Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 52 gości
S T A R T arrow Energetyka arrow Gazem!! arrow Kto osłania aferę gazową? Oszustwa w jakości gazu sieciowego
Thursday 12 December 2019 17:48:30.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Kto osłania aferę gazową? Oszustwa w jakości gazu sieciowego Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
16.03.2012.

Kto osłania aferę gazową?

Oszustwa w jakości gazu sieciowego

Przypominam artykuł sprzed trzech lat (z maja 2009), bo ŁŁ na NE sprawę znów..) ruszył...

Kto osłania aferę gazową?  Czyli:

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1173&Itemid=44

 

Alarmuję od trzech lat; profesorowie związani z PGNiG (np. Osiadacz z Polit. Warsz.) lekceważą sprawę.

 [Monopolista tak "ustawił sobie" przepisy prawa w Polsce, iż JAKOŚĆ DOSTARCZANEGO GAZU SAM KONTROLUJE!!  I np. Federacja Konsumentów jest bezsilna, a prokuratury... i sądy  hm, hm... umarzają oczywiste rabunki na skalę miliardów. To rozcieńczanie gazu ma już też ofiary śmiertelne: zatrutych gazem, gdy z powodu nadmiaru azotu gasną płomyki, a gaz dalej się ulatnia..  Państwo "prawa"... Jeśli "sera w serze" może być 2%, a soku malinowego w syropie malinowym z Herbapolu może być 0.25 %, to i monopolista gazowy uznał, że może nas bezkarnie rabować Jak długo jeszcze? Apeluję o oddawanie spraw do prokuratur, a kopie do mnie.  MD]

            Na przełomie minionego i obecnego roku (‘07/08) wszędzie zauważono horrendalnie zawyżone rachunki za gaz. Adam Maciejowski z Nysy za okres od 9 grudnia 2007 r. do 8 lutego 2008 r. miał zuży­cie gazu wyższe aż o 1086 procent w porównaniu do po­ przednich. Od 8 miesięcy próbuje zmusić prokuraturę do rzetelnego przeprowadzenia śledztwa w sprawie afery gazowej. Nyski sąd uznał jego odwołanie za zasadne.

            Do połowy marca (‘08r.). do Urzędu Regulacji Ener­getyki wpłynęło aż 585 skarg, w tym również od miesz­kańców Opolszczyzny. Pierwsze sygnały zaczęły spływać z obszaru Szczecina pod koniec stycznia 2008 r. (aż 416) [do maja 2009 było ich juz ponad 1600 MD]

            Potem pojawiły się z innych stron Polski i dotyczyły ra­chunków - w zależności od rejonu kraju - za okres od listopada 2007 r. do stycznia 2008 r.

            - Wtedy ten problem nie dotknął mnie bezpo­średnio. Znalazłem na forum internetowym skargi ludzi, którzy otrzymali rachunki wyższe o kilkaset złotych, mimo że nie stosowali gazu do innych celów niż dotych­czas. Wszystko wskazywało na to, że spadła kaloryczność gazu - o czym świadczyły opisywane przez internau­tów symptomy: potrzeba znacznie dłuższego gotowania zwykłej wody na herbatę, inna barwa płomienia. Dysku­tanci mówili wprost: "To się nadaje do prokuratora!".

