Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 53 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow relacje z "wojny" i podziemia arrow Strzępy wspomnień... ze stanu. Ogony i ubole
Friday 22 November 2019 21:32:59.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Strzępy wspomnień... ze stanu. Ogony i ubole Drukuj Email
Wpisał: Alfred Rosłoń   
21.08.2008.

Alfred Rosłoń

Strzępy wspomnień... ze „stanu”. Ogony i ubole

            Początek stanu wojennego – przez kolegów z MPT (Miejskie Przeds. Taksówkowe w Warszawie – MD.) poznaję Adama Borowskiego z MRKS-u przyniósł mi szkic ramki do matryc białkowych. Poznaję Michała Boni (ps. Tomasz Litwin, redaktor tygodnika WOLA), Macieja Zalewskiego (ps. Maciej Lewin, założyciel MKK-WOLA). Z rekomendacji TKZ-MPT wchodzę do MKK-Wola jako łącznik i szef transportu. Michał wie, że mam maszynę do pisania, proponuje wymianę na nową walizkową (pewnie zarejestrowaną przez SB). Już 26 maja 1982 roku o godz. 600 mam wizytę czterech z SB. Robią bardzo dokładna rewizję; czego szukają(ramki czy maszyny). W domu dwoje małych dzieci i żona. Pistolety na widoku, żeby robiło lepsze wrażenie (nie straszą, że zabiorą dzieci), zabierają mnie na Okrzei 13. Wrzesień i październik - przesłuchania. Z Andrzejem Adamiakiem wydajemy Głos Wolnego Taksówkarza (70 numerów do 1988r). Dostaję też powielacz od kolegi, przyprowadził w/w do mnie do domu. Od maja 1983 roku drukujemy „Tygodnik Mazowsze”, kończymy w lutym 1985 r. 22 Marca 1983 Maciek Zalewski zostaje aresztowany, wychodzi w lipcu. W maju tego roku wyszedł z więzienia Andrzej Urbański (teraz prezes TVP). Podobno to oni zakładali WOL?.

            Czy to przypadek, że już pod koniec sierpnia bez problemu „wyjmujemy” offset ze szkoły poligraficznej przy ul . Stawki (a Boni twierdził potem, że to „z zakładu”). Odwozimy offset z Markiem Latosem do Milanówka. Dzisiaj myślę, że to było ”nagrane” przez SB. [A na pewno sprzeczne z oświadczeniem Boniego z 2007r., że po wpadce nie miał kontaktu z „techniką” – MD].

            - Jak to się stało, że po wpadce Piotra Stasińskiego z pierwszym numerem WOLI pozwolono mu działać dalej? Co ciekawe - były dwie edycje WOLI z „pierwszym numerem”, z różnymi datami.

            - Są dwie palety papieru do offsetu z magazynów przy ul. Bema. Kiedy dwa samochody są już załadowane, wystawiają nam trzecią paletę, którą trudno zabrać. Jadę do domu, rozładowuję samochód i wracam. Miałem dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Biorę od Marka 10 tys. zł. Już w Alejach Jerozolimskich zatrzymuje mnie milicjant (dlaczego odpuścił Marka i Krzyśka? bez problemu mógł nas zatrzymać). Wykupuję się za 5 tys. zł.

            - 31 marca 1985 zostaję bez pracy. W czerwcu tego roku SB zabiera z domu gazety, które jeszcze nie ukazały się w kolportażu.... Wizyta na Okrzei 13 uświadamia mi, że nie chcą mnie aresztować. Było to wtedy, kiedy (według oświadczenia Boniego z 2007 r.) podobno podpisał (bo kochanka i dziecko i strach) „lojalkę”. Ciekawe, za jaką wpadkę są akta w IPN?? A ja nie mam nawet żadnego śladu, że się ktoś moją osobą interesował... Po wpadce nadal przychodził na spotkania MKK i pisał artykuły do WOLI. Zabieramy papier od Ewki z Pyr i już po kilkuset metrach - radiowóz. Milicjant chce tylko sprawdzić, czy jest włączony taksometr... (prowadził mój zmiennik) i bardzo mnie tym zdziwił. Do Milanówka dojeżdżamy bez problemów.

            - WOLA z 25.08.1986 nr. 26 (192), rok V. Michał ma problemy z tym numerem, chyba się nie ukaże. Jest jakaś wpadka, nie wiadomo o co chodzi. Wydanie numeru biorę na siebie, Uruchomiliśmy z Andrzejem sitodruk. Andrzej naświetli blachy i wydrukuje. I w ten sposób są dwa różne numery tej samej WOLI, ale ukazał się ten mój. O co w tym wszystkim chodziło?? Były i inne cuda, ale pamięć już nie ta... W numerze [200] nr 324, rok V jest wywiad z transportem (to ja) , Boni „przesłuchał” mnie dokładnie, ale.... wydrukował... prawie nic (podobno dla mojego bezpieczeństwa, a może dla swojego – na przyszłość...)

            - Pod koniec roku Marek wyjeżdża z kraju. Teraz Andrzej ze mną rozwozi gazety po punktach kolportażu. Zabieramy z drukarni papier nieprzydatny do offsetu, przyda się do sitodruku. W domy przeżywam szok: gdyby nas złapali, siedzielibyśmy za fałszerstwo (a nie jako polityczni!): Są tam blachy wskazujące, że fałszują kartki na mięso! Zabieram Andrzeja na spotkanie MKK. Po raz pierwszy widzę strach na twarzy Michała. Pomyślał chyba, że to ubek przyszedł ze mną, i go zdekonspiruje. Kiedy dowiedział się, że chodzi o kartki na mięso, wyluzował się.

            Dlaczego Boni po 22 latach się przyznał? Uznał, że nikt nie ma nic na niego. A mnie... może w ogóle nie było. Celina i Rysiek są z nim.

Były szef transportu MKK, drukarz , skarbnik TKZ-MPT

Alfred Rosłoń.

[Umieszczam bez poprawek redakcyjnych, które by zniszczyły spontaniczność opisu. Dziwne rzeczy się działy w podziemiu. Np. „same” zapalały się płaszcze na ludziach (to przecież wariatka !!), dopiero po latach ubek opisał, jak to robili. I dlaczego. Piszcie o naszpikowanych radiostacją lub pluskwami offsetach.

            Ruszmy leniwe tyłki, opiszmy, może nieskładnie, nasze przygody. Z nich może zebrać się piękny puzzle. Obudźcie się, Krzysiu! : W. i T. ! Bolo, nie śpij! Marku K., dość obietnic, proszę o spisane wspomnienia.  Celina, to naprawdę nie boli!

Bo na Pontona to już nie można liczyć. Chyba, że spadnie. Wtedy tacy dojrzewają. Klonie z Północy, nie wszystko stracone i zapomniane! Przysyłajcie mi (najlepiej w Word), też dziwaczne przygody. Na IPN i otwarcie kartotek na razie nie możemy liczyć.  MD]

Zmieniony ( 28.08.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.