Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 16 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Jan Paweł II arrow Papież Asyżu
Wednesday 12 August 2020 05:53:37.30.
W Y S Z U K I W A R K A
Papież Asyżu Drukuj Email
Wpisał: Ks. bp Bernard Fellay   
15.07.2012.

Papież Asyżu

 

ZASTRZEŻENIA WOBEC BEATYFIKACJI JANA PAWŁA II

 

[Jedna z najważniejszych książek dla światłego katolika, szczególnie Polaka, początku XXI wieku. Będę do niej wracał. M. Dakowski]

 

ks. Patryk de La Rocque FSSPX wyd. Te Deum Warszawa 2012

 

Przedmowa

Ks. bp Bernard Fellay

 

2 kwietnia 2005 r. dobiegł końca jeden z najdłuższych pontyfika­tów w historii Kościoła. Tego dnia oddał duszę Bogu Karol Wojty­ła, który 16 października 1978 r. został wybrany papieżem i przy­jął imię Jana Pawła II. Ten wyjątkowo długi pontyfikat, trwający ponad ćwierć wieku, jawi się również jako okres panowania o rzad­kim ciężarze gatunkowym. Jan Paweł II wygłosił ponad 20 tysięcy przemówień, opublikował 14 encyklik i setki innych dokumentów pontyfikalnych. Odwiedził ponadto 130 państw na całym świecie, udzielił blisko trzech tysięcy audiencji - publicznych i prywatnych - w czasie których przyjął prawie 20 milionów osób, w trakcie 10 tysięcy spotkań gościł biskupów z całego świata, odbył ponad tysiąc rozmów z osobistościami ze świata polityki i dyplomacji itd.

Już samo to wyliczenie, które z łatwością można by kontynuo­wać, ukazuje zasadniczą trudność, jaką napotykamy, chcąc wydać wyważony i szczegółowy osąd postaci Karola Wojtyły. Będzie to trudne nawet wówczas, gdy ograniczymy się wyłącznie do okresu papieskiego pontyfikatu. Jak oddać należną mu sprawiedliwość, skoro wiele działań i decyzji nie ujawniło jeszcze w całej skali swych dziejowych konsekwencji? Skoro wiele archiwów wciąż pozostaje nie dostępnych dla badaczy, nie wyłączając tych, którzy reprezentu­ją Kościół?

Dla przykładu, czyż jego życie kapłańskie i biskupie nie powinno zyskać oświetlenia dzięki kwerendzie tajnych archiwów powojennej Polski? Tymczasem archiwa te są dostępne dopiero od wiosny 2007 r., czyli dokładnie od chwili, kiedy zakończył się pro­ces diecezjalny, stanowiący jedyną sposobność zgromadzenia świa­dectw, które posłużą następnie jako podstawa źródłowa postępowa­nia w procesie rzymskim. To tylko jeden przykład, niemniej ukazuje on wyraźnie, że dokonana już dzisiaj ogólna ocena z konieczności pozostawi w cieniu rozległe obszary tego konkretnego ludzkiego istnienia. Nie bez przyczyny mądrość Kościoła narzuciła respek­towanie pewnego okresu zwłoki (50 lat według kodeksu prawa kanonicznego z 1917 r., kan. 2101) między śmiercią danej osoby a początkiem dyskusji nad heroicznością jej cnót, co pozwalało na zachowanie niezbędnego dystansu historycznego.

Tymczasem już miesiąc po śmierci Jana Pawła II papież Bene­dykt XVI zezwolił na otwarcie procesu beatyfikacyjnego swojego poprzednika. Uznano, że niecałe dwa lata tego procesu wystarczą do jego zamknięcia, a kolejne dwa - do wyniesienia Karola Woj­tyły do rangi sługi Bożego. Rzeczywiście, 19 grudnia 2009 r. Bene­dykt XVI podpisał dekret potwierdzający heroiczność cnót Karola Wojtyły, otwierając drogę do jego beatyfikacji, przewidzianej na 1 maja 2011 r.

Pośpiech, jaki towarzyszy temu procesowi beatyfikacyjnemu, jest godny pożałowania nie tylko z uwagi na ocenę tego pontyfikatu, jaką może przynieść upływający czas. Konsekwencją jest również zaniechanie rozważenia poważnych pytań postawionych sumieniu katolickiemu przez postępowanie Jana Pawła II.

         A są to pytania ściśle związane z cnotami, które określają chrześcijańskie życie, to znaczy z nadprzyrodzonymi i zasadniczymi cnotami wiary, nadziei i miło­ści.

Mając na uwadze pierwsze przykazanie Dekalogu, jak ocenić - przykładowo - gest papieża, który w swoich słowach i poprzez pocałunek złożony na "świętej" księdze mahometan zdaje się wyno­sić Koran do rangi Słowa Bożego? Jak ocenić papieża, który błaga św. Jana Chrzciciela o opiekę nad islamem? Jak ocenić papieża, który szczyci się aktywnym udziałem w animistycznych obrzędach spra­wowanych w "świętych" lasach Togo? Przez całe dziesięciolecia tego rodzaju gesty wystarczały, według przepisów prawa kanonicznego, do sformułowania podejrzenia o herezję wobec osoby, która się ich dopuściła.

