Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 127 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow "SMOLEŃSK" 12/IV arrow Anna i Antygona nad Wisłą
Wednesday 02 December 2020 16:19:08.31.
migawki
 

12.12.2020 Dzień wielkiej modlitw różańcowej za Polskę – procesje różańcowe w naszych parafiach.

Wezwanie do postu i modlitwy w czasie Adwentu 2020 roku

Ci niby-rządzący - prezes, premier [nie liczmy dokooptowanych urzędników, jak Niedzielski itp.] w panice miotają się, zachowują się jak przerażeni idioci czy wariaci podczas pożaru na strychu, gdy schody już się spaliły. Piszą o tym nawet ich sojusznicy. Kto wie, co - czy kto - ich tak przeraża? [proszę o krótkie sugestie, ale bez sloganów].

=================

Połajanki w łże-prawicy: - W negocjacjach nie można być, za przeproszeniem, "miękiszonem", trzeba być twardym, trzeba potrafić dbać o interesy własnego kraju, Polski - mówił Ziobro w kontekście prowadzonych przez premiera Morawieckiego negocjacji wokół budżetu UE i mechanizmu praworządności.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Anna i Antygona nad Wisłą Drukuj Email
Wpisał: Piotr Gociek   
25.09.2012.

Anna i Antygona nad Wisłą

 

...a jakież to argumenty ma dziś polskie państwo w sporze ze smoleńskimi wdowami?

Piotr Gociek http://niezalezna.pl/33179-anna-i%C2%A0antygona-nad-wisla

W obliczu przerażających wydarzeń wokół zamienionych ciał w trumnach ofiar smoleńskiej tragedii komentator staje właściwie bezradny. To rzecz bowiem tak wstrząsająca, tak głęboko godząca w normy życia społecznego i normy moralności cywilizacji chrześcijańskiej, że wszelkie sformułowania typu „skandal” czy „to nie do pomyślenia” stają się wyświechtane i nieadekwatne.

Nic więc dziwnego, że w poszukiwaniu porównania, reakcji, metafory sięgać zaczynamy do sfery symboli – tak jak Sławomir Cenckiewicz, który niedawno na tych łamach wyraził nadzieję, że „tak jak 32 lata temu od Anny Walentynowicz zaczął się Sierpień ’80 i Solidarność, tak dzisiaj przez nowe świadectwo jej ofiary rozpocznie się rozpad kłamstwa smoleńskiego”.

Nieważni żywi, nieważni umarli

Słowo „ofiara” jest tu kluczem: trudno wyobrazić sobie większą ofiarę na rzecz wolności niż ta, jaką złożyła Anna Walentynowicz swoim życiem i – jak się okazuje – jaką składa po śmierci. Jakże nie rozpatrywać jej losu w kategoriach symbolicznych. Oto drobna krucha kobieta, która przyczyniła się do największego polskiego zrywu ostatniego półwiecza, która była potem prześladowana i poniżana, którą próbowali zamordować funkcjonariusze służb specjalnych. Kobieta, która w wymarzonej wolnej Polsce doczekała się wzgardy i nienawiści (zwłaszcza ze strony towarzysza dawnych walk, wyciągającego z owych bojów największe profity), która zginęła w największej katastrofie III RP, pielgrzymując wraz z elitą państwa do Katynia, gdzie chciała oddać hołd bohaterom zamordowanym przez Sowietów.

I oto nie zaznaje ona spokoju nawet po śmierci: funkcjonariusze państwa szczycącego się przejęciem tradycji tamtego totalitarnego, zbrodniczego imperium, którego siepacze mordowali niegdyś w katyńskim lesie, dziś wrzucają do trumien na oślep wymieszane szczątki ofiar smoleńskiej tragedii. Po czym trumny plombują, umywają ręce i zakazują Polakom ich otwierania. Bo wszystko jest w porządku.

Otóż nic nie jest w porządku. Nie jest i nie będzie.

Nie jest łatwo żyć ze świadomością, że wiedzie się ów żywot pod bokiem potężnego sąsiada, który równą pogardę ma dla życia obywateli własnych i cudzych oraz równie obojętny jest na los żywych i umarłych. Ale żadna to nowina – przez ostatnie 300 lat mieliśmy wystarczająco wiele czasu, żeby do tego się przyzwyczaić. Jak jednak tłumaczyć zaniechania ze strony polskich władz, po których nastąpił festiwal oślego uporu – brnięcie w coraz bardziej absurdalne kłamstwa o perfekcyjnej pracy rosyjskich specjalistów, o udziale polskich wysłanników, o przekopywaniu ziemi „metr w głąb”, o pełnym zaufaniu do strony rosyjskiej?

