Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 90 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow resorty siłowe a "prawo" arrow Całkowita kontrola  podsłuchy, inwigilacje...
Saturday 31 October 2020 11:17:04.30.
migawki
 

Biedne dziewczynki z Hitlerjugend! Tak je wychowała szkoła i kremówkowy katecheta: Zabij człowieka, póki nie może się bronić.

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci przeciw kłamstwom kowidowym pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Całkowita kontrola  podsłuchy, inwigilacje... Drukuj Email
Wpisał: Bogdan Święczkowski   
12.10.2012.

Całkowita kontrola – podsłuchy, inwigilacje...

 

Bogdan Święczkowski http://www.naszdziennik.pl/wp/12193,calkowita-kontrola.html

Obyś żył w ciekawych czasach. To starożytne chińskie przysłowie jest jak najbardziej aktualne za rządów Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego oraz ich ekip w polskich służbach specjalnych, służbach porządku publicznego czy w wymiarze sprawiedliwości.

Zaiste ciekawe, mroczne i złowieszcze czasy. Z jednej strony wzrastający poziom kontroli nad społeczeństwem i obywatelami. Ograniczanie prawa do zgromadzeń czy dostępu do informacji publicznej. Jedna z najwyższych w Europie liczba zapytań o dane telekomunikacyjne (ponad 1,8 mln), niezmienna od lat wysoka liczba podsłuchów telefonicznych. Uzyskiwanie przez coraz to inne służby możliwości prowadzenia zaawansowanych działań rozpoznawczo-operacyjnych oraz zagłuszania łączności radiowo-telefonicznej na terenie wybranego obszaru kraju.

Tak, tak, a pamiętają Państwo, jak to głośno było o domniemanym zagłuszaniu pielęgniarek w 2007 roku? W tamtych czasach uprawnienie takie posiadała tylko policja, a obecnie w "czasach miłości" tę prerogatywę uzyskało kilka służb, w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Możliwość niczym nieskrępowanego, ograniczonego tylko zakresem właściwości służb, podsłuchiwania i podglądania obywateli w miejscach publicznych, oczywiście bez zgody sądu. A co jest miejscem publicznym? Plac? Hala? Restauracja? A może pokój hotelowy? Nie wiadomo, minęło ponad 5 lat od rządów tych "złych i niedobrych" i co? I nic. Rząd nie zaproponował żadnych zmian w tym zakresie.

Teraz zgodnie z prawem będzie można inwigilować i zagłuszać transmisje w toku każdej demonstracji czy protestu, o ile ktoś ze służb uzna, że godzi to w bezpieczeństwo państwa. Oczywiście służby zaprzeczają, aby prowadziły takie działania, ale kto to może sprawdzić. Komisja ds. Służb Specjalnych polskiego parlamentu? W żadnym wypadku. Nie ma ona takich uprawnień, a kieruje nią z reguły przedstawiciel koalicji rządzącej. Gdzie te dobre czasy lat 2005 - 2007, gdy na czele komisji stali przedstawiciele opozycji.

Bez uprawnień śledczych

W dalszym ciągu w żadnej z ustaw nie uregulowano też prawnie tzw. włamań do zawartości informatycznej telefonów, smartfonów, tabletów, netbooków czy laptopów i przejmowania zawartych tam informacji. Definicja kontroli operacyjnej zawarta w aktach prawnych nie odnosi się do takich działań. Służby nie muszą i nie informują na ten temat, a przedstawiane przez nie publicznie dane odnoszą się ściśle do kontroli operacyjnych, a w zasadzie podsłuchów, które zarządzają sądy.

Mieliśmy też przykład użycia ABW, jak się zdaje, wbrew zapisowi art. 21 ust. 3 w zw. z art. 5 ust. 1 pkt 2 ustawy o ABW oraz AW do prowadzenia czynności procesowych, w tym przeszukań w sprawie tzw. Antykomora.

