Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 4 gości
S T A R T arrow Klimaty i napór kłamstw arrow klimaty... arrow Oszustwo globalnego ocieplenia
Saturday 07 December 2019 05:20:08.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Oszustwo globalnego ocieplenia Drukuj Email
Wpisał: Wiktor Kobyliński   
24.09.2008.

[Artykuł z NCz! nr. 44-45  3. XI.2007, skróty wynikają głównie z mej nieumiejętności umieszczania wykresów. Całość w NCz! oraz na www.geocities.com/wi-ko/glociep MD]

[Porównajmy obecną propagandę z „alarmami” naukawców sprzed lat -  MD]:

"Newsweek" z 28.04.1975 r. donosi:

"Klimat na Ziemi rozpoczął dramatyczną zmianę. Ochłodzenie powoduje skrócenie cyklu wegetacyjnego i obniżenie produkcji żywności. W Anglii okres wegetacji od roku 1950 skrócił się o dwa tygodnie. Ocenia się, że z powodu globalnego oziębienia spadek produkcji żywności wynosi 100 tysięcy ton rocznie. W kwietniu 148 tornad spowodowało śmierć ponad 300 osób a straty w trzynastu stanach USA osiągnęły pół miliarda dolarów. Spodziewane są reperkusje polityczne tego zarówno w krajach północy jak USA, Kanada i ZSRS ale również na obszarach tropikalnych jak Indie, Pakistan, Bangladesz, Indochiny i Indonezja. Naukowcy twierdzą, że incydenty pogodowe świadczą o fundamentalnych zmianach klimatu. Badania satelitarne wykazują znaczące pogrubienie warstwy śniegu na półkuli północnej. Niemal pewnym jest zmniejszenie produkcji żywności do końca XX wieku. Naukowcy z NOAA wykazali że w latach 1964-1972 ilość promieniowania słonecznego docierającego do USA zmniejszyła się o 1,3%. Pojawiły się złowieszcze sygnały, że rozpoczęły się na Ziemi dramatyczne zmiany klimatu i że te zmiany wróżą drastyczne zmniejszenie produkcji żywności - wraz z poważnymi implikacjami tego w polityce światowej niemal każdego narodu na Ziemi. Spadek produkcji żywności może zacząć się niebawem, prawdopodobnie w ciągu najbliższych dziesięciu lat...”

[A tak bredzą oficjele, na nasza szkodę:24.IX.08]

http://www.rp.pl/artykul/2,195411_Targi_o_redukcje_dwutlenku_wegla.html

Państwa członkowskie krytykują pakiet klimatyczny Brukseli. Polska ma szansę na specjalne traktowanie krajowych elektrociepłowni. Gorzej z elektrowniami

Niemcy ponoszą największe koszty ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Ich energochłonny przemysł emituje najwięcej dwutlenku węgla w Unii Europejskiej. Francja, która wykorzystuje energię nuklearną, ma znacznie mniejszy problem.

Maciej Nowicki, minister ochrony środowiska, ponad godzinę rozmawiał wczoraj w Brukseli ze Stavrosem Dimasem i Andrisem Piebalgsem, unijnymi komisarzami ochrony środowiska i energii. Próbował ich przekonać do specjalnego traktowania polskiej energetyki.

Według unijnego projektu, którego celem jest ograniczenie emisji dwutlenku węgla o 20 proc. do 2020 r. (w stosunku do poziomu z 1990 r.), od 2013 roku cała energetyka musiałaby kupować pozwolenia na emisję CO2. Według analiz rządu w przypadku Polski w ponad 90 proc. uzależnionej od węgla mogłoby to spowodować wzrost cen energii nawet o 60 proc. Dlatego minister zabiega o stopniowe wprowadzanie konieczność... [ itepe, itede...MD]