            Prokuratura Krajowa - mimo, że problem dotyczył całego kraju - skierowała sprawę do Opola -do Prokuratury Rejonowej. Los chyba się zemścił na mieszkańcu naszego miasta, bo wkrótce on też otrzymał znacznie zawyżo­ny rachunek. - Spodziewałem się, że będzie jak zwykle 120 zł, bo używałem gazu tylko do gotowania i grzania wody. A rachunek opiewał na 632 zł (bez ogrzewania mieszka­nia!). Zrobiłem sobie statystykę z której wynikało, że w po­równaniu do pozostałych okresów rozliczeniowych nagle zużyłem 6,89 m sześc. na dobę (podkreślam: bez ogrzewania), a średnia była 0,59. Wzrost był dziesięciokrotny! Od razu pomyślałem, że to zwykłe złodziejstwo i nie dam się bezkarnie oszukiwać. Złożyłem reklamację do gazowni opolskiej oraz doniesienie do nyskiej prokuratury o prze­stępstwie usiłowania wyłudzenia przez gazownię ode mnie ok. 500 zł - Adam Maciejowski tym razem już mu­siał działać we własnej sprawie. Niestety reklamacja został odrzucona, nysanin zapłacił zawyżony rachunek za gaz wraz z odsetkami. Nyska prokuratura wszczęła dochodzenie. Adam Maciejowski został przesłuchany przez policję, gdzie przedstawił argumenty w postaci zestawienia po­przednich i następnych rachunków. Wynikało z nich jed­noznacznie, że skok zużycia gazu w jego gospodarstwie domowym jest radykalnie zawyżony. Musiałby chyba dzień i noc gotować i wypiekać, aby osiągnąć taki wynik.

W tym czasie otrzymał z opolskiej prokuratu­ry decyzję o umorzeniu postępowania przygotowaw­czego. Prokuratorzy opolscy powołali się na art. 17 kk, że jeżeli nawet doszło do przestępstwa, to było ono nieumyślne. Złożyłem zażalenie do sądu. Rozprawa odbyła się 20 maja, czyli pięć miesięcy po przekręcie. Napisałem też do Centralnego Biura Śledczego, Komendy Głównej Policji, do Ministerstwa Sprawiedliwości (wydział przestępczości zorganizowanej). Zero reakcji- wszyscy zastosowali spychologię i przesyłali sprawę do wyjaśnienia w dół, tj. do opolskiej prokuratury. Adam Maciejowski zdecydował się nagłośnić spra­wę. Udowodniłem, że statystyka wykazuje iż skokowe zużycie nie ma się nijak do statystyki z minionych miesięcy, a nawet lat Sąd uchyl» umorzenie prokuratorskie uznając, że decyzja opolskiej prokuratury rejonowej była przedwczesna. Nakazał uwzględnić mój wniosek o powołanie niezależnego biegłe­go. Powiedziałem w sądzie, że prokurator zachował się jak - za przeproszeniem - kucharka w bamboszach, która podchodzi do kuchenki gazowej, rozkłada ręce i mówi: „No tak, gaz się spalił, Dowodu nie ma, nie ma przestępstwa. Umarza­my” Przy całym szacunku dla wiedzy prawniczej potrzebna jest jednak wiedza technologiczna.

            Adam Maciejowski zaangażował do sprawy rów­nież parlamentarzystów. - Poseł Sławomir Kłosowski (PiS) złożył interpelację. Dotarłem do posła Jana Religi (PiS) inżyniera chemika z Kędzierzyna. To jest konkretny part­ner, który rozumie problem i nie daje się zbyć gładkim, nic

nie mówiącymi, odpowiedziami. Pan poseł kierował labora­torium w Blachowni, które badało kaloryczność gazu. Spra­wą zainteresowałem też senatora Norberta Krajczego (PiS). W Internecie znalazłem też ze stycznia br. zapytanie posłan­ki UD-u, p. Bańkowskiej do ministra gospodarki Waldemara Pawlaka. Otrzymała odpowiedź taką samą, jaką otrzymali później posłowie PiS. Niemal identyczną, jaką PGNiG (Pol­skie Górnictwo Gazowe i Gazownictwo SA) - na okrągło udzielała reklamującym: że gaz jest dobry, że badano wskaź­niki kaloryczności, że wszystkiemu winna aura i niesprawne urządzenia (kuchenki i piecyki). Dziwne jednak, że mimo iż nie zmieniałem urządzeń po radykalnym wzroście zużycia gazu, to następne rachunki były normalne.

Afera gazowa była nagłaśniana przez media.

