Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 148 gości
S T A R T arrow JOW-młot na partyjniactwo arrow pozory legalności arrow Zamiast sporu o samolot
Wednesday 20 January 2021 17:25:31.31.
migawki
 

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Zamiast sporu o samolot Drukuj Email
Wpisał: Krzysztof Kowalczyk   
20.10.2008.

Krzysztof Kowalczyk,  astrokk@wp.pl

Zamiast „sporu o samolot”

Chociaż na sporze o udział w unijnym szczycie tracą w oczach Polaków zarówno premier, jak i prezydent, to wypadałoby trochę miejsca poświęcić tej „lepszej stronie medalu”, czyli temu jak głowa państwa stara się dbać (pomimo tego, co się zdarzyło w studiu TVN z Moniką Olejnik) o swój wizerunek. Widać to chociażby po "wizytach objazdowych" prezydenta jeżdżącego po kraju, dało się to też zauważyć 11 X podczas IV Marszu na Warszawę o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Prezydent Kaczyński oficjalnie nie popiera JOW, a nawet kiedyś powiedział, że JOW (czyli paradoksalnie system, w którym wybierają swych posłów nasi najwięksi sprzymierzeńcy, jak USA, Wielka Brytania czy Kanada) nie mają nic wspólnego z demokracją. Tym razem wysłał do manifestujących szefa swojej kancelarii, aby ten zapewnił nas, że głowa państwa podchodzi z szacunkiem również i do takich inicjatyw obywatelskich i uważa, że szeroka debata na ten temat powinna się odbyć merytorycznie i bez zbędnych emocji, chociażby po to, aby uniknąć nieporozumień wokół tej idei:   http://pl.youtube.com/watch?v=lOiVwR7B3nI. Może to i gest nieznaczny, pamiętajmy jednak, że premier Tusk, jego ministrowie i posłowie, zupełnie zignorowali manifestację kilkuset zwolenników okręgów jednomandatowych, jakby chcieli nam właśnie powiedzieć (parafrazując słynne już słowa, które miały paść na szczycie w Brukseli): "prosić to wy sobie możecie".

Naturalnie nie przeceniałbym gestu prezydenta - myślę, że najlepszym dowodem tego szacunku, o którym mówił na marszu minister Kownacki byłyby nie miłe słowa przed Pałacem Prezydenckim, a inicjatywa prezydenta rozpisania referendum ws. jednomandatowych okręgów wyborczych. Tylko ciekawe jak wtedy zachowałaby się PO? Myślę, że maska PO by już wtedy ostatecznie opadła i dla wszystkich stałoby się jasne, że 750 000 podpisów za referendum w tej sprawie (o które dziś się nie upominają, ignorując ponadto manifestacje zwolenników jednomandatowych okręgów wyborczych) zebrali 4 lata temu nie po to, by zmierzać do zmiany ordynacji, ale zbić kapitał polityczny. Tylko czy prezydent posunąłby się aż tak daleko, zamiast przykuwać uwagę mediów sporem o wylot do Brukseli? To niestety mało prawdopodobne.

"Wtedy PO może i chciała JOWów. Dziś jest w koalicji z PSL" - napisał mi red. Krzysztof Leski, któremu zasygnalizowałem na blogu nasze doświadczenia marszowe: http://krzysztofleski.salon24.pl/97863,index.html#comment_1414050. Ja jednak twierdzę, że  było inaczej.   

Marsz, o którym pozwoliłem sobie napisać na blogu red. Leskiego, nie był pierwszy, a posłowie PO nie pojawili się również podczas marszów w 2003, 2004 i 2005 roku. Donald Tusk nie odpowiedział też na pisemną prośbę Ruchu JOW z propozycją współpracy (http://jow.pl/pdf/biuletyn19.pdf), gdy PO zaczęła zbierać podpisy ws. ordynacji jednomandatowej (skądinąd po tym jak Ruch JOW ruszył z własną akcją zbierania podpisów). PO zachowała się wtedy jak "Zosia samosia". "Nie trzeba wyborców?" - pytał ironicznie Stefan Bratkowski na łamach "Rzeczpospolitej".

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę i którą napisałem red. Leskiemu:

W większości mediów do dziś pokutuje błędny pogląd, że JOW to "pomysł PO", ale Pan jako doświadczony dziennikarz zapewne wie, że było inaczej i już od kilkunastu lat działają w Polsce ludzie zmierzający do takiej właśnie zmiany ordynacji. To od was dziennikarzy zależy jak te sprawy będą przedstawiane. A taki Marsz JOW, który odbył się niedawno w Warszawie, uważam za zdecydowanie ważniejsze wydarzenie niż niesnaski premiera z prezydentem. Tylko skąd tak mizerne zainteresowanie mediów? Jeśli udało się zebrać tak wiele podpisów za JOW, to obywateli z pewnością zainteresowałby ten temat, podczas gdy spór premiera z prezydentem - proszę wybaczyć - przegadywany w takim nadmiarze zupełnie zniechęca do polityki i podważa autorytet opisujących politykę mediów, które za mało mówią o rzeczach ważnych.

Tymczasem gdy minister Kownacki mówił: Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj” do uczestników Ruchu JOW, przedstawicieli NZS, OZZL i organizacji polonijnych, którzy przybyli domagać się zmiany ordynacji do Sejmu, z mediów obecne tylko były mikrofon Antyradia i kamera TV ASME. Właściwie gdyby nie kamera Krzysztofa Pawlaka z TV ASME, nie byłoby śladu, że takie zdarzenie w ogóle miało miejsce… Widoczne na Krakowskim Przedmieściu ekipy TVP, TVN i Polsatu nie wykazały inwencji do filmowania takich społecznych inicjatyw, jak ta, o której Informacyjna Agencja Radiowa owego dnia podała, że zebrano za nią prawie milion podpisów! TVP zamieściła komunikat Polskiej Agencji Prasowej, który w prasie przeszedł praktycznie nie zauważony, na swoich stronach internetowych i w telegazecie. Na Placu Zamkowym nagrywała nas dziennikarka Polskiego Radia, przed Sejmem dziennikarze Superstacji. O marszu JOW w prasie nie napisał prawie nikt, za to media zaczęły informować z dwutygodniowym wyprzedzeniem o innym marszu - marszu dewiantów homoseksualnych, który co poniektórym Polakom ma chyba za zadanie odebrać rozum.

Kiedy więc widzę obszerne relacje telewizyjne i prasowe, znów nadmiernie pieniące się z udawanej „troski” o dobro naszej Ojczyzny, natychmiast wyłączam telewizor lub odkładam gazetę i zamiast sporu o samolot zajmuję się (choć nie muszę), fundamentalną kwestią ordynacji wyborczej.                Krzysztof Kowalczyk

Zmieniony ( 17.10.2011. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.