstwa, jest zderzenie się przez Polaków w życiu codziennym z totalną niemożnością załatwienia elementarnych problemów przez tę władzę. Rozkład jazdy na kolei – katastrofa. Zmiana listy leków refundowanych – katastrofa. Władza kompromituje się mówiąc, że nie podpisze umów międzynarodowych, jak nie będzie miała prawa głosu. Nie ma go, a mowę podpisuje. I godzi się jeszcze na taką bzdurę, żeby biedniejsi Polacy kredytowali rozbuchaną konsumpcję z naszych rezerw walutowych. Stadion narodowy jest z pompą otwierany i po cichu zamykany. Autostrad nie ma.

A na okrasę minister Mucha staje się odpowiedzialna za bezpieczeństwo Euro 2012.

– To kolejny element rosnących niepowodzeń rządu. Pryska mit rządu fachowców. Hołubiono panią Kopacz na stanowisku minister zdrowia i dziś odmawia się uznania faktu, że doprowadziła do katastrofy. Jej następcą zrobiono człowieka, którego jedynym atutem było ściągnięcie elektoratu innej partii, bo przecież Arłukowicz nie był nawet kierownikiem przychodni, a dostał jeden z najtrudniejszych resortów. Jego najważniejszym doświadczeniem był udział w telewizyjnym show. Rząd wykłada się na drobnych rzeczach, których nie sposób wytłumaczyć kryzysem. Bo o ile ceny benzyny można jeszcze wytłumaczyć w ten sposób, o tyle zatrudnienie przez minister sportu fryzjera - już nie. Podobnie nie da się kryzysem wytłumaczyć bajzlu w służbie zdrowia. To nie klęska żywiołowa, a raczej pożar przez ten rząd rozpętany. Rząd dzielnie walczy z problemami, które sam stworzył.

Czemu wszystko sypie się akurat teraz? Przecież dopiero wybraliśmy władzę na drugą kadencję.

– Przed wyborami działała zasada: byle do wyborów. Dlaczego doszło do załamania w służbie zdrowia? Bo nad ustawą refundacyjną zaczęto intensywnie pracować dopiero w listopadzie. Wcześniej były wybory i nikt nie miał do tego głowy. Do wyborów stwarzano pozory spokoju. Taką symboliczną sprawą było zabranie pieniędzy z rezerwy demograficznej, które oszczędzane były na potencjalną zapaść demograficzną za 10–15 lat, by wypłacić bieżące emerytury przed wyborami. Chciano stworzyć wrażenie, że wszystko jest ok. Jak żongler naukłada sobie dużo talerzy na głowie, żeby tylko dojść do pewnego progu, to po przekroczeniu tego progu wszystko mu się rozsypie.

Drugą przyczyną problemów PO jest nowy rząd. Donald Tusk ustawił go w totalnej pogardzie dla jakichkolwiek ludzkich kompetencji. Nawet jeśli wziął kogoś, kto o czymś ma pojęcie, jak Jarosław Gowin, to rzucił go na resort, z którym nie miał do czynienia. Minister Boni, który doskonałym ekspertem od ubezpieczeń społecznych dostał cyfryzację, o której nie ma prawa wiele wiedzieć i – mamy kryzys z ACTA.

A większość ministrów to ludzie, którzy w ogóle nie nadają się do niczego. Choćby Sławomir Nowak – ot partyjny aparatczyk rzucony na bardzo trudny resort infrastruktury. Do tego paprotka Joanna Mucha, która o sporcie nie wie nic. Tusk skonstruował cały gabinet z ludzi, którzy zupełnie nie znają się na swoich resortach, a wszystko po to, żeby zadowolić frakcje, żeby nikt mu nie mógł zagrozić, itd. A jak do resortu przychodzi minister, który nie ma o resorcie pojęcia, to ściąga znajomych, którzy też się nie znają, a oni ściągają znajomych i tak karuzela się kręci. I stąd mamy dzisiejszy kryzys kompetencji. A za chwilę będą problemy z reformą szkolnictwa, reformą emerytalną, itd. Zasada rządzenia bez rządzenia, udawania i picowania doprowadziła do kompletnego rozkładu państwa, jakiego nie było od czasów przedrozbiorowych.

Donald Tusk wyciągnie rząd z dołka?

– Gdyby Donald Tusk potrafił zrobić coś konkretnego poza dobrym wrażeniem, to już by to zrobił. Problem polega na tym, że on ma ogromny talent do wzbudzania sympatii i robienia PR–u, ale ma gliniane ręce do konkretnej roboty. Jeśli przez 5 lat, w arcy-sprzyjających warunkach, mając pieniądze, koniunkturę, poparcie i słabą opozycję nie przeprowadził ważnych zmian, ciężko się spodziewać, żeby wiedział jak to zrobić teraz.

[rozmawiała Dorota Łosiewicz]

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.