            - W Radiu Zet pan Weiss od 22 lutego do 4 marca (08) drążył ten temat. Sygnały słuchaczy były bardzo ciekawe. Miesz­kaniec Słupska np. poinformował, że miał horrendalnie za­wyżony rachunek już pod koniec 2004 roku, czyli ten pro­ceder musiał trwać wcześniej. Patrząc do tyłu na przełomy jesieni/zimy to zdarzały się takie huśtawki jakości gazu: zmieniał się kolor płomienia, nie dało się go zapalić iskrow­nikiem, często bywało że nawet płomień zapałki potrafiło zdmuchnąć. Słuchacz ze Słupska poddał organom ściga­nia dobry ślad. Był w posiadaniu oryginalnych wydruków z węzła gazowego Krobia, który zasila ich miasto. Okazało się, że gaz miał 6,5 razy więcej azotu niż przewiduje nor­ma. To już jest dowód. Ściągnąłem z Internetu wszystkie audycje, wypaliłem trzy płyty i przesłałem do prokuratury i policji w Nysie oraz do prokuratury w Opolu. Szwadron CBS-u powinien już następnego dnia rano dostarczyć pro­kuraturze na stół wszystkie materiały i wydruki z Krobii. Oczywiście, jeśliby się komuś chciało.

Adam Maciejowski jest pewny, że z węzła w Kro­bii, gdzie krzyżują się linie przesyłowe gazu, był wpuszcza­ny do obiegu gaz azotowy. Przez to spadała kaloryczność gazu ziemnego i ludzie musieli go zużyć więcej do gotowa­nia, ogrzewania wody i mieszkań. - Kopalnia gazu azo­towego Cychry ma rocznego wydobycia 43 mln m. sześc. gazu azotowego. Jest pytanie: co się z nim robi?

            Rozwiązaniem byłoby zbadanie, w jaki sposób ko­palnie gazu azotowego rozdysponowały swoje wydobycie.

            - Na dzień dzisiejszy nikt z zewnątrz nie ma prawa skontrolować jakości gazu. Badania wykonują labo­ratoria spółek dystrybucyjnych i operatorów sieci przesy­łowej oraz instytutów powiązanych z PGNiG. Sami siebie kontrolują, jednostronne oświadczenia wydają, że gaz jest dobrej jakości, a nawet lepszy niż przewidują normy.

            Prof. Aleksander Stachel z Politechniki Szcze­cińskiej powiedział dziennikarce Gazety Szczecin: Jestem zdziwiony, że dystrybutor nie jest kontrolowany przez jednostki niezależne od niego. Przecież mamy kon­trole żywności, zabawek, kosmetyków, nawet odzieży. PIH czy sanepid okresowo je sprawdzają. Nie ma nato­miast takiego nadzoru nad jakością gazu ani publicznego przedstawiania jej na bieżąco.

            Profesor Stachel, ze swoimi studentami, po sygnałach o "aferze gazowej" w Szczecinie pokusił się o zbadanie jakości gazu. Wyniki z 11 stycznia br. wykonane podczas ćwiczeń w laboratorium Mierni­ctwa Cieplnego PS wskazały, że gaz miał wartość opałową 22,347 kJ na m. sześc. - przy normie nie mniej niż 31 kJ.

            W odpowiedzi na ujawnienie tych badań oraz rozgłos medialny Prezes Urzędu Regulacji Energetyki wydał 22 kwietnia 2008 r. specjalny raport dotyczący postępowań skargowych odbiorców gazu ziemnego. Jak można było się tego spodziewać, URE wykazał że gaz był w badanym okresie wręcz rewelacyjny (znacznie powyżej normy).

