Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 31 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow wspomnienia arrow o dzielnym żołnierzu Rzeczpospolitej, o Habdanku
Wednesday 21 October 2020 00:59:43.30.
W Y S Z U K I W A R K A
o dzielnym żołnierzu Rzeczpospolitej, o Habdanku Drukuj Email
Wpisał: Ksiądz Prałat Józef Maj   
08.11.2012.

Wspomnienie o dzielnym żołnierzu Rzeczpospolitej, o „Habdanku’’

 

,,…sam uczyłeś, że Polska to zbiorowy obowiązek. Jak zbiorowy to także twój, przecież w Niebie nie zrobili z ciebie kosmopolity. Pomagaj nam z Nieba, żebyśmy umieli wyjść z tej matni w jaką teraz wtłoczyli Polskę”

 

Ksiądz Prałat Józef Maj, proboszcz parafii Św. Katarzyny

 

Pułkownika Józefa Teligę osobiście poznałem późno, za późno.

 

W roku 1984 stał się On podopiecznym Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom, któremu sekretarzowałem. Fakt zaaresztowania i osadzenia w więzieniu blisko 70-cioletniego, starszego człowieka, od razu zwrócił moją uwagę. Później, w roku 1986, po wyjściu z więzień, był jednym z bardzo niewielu naszych podopiecznych, który przyszedł i osobiście na moje ręce złożył podziękowania Komitetowi za „pamięć i pomoc”. Wtedy już wiedziałem, że jest to ten sam legendarny „Abdank”, o którym słyszałem od dzieciństwa od rodziny z Ponidzia.

Wprawił mnie jednak w zdumienie, kiedy podczas tego pierwszego w życiu naszego spotkania, w zakrystii kościoła św. Katarzyny, okazał się być doskonale poinformowanym o zaangażowaniu osób z mojej rodziny, ze strony Ojca, w konspirację antyniemiecką podczas wojny w rejonie Buska, o postawie Stefana Maja jako komendanta Straży Pożarnej w Kielcach podczas tzw. ,,pogromu kieleckiego”, o mojej postawie w sprawach publicznych, jako człowieka świeckiego, jak też z okresu mojej służby kapłańskiej. Znał prawdę i wyraźnie starał się przekazywać ją w pełnej spójności z rzeczywistością. Tym wzbudził moje zaufanie, a to, oraz ogromna zbieżność w poglądach na sytuację Kościoła w świecie i w Polsce, spowodowało naszą już trwałą wzajemną bliskość. Ten fakt oraz wielokrotne późniejsze nasze spotkania i rozmowy upoważniają mnie do złożenia niniejszego świadectwa.

            Poznałem Go jako człowieka głęboko wierzącego. Wiara była dla Niego czymś tak naturalnym jak powietrze, którym się oddycha, jak ubranie, w które się człowiek odziewa, jak jedzenie, którym się codziennie karmi. Nie afiszował się nią, ale była ona w Nim czymś tak stałym, jak samo życie. Jeżelibym i dziś, już jako doświadczony kapłan, miał dać przykład na prawdziwość powiedzenia św. Augustyna, że „dusza ludzka z natury jest chrześcijańska”, to bez wahania wskazałbym na Niego z całą wewnętrzną pewnością co do prawdy wypowiadanego słowa. Budował mnie swoją pokorą przed Bogiem i prostą, jakby nigdy i niczym nie zmąconą miłością do Matki Bożej. Trudne przejścia na swej drodze życiowej, a nade wszystko niesprawiedliwe oczernianie Go związane z okresem II wojny światowej, umiał przyjmować z dystansem, ze sprawiedliwością wobec siebie samego, a nade wszystko ogarnąć przeświadczeniami moralnymi wynikającymi z wiary katolickiej. Właśnie ta umiejętność, a nie co innego, powodowała, że przejścia te nie stały się dla Niego okolicznościami osobowościowo destrukcyjnymi, a Jego zaangażowanie życiowe było ciągle jakby nowe, świeże, jakby wyrastające z młodzieńczych fascynacji.