Czy dzisiaj stały się one, jakby za dotknięciem czarodziej­skiej różdżki, oznaką cnoty wiary praktykowanej w stopniu heroicz­nym? Pontyfikat Jana Pawła II oraz niezliczone innowacje, które go naznaczyły - począwszy od spotkania przedstawicieli rozmaitych religii w Asyżu, poprzez pierwszą modlitwę papieża w synagodze, aż po rozliczne prośby o przebaczenie - stawiają poważne pytania katolickiemu sumieniu. Pytania te jedynie przybiorą na sile, gdy na skutek beatyfikacji podobne praktyki będą przedstawiane chrześci­jańskiemu ludowi jako wzór do naśladowania.

Bractwo Świętego Piusa X, idąc w ślady abp. Marcelego Lefebvre'a, który nieraz publicznie oceniał postępowanie Jana Pawła II, uważa, że podobnych pytań nie można skwitować milczeniem. W stosow­nym czasie poprosiłem więc o przygotowanie dokumentu, który miał ostać przesłany władzom kościelnym odpowiedzialnym za proces na poziomie diecezjalnym, gdyż to właśnie w tej instancji odbywało się gromadzenie wszelkich świadectw dotyczących opinii o świętości Jana Pawła II, zarówno korzystnych, jak i nieprzychylnych.

Ten dokument, stanowiący zasadniczą część niniejszej książki, zgodnie z regułami prawa kanonicznego został przesłany do róż­nych osób odpowiedzialnych za przebieg procesu diecezjalnego, aby razem z innymi znalazł się w aktach sprawy i został rozpatrzo­ny z taką samą starannością, jak pozostałe świadectwa. Nasz list, dostarczony na czas do odpowiednich urzędów, z niewiadomych powodów odłożono na bok, po czym otwarto go, ale dopiero naza­jutrz po zamknięciu procesu diecezjalnego, kiedy na jego rozpatrze­nie było już za późno. Wskutek tego nie będzie on nawet figurować pośród dziesiątek tysięcy stron rozmaitych świadectw przekaza­nych oficjalnie Kongregacji ds. Kanonizacji i Świętych. Niestety, nasze zastrzeżenia, podane ostatecznie do wiadomości trybunałów rzymskich, nie spotkały się z żadną odpowiedzią. Koniec końców, obwieszczono rychłą beatyfikację Jana Pawła II.

Ujmując rzecz po ludzku, nie żywiliśmy żadnej nadziei, że sami jesteśmy w stanie zatrzymać proces beatyfikacyjny. Niemniej to, co mogliśmy i powinniśmy byli uczynić, z Bożą pomocą uczynili­śmy. Pewnego dnia Opatrzność z pewnością się tym dokumentem posłuży. Dzisiaj, kiedy rozpatrywanie "cnót" Karola Wojtyły zosta­ło zakończone, kiedy niebawem zostanie on wyniesiony na ołtarze, naszym obowiązkiem jest rozpowszechnienie tego tekstu, znanego

do tej pory wyłącznie władzom kościelnym. Dlatego zwróciłem się z prośbą o jego opublikowanie.

Tekst, który składa się na niniejsze opracowanie, mógłby czer­pać uzasadnienie z rozlicznych zdumiewających, niepokojących, a nawet gorszących wydarzeń, które naznaczyły omawiany pon­tyfikat. Czy stosownym i odpowiadającym godności papieskiej gestem było przyjęcie przez Jana Pawła II świętych prochów Śiwy? A modlitwa pod Ścianą Płaczu na wzór żydowski? A czytanie lekcji w jego obecności przez obnażoną do pasa kobietę? Można by przy­wołać bardzo wiele wydarzeń, które co najmniej rzucają cień na ten pontyfikat i sieją zamęt w duszy prawdziwie katolickiej. Niemniej opracowanie to nie poprzestanie na ukazaniu jedynie wymiaru faktograficznego, lecz poprowadzi nas do sedna problemu, przed­stawiając węzłowy punkt i oś tego pontyfikatu, czyli "humanizm" Jana Pawła II, jego założenia i nieuniknione konsekwencje. W trzech odrębnych częściach dokument ten ukazuje nam pewne zasadnicze racje tworzące przeszkodę dla beatyfikacji Karola Wojtyły, jak rów­nież ujawnia fundamentalną jedność myśli i działania tego papieża, których zgodność z Tradycją katolicką - trzeba to wyraźnie stwier­dzić - bardzo trudno wykazać.

W chwili, gdy Stolica Apostolska podjęła dyskusje doktrynalne z Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X, marny nadzieję, że te stronice, zawierające nasze poważne zastrzeżenia, okażą się poży­teczne dla Kościoła, aby przed oczyma wszystkich ludzi zajaśniała na nowo wiara katolicka w całym swoim blasku, w całej swojej mocy i w całej swojej słodyczy.

 

ks. bp Bernard Fellay,   Paryż, 10 stycznia 2010 r.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.