Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 57 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Lustracja, ujawnić PRAWDĘ arrow Biskup Polak - agent GRU przy trzech papieżach
Friday 15 November 2019 14:57:01.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Biskup Polak - agent GRU przy trzech papieżach Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
10.09.2008.

[W związku z wyemitowanym dn. 9 września 2008 w TV1 programem "Misja specjalna" -  o wysoko postawionym (i  tragicznie skutecznym!!) agencie KGB i SB - najpewniej Polaku - koło papieża Pawła VI (i dwóch następnych papieżach...) przypominam sprawę - Apel - sprzed dwóch lat. Jej przemilczanie w mediach i przez episkopat stało sie powodem powstania tej strony. Jak mówi się obecnie, biskupa XX "zmuszono" do zdrady szantażem obyczajowym - pederastia i/lub pedofilia.. Nazwiska nie zdecydowano się podać nawet teraz...  Oczywiście odpowiednie dokumenty, a pewnie i filmiki, są w Moskwie, stąd możliwość dalszych szantaży takich nieszczęśników...

Chodzi, jak się zdaje, o agenta  "Fermo"

Poruszająca była pokazana nam próba wywiadu z ks. Arcybiskupem Juliuszem Paetzem, który w tym czasie był w Watykanie, wysoko w hierarchii. Pytano go, czy mógłby wskazać swoje hipotezy na ten temat. Odszedł jednak w prywatność... MD]

 Mirosław Dakowski 18 stycznia 2007

Losy Apelu

Oto krótkie zdanie sprawy z losów Apelu z października 2006 o oczyszczenie episkopatu Polski z agentów. Wobec milczenia Adresata, A-bpa J. Michalika, po paru tygodniach przekazaliśmy Apel i podpisy do wszystkich kurii biskupich. W tym czasie nawiązało z nami życzliwy kontakt dwóch biskupów, ale bardzo dyskrecjonalnie.
Podjęliśmy więc starania o dotarcie z tą sprawą do Ojca św. Treść listu do Ojca św. i realne drogi dotarcia muszą pozostać nieujawnione. Posyłamy też te dokumenty do Kongregacji ds. Biskupów (Piazza Pio XII, 10, Roma). Na 15 stycznia 2007 szansę dotarcia do oczu i umysłu Ojca św. oceniłem na 46%, a do Kongregacji ds. Biskupów na 52%. Z czasem liczby te rosną. Liczba podpisów pod tym apelem wynosi ok. 280 i też rośnie. Dwóch sygnatariuszy wycofało swe podpisy po wybuchu afery A-bpa S. Wielgusa, jeden w Wigilię 24 grudnia, a drugi 16 stycznia.
Dla zgorszonych naszą akcją: Zaczęła się dwa miesiące przed ujawnieniem afery A-bpa Wielgusa, nie ma z nią nic wspólnego. O agencie GREY ani o TW Adam nie słyszeliśmy, nawet plotek nie czytaliśmy. Gdyby jednak w październiku uwzględniono nasze postulaty, afery by nie było.
Dla ilustracji przygód z oficjalnymi drogami dotarcia do Ojca św.: Dokumenty posłałem elektronicznie do sekretarza A-bpa J. Kowalczyka, nuncjusza papieskiego w Polsce z prośbą o audiencję. Po paru dniach, dn. 15 stycznia, siostra furtianka Nuncjatury powiedziała, że Ks. Sekretarz, któremu miałem złożyć dokumenty oraz list przewodni do Nuncjusza, tych dokumentów nie przyjmie. Na moje pytanie dlaczego?, siostra powiedziała, by to posłać Suchockiej. Zupełnie zaskoczony spytałem, a kto to Suchocka? Dopiero na wyjaśnienie, że w Rzymie, skojarzyłem sytuację: „aha, chodzi Siostrze o Panią Ambasador Polski przy Watykanie?” upewniłem się. Tak, brzmiała odpowiedź. Chodziło więc o pozbycie się parzącego kartofla na rzecz kolegi. Siostra nie zgodziła się nawet na potwierdzenie na kopii, otrzymania mego listu do JE Nuncjusza. Na moja uwagę, że nawet PRL-owskie urzędy zawsze potwierdzały otrzymanie dokumentu, siostra rzekła, my jesteśmy inną instytucją. Nie, Siostro, jesteście gorszą instytucją i pychy pełną – odrzekłem dość zdenerwowany i pożegnałem się. List do Nuncjusza, jako nieprzyjęty, załączam więc jako otwarty.
Do Pani Ambasador H. Suchockiej jednak dokumenty wysłałem.

Uwagi ogólniejsze:

  1. ONI, t.j. np. większość biskupów, uważają, że nam, wiernym, od ich problemów WARA. Traktują nas jak uciążliwą niedogodność, tak, jak my traktujemy np. mrówki faraona czy karaluchy w blokowiskach.
  2. Również wszyscy koncesjonowani publicyści katoliccy oraz redaktorzy dużych pism, czy TV, taką inicjatywę, która nie od nich pochodzi, i nie jest przez nich kierowana, traktują jako przeszkadzający (w ich planach?) niebyt, rzeczywistość wirtualną. Sami zaś prowadzą jakąś grę.

Pytanie, jakie siły usiłują kierować masowym spontanicznym ruchem, np. obrony naszych agentów (t.j. tych, których nasi przywódcy lubią) – i po co – wymaga osobnych analiz. Jest to bardzo szeroka, ale groźna operacja na sumieniach.

Zmieniony ( 30.08.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.