Wiktor Kobyliński

Oszustwo globalnego ocieplenia

Oszustwem nie jest sam fakt istnienia globalnego ocieplenia. Na oszustwie oparty jest sys­tem propagandy, który głosi, jakoby obecne globalne ocie­plenie było procesem nietypo­wym, groźnym dla ludzkości, że jest spowodowane przez dwu­tlenek węgla (CO2) emitowany przy spalaniu przez ludzi węgla. Oszustwem jest, jakoby w wyni­ku ocieplenia klimatu podnosił się poziom wody w oceanach - co miałoby skutkować za­lewaniem nisko położonych obszarów Ziemi. Oszustwem jest pogląd, że człowiek może, zmniejszając zawartość CO2 w atmosferze, wpłynąć w sposób dający się zmierzyć na global­ną zmianę jej temperatury. Ten system oszustwa związany z globalnym ociepleniem spra­wia wrażenie, jakby stworzony został z niskich pobudek, aby obciążając niesłusznymi kara­mi konsumentów energetyki konwencjonalnej - tym samym promować w sposób niezgodny z wolnym rynkiem, bezpieczeń­stwem energetycznym i zasada­mi ekologii energetykę jądrową.

      Autor stara się udowodnić, że obecne ocieplenie nie wynika z działań ludzi, ale spowodowa­ne jest zwiększoną obecnie ak­tywnością Słońca i dotyczy całego Ukła­du Słonecznego. Gdyby teza ta okazała się prawdziwa, należałoby zaniechać wszystkich działań państw i organizacji wykorzystujących propagandę globalnego ocieplenia dla nakładania kar na energetykę konwencjonalną za emisję CO2, rzekomo powodującą to ocieplenie - jako bezzasadnych i bezskutecznych, a niesłusznie pobrane kary trzeba by zwrócić. Nie można nego­wać szkodliwych oddziaływań ludzi na środowisko, ale wytwarzanie CO2 w pro­cesie spalania węgla do tych szkodliwych działań nie należy.

       [...]Autor przed­stawia tu rozszerzone omówienie przy­czyn i skutków globalnych zmian tem­peratury. Przedstawia analizę pomiarów temperatury prowadzonych od ponad 300 lat. Porównuje przebieg zmian tempera­tury powierzchni Ziemi z systematycznie dokonywanymi pomiarami aktywności Słońca, rozpoczętymi przez Galileusza i jego kolegów około 1610 roku.

Brońmy dwutlenku węgla w atmosferze

Wydzielanie do atmosfery CO2 - jako produktu spalania węgla - nie jest działaniem szkodliwym dla przyrody. Dwutlenek węgla jest naturalnym składnikiem atmosfery. Wraz z występującą w atmosferze we wszystkich trzech stanach skupienia wodą, podtlenkiem azotu i metanem tworzy wokół Ziemi otulinę gazów cieplarnianych, niezbędną dla istnienia życia. Gazy cieplarniane - inaczej zwane szklarniowymi - izolują Ziemię i moderują jej klimat. Dzięki osłonie gazów cieplarnianych zmiany temperatury powierzchni Ziemi w cyklach dziennych, a nawet rocznych są nieznaczne. Dla przykładu na bliskim nam, lecz pozbawionym takiej otuliny Księżycu różnica temperatur, lokalnego dnia i nocy sięga 200 stopni.

[...]  Udział CO2, w otulinie gazów cieplarnianych Ziemi jest niewielki (ok. 3,6%). Część dwutlenku węgla powstałego z działalności człowieka to jednie 0.12%. Można oszacować, że skoro otulina ga­zów szklarniowych powoduje podniesie­nie średniej temperatury o około 20°C, to CO2 powstały w wyniku działalno­ści człowieka „jest odpowiedzialny" za wzrost średniej temperatury o około 1/50°C - co jest wielkością praktycznie niemierzalną.

       Wypowiadając się na temat zmian temperatury Ziemi, niektórzy politycy, dziennika­rze, a nawet naukowcy twierdzą, że przyczyną obecnego ocieplenia jest dwutlenek węgla (CO2) emitowany do atmosfery w procesie spalania węgla. Cały sektor energetyczny świata emituje ,tylko

37% produkowane­go przez ludzi CO2, co stanowi mniej niż 0,05% gazów cieplarnianych Ziemi. Jednak dotkliwe działa­nia propagandy są skierowane obecnie niemal wyłącznie przeciwko konsumen­tom energii uzyskiwanej że spalania wę­gla kopalnego. Hipokryzję tego systemu widać też w tYm, że kary nie dotyczą emisji CO2 powstającego przy spalaniu innych paliw, emitujących do atmosfery pozostałe 63% CO2. Jeden tylko przelot samolotu liniowego nad Atlantykiem po­zostawia w atmosferze kilkaset ton CO2, ale to nie jest karane - w przeciwieństwie do spalania węgla. Nie żąda się od lot­nictwa na przykład gromadzenia produ­kowanego CO2 w butlach i zakopywania pod ziemią, co niektórzy mało mądrzy sugerują energetyce konwencjonalnej.

