Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 65 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow o zboczeńcach 12 arrow Nie jestem "heteroseksualistą" czyli o bełkocie
Saturday 08 August 2020 11:35:30.30.
W Y S Z U K I W A R K A
Nie jestem "heteroseksualistą" czyli o bełkocie Drukuj Email
Wpisał: zetjot   
08.10.2012.

Nie jestem "heteroseksualistą" czyli o bełkocie

 

Co i rusz z mediów dobiega nowomowa - "partner" bądź "partnerka życiowa", "homofobia", "heteroseksualista". Nie jest to zjawisko, jakby się mogło wydawać, bez znaczenia. Każda sfera życia ludzkiego, a więc i język, ma swój aspekt ekonomiczny, dlatego nie mówi się "miesiąc październik" lecz po prostu "październik" i wystarczy. Dublowanie, mówiąc fachowo - redundancja, często przydatna, w tym wypadku zbędna, to dodatkowe obciążenie, szkodliwe tak jak każde dodatkowe obciążenia podatkowe. A od chwastów w sferze językowej, wskutek zwykłej głupoty oraz będącej jej ideologicznym rozwinięciem poprawności politycznej, aż się roi. I to jest kolejny podatek płacony przez nas, jak najbardziej realny podatek od głupoty.

Najbardziej zaś bawi mnie i irytuje jednocześnie termin "heteroseksualista", bo najlepiej pokazuje jak przeciętny użytkownik języka daje się wpuścić w maliny. Otóż słowa i pojęcia służą do odróżniania. A ja jestem normalny, jak najbardziej normalny, więc kto od kogo powinien być odróżniany - normalny od nienormalnego czy też nienormalny od normalnego ? Bo przecież normalność jest jedna a nienormalności może być nieograniczona ilość wariantów. A tu sam język nam wskazuje, że odróżniamy przy pomocy słowa "nie-normalny". Nienormalny jest homoseksualizm, więc pozostańmy przy tym pojęciu i nie mnóżmy zbytecznych bytów. Pamiętajmy o brzytwie Ockhama i o słynnej "demokracji socjalistycznej". Tak więc ja jestem normalny i zbędne jest w moim przypadku dziwadło językowe w postaci "heteroseksualisty". Bo jeśli zapomnimy o tej zasadzie, to konia trzeba będzie przezwać "nieparzystokopytnym bezrożcem".

A wracając do "partnera życiowego", to mamy przecież do dyspozycji "męża/żonę", "kochanka/kochankę", "przyjaciela/przyjaciółkę" oraz "konkubenta/konkubinę" i to powinno być aż nadto. Nie należy dublować języka a  obywatela obciążać podatkiem od głupoty tak samo jak nie należy stosować nadmiernych obciążeń fiskalnych. A w tym przypadku okazuje się, że to obciążenie wzrasta podwójnie. Kto zaś zgodziłby się na podniesienie podatku o drugie tyle ? Tak więc widać, że ktoś chce nas jak najdosłowniej - zrujnować. To jest równie szkodliwe jak wpuszczanie do obiegu fałszywych monet czy banknotów, bo powoduje inflację i wzrost kosztów życia. To jest dodatkowy podatek od frajerstwa.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.