Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 39 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Rabunki, afery arrow Już wyrzucają na ulicę z mieszkania. Chorych i starych.
Thursday 24 October 2019 07:08:16.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. To jest hermeneutyka ciągłości !
==============
 
W Y S Z U K I W A R K A
Już wyrzucają na ulicę z mieszkania. Chorych i starych. Drukuj Email
Wpisał: niconasbeznas   
16.08.2012.

Już wyrzucają na ulicę z mieszkania. Chorych i starych.

http://niconasbeznas.pl/?p=1754#more-1754

niedziela, 12 Sierpień, 2012

Od 3 dni na trawniku pod Urzędem Miejskim w Gdańsku pan Wojciech Dąbrowski prowadzi bezterminowy strajk głodowy w proteście wobec bezprawnej eksmisji jego ciężko chorej żony z mieszkania komunalnego na ul. Sychty. Śpi w namiocie i domaga się, aby prezydent Paweł Adamowicz zszedł do niego na rozmowę.

Na początku sierpnia Państwo Dąbrowscy zostali wyrzuceni na ulicę z mieszkania, które zajmowali od kilkudziesięciu lat. Przez ostatnie 2 lata, na skutek dramatycznie niskich dochodów i wysokich kosztów leczenia, nie byli w stanie opłacać czynszu. Po zeszłorocznej podwyżce czynszów ich zadłużenie zaczęło lawinowo rosnąć, w tej chwili wraz z odsetkami przekracza 30 tysięcy złotych.

Państwo Dąbrowscy spełniają ustawowe kryteria do przyznania lokalu socjalnego w przypadku eksmisji (oboje są emerytami pozostającymi w niedostatku, żona Pana Wojciecha jest obłożnie chora). Zgodnie z art. 35 ustawy o ochronie praw lokatorskich, komornik wykonujący czynności egzekucyjne, w przypadku stwierdzenia występowania tych przesłanek, powinien był zawiesić eksmisję na okres 6 miesięcy, informując jednocześnie lokatorów o prawie do wystąpienia o przydział lokalu socjalnego.

Nie dopełnił tego obowiązku, choć doskonale wiedział w jakim stanie jest żona pana Wojciecha – 1 sierpnia, na kiedy wyznaczona była eksmisja, próbował znaleźć lekarza, który wystawiłby mu dokument stwierdzający, że Panią Dąbrowską można bez ryzyka dla jej życia przetransportować do wyznaczonego lokalu zastępczego. Nie mogąc zdobyć takiego dokumentu, zawiesił czynności, jednak wznowił je następnego dnia rano, kiedy Pani Dąbrowskiej nie było w mieszkaniu (mąż zawiózł ją do szpitala). Tym samym bezprawnie dokonał eksmisji w innym niż wyznaczony terminie. Komornikiem tym był Tomasz Wojciechowski, pracujący dla Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ.

Lokal tymczasowy wyznaczony dla Państwa Dąbrowskich przez miasto to pokój w Centrum Treningu Umiejętności Społecznych. Potwierdza się w ten sposób nasza opinia o CTUS – jest to dla miasta wygodny sposób na wykonywanie eksmisji, a nie próba pomocy ludziom w dramatycznej sytuacji życiowej. Państwo Dąbrowscy nie potrzebują treningu społecznego, potrzebują taniego dachu nad głową.  Niestety, ich mieszkanie przy ul. Sychty jest dla miasta łakomym kąskiem – atrakcyjnie położone, duże, parterowe z ogródkiem. Ktoś je z pewnością chętnie wykupi za 10% wartości (może znów jakiś urzędnik, tak jak ostatnio radny Więcki?).

Tymczasem Pan Wojciech zapowiada, że będzie głodował pod Urzędem Miejskim do skutku, aż przyjdzie do niego i porozmawia z nim prezydent Paweł Adamowicz. Poniżej przedstawiamy krótką rozmowę ze strajkującym:

Od kiedy mieszkaliście Państwo w mieszkaniu przy ul. Sychty? 