Propaganda nie wspomina, że w prze­ciwieństwie do odpadów energetyki ją­drowej, dwutlenek węgla jest gazem nieszkodliwym i nie zanieczyszcza środowiska. CO2 jest w sposób naturalny redukowany z atmosfery w pro­cesie asymilacji węgla przez rośliny. Proces asymilacji węgla z CO2 w roślinach jest nie tylko niezbędny dla podtrzymywania życia na Ziemi, ale równocześnie odnawia jej zużywane zasoby energetyczne i odzyskuje zużywany tlen.

Niektórzy naukowcy, jakby zaśle­pieni histerią szkodliwości wystę­powania CO2 w atmosferze, wydają się nie wiedzieć, że przerabianie przez rośliny CO2 we wspomaga­nym chlorofilem procesie asymilacji węgla nie tylko tworzy substancje niezbędne dla życia na Ziemi, od­twarza zużywane surowce energetyczne i wytwarza tlen - ale również, jako pro­ces endotermiczny, chłodzi klimat. Kto nie wierzy, może sprawdzić, odwiedza­jąc w upalny dzień bogaty w roślinność park w rozgrzanym mieście.

Globalne zmiany temperatury w latach 1700-2006

Jakby zapominając, że źródłem cie­pła dla Ziemi jest Słońce, autorzy wie­lu prac na temat globalnego ocieplenia pomijają wpływ zmian intensywności jego promieniowania na zmiany tem­peratury na Ziemi. Rzetelny badacz tego ignorować nie powinien, bo przez 65 minut Ziemia otrzymuje od Słońca tyle energii, ile cała współczesna cywi­lizacja produkuje przez rok. Globalne ocieplenia i globalne oziębienia są to zjawiska polegające na zmianie śred­niej temperatury powierzchni Ziemi w funkcji czasu. Czyta się w publikacjach, że w ubiegłym stuleciu temperatura po­wierzchni Ziemi wzrosła o 0.81 ± 0.2°C. Ale jak było wcześniej?

Ktoś pisze z trwo­gą o wzroście temperatury powierzchni Ziemi w ciągu ostatnich 40 lat o 0,4°C. A jak było 60 lat temu? Ktoś inny prze­widuje w najbliższym stuleciu wzrost tej temperatury o ileś-tam celsjuszy i zgubne dla ludzi tego skutki. Czy można traktować poważnie tak odległe w cza­sie wróżby "naukowców" nie umieją­cych przewidzieć pogody w następnym miesiącu? Przypomnijmy z jaką swadą naukowcy w latach 70. XX wieku prze­widywali groźne dla ludzkości skutki obserwowanego wówczas globalnego oziębienia (por. na dole artykułu). Jak szukać prawdy? Kiedyś zauważono, że prezentacja graficzna znaczy więcej niż tysiąc słów. [muszę piękne wykresy opuścić... MD]. Poprzednia publikacja autora opierała się tylko na pomiarach temperatury w Warszawie Zmiany tem­peratury w Warszawie, miejscu oddalo­nym zarówno od intensywnego wpływu oddziaływań kontynentalnych, jak i da­lekim od bezpośredniego wpływu zabu­rzeń pogodowych znad Atlantyku, wy­dały się autorowi reprezentatywne dla oceny zmian klimatu Ziemi. [...] [tu opuszczam trochę metodyki MD]. Zdumienie autora wywo­łało to, że przebieg zmian temperatury rejestrowanej w Warszawie niemal ide­alnie pokrył się z przebiegiem global­nych zmian temperatury. Założenie o reprezentatywności War­szawy w badaniu trendu temperatury na świecie wydaje się więc słuszne. Kolejne zdumienie wywo­łuje to, że zmiany tempe­ratury w Warszawie prze­biegały niemal identycznie jak w bardzo odległych od niej miejscach - na przy­kład w Sydney oraz kilku miejscach Euro­py, Islandii, Azji i Nowej Zelandii. W niektórych analizowanych miejscach, gdzie rejestrowano tempe­ratury najdawniej, w szcze­gólności w Berlinie, Paryżu, Innsbrucku, Pradze, Monachium, obser­wuje się, że obecne ocieplenie nie osią­gnęło jeszcze poziomu, jaki wystąpił podczas globalnego ocieplenia w XVIII wieku. Miejsca takie jak Nowy Jork, Tokio, San Francisco wykazują szyb­szy wzrost lokalnej tem­peratury niż wynika to z tempa globalnego ocieplenia. Można postawić tezę, że [przyczyną jest zanik] chłodzącej ich klimat zieleni. Natural­ne kiedyś otoczenie Central Parku, gdzie mierzona jest temperatura w Nowym Jorku, obecnie tworzy gąszcz stu­metrowych budowli. [...]

