Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 24 gości
S T A R T arrow Gospodraka..., oj, draka arrow O mafiach i sprawiedliwości arrow PZPN, czyli "działania" Tuska
Saturday 19 September 2020 01:54:18.30.
migawki
 

Szambelan Trzaskowski i jego doradca rzyciowy - Rabiej. A co z pontonowym bypassem?? Nie mogę znaleźć informacji, czy „Trzaskowianka” nadal delektuje ryby i ludzi??

 
W Y S Z U K I W A R K A
PZPN, czyli "działania" Tuska Drukuj Email
Wpisał: Krzysztof Wyszkowski   
31.10.2008.

Krzysztof Wyszkowski,           Z Gazety Polskiej, 29. X. 08

PZPN, czyli „działania” Tuska (i rządu)

Gdy prezydent Lech Kaczyń­ski oświadczył, że kryzys "stoi u bram" , i zapowiedział zwołanie rady gabinetowej, rząd za­pewniał, że nie ma takiej potrzeby, bo Polski załamanie na rynku bankowym nie dotyczy. Gdy giełda spa­dała jak szalona, premier Donald Tusk, rząd i PO zapewniały Polaków, że nasza wieś spokojna, nasza wieś wesoła. Kiedy z banków znikały pie­niądze, a kredyty gwałtownie dro­żały, Tusk zabawiał publiczność baj­kami o panowaniu nad sytuacją. "Polska gospodarka ma trwałe, mocne fundamenty, polski system bankowy jest bezpieczny i Polsce nie grozi kryzys" - twierdziła Plat­forma.

Gdy przywódcy na całym świecie uwijali się jak w ukropie, starając się porozumieć w sprawie ogranicza­nia skutków katastrofy, w Polsce rząd zachowywał się jak orkiestra na Titanicu. Przez cały czas rozwi­jania się kryzysu Tusk z uporem odmawiał rozmów z prezydentem i opozycją. Otrzeźwiał dopiero 22 października i stwierdził, że spo­tka się z Jarosławem Kaczyńskim. Wreszcie trzeba będzie coś odpo­wiedzieć opozycji i opinii publicz­nej na pytanie, dlaczego rząd tylko gada, a nic nie robi. Dlaczego nie ma nawet planu działania. Dlacze­go nie ma pomocy dla małych i śred­nich firm. Dlaczego banki usiłują odbierać firmom wcześniej udzie­lone pożyczki. Dlaczego budżet nie zawiera środków na walkę z rozsze­rzającymi się obszarami nędzy.

Donald Tusk nie rozumie, dlacze­go doszło do załamania złotówki, ale czeska korona trzyma się mocno. Nie zauważył, że oskarżał prezy­denta Kaczyńskiego o sianie paniki, a prezydent Vaclaw Klaus od dawna głośno mówił o nadchodzących kłopotach i dlatego Czechy okazały się lepiej przygotowane.

Myślę, że zaniechania premiera i całego rządu warto zbadać przy pomocy specjalnej komisji sej­mowej, bo są to zaniechania karal­ne. Premier, wraz ze swoim rządem i partią, zapewniając, że "nie ma powodu do żadnego niepokoju o go­spodarkę i finanse", dopuścił się oszustwa, narażając na szkodę mi­liony ludzi, którzy w tę propagandę uwierzyli. Różnica między strata­mi wynikającymi z obiektywnego wpływu kryzysu światowego na Pol­skę a stratami będącymi skutkiem opóźnionych działań obywateli w celu ratowania własnych pienię­dzy powinna obciążyć premiera, je­go rząd i jego partię. Skoro zapew­niali, że zła sytuacja banków ame­rykańskich nie będzie miała wpływu na banki polskie, to niech teraz zapłacą różnicę w oprocento­waniu kredytów hipotecznych. Wszystkich strat nie da się wyli­czyć, ale należy oszacować sumy, jakie Polacy stracili z powodu świa­domego okłamywania ich przez władze państwa. Niech zapłacą przynajmniej tym, którzy bez wła­snej winy z dnia na dzień stają wo­bec utraty środków choćby na prze­trwanie.

Nieodpowiedzialne zachowanie rządu osłaniane było przez więk­szość mediów. Agresywna i stronni­cza propaganda, przedstawiająca konflikt premiera z prezydentem i Platformy z PiS, umożliwiła prze­milczanie najważniejszych proble­mów, które już odbijają się na go­spodarce i realiach życiowych mi­lionów Polaków.

Dobitnym przykładem tej osłono­wej propagandy jest stosunek me­diów do wizyty Tuska w Chinach. Ten sam człowiek, który dwa mie­siące temu zbojkotował otwarcie igrzysk w Pekinie, teraz odmawia poruszenia kwestii Tybetu. Więcej, oświadcza, że "Polska bezwzględnie szanuje chiński model rozwoju". Jest to stanowisko skandaliczne. Premier musi uznawać realia, ale w imieniu Polski wyrażać szacunek dla systemu opartego na zbrodni? Wyrażenie "bezwzględny szacu­nek" oznacza, że Polska akceptuje współpracę z chińskim gułagiem i produkcją niewolniczą.

Stosunek Tuska do kryzysu przy­pomina metody działaczy PZPN - są gdzieś jakieś kłopoty, ale kie­rownictwo trzyma się mocno i nie widzi powodów do dymisji. Tak jak Listkiewicz w PZPN, tak samo Tusk nie walczy z chorobą państwa, lecz o "przekierowanie strumieni finan­sowych". Nie dziwię się, że Włady­sław Frasyniuk postawił pytanie, czy premier jest poczytalny.

Według programu PO państwo miało się ograniczyć do bycia "noc­nym stróżem". Kryzys wykazał, że to koncepcja głupia, szkodliwa i po prostu nierealna. Po latach brnięcia w absurd najdoskonalsze demokracje świata jedyny ratunek dostrzegły we wzmocnieniu roli państwa. Ale rządzących Polską można nazwać drugim PZPN - Pol­skim Związkiem Polityków Nieod­powiedzialnych.

Zmieniony ( 31.10.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.