Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 44 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Religie fałszywe, herezje arrow Evola - morderca młodzieży
Wednesday 20 November 2019 07:56:17.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Evola - morderca młodzieży Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
18.03.2007.

Mirosław Dakowski

Evola - morderca młodzieży

W kwartalniku Tradycji "Le Sel de la Terre" (n-ry 42 i 43, 2002/3) pod tym tytułem ukazała się obszerna analiza myśli Juliusza Evoli (18.. -19 ..) i zbliżonych do niego "tradycjonalistów pierwotnych" (pogańskich). Autorem jest Włoch, Paolo Taufer. W niniejszym szkicu oprę się głównie na tej pracy. Zderzono w niej poglądy tych "tradycjonalistów pierwotnych" z Tradycją katolicką. Powyższy tytuł oddaje wynik tych analiz.

Poniżej prezentuję streszczenie i najważniejsze tezy tego 60-stronicowego tekstu.
W I części P. Taufer pokazał, że poglądy Evoli stoją w jaskrawej sprzeczności do katolicyzmu, tak poprzez swoją filozofię, jak i religię, moralność, i mistykę :

 

  1. jego filozofia jest idealistyczna ( w odróżnieniu od realistycznej filozofii wieczystej św. Tomasza) oraz immanentyczna: Nic nie istnieje poza JA absolutnym; logika, która twierdzi odwrotnie, jest jedynie iluzją, którą trzeba pokonać czy przekroczyć;
  2. jego religia obywa się bez Boga transcendentnego: człowiek powinien jedynie (i aż!) osiągnąć "najwyższe stany Bytu";
  3. moralność - to anomia (brak prawa) : należy przekroczyć cały dualizm dobra i zła, nie mieć innego prawa niż własna wola;
  4. mistyka bez łaski nadnaturalnej: przebieg samo-zbawienia przy użyciu magii i rytów inicjatycznych (a więc sił piekielnych)