Jednocześnie boczną drogą poprzez uchwałę senacką usiłuje się zmienić zakres przedmiotowy działalności największej w Polsce służby specjalnej - ABW. Dlaczego nie robi tego rząd Donalda Tuska? Projekt rządowy bowiem wymaga publicznych konsultacji i uzgodnień, czego nie musi mieć projekt senacki czy poselski. Donald Tusk powołuje zespół, oczywiście bez udziału opozycji i organizacji społecznych w sprawie reorganizacji działania służb specjalnych. Według informacji medialnych, m.in. ma dojść do pozbawienia uprawnień śledczych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jako służba wyłącznie informacyjno-analityczna będzie mogła niejawnie robić wszystko, bez kontroli sądowej i prokuratorskiej (oprócz kontroli operacyjnej). Może niech od razu Donald Tusk odtworzy WSI, dając jej uprawnienia w sferze cywilnej, i będzie rządził tak długo i szczęśliwie jak Władimir Putin.

Z drugiej strony, afera Amber Gold, umorzenie przez krakowską prokuraturę śledztwa w sprawie korupcji czy powoływania się na wpływy w Sądzie Najwyższym, jak również uniewinnienie znacznej części osób oskarżonych o udział w mafii pruszkowskiej wskazuje na systemowy i funkcjonalny niedowład służb specjalnych, a także niezrozumienie przez prokuratorów i sędziów metod i sposobów działania służb specjalnych czy porządku publicznego. Coroczne zmniejszanie budżetu służb czy niedofinansowanie prokuratury także zapewne ogranicza możliwość ich skutecznego działania.

Piesze patrole ABW

W zakresie zadań ABW leży na pewno monitorowanie polskiego rynku finansowego oraz szeroko pojętego rynku lotniczego, jeśli może to godzić w bezpieczeństwo państwa, jego podstawy ekonomiczne oraz w zakresie podejrzeń korupcji wysokich przedstawicieli władz kraju. Jeśli słyszymy z ust przedstawicieli tej służby, że Komisja Nadzoru Finansowego nie poinformowała ABW o problemach z Amber Gold, to powinien ogarnąć nas pusty śmiech. Przecież informacja taka od 2009 roku była na stronach internetowych KNF. Przez dwa lata żaden funkcjonariusz pionu ekonomicznego ABW nie czytał tej strony? Co robiła gdańska Delegatura ABW? Po korytarzach tej służby podobno krąży opowieść, jak to nowy, powołany już przez Krzysztofa Bondaryka dyrektor ww. Delegatury - wywodzący się z policji - chciał wprowadzić jako jedną z metod działania służby specjalnej piesze patrole funkcjonariuszy po ulicach Gdańska. Plotka zapewne nieprawdziwa, ale świadczy o stanie emocjonalnym dużej części pracowników tej służby i podejściu do profesjonalnego wykonywania zadań związanych z ochroną państwa. W ABW jest bardzo wielu profesjonalnie przygotowanych do służby funkcjonariuszy i bardzo szkoda, że nie widać efektów ich pracy.

"Gdańska sitwa”

Nie można w przypadku tej sprawy zapomnieć o CBA, a w szczególności o Generalnym Inspektorze Informacji Finansowej. Dziwna niemoc. Jej przyczyny mogą być bardzo prozaiczne lub bardzo groźne dla państwa. Jeżeli potwierdzą się doniesienia medialne mówiące o inwestowaniu w Amber Gold przez Agencję Wywiadu, pracowników innych służb specjalnych czy instytucji kontrolnych państwa, to możemy mieć do czynienia z bardzo groźnym zjawiskiem, mającym już miejsce w polskich służbach specjalnych w latach 90. XX wieku - zaangażowaniem biznesowym służb w różnego rodzaju "dziwne" przedsięwzięcia. Tym bardziej jest to możliwe, gdyż od 5 lat w służbach specjalnych nie było ustawowych podwyżek wynagrodzeń. Zubożały i sfrustrowany funkcjonariusz służb może być łakomym kąskiem dla różnego rodzaju hochsztaplerów czy oficerów obcych służb specjalnych. A jak stwierdził minister Jarosław Gowin, "gdańska sitwa" działa i chyba ma się dobrze.