- Prezes Urzędu powołuje się na wspo­mniane badania Instytutu Nafty i Gazu w Krakowie, wykonane dopiero po dwóch miesiącach po dostar­czeniu fałszowanego gazu. Naiwni mogą wierzyć, że podawane przez dystrybutorów dane były zgodne z rzeczywistym stanem. Ci, którzy nie chcieli kłamać stwierdzili, że przez kilka dni (w Bydgoszczy - dwa dni, a w Olsztynie - sześć) trwała awaria chromato­grafów. Prezes przyznał, że analiza skarg wykazała iż rzeczywiście wzrost zużycia gazu był niespotykany (w skrajnych przypadkach nawet o 200 procent na dobę). Nie znalazł jednak żadnych logicznych argumentów na wytłumaczenie przyczyn. Winę zrzucił na pogodę i błędy w datach wystawiania rachunków.

            Raportowi prezesa URE nie dał też wiary prof. Aleksander Stachel. - Gazownia i URE trzymają się tego, że nasz pomiar jest niewiele wart, bo studenci, bo akredy­tacja, bo my mamy wyniki, itp., itd. Zgoda; pomiar robili stu­denci, a akredytacji faktycznie nie ma, bo mają ją nieliczne jednostki w Polsce. Ale zarówno Gazownia, jak i URE nie mó­wią, co w takim razie było przyczyną tak dużego zużycia gazu. Urząd podaje, np., że temperatury grudzień/styczeń 2007/8 były niższe niż 2006/7. Nasze wyliczenia pokazują, że niskie temperatury mogły podwyższyć zużycie gazu co najwyżej o ok. 30-35 proc. I tu się zgadzamy z URE. Ale przydałaby się też analiza temperatur z przełomu listopada i grudnia, bo część odbiorców płaci za gaz np. w cyklach dwumiesięcz­nych. Tego typu uwag może być więcej.

            Adam Maciejowski z Nysy jest postrzegany w Polsce jako autorytet w sprawie "afery gazowej". Kontaktują się z nim zwykli odbiorcy mający wątpli­wości co do swoich rachunków, piszą też adwokaci oraz naukowcy z dziedziny gazownictwa.

            Po pozytywnym postanowieniu Sądu Rejonowe­go w Opolu z 20 maja przywracającym sprawę do ponowne­go zbadania przez opolskich prokuratorów, wszczęto kolejne dochodzenie. Czynności prowadzi opolska policja. - Po­wołano biegłego dr. inż. Zbigniewa Budnera. Niestety, przy całym szacunku dla jego wiedzy zawodowej, biegły wyka­zał się zaledwie powierzchowną znajomością technologii przesyłu i dystrybucji gazu przewodowego w sieci PGNiG. Ewidentnie starał się skierować wyjaśnienia na boczny tor. Nie umiał powiedzieć gdzie są gromadzone dane z monito­ringu jakości gazu i skąd można je pozyskać dla dochodzenia. Biegły nie ukrywał też handlowego zainteresowania złożem kopalni gazu azotowego Cychry, będącej własnością PGNiG.

            W sprawie afery gazowej jednocześnie toczy się odrębne dochodzenie w nyskiej prokuraturze. - Dla mnie jest to kuriozalna sprawa, że w tej samej sprawie toczą się dwa śledztwa. Informowałem o tym prokura­tora Niekrawca w Opolu. Obiecał, że się temu przyjrzy i... przygląda do dziś. Nyskie dochodzenie, w którym tak szumnie zapowiadano, że zostanie wyjaśnione do końca, zostało szybko umorzone przez miejscową prokuratu­rę, wkrótce po tym, jak 23 maja w Opolu z wizytą był wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak - mówi Adam Maciejowski.

            Adam Maciejowski liczy, że w końcu uda się wyjaśnić sprawę "cudu nad kuchenkami gazowymi" - jak nazwał to mieszkaniec Szczecina lub "afery ga­zowej" - jak mówią wprost poszkodowani.

 Redakcja "RUROCI?GÓW" w cuda nie wierzy!

 [Artykuł ukazał się w gazecie "Nowiny Nyskie", a my przepisujemy z Rurociągów nr.3/2008.