W drugiej części omówiona jest wizja społeczeństwa, historii i cywilizacji zaproponowane przez Juliusza Evolę. Energicznie potępiając dekadencję świata współczesnego i jego najbardziej absurdalne mity, takie, jak ewolucjonizm, oraz przesadnie wychwalając średniowieczne rycerstwo, znaczenie honoru i smak wysiłku, proponując określoną duchowość w wieku, w którym króluje najbardziej prostacki materializm, oraz zwracając europejczykom dumę z ich korzeni, w czasie, gdy kosmopolityzm zdaje się wszystko zalewać, Evola może z łatwością uwieść młode duchy, wpośród aktualnych ruin ideowych.
A tymczasem - u niego wszystko jest fałszywe: rozkruszając współczesny egalitaryzm, on nie walczy z jego zasadą podstawową: pychą, ale manifestuje jeszcze większą pychę, zachwalając społeczeństwo kastowe. Uwielbiając rycerskość deformuje ją w znaczeniu anty-chrześcijańskim, w rzeczywistości pod przebraniem rzymskim promuje hinduizm. I ostatecznie - wciąga młodych w nienawiść do Chrystusa.
Szatan, ojciec kłamstwa i ludobójca od samego początku, nie mógłby się zadowolić w naszym, nowoczesnym świecie, utrzymaniem jedynie wielkich, szerokich dróg jednej myśli, czy idei. Niepokorni w stosunku do dominującej ideologii również powinni być pochwyceni i doprowadzeni do śmierci duchowej. Do tego celu najlepsi są mordercy zaczajeni w zasadzkach uliczek "reakcji". Evola należy do nich.
Tyle podsumowanie redakcyjne "Le Sel..." w nr. 43.
Dalej Taufer (cz.II): Jeśli inicjacja zapewnia moce zdolne do przekształcenia "wtajemniczonego" w nadczłowieka nitscheańskiego, należy też sprawdzić wizję historyczno-społeczną wysoko wtajemniczonego, czyli Evoli. Jego pisma umieszczają na szczycie społeczeństw "boską królewskość", rozumianą jako cechę najwyższą "człowieka ubóstwionego". Gdy Evola mówi o Tradycji (przez T!), chodzi mu o "tradycję pierwotną" , wymyśloną przez niego w celu ustanowienia "hierarchii oświeconych": "Król" (Rex czy Basileus) łączy się w jego myśli z "najwyższym kapłanem", przez którego działaja "numina", tj. siły niebieskie tworzące "religię pierwotną". E. widzi pole działania tego króla w dziedzinie, którą nazywa "Ars Regia"...
Fantazje E. dotyczą "zaginionej cywilizacji Północy", legendarnych "ziem Thule", jako źródła cywilizacji męskiej, podzielonej na kasty, cywilizacji Mocy, w odróżnieniu od cywilizacji śródziemnomorskiej - miękkiej, bardziej kobiecej. Ileż z tych mglistych pojęć przejęli potem gnostyccy "teoretycy" germańskiej religii hitleryzmu...
Evola był wybitnym przykładem ubierania swych fantazji i spekulacji w szaty naukowe (ściślej - w język "naukawy"). Nadawał im statut twierdzeń niepodważalnych. Feliks Koneczny nazwał elegancko taką metodę "medytacyjną", a mniej wyrafinowane czasy obecne zwą to "sufitologią". W podobnym przypadku Koneczny (Prawa Dziejowe, str. 122) pisze: "To, co tam podano za naukę, budowane było nie na myśleniu i dociekaniu (w oparciu o fakty), lecz na asocjacji myśli, na aprioryźmie i dedukcji z założeń całkowicie dowolnych. (dop. MD)
Dziwaczne założenie Evoli, że "rycerskość" zachowała się u wojowniczych ludów Północy, germańskich, niepodatnych na uniwersalizm chrześcijański, doprowadziło go do poglądu, że tam (cywilizacja Północy, Thule, czy Ultima Thule...) możliwe jest bohaterskie wdarcie się do nadludzkich stadiów Rozwoju, a więc realizacja JA absolutnego.
A skutek praktyczny: nawiązanie kontaktów bezpośrednio z Himmlerem, postacią wybitną socjalizmu "magicznego" gnozy nazistowskiej (przypominam, że "Nazi" to skrót od NS - "socjalizm narodowy"). Kręgi wewnętrzne, wtajemniczone loży "Ahnenerbe" (dosł: dziedzictwo przodków) i szczytów SS usiłowały ożywić "tradycje nordyckie" pogaństwa pierwotnego, w przepychu których lud niemiecki powinien odrodzić się w tysiącletniej Trzeciej Rzeszy. Również Hitler był członkiem tajnych lóż Thule i Vril.
Kościół, w wizji Evoli, był więc stroną przeciwną, "niewykorzenialnym duchem gwelfickim" (t.j. religijnym, katolickim, przyp. MD), przeciw któremu pierwiastek germański powinien walczyć przy każdej okazji, by bronić wartości imperialnych oraz pogaństwa.
Evola przekonuje, że świat rycerstwa był tylko "nominalnie chrześcijański", a w rzeczywistości utwierdzał i umacniał ideały pogańskie typowe dla "etyki aryańskiej" Oto, wg. niego, przeciwstawienia:

  1. bohater a święty (ale jedynie jeśli - przy braku wiary - nie widzi się, że święty jest bohaterem);
  2. zwycięzca a męczennik (ale jedynie jeśli - przy braku wiary - nie widzi się, że męczennik jest zwycięzcą);
  3. wierność i honor a caritas i pokora (ale jedynie jeśli - przy braku wiary - nie widzi się, że to miłość do Boga pobudza dusze szlachetne i wierne, nawet u wojowników);
  4. nikczemność i podłość jako zła ważniejsze od grzechu (ale jedynie jeśli - przy braku wiary - nie widzi się, że nikczemność i podłość grzechami ciężkimi).