         Poznałem Go jako polskiego patriotę, dla którego ta wartość moralna była autentycznie twórcza osobowościowo. Odrzucał zdecydowanie wszystkie nurty personalizmu chrześcijańskiego, które nie dostrzegały wartości moralnej patriotyzmu, a tym bardziej te, które tę wartość negowały, czy  uznawały za niekonieczną dla duchowości chrześcijańskiej. Był człowiekiem o żywym umyśle i pracowicie zdobytej wiedzy, stąd na dziedzictwo polskie i na wyzwania zeń wypływające dla każdego Polaka patrzył zaskakująco szeroko. Zdumiewał słuchaczy gdy mówił w 2003 roku o potrzebie pełniejszej wolności dla Polski, zdumiewał gdy mówił o aktualnych treściach szczegółowych polskiego interesu narodowego i polskiej racji stanu, zdumiewał gdy analizował charakter zbrodni stanu, dokonanej wobec Polski i Polaków, podczas stanu wojennego i jej dalszego ciągu realizowanego przez komunistów po stanie wojennym. Zdumiewał słuchaczy gdy rozważał konotacje historyczne, personalne i sytuacyjne aktualnych wydarzeń z życia politycznego. Był w Jego patriotyzmie wyraźny nurt emocjonalny, ale bez wątpienia dominantą był nieustanny wysiłek intelektualny mający na celu określenie istotnych, ważnych na dziś i na jutro, cech patriotyzmu Polaków z przełomu XX i XXI wieku. Na każdym kroku podkreślał potrzebę rozumienia przez współczesnych wartości polskiego dziedzictwa historycznego, wartości przekazu międzypokoleniowego w rodzinach i w szkole w tym zakresie, wybiegającej daleko poza sprawy polskie wartości zaangażowania się Polaków dla przezwyciężenia współczesnych zagrożeń dla polskiego życia narodowego i państwowego.   

Cytaty z nauczania Jana Pawła II na powyższe tematy znał na pamięć.

Jego osobiste przeżywanie patriotyzmu miało bez wątpienia także wymiar religijny. Pamiętam żywo takie na przykład fakty. Na okoliczność poświęcenia przez Błogosławionego Jana Pawła II kopii obrazu „Mater Admirabilis” wybrałem się późnym popołudniem na Plac św. Piotra 26.III.2003 roku. Zobaczyłem Go dyskretnie oddalonego od przechodzącej przed Obrazem kolejki Rzymian, podszedłem, zobaczyłem ogromne skupienie na Jego twarzy. Wzruszyłem się Jego wiernym trwaniem przy Obrazie tym bardziej, że wiedziałem, iż się źle poczuł na zdrowiu tego dnia. Po chwili zauważył mnie i powiedział : ,,Jak ja dziękuję księdzu, że mogłem być na tych uroczystościach, a przede wszystkim, że mogę się w tym miejscu przed Nią modlić, żeby coś z tego umiłowania Polski, jakie przed Nią na Trinita dei Monti prezentowali nasi wielcy z Rzymu za czasu Norwida wylała teraz na naszą młodzież”.

Przypomniało mi się wówczas wcześniejsze, bo w 2001 roku,  spotkanie z Nim w tutejszym kościele św. Katarzyny. Zauważyłem Go jak klęczał na posadce przed urną zawierającą ziemię z grobu C. K .Norwida. Zaszedłem od tyłu dyskretnie, zauważyłem, ze się modli. Ponieważ był już z powodu starości nieco przygłuchy, modlił się tak, że mogłem podsłuchać. I co usłyszałem: ,,…sam uczyłeś, że Polska to zbiorowy obowiązek. Jak zbiorowy to także twój, przecież w Niebie nie zrobili z ciebie kosmopolity. Pomagaj nam z Nieba, żebyśmy umieli wyjść z tej matni w jaką teraz wtłoczyli Polskę”. Skrępowany sytuacją wycofałem się do ostatniej ławki i modliłem się za Niego jak i razem z Nim.
            Poznałem Go jako człowieka miłującego lud nasz, wieś polską. Nie było w Nim żadnej egzaltacji, gdy mówił o polskich rolnikach, denerwowało Go mówienie o wsi naszej tylko od strony folkloru, złościły Go ludowe formy egoizmu zbiorowego, złościła Go bierność i asekuranctwo ludu, osobiście mi powiedział, że chłopi sami nie wiedzą jak ciężko grzeszą postawą: ,,nic nie robić a tylko narzekać”, ale niechby kto w Jego obecności powiedział jedno złe słowo na nich, jestem pewny, że nie wiedziałby jaką drogą wycofać się ze powstałej sytuacji.

Był przekonany, że głównie w oparciu o tę warstwę społeczną będzie można w Polsce zbudować siłę polityczną zdolną do odbudowy spójności polityki realizowanej przez struktury Państwa z programem wynikającym z polskiego interesu narodowego. W aspekcie powyższego zagadnienia, oraz w aspekcie dostrzeganej przez Niego, w polityce polskiej, potrzeby obecności wartości chrześcijańskich i zasad moralnych, rozmawiał ze mną kilkakrotnie o Stronnictwie Pracy. Nie powiedział mi tego, ale czasami wydawało mi się jakby poprzez aktywację tej właśnie partii widział możliwość skutecznego zorganizowania szerokich warstw społecznych dla przezwyciężenia powyższych braków.

