Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 58 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow kultura arrow Bóg, rodzina, ojczyzna - a hasła REWOLTY
Monday 16 September 2019 22:18:13.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Bóg, rodzina, ojczyzna - a hasła REWOLTY Drukuj Email
Wpisał: (JH)   
05.09.2008.

[z dodatku Niepokalana zwycięży (nr. 4) do miesięcznika Zawsze wierni nr. 8(111) z sierpnia 2008]

Bóg, rodzina, ojczyzna

            To zupełnie zrozu­miałe, że ludzie szukali i szukają dla tego, co noszą w duszach, jakiegoś zewnętrznego wyrazu. Właśnie dlatego szyją sztandary i chorągwie, malują czy rysują znaki i symbole, piszą hasła. Zatrzymajmy się przez chwilę na tej ostatniej czynności. J

            ak wiadomo, w historii naszego kontynentu rozlegały się najprzeróżniejsze hasła. Niestety, bardzo często były to hasła fał­szywe, co musiało przynieść i przynosiło łzy i krew: Weźmy choćby owo słynne, trójczłono­we hasło rewolucji antyfrancu­skiej z 1789 r.: "wolność, rów­ność, braterstwo". Oto przenik­nięty rewolucyjną falą człowiek oświadczył, że nie będzie się liczył z autorytetem Boga, Kościoła i nie będzie słuchał władzy królewskiej. Wszyscy­ jak twierdzono - jesteśmy rów­ni, dlatego należy faktycznie obalić wszelkie społeczne hierar­chie. Jeśli na przykład jakiś adwokat czy dziennikarz jako­bin jest równy arcybiskupowi Paryża czy królowi Francji, to rzeczywiście nie ma powodu, by ich w czymkolwiek słuchał. Może z nimi tylko jak równy z równym podyskutować, a jeśli nie dojdą do porozumienia, to będzie tak, jak sobie życzy silniejszy, czyli ten, kto rozpala namiętności ulicy, potrafi schle­biać tłumowi, a potem tym tłu­mem się posłużyć. A to jest "sztuka", w której wszelkiej maści rewolucjoniści są ponad przeciętność biegli. Braterstwo to piękne słowo, ale tylko wów­czas, gdy bracia mają ojca i mat­kę. Tak, wszyscy mamy tego samego Ojca, Pana Boga, i wszy­scy mamy tę samą Matkę, Najświętszą Maryję Pannę. Dlatego właśnie nie jesteśmy absolutnie wolni, musimy się z wolą naszego Ojca i Matki liczyć. Nie jesteśmy też równi, ponieważ Bóg w zróżnicowany sposób obdarza nas talentami i różne wyznacza nam zadania, różne ma wobec każdego z nas oczekiwania. Nie jesteśmy rów­ni, ponieważ w różny sposób odpowiadamy na łaskę Boga, kochamy Go z różną gorliwoś­cią. Niektórzy - o zgrozo! ­w ogóle Pana Boga i Matki Bożej nie kochają. Z całą jednak pew­nością jesteśmy braćmi, bo nie­zależnie od tego, co robimy, mówimy i myślimy, mamy tego samego Ojca i tę samą Matkę. Rewolucjoniści jednak nie chcieli tego uznać. Ogłaszali, że ludzie są braćmi, ale zaprzeczali Ojcu, kpiąc jednocześnie z Mat­ki. Jak mogą istnieć bracia bez ojca i matki? Braterstwo ludzi bez Boga, którego uznają za swego Ojca, i bez Niepokalanej, którą uznają za swoją Matkę, jest tylko i wyłącznie propagan­dowym oszustwem. Niczym więcej!

            Właśnie popłuczynami tego strasznego oszustwa były rozle­gające się od początku XX wie­ku hasła w rodzaju: "socjalizm, partia, praca" albo "wódz, naród, państwo". Zatrute drze­wo rewolucji 1789 r. wydało ostatecznie zatrute owoce w po­staci dwóch siostrzanych, choć osadzonych w zróżnicowanych uwarunkowaniach cywilizacyj­nych, rewolucji: bolszewickiej i narodowosocjalistycznej.

            W połowie XX wieku rozle­gło się we Francji inne hasło: "praca, rodzina, ojczyzna". W pewnym okresie można je było nawet przeczytać na fran­cuskich monetach. Jest ono oczywiście dużo, dużo lepsze niż te, o których wyżej była mowa. ?ączono z nim duże nadzieje. Obciążone było jednak strasz­nym grzechem naturalizmu. Każdy materialista, kierujący się w relacjach międzyludzkich przyzwoitością płynącą z przy­rodzonych jedynie pobudek, mógłby się pod nim podpisać. Może się jednak okazać, że pra­ca ma służyć wyłącznie dobro­bytowi doczesnemu, a jeśli tak, to nie sposób ani uszczęśliwić rodziny, ani dobrze przysłużyć się ojczyźnie. Rodzi się podsta­wowe pytanie: a gdzie jest Bóg? Przecież tylko gdy mamy Go przed oczami duszy, nasza praca tu na ziemi może dobrze przy­służyć się rodzinie i ojczyźnie!

            Podobną skłonność do naturalizmu zawiera w sobie hasło: "ojczyzna, nauka, cnota". Cnota nie odniesiona do Boga, nie czerpiąca z Boga, nie zmie­rzająca do Boga - cóż to za cnota?

            Ci, którzy to rozumieli, wznosili inne zawołania. W Hiszpanii wołano: "Bóg, ojczyzna, król", we Francji: "wiara, król, prawo", w Polsce "Bóg, honor, ojczyzna". To piękne, trójczłonowe hasła. Szczególnie to pierwsze, wid­niejące na wielu sztandarach karlistów. Dziś już jednak kato­liccy królowie nie zasiadają na tronach. Ci, którzy zasiadają, nie są katolickimi monarchami. Ci, którzy mogliby i powinni być katolickimi królami, co naj­wyżej są pretendentami do tro­nów. Tak właśnie jest na przy­kład w Hiszpanii. Ponadto brak w tych hasłach rodziny jako tego bezpośrednio otaczającego każdego człowieka mikro-świata. Dlatego zanika religijność, praca przynosi gorzkie owoce, honor mylony jest - na przy­kład w Polsce bardzo często ­z pyszną ambicją, w ojczyźnie nie dzieje się dobrze, król zde­tronizowany albo paktujący z siłami zła. Powtarzam: dlatego to wszystko, że chora jest rodzina! Tak więc najpiękniej­szym trójczłonowym hasłem, w którym to, co niebieskie, sca­la się harmonijnie z tym, co ziemskie, jest zawołanie:

"Bóg, rodzina, ojczyzna".

To hasło francuskich tradycjonalistów. Niech też rozbrzmiewa nad Wisłą. Oddani Bogu, budujmy zdrowe, katolickie rodziny i w ten sposób najlepiej służmy naszej ojczyźnie! Niech nam w tym łaskawie pomaga Niepokalana! (JH)

Zmieniony ( 11.09.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.