Pokazuję czytelnikom przykłady niejasnych, nieprecyzyjnych, często tworzonych ad hoc pojęć oraz argumentacji evoliańskiej; niestety - wnioski praktyczne były konkretne. Dla Rene Guenona - przeciwnie, tradycja katolicka w sposób uprawniony zastąpiła Tradycję rzymską, która w międzyczasie się zdegenerowała (ale... zauważmy odwrócenie wielkich i małych liter). I tu niebezpieczeństwo dla młodzieży, nie zawsze obecnie wychodzącej z dobrej szkoły logiki - i przy uzasadnionej chęci Czynu - czasem dającej się złapać w sieci mgławicowych, lecz nie uzasadnialnych rojeń Guenona czy Evoli. [Dop. MD]
Rene Guenon (1886-19..) został bardzo wcześnie ( w wieku 23 lat - zob. "Revue de Grand Orient de France 1909r, str. 48, 137, 196) wtajemniczony w 33o rytu Szkockiego oraz w 90o rytu Memphis-Misraim, uczestnik Szkoły Hermetycznej maga Papusa, został ustanowiony "biskupem gnostyckim martynizmu" (to też gnostycki "zakon" masoński) pod imieniem Palingeniusa. W roku 1912 tajemnie (przed "profanami") przeszedł na Islam. A wielu (obecnie dodalibyśmy otwarcie "ciemniaków") jeszcze w latach 20-tych uważało go za autorytet katolicki, za czciciela Serca Jezusowego. W rzeczywistości przenikał on do środowisk katolickich usiłując jedynie narzucić im swe "idee" - bez budzenia sprzeciwu (sławna, a ściślej - sławetna "gnoza chrześcijańska"). Rene Guenon i Juliusz Evola to znani "arcykapłani" i propagatorzy gnozy w jej najstraszniejszej postaci. Evola jest m.inn. autorem książki "Yoga mocy" (wyd. Mediterranee, 1988), gdzie wprowadza profana w tajniki tantryzmu, gnostyckiej gnozy seksualnej i wadżrajany (ang. Vajrayana). Rene Guenon (psudo Palingenius) jest m.inn. kontynuatorem, propagatorem i objaśniaczem księgi ezoteryczno-okultystycznej "L'Archeometre", wyd. Atanor 1986. Jej (pre-)autorem przed wiekiem był martynista Saint-Yves. Guenon zwany jest w Europie "uznanym ojcem współczesnego gnostycyzmu"...
Zauważmy, że Luis Pauvels (mason) i Jacques Bergier (wysoko wtajemniczony martynista) w swym ezoterycznym dziele "Le Matin des Magiciens" -Paris 1965 ("Poranek Magów", str. 405) twierdzą, że " w pewien sposób, hitleryzm to był guenonizm plus dywizje pancerne". A z korespondencji między Guenonen a Evolą (list z 29.10.1949) możemy dowiedzieć się o wsparciu, jakiego w początkach działań Hitlera i hitlerowców udzielał im Aleister Crowley, najsławniejszy "adept czarnej magii" XX wieku, a znajomy naszych respondentów.
Pisma Guenona cechuje wielka mętność logiczna. Czy możemy jednak oczekiwać od "wysoko wtajemniczonego" uznania kategorii logicznych opartych na badaniu prawdy hipotez i na zasadzie niesprzecznośći? Guenon sam odpowiada (w książce "Formy tradycji...". str. 33): "Logika jest jedynie narzędziem przedstawiania, bez znaczenia sama w sobie, (...) a my przywiązujemy się do niej jedynie z punktu widzenia inicjatycznego i cała reszta jest w naszych oczach kompletnie bez wartości".
W tym pisarstwie bogatym w zgrabne słowa i porywające pojęcia właśnie tego brak: szacunku dla logiki i dla Prawdy. Może to jednak pozostać niezauważone przez umysły ludzi mniej krytycznych, a żądnych czynu. Poglądy pogan, choćby najkulturalniejszych, na tajemnicę Mszy św. mogą być jedynie czysto estetyczne. Czy nas to powinno interesować? O Ofierze Chrystusa oni nic nie wiedzą, ściślej mówiąc - nie chcą wiedzieć. Jeśli ktoś ich pisarstwo lubi, może np. za nich odmówić dziesiątek Różańca. Ale nie można się na ich poglądy powoływać. Ani ich popularyzować.
Juliusz Evola i Rene Guenon należa do najgroźniejszych wrogów Prawdy. Groźnych, bo inteligentnych, błyskotliwych, mieniących się wszystkimi kolorami Tęczy. A logikę i Dobro mających za przeżytek.

Do Redakcji:
Brak mi dat * i + tych ludzi.
Brak też akcentów nad słowami francuskimi
MD

Zmieniony ( 31.03.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.