     Istotna korelacja ocie­pleń/oziębień z aktywno­ścią Słońca występuje w pięciu okresach:

l. Minimum Maundera - okres tzw. małego zlodowacenia XVII wieku,

2. Znaczny wzrost liczby plam słonecz­nych i wielkie globalne ocieplenie XVIII wieku,

3. Zmniejszenie liczby plam i ochłodzenie na początku XIX wieku,

4. Zwiększanie liczby plam i global­ne ocieplenie od ok. 1880 roku do teraz (z wyjątkiem podanym w punkcie 5),

5. Zmniejszenie liczby plam w latach 1950-1975 i ówczesne globalne ozię­bienie.

          Istnienie plam słonecznych stwier­dził Galileusz z kolegami na początku XVII wieku. Po obserwacjach Galile­usza niemal do końca XVII wieku pla­my słoneczne prawie nie występowały. Towarzyszył temu okres wielkich chło­dów zwany małą epoką lodowcową. Przekazy historyczne mówią, że w An­glii zamarzała wtedy Tamiza, a z Polski do Szwecji po skutym lodem Bałtyku można było podróżować saniami, zaś na bałtyckim lodzie budowano karczmy dla podróżnych. Okres ten nazwany został minimum Maundera.

Wiek XVIII to okres gwałtownego zwiększenia liczebności plam na Słoń­cu, a równocześnie wiek intensywnego ocieplenia. Z powiedzenia "za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa" wydaje się wynikać, że ów okres globalnego ocie­plenia był czasem dobrobytu, wydłuże­nia okresu wegetacji, zwiększonych uro­dzajów i wysokich plonów.

Przełom wieków XVIII i XIX to czas kolejnego minimum plam na Słońcu, zwany minimum Daltona. Towarzy­szyło temu ochłodzenie klimatu - co dotkliwie odczuła armia Napoleona. Od 1880 roku do teraz ma miejsce wzrost liczebności plam na Słońcu i za­razem kolejne globalne ocieplenie. Jed­nakże w trzeciej kwarcie XX wieku było mniej plam na Słońcu i zarazem zimniej na całym globie.

Czy można stwierdzić, że to plamy sło­neczne powodują ocieplenie na Ziemi? Nie wydaje się to słuszne. Ale teza, że ocieplenie na powierzchni Ziemi i wy­stępowanie plam na Słońcu mają tę samą przyczynę, wydaje się dobrze uzasad­niona. Przyczyną tą może być zmienna aktywność energetyczna Słońca. Moż­na oszacować prawdopodobieństwo tej hipotezy. Prawdopodobieństwo jej zaprzeczenia - to znaczy, że w pięciu wymienionych wyżej okresach korela­cja wzrostu/spadku obserwowanej liczby plam słonecznych ze wzrostem/spadkiem temperatury globalnej jest wynikiem przypadku - wynosi mniej niż 5% (1/32). W takim razie prawdopodobieństwo, że ta korelacja jednak występuje, oszaco­wać można na ponad 95%.

Nie jest to oczywiście dowód zupełny. Można by badać to bardziej szczegóło­wo. Wydaje się, że mocnym argumentem byłoby zbadanie zmian temperatu­ry powierzchni Księżyca i planet, gdzie produkowany przez ludzi CO2 nie do­ciera.