Z powrotem do Sofoklesa

Otwierane dziś groby, będące najlepszym dowodem kłamstwa smoleńskiego, sprawiają, że wracam myślą do epoki Sofoklesa i znów czytam dramat o Antygonie. Im dłużej zaś go studiuję, tym bardziej jestem przekonany, że nawet ta przedchrześcijańska metafora i tak wydaje się zbyt łaskawa dla dzisiejszych polskich elit rządowych.

Przypomnijmy sobie – Antygona wbrew woli tyrana Kreona chciała godnego pochówku dla swojego brata Polinika. Głębia dramatu rodziła się z tego, że obydwie strony miały swoje słuszne argumenty. Krytycy wskazują na trzy konflikty sprzecznych prawd u Sofoklesa. Pierwszy: prawo państwa kontra prawo religijne (Kreon ma rację, żądając ukarania zdrajcy nawet po śmierci; Antygona ma rację, chcąc dla brata pochówku zgodnego z tradycją). Drugi: wola państwa kontra wola jednostki (Kreon nie wydał rozkazu dla kaprysu, reprezentuje zbiorowość, za której los jest odpowiedzialny; Antygona występuje w imieniu jednostki, której prawa przez ową zbiorowość mogą zostać zdeptane). Konflikt trzeci: rozum kontra uczucie – bezlitosna logika przeciw słowom Antygony, która mówi Kreonowi, że woli „współkochać” niż „współnienawidzić” (opieram się w tym streszczeniu na mistrzowskim eseju Stefana Srebrnego).

Powtórzmy: źródłem dramatu jest to, że obydwie strony mają swoje racje i niezwykle trudno jest rozstrzygnąć, która szala argumentów powinna przeważyć. Pytanie, które chcę zadać, brzmi: a jakież to argumenty ma dziś polskie państwo w sporze ze smoleńskimi wdowami? Z rodzinami, które utraciły ojców, matki, mężów, synów i walczą dziś o ich godny – zgodny z obyczajem – pochówek? Jakież to prawo nakazuje deptać uczucia tych ludzi i poniżać ich, spuszczając ze smyczy medialne sfory pohukujące o „grze trumnami”?

Jakaż to logika służąca racji stanu nakazuje największej polskiej partii raczej „współnienawidzić” niż „współkochać”? Jakiż to nadrzędny interes zbiorowości sprawił, że ludzie chcący w spokoju opłakiwać swoich umarłych stali się nagle wrogami publicznymi numer jeden?

Głupcy i naiwni

Nawet jeśli nie jest to przejaw złej woli, to z pewnością objaw straszliwej głupoty, bezbrzeżnej naiwności i potwornego braku empatii. I w imię czego? Ochrony dobrego samopoczucia rosyjskich patologów pakujących jak leci ludzkie szczątki do worków? Czy może wizerunku ich kremlowskich mocodawców?

Gdyby rządzący nami politycy PO z ciężkim sercem robili to, co robią, dla dobra państwa i w imieniu zbiorowości, o której los mają się troszczyć – mogliby być kandydatami na współczesnych Kreonów. Wbrew czarnej legendzie nie był to taki zły facet – i mam dziwne przekonanie, że nie cofnąłby swoich decyzji, nawet gdyby z sondażu wynikało, że mieszkańcy Teb sympatyzują z Antygoną. Niestety, nie widzę wokół nas Kreonów – widzę małych, wystraszonych ludzi, którzy raz popełniwszy błąd, próbują naprawić go kolejnymi błędami; którzy raz skłamawszy, po raz kolejny kłamią, bo sami sobie nie pozostawili innego wyboru.

A przecież w smoleńskim lesie zginęli także ich współpracownicy, ich bliscy i przyjaciele. Skąd pewność, że ich ciała nie padły ofiarą tego samego odrażającego niechlujstwa, tej kremlowskiej pogardy dla naszych umarłych? Co zrobicie, panowie i panie, Donaldzie Tusku, Pawle Grasiu, Hanno Gronkiewicz-Waltz, kiedy staną przed wami rodziny Grzegorza Dolniaka, Sebastiana Karpiniuka, Arkadiusza Rybickiego? Kiedy zapytają: czy nasi bliscy na pewno spoczywają we własnych grobach? Co im odpowiecie? Że jesteście tego pewni na sto procent? Na siedemdziesiąt? Na dwadzieścia? A może że „na dziewięćdziesiąt procent załatwicie”?

„Dokąd się zwrócić, gdzie spojrzeć w niedoli? Wszystko mi łamie się w ręku, los mnie powalił, pełen burz i lęku” – to ostatnie słowa tebańskiego tyrana wypowiedziane u Sofoklesa. W porównaniu z naszymi „despotami” Kreon to był gość.

Autor jest publicystą tygodnika „Uważam Rze” i Radia Wnet oraz redaktorem kwartalnika „Fronda”. W latach 2008–2011 kierował działem krajowym „Rzeczpospolitej”. Właśnie ukazała się jego powieść „Demokrator”

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.