Gdyż złodzieje „idą w zaparte”, w Warszawie w kwietniu/maju 2009 mamy te same objawy. MD]

--------

Kto osłania aferę gazową? Nysa 24-01-2009

            1. Na przełomie roku 2007/08 setki tysięcy Rodaków, od Szczecina aż po Rzeszów, otrzymało horrendalnie zawyżone rachunki za niskokaloryczny gaz, który obieramy ze wspólnej sieci PGNiG. Gwałtownie wzrosła ilość ofiar zaczadzeń.

            2. PGNiG arbitralnie odrzuciło wszystkie z tysięcy reklamacji złożonych przez odbiorców gazu, zaprzeczając faktom i posługując się fałszywymi danymi o poprawnej kaloryczności gazu w krytycznym okresie.

            3. Już w marcu 2006 senator A. Motyczka (PO) z Rybnika złożył Oświadczenie Senatorskie, a w kwietniu 2006 roku, Posłanka ?ybacka z Poznania, złożyła w Sejmie interpelację nr 2373 w sprawie złej jakości gazu ziemnego. Na Zapytanie Poselskie nr 547 Posłanki Anny Bańkowskiej z Bydgoszczy, interwencję Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Szczecinie P. Longiny Kaczmarek, Oświadczenie Senatorskie Senatora Norberta Krajczego z Nysy, Interpelację 2953 Posła Biernackiego (PO) z Gdyni, potrójną Interpelację Poselską nr 3256 Posła Jana Religi z Kędzierzyna-Koźla, interpelację Poselską 3426 Posła Jana Burego z Przeworska, w tej samej sprawie, wszyscy otrzymali merytorycznie identyczne odpowiedzi od Ministrów Gospodarki, Pana Woźniaka i Pana Pawlaka, broniące interesów PGNiG. Posłanka Beata Kempa (PiS), 8 grudnia złożyła Interpelację 6933, tym razem do Ministra Sprawiedliwości. Żenująca odpowiedź prok. Pogorzelskiego oczyszcza z zarzutów PGNiG i Prokuraturę z nieudolnego dochodzenia.

            4. Prokuratura Rejonowa w Opolu 21 marca br. wydała Postanowienie 4 Ds. 318/08 o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie złej jakości gazu. Dopiero wskutek wniesionego zażalenia, Sąd Rejonowy w Opolu, Postanowieniem II Kp 166/08 z 20 maja br. (wtorek), nakazał podjęcie dochodzenia. Już w piątek 23 maja, wicepremier - minister gospodarki, pan Pawlak, wizytował Opole, oficjalnie na zebraniu PSL. Mimo postanowienia Sądu, Prokuratura Rejonowa w Opolu, po nieudolnym dochodzeniu, 11 września umorzyła dochodzenie. 4 i 12 grudnia Sąd Rejonowy w Opolu, mimo zażaleń i udziału innych poszkodowanych, utrzymał w mocy postanowienie prokuratury o umorzeniu dochodzenia, bez prawa do środków odwoławczych.

            5. Prokuratura Rejonowa w Nysie 22 marca br. wszczęła dochodzenie w sprawie wyłudzenia przez PGNiG nienależnych kwot, a 13 czerwca umorzyła je Postanowieniem nr RSD - 558/08. Tutaj też Sąd Rejonowy w Nysie, na posiedzeniu 1 września br., wydał Postanowienie o podjęciu umorzonego dochodzenia, które ostatecznie też umorzono 22-12-08.

            6. Profesor Politechniki Szczecińskiej, dr. hab. Inż. Aleksander Stachel opublikował wyniki swoich badań kaloryczności gazu z 11 stycznia, potwierdzające zaniżenie wartości opałowej w krytycznym okresie o ok. 30 %, a 26 maja odwołał je (?!), o czym triumfalnie zawiadamia Minister Gospodarki, Pan Pawlak, w treści odpowiedzi na w/w Interpelacje nr 3256 Posła Jana Religi i 3426 Posła Jana Burego.