Wielu już pewnie zapomniało, ale w latach 2005-2007 prowadzone było ogromne śledztwo w sprawie korupcji w tamtejszym wymiarze sprawiedliwości. Czy i jak się zakończyło, nie wiemy, ale nazwiska niektórych osób wymieniane są w kontekście obu spraw. Tak czy inaczej niewątpliwie organy państwa winny bardzo dokładnie wyjaśnić aferę Amber Gold i OLT Express, a także ewentualne zaniedbania służb publicznych w jej wyjaśnianiu przez dwa lata.

W tej drugiej sprawie winna to zrobić instytucja niezależna od władzy wykonawczej, w tym od prokuratury powszechnej. W obecnym stanie prawnym może i powinna to zrobić sejmowa komisja śledcza. Do Sejmu RP został jednak złożony przez posłów Solidarnej Polski projekt ustawy o sejmowym prokuratorze śledczym. Taki sejmowy prokurator (emerytowany prokurator lub sędzia) mógłby niezależnie od innych instytucji państwa przeprowadzić rzetelne, profesjonalne i uczciwe śledztwo w tym zakresie bez żadnych konotacji politycznych. Tym bardziej że widzimy zdjęcia sędziów, prokuratorów w obecności premiera Donalda Tuska - co najmniej świadka w ewentualnym takim postępowaniu - świadczące o ich znajomości. Dla prokuratora generalnego nie ma nic zdrożnego we wspólnym pobycie takich osób na meczu piłkarskim. Dla wielu jednak obywateli tego kraju może mieć. Pamiętajmy, że prokuratura nie jest dla prokuratorów, a ma pełnić służebną rolę wobec obywateli, zapewniając porządek i bezpieczeństwo wewnętrzne (wraz z innymi służbami).

Układ trwa

W zakresie umorzenia śledztwa w sprawie korupcji czy powoływania się na wpływy w Sądzie Najwyższym, nie oceniając merytorycznej podstawy tej decyzji, przedstawiona argumentacja prawna w zakresie braku możliwości wykorzystania dowodów zebranych w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych CBA czy ocena zgodności z prawem niejawnych działań tej służby nie może się w żadnym wypadku ostać. Po pierwsze, w Polsce, w procesie karnym, nie obowiązuje zasada "zatrutego drzewa dowodowego".

Od dłuższego czasu środowiska tzw. neoliberalne co prawda próbują ją wprowadzić - czeka nas przecież wielka nowelizacja kodeksu postępowania karnego zaproponowana przez rząd "partii miłości". Może już niedługo, mając dowody popełnienia morderstwa uzyskane w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych, nie będzie ich można wykorzystać w sądzie i bandyta będzie chodził wolny, ale jeszcze nie teraz. Po drugie, operację specjalną zarządza się na czas określony, a nie na 3 miesiące, wynika to wprost z ustawy o CBA. Po trzecie, tak jak wspomniałem wcześniej, rejestracja dźwięku i obrazu w miejscach publicznych nie wymaga decyzji sądu - w tym tzw. podsłuch nasobny, a w toku takiej operacji specjalnej może być zarządzona na zasadach ogólnych kontrola operacyjna. Najbardziej jednak dziwi to, że ponad dwa lata oceniano, czy materiał z czynności operacyjnych CBA może być dowodem w sądzie czy nie. Nawet ślimak pełznie szybciej.

Wszystkie wskazane wyżej działania, zaniechania czy fakty skłaniają do oceny, że rząd Rzeczypospolitej szykuje się do kolejnego spektaklu publicznego osłabiania państwa poprzez kolejne zmiany czy "reformy" w służbach, prokuraturze, sądownictwie, a także nowelizacje kodeksu karnego i postępowania karnego. Jednocześnie jednak po cichu próbuje się, jak należy sądzić, zwiększać kontrolę nad tymi aspektami życia społeczno-publicznego, które nie dotyczą bezpośrednio zwalczania przestępczości, a mają wpływ na trwałość obecnego układu polityczno-biznesowego. Nie bez powodu próbowano przyjąć ACTA czy wprowadzono ograniczenia w zakresie demonstracji.

Autor był w latach 2005-2006 dyrektorem Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, od października 2006 r. do listopada 2007 r. szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.