Mam podstawy sądzić, że  Jego dystans psychiczny wobec propozycji budowy nowej partii politycznej otwartej tylko dla chłopów, inspirował Go do poszukiwania rozszerzonego modelu uwzględniającego całą podstawową strukturę społeczną Kraju i na tym tle pojawiło się u Niego zainteresowanie Stronnictwem Pracy, jako partii otwartej dla wszystkich warstw społecznych. Czuł dramat uciekającego Polsce czasu, czuł ból spowodowany brakiem formuły społeczno politycznej wystarczająco trafnej, a nagląco potrzebnej, do zaktywizowania biernej większości polskiej dla naszego życia publicznego. Czuł się zawiedziony nieistnieniem wystarczająco silnej grupy przywódczej w Polsce po 1989 roku, takiej, która umiałaby skutecznie zaradzić aktualnym wyzwaniom natury polityczno społecznej w Kraju i problemom wynikającym dla Polski z coraz bardziej obcych naszym sprawom, a coraz silniej dominujących nurtów w życiu międzynarodowym.

Wiem, że w powyższych sprawach dotyczących miejsca ludu w życiu publicznym Polski nie zawsze czuł się zrozumianym i tu nie tylko idzie o środowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wiem też  z całą pewnością, że jakakolwiek monografia polskiego ruchu ludowego, w której nie będzie porządnie opracowanego tekstu o Józefie Telidze, o Jego tezach programowych o Jego działalności czy o Jego inicjatywach - będzie przekazywała obraz zafałszowany i nie będzie miała pełnej wartości edukacyjnej.
         Poznałem Go jako obywatela gotowego w każdym okresie życia i w każdej sytuacji służyć Polsce. Na trwałe pozostała w Nim formacja osobowa jaką zyskał w polskiej szkole wywiadu. Zawsze chciał wiedzieć więcej i poznać głębiej. Mam podstawy sądzić po świadectwie jakie o Józefie Telidze wypowiedział do mnie Prezydent Rzeczpospolitej Ryszard Kaczorowski, że służył Polsce swymi umiejętnościami i miał w tym zakresie osiągnięcia.

Wiem, że na tej płaszczyźnie utrzymywał kontakty z mieszkającymi we Francji Gan-Ganowiczem i Jerzym Ursyn-Niemcewiczem, ale podejrzewam, że możliwych do udokumentowania śladów tych kontaktów żaden z nich po sobie nie zostawił. Wiem, że miał trwały kontakt z legendą Gór Świętokrzyskich pułkownikiem Hedą - ,,Szarym”, ale istoty ich życiowego sporu nie mogłem i nie mogę zrozumieć. Wiem, że utrzymywał kontakty z sobie tylko znanymi osobami ze Związku Jaszczurczego.

W czasie trwania Konwentu św. Katarzyny ś.p. Józef Teliga był jedną z niewielu osób z którymi konsultowałem trudniejsze sprawy lub prosiłem o radę. Żywo pamiętam Jego spotkanie z młodzieżą  w 1995 roku, w starannie dobranym gronie 10-ciu osób. Spotkanie to niespodziewanie zaczął od słów: ,,Najbardziej mnie niepokoi poczucie bezpieczeństwa waszego pokolenia, robicie na mnie wrażenie rozbrojonego psychicznie wojska. Musicie to zrozumieć, że przeciwnicy, a nawet wrogowie Polski, nie zniknęli ze świata, tylko wy macie trudniejszą sytuację niż moje pokolenie w latach naszej młodości. Myśmy mieli ich zidentyfikowanych, wiedzieliśmy dokładnie przeciw komu wyciągnąć szable. Dzisiaj są oni głęboko pochowani w strukturach decyzyjnych świata. A to przecież przed wami, bo już nie przede mną, stoi obowiązek wybronienia Polski, wyzwolenia Jej z sideł, jakie w środku i na zewnątrz na nas pozostawiali”.

Dyspozycyjność dla Kraju wydaje mi się być najbardziej charakterystyczną cechą osobowości ś.p. Józefa Teligi - osobowości głęboko ugruntowanej w polskiej tradycji i polskich formach miłości Ojczyzny. Kiedy pewnego razu zapytałem Go czy miał jakieś wzorce z najnowszej historii Polski nie odpowiedział mi wprost na to pytanie, lecz na okoliczność tego właśnie pytania komentował postaci  generałów Hallera i Sikorskiego.
           Wydaje mi się, że mimo złego czasu, przeszedł przez życie bardzo godnie. Właśnie to poczucie godności i wyraźne zdyscyplinowanie, charakteryzowały Go w codziennym życiu. Sądzę, że tych Jego cech nie można odłączać od zasad moralnych, których się trzymał w sposób niezłomny. Zasługuje w pełni na obszerną, więcej niż dobrą biografię. Niech ta uroczystość odsłonięcia Jego tablicy ko-memoratywnej, na ścianie ulubionego przezeń kościoła. warszawskiego, będzie skuteczną inspiracją do podjęcia takich prac w różnych środowiskach. Na nas wszystkich, którzyśmy Go znali ciąży obowiązek ocalenia Józefa Teligi od niepamięci, ocalenia wbrew wszystkim, którzy Go już za życia na niepamięć skazali.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.