            7. Redaktor Janusz Weiss, codziennie na antenie Radia ZET, od 22 lutego do 5 marca, drążył temat złej jakości gazu, uzyskując –potwierdzenia od bardzo wielu słuchaczy o masowym występowaniu zjawiska na terenie całego kraju.  Zdemaskował także fakt legislacyjnego wyłączenia monopolisty PGNiG spod wszelkiej, zewnętrznej kontroli jakości gazu przewodowego.

8. Prasa codzienna, internet, radio i telewizja, przez kilka miesięcy, podawały dziesiątki przykładów skarg i wypowiedzi okradzionych odbiorców gazu przewodowego. W połowie stycznia ‘09r, skargi te pojawiły się ponownie.

            9. Najwyższa Izba Kontroli, pismem WSK/WSW/051/AG/0364/08 z dnia 21 marca i 18 września br., odmówiła zbadania sprawy, zasłaniając się pozytywnym wynikiem kontroli zakończonej w grudniu, właśnie tuż przed aferą I 10. Raport Urzędu Regulacji Energetyki z 22 kwietnia, dot. wysokich rachunków za gaz, oczyszcza PGNiG z zarzutów. 11. Ponadto, przy wymianie mojej korespondencji interwencyjnej, sprawa była notowana w instytucjach:

- Ministerstwo Sprawiedliwości, Biuro ds. Przestępczości Zorganizowanej - PR IV Ko 63/08

- Ministerstwo Sprawiedliwości, Prokuratura Krajowa - PR III Ko 796/08/Wr

- Prokuratura Krajowa Wydział PZ XI we Wrocławiu - PR-IV-XI Ko 5/09

- Prokuratura Apelacyjna we Wrocławiu - Ap I KO 196/08

- Prokuratura Okręgowa w Opolu -I Ko 89/08

- Centralne Biuro Śledcze - Gb-1784/08, oraz Ma-A-2977/A-2881/08

- Urząd Regulacji Energetyki Wrocław - OWR-5002-52(3)2008/SS

- Kancelaria Prezydenta RP - BLO-060/33917/05/08/WM

- Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego

- Centralne Biuro Antykorupcyjne - ZAE-IV /2628/2500/08

- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - DSWRU-571-10355-(2)/08/KW

- Ministerstwo Gospodarki - DRO-III-0551-218-57-1573-PJA/08

- Najwyższa Izba Kontroli - WSK/WSW /051/ AG/0364/08

- Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - DOK1-069-56/08/MG

- TVP Biuro Programowe - 39540

Z poważaniem,

Adam Maciejowski - emeryt

============================

Komentarz energetyka, Polaka ze Stanów: 

" Panie Profesorze,
 Przecz talem ten Pana wpis: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=5884&Itemid=44 dotyczacy afery gazowej. Rozumiem teraz jedna z Pana odpowiedzi, kiedy napisal Pan, ze wyglada, ze nie rozumiem polskiej rzeczywistosci. Rzeczywiscie zachowuje sie podobnie jak w opowiesci w okresu po II wojnie swiatowej opowiadanych przez rodakow. Mianowicie pierwsze nasze kontakty  na amerykańskiej ziemi byly najczesciej z Polakami, ktorzy przeszli przez rozne gehenny tamtego okresu. Jedno z tamtym opowiadan utkwilo mi mocno w pamieci, bowiem dotyczylo tych co to przeszli podobna droge jak Pan przez tamta "nieludzka ziemie", czyli wywozki do Rosji. Kiedy potem opowiadali te swoje przezycia anglieskim sasiadom, gdzie przez pewien okres przyszlo sie im zatrzymac, to na jednym z takich spotkan podlo nastepujace pytanie: "no dobrze, skoro w tamtym okresie w Rosji byly tak straszliwe warunki, jak to opisujecie, to po coscie tam jechali."
  Pozwoli Pan zatem teraz to ja zadam pytanie: "skoro traktują Was jak piąte kolo u wozu to dlaczego sie na to godzicie?" 

 =======================

Odpowiedzią może być całość mej strony, Polacy!!

MD

Zmieniony ( 17.03.2012. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.