Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 46 gości
S T A R T arrow Inne polityczne arrow O UE- bez osłonek arrow Równowaga trwała a równowaga chwiejna. UE
Tuesday 25 June 2019 09:47:16.27.
migawki

Zadziwiająca jest potęga naszych wrogów i równie zadziwiające są ich słabości. Istnieje stare przysłowie:

Złość często sama siebie złością niszczy. [Tolkien]

Wszystkich zainteresowanych twórczością Andrzeja Sarwy proszę o pokorną modlitwę o jego zdrowie.

                                                       =====================

                                                                                    W ramach dalszego doskonalenia walki o wolność i swobody 

Publiczny różaniec w intencji zadośćuczynienia Panu Bogu za grzechy aborcji i w obronie życia dzieci nienarodzonych

 
W Y S Z U K I W A R K A
Równowaga trwała a równowaga chwiejna. UE Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
13.06.2008.

Mirosław Dakowski, piątek, 13. VI. ‘08

Równowaga trwała a równowaga chwiejna. UE

            Równowaga trwała ma miejsce, gdy np. jajko położymy w pucharze: przy kolebaniu stacza się zawsze do punktu równowagi. Gdy zaś jajko położymy na wierzchu piłki, to trzeba bardzo uważać, by się nie stoczyło i nie rozbiło - lub trzymać tam siłą.

            Samozwańczy władcy nowej Europy nie chcą czy nie mogą jeszcze, na początku XXI  w. utrzymywać jej siłą. Zapewne takiej siły nie mają. Wolą więc najróżniejsze tricki i oszustwa, by doprowadzić stada owiec do Super-państwa. Wymieńmy tylko kilka, oczywistych oszustw:

            Sama UE nie ma osobowości prawnej. Mają ją tylko Wspólnoty Europejskie, twory czysto gospodarcze. Dotąd tak władze Unii, jak i jakieś euro-sądy są mianowańcami tajnych związków. Stąd loże kierujące powstawaniem Super-państwa, głównie Wielkie Wschody, usiłują stworzyć jakąś konstytucję, która by zalegalizowała UE. Zdziadziały eurokrata Giscard d’Estaing (jak, przymierzając do sytuacji w neo-PRL-u wujek Bronek czy Bartoszewski ps. „Profesor”) sklecił w ramach setek kompromisów pokraczny, długi, wewnętrznie sprzeczny  twór, zwany konstytucją europejską. Nie ośmielili się jednak narzucić go Europie przez np. aklamację „postępowych włókniarek”, jak dawniej. Gdy więc Francuzi i Holendrzy ten twór odrzucili, mędrcy (tak w swej nieogarnionej pysze nazywają się ci lożowi głupcy) jeszcze skomplikowali ten zlepek sprzecznych kawałków dokumentów i nazwali go traktatem reformującym. Z Polski - o wstydzie – podpisali go (czy też byli przy tym, to odróżnienie nie ważne) Kaczor-i-Donald w Lizbonie.

            Gdy siedem lat temu Irlandczycy odrzucili traktat z Nicei, eurokraci mający w ustach slogany o demokracji zmusili ich do kolejnego głosowania. „I tak do skutku” – jawnie szydzili postępowcy.

            Zauważmy, że zasada, którą wmuszają nam mędrcy, nie ma właściwego słowa w języku polskim. Używamy słów obcych. Można TO określić mianem gleichschaltowanie lub urawiniłowka. Pierwsze pochodzi z cywilizacji bizantyjskiej panującej w Prusach, a drugie z cywilizacji turańskiej psującej duchowość Rosjan. Nieszczęśliwie dla euro-fartuszkowców, w Europie są jeszcze ogromne zasoby, zdrowe pokłady cywilizacji łacińskiej.

            Przyczyny chwiejnej równowagi leżą w tym, że ludzie, ani narody nie chcą anty- Bożego super-państwa, a mędrcy chcą zachować pozory demokracji i praworządności. Bo tylko ta droga, wg. nich, umożliwi w bliskiej przyszłości praworządne stosowanie siły.

            Ale równowaga chwiejna polega na tym, że i tego potworka z Lizbony (kto go przestudiował? czy jest choć jedna osoba w Polsce? proszę o nazwisko i dowody!) muszą jakoś zalegalizować. Tam, gdzie to możliwe, unikają referendów. ?atwiej i taniej skorumpować czy zastraszyć parę setek posłów. Choć w Polsce związane to jest z pogwałceniem prawa, a głównie konstytucji. Ona nakazuje bowiem, by tak ważne decyzje, jak zrzeczenie się suwerenności, podejmował suweren, to znaczy Naród.

            W Irlandii, gdzie tym razem nie pogwałcono konstytucji, nakazującej referendum, 12 czerwca 2008 r. zwyciężyli przeciwnicy traktatu. Będący w panice mistrzowie lożowi już mówią o planie B. Napuszeni ględziarze kłamią jak zwykle: Tacy mędrcy, jaka ich logika: W razie niepomyślnych dla UE głosowań kazano już różnym nacjom głosować kolejny raz – do pożądanego przez mędrców skutku. I to był ich plan B.

            To, co teraz wymyślą, by sklecić Super-państwo, to będzie co najmniej plan D. I - oby był do D., panowie samozwańczy mędrcy.

            Jajko na szczycie podskakującej piłki się nie utrzyma. A gdy spadnie, to sie rozbije. I wtedy każdy poczuje, że to zbuk. Coraz więcej ludzi myślących już teraz obie te cechy jajca dostrzega.

            Zob. szczegóły wyników referendum pod: www.ireland.com

Zmieniony ( 11.09.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.