Zbyt wielkie szkody przynosi ta wąt­pliwa teza [o roli człowieka w ociepleniu – MD] polskiej gospodarce i polskim konsumentom energetyki konwencjo­nalnej. Pisząc ten tekst, autor nie wie,

kto zostanie premierem polskiego rządu. Kimkolwiek jesteś, Panie Premie­rze, zwracam się do Pana o nakazanie polskim lub zagranicznym naukowcom zajmujących się tym tematem, aby przy użyciu tych samych modeli cyberne­tycznych, którymi "udowodniono" przy­czynę obecnego globalnego ocieplenia, udowodnić przyczyny:

A) globalnego oziębienia w XVII wieku

B) wielkiego globalnego ocie­plenia w XVIII wieku

C) globalnego oziębienia na po­. czątku XIX wieku

D) globalnych oziębień w latach 1870-1890 i 1940­1980

Zgodnie z lo­giką, wykazanie, że jedno tylko zdarzenie, które przeczy teorii, wystarcza do jej obalenia. Jeżeli model cyberne­tyczny używany obecnie do ba­dania przyczyn globalnego ocie­plenia zawiedzie w interpretacji przyczyn cho­ciażby jednego z powyższych przypadków, będzie to wystarczający dowód jego nie­poprawności. Bę­dzie to wystarcza­jącym powodem do odstąpienia od kar nakładanych za emisję CO2, płaconych przez polskich konsu­mentów energii produkowanej przez energetykę węglową. Z wielkich polityków, jak dotąd, jedynie prezydent Czech Wacław Klaus odważył się na ten temat powiedzieć głośno, że ,,król jest nagi". Pora się do Niego przyłączyć!

Wadliwość obecnego modelu "glocie­pu:)" zauważają już jego zwolennicy. Niektórzy budują teorię ad hoc dotyczą­cą wymienionego powyżej punktu B), implikującą, że w XVIII wieku również "zawinił" człowiek! Zawinił poprzez produkcję rolniczą, której towarzyszyło emitowanie innego niż CO2 gazu szklar­niowego - metanu (!). Dopowiedzieć tu sobie można, że spore ilości meta­nu produkowały wtedy - oczywiście hodowane przez ludzi - woły robocze :). Autor, czytając wskazane przez in­ternautów publikacje Uniwersytetu Columbia na ten temat, poczuł się jak na czeskim filmie. Gdyby głupota była lżejsza od powietrza, to nad uniwersy­tetem tym obserwować by można cie­kawe zjawiska.

Jaką kolejną teorię wymyślą ci naukow­cy, żeby wytłumaczyć globalne oziębie­nia w XVII wieku, epoce napoleońskiej i trzeciej ćwierci XX wieku?

Wiktor Kobyliński

[...]

[Porównajmy obecną propagandę z „alarmami” naukawców sprzed lat -  MD]:

"Newsweek" z 28.04.1975 r. donosi:

"Klimat na Ziemi rozpoczął dramatyczną zmianę. Ochłodzenie powoduje skrócenie cyklu wegetacyjnego i obniżenie produkcji żywności. W Anglii okres wegetacji od roku 1950 skrócił się o dwa tygodnie. Ocenia się, że z powodu globalnego oziębienia spadek produkcji żywności wynosi 100 tysięcy ton rocznie. W kwietniu 148 tornad spowodowało śmierć ponad 300 osób a straty w trzynastu stanach USA osiągnęły pół miliarda dolarów. Spodziewane są reperkusje polityczne tego zarówno w krajach północy jak USA, Kanada i ZSRS ale również na obszarach tropikalnych jak Indie, Pakistan, Bangladesz, Indochiny i Indonezja. Naukowcy twierdzą, że incydenty pogodowe świadczą o fundamentalnych zmianach klimatu. Badania satelitarne wykazują znaczące pogrubienie warstwy śniegu na półkuli północnej. Niemal pewnym jest zmniejszenie produkcji żywności do końca XX wieku. Naukowcy z NOAA wykazali że w latach 1964-1972 ilość promieniowania słonecznego docierającego do USA zmniejszyła się o 1,3%. Pojawiły się złowieszcze sygnały, że rozpoczęły się na Ziemi dramatyczne zmiany klimatu i że te zmiany wróżą drastyczne zmniejszenie produkcji żywności - wraz z poważnymi implikacjami tego w polityce światowej niemal każdego narodu na Ziemi. Spadek produkcji żywności może zacząć się niebawem, prawdopodobnie w ciągu najbliższych dziesięciu lat...”

Zmieniony ( 24.09.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.