Mój teść zajął je w 1945 roku, tuż po wojnie. Żona urodziła się w 1948 i zamieszkiwała tam całe swoje życie – 64 lata. 

Czy w tym czasie miasto wykonywało w lokalu jakiekolwiek remonty, czy wszystko musieliście robić sami? 

Nie, nie, miasto nic nie remontowało. Pobierało tylko czynsz, zarabiało na tych mieszkaniach. 

Ile wynosił czynsz po zeszłorocznych podwyżkach? 

Sam czynsz wynosiłby około 850 złotych, jednak po rozwiązaniu umowy najmu naliczano nam karną opłatę za bezumowne korzystanie z lokalu. Razem z opłatami za media co miesiąc oczekiwano od nas około 1600-1800 złotych, dlatego tak szybko rosło zadłużenie. 

Państwa problemy zaczęły się 2 lata temu… 

Żona miała rozległy wylew krwi do mózgu. Przez pierwsze 3 miesiące była można powiedzieć roślinką. Byłem przy niej w szpitalu 24 godziny na dobę. Potem opiekowałem się nią w domu – trzeba było ją kąpać, masować, na nowo uczyła się mówić, chodzić. Opieka pochłaniała olbrzymie pieniądze, nie starczało już na czynsz.

 Czy zwracaliście się o pomoc do miasta?

 W październiku zeszłego roku pierwszy raz byłem w Urzędzie Miasta. Obiecywano niestworzone rzeczy. Niejaki Skuras obiecywał zamianę mieszkania na mniejsze, dostosowane do stanu zdrowia mojej żony. Skończyło się na obietnicach. Jednak najbardziej bulwersujące było to, jak potraktowano mnie w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Polecono mi opiekunkę, czy też pomoc domową, której miałem płacić 15 złotych za godzinę! Miesięcznie jej usługi wyniosłyby 3 tysiące złotych. MOPS zaproponował mi pomoc społeczną za pieniądze! 

W tej chwili jedyny Państwa dochód to emerytura żony. Ile wynosi? 

812 złotych, z czego połowę zabiera komornik. 

Po eksmisji Pan siedzi przed Urzędem, a gdzie jest żona? 

Po dwóch nocach spędzonych z żoną na plaży, dosłownie, mojemu przyjacielowi udało się znaleźć dla niej miejsce u jego przyjaciół w Szwecji. Jest tam od soboty, jednak dochodzą stamtąd złe wieści. Żona czuje się coraz gorzej, nie ma tam możliwości zdobycia potrzebnych jej leków. Zresztą ja sam – jestem po trzech zawałach – również nie przyjmuję zapisanych leków, które zostały w mieszkaniu zajętym przez komornika. Przy sobie mam jedynie nitroglicerynę i polocard. 

Teraz rozpoczął Pan strajk głodowy… 

Już w zeszły czwartek, ponad tydzień temu, próbowałem rozpocząć strajk głodowy w Urzędzie Miasta, pod gabinetem niejakiego wiceprezydenta miasta Gdańska Lisickiego. Zostałem stamtąd wyprowadzony siłą przez policję. Wtedy złożyłem papiery zawiadamiające o rozpoczęciu mojego protestu tutaj, na trawniku przed Urzędem. Wyznaczyłem termin, żeby zalegalizować ten pobyt tutaj. Głoduję tutaj od 3 dni. 

Czego Pan oczekuje? 

Mam nadzieję, ponieważ mój namiot jest przestronny, że zejdzie do mnie prezydent Adamowicz i załatwimy tą sprawę. Chcę z nim bezpośrednio porozmawiać. Wielokrotnie byłem u niego, ale bez efektu. Teraz niech on przyjdzie tutaj. Ja nie mam już siły iść do niego.

Zmieniony ( 16.08.2012. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.