Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 110 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Małgorzata Todd arrow Zagadka psychologiczna
Monday 25 May 2020 22:06:42.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Zagadka psychologiczna Drukuj Email
Wpisał: Małgorzata Todd   
07.12.2012.

Zagadka psychologiczna

 

Szanowni Państwo!

 

     Od przeszło dwóch  lat nurtuje mnie pewna zagadka psychologiczna i mam nadzieję, że ktoś z Państwa pomoże mi ją rozwikłać.

      Jak zachowuje się człowiek, którego wróg właśnie zginął? Człowiek kulturalny jest powściągliwy i zachowuje kamienną twarz. Człowiek prosty, bez zwykłej ogłady towarzyskiej zachowuje się jak Komorowski na lotnisku czekając na przylot trumien 96 ofiar, czyli tryska dobrym humorem.

     Natomiast okazywanie złości przy takiej okazji zdaje się być całkiem niezrozumiałe. A jednak. Miałam znajomych o odmiennych od moich poglądach politycznych, ale nic konkretnego z tego nie wynikało, aż do 10 kwietnia 2010 r. Nagle  niektórzy z nich napadli na mnie, jakbym była co najmniej dealerem odmawiającym działki biedakowi na głodzie narkotycznym. Rozumując racjonalnie, powinni odczuwać co najmniej ulgę z powodu śmierci znienawidzonego człowieka. Otóż nie, zupełnie nie.

     A może to jakiś rodzaj nałogu? Tytoń, alkohol, narkotyki i seks nie wyczerpują listy uzależnień. Mało kto skłonny byłby przyznać, że jest uzależniony od uczuć i to wcale nie tych uważanych za przyjemne. Jeśli nienawiść działa jak narkotyk, to człowiek uzależniony od niej nie myśli trzeźwo. A jego wściekłość jest spowodowana utratą podmiotu nienawiści.     

     Nauczono nas słownego schematu, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ale kto i jakie profity mógłby czerpać z nienawiści? Na tytoń i alkohol jest monopol państwowy; narkotyki i prostytucja przynoszą krocie, ale trzeba być w „branży”. A jakie korzyści można mieć z siania nienawiści? Takie, jakie się ma z posiadania rządu dusz.

     A może po prostu mamy do czynienia ze zwykłymi wyrzutami sumienia, które pojawiają się niezależnie od woli cierpiącego na nie? To nie do końca uświadomione mniemanie, że to właśnie ta bezpodstawna nienawiść pochłonęła ofiary 10.04.2010 r?

 

            Do następnej soboty. Pozdrawiam

 

Małgorzata Todd   www.mtodd.pl

 

 ===================================

Teatrzyk Zielony Śledź

ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Wspólny dom

 

Występują: Ona, On, Narrator.

 

Ona – Po ukończeniu gimnazjum w 1928 r. podjęłam studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, będąc tam jedyną kobietą. W 1934 r. przeniosłam się na studia ogrodnicze w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, które ukończyłam w 1938 r.

On – Przed wojną uczęszczałem do gimnazjum prowadzonego przez zakon Marianów na warszawskich Bielanach.

Ona – Po zajęciu przez Polskę Zaolzia w październiku 1938 r., przeniosłam się wraz z rodziną do pasa przygranicznego, gdzie na zlecenie polskich władz organizowałam punkty sanitarne, wspomagałam uciekinierów z Czechosłowacji i współpracowałam z wywiadem.

On – W 1939 wraz z rodziną przenieśliśmy się na Litwę, a po aneksji tego kraju przez ZSRR w 1940 zostałem zesłany na Syberię.

Ona – Po wybuchu II wojny światowej wróciłam do majątku rodziców w Pawłowicach w powiecie grójeckim, gdzie zmagazynowałam część broni wywiezionej z Warszawy oraz zorganizowałam rusznikarnię i druk fałszywych dokumentów.

On – Po nieudanej próbie dostania się do Armii Andersa, ukończyłem szkołę oficerską w Riazaniu i zostałem skierowany do 2. Dywizji Piechoty im. Henryka Dąbrowskiego jako dowódca plutonu zwiadu.

Ona – W 1940 r. zostałam zaprzysiężona do Związku Walki Zbrojnej. Współpracowałam z Biurem Informacji i Propagandy komendy warszawskiego okręgu AK, pisywałam do Biuletynu Informacyjnego. Gdy w 1942 r. Niemcy zarekwirowali majątek w Pawłowicach, zamieszkałam w Warszawie, współdziałając z jednym z oddziałów bojowych Kedywu.

On – Jako pomocnik szefa sztabu 5. Pułku Piechoty ds. zwiadu, przeszedłem szlak bojowy 1. Armii Wojska Polskiego.

Ona – Od końca 1943 r. kierowałam nowo utworzoną na obszarze warszawskim AK Komendą Społecznego Komitetu Antykomunistycznego – tzw. departament „R”. W czasie powstania warszawskiego prowadziłam nasłuchy radiowe w trzech językach dla Komendy Głównej AK. Byłam też łączniczką i sanitariuszką, w trakcie walk zostałam ranna.

On – W marcu 1946 roku aktywnie uczestniczyłem we wspólnej akcji z UB i MO we wsi Hestynna koło Hrubieszowa, gdzie aresztowano 10 aktywnych członków nielegalnej organizacji Wolność i Niezawisłość (WiN) za kolportaż ulotek i proklamacji wrogich rządowi Polskiemu i Radzieckiemu.

Ona – Po wojnie początkowo ukrywałam się w miejscowości Świder pod Warszawą, a w listopadzie 1946 r. zbiegłam do Wielkiej Brytanii. Do Polski powróciłam na krótko w 1947 r. wraz ze zleconą mi  misją kurierską. Pozostałam na emigracji, w latach 50-tych ukończyłam Szkołę Sztuk Pięknych w Londynie.

On – W latach 1950–1952 brałem udział w zajęciach dwuletniego Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu, które ukończyłem z oceną bardzo dobrą.

Ona – Przez cały czas działałam aktywnie w organizacjach emigracyjnych. Zainicjowałam utworzenie Funduszu Inwalidów AK im. gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, którym kierowałam w latach 1949-1995. Byłam wiceprzewodniczącą Zarządu Głównego Koła AK w Londynie oraz redaktorką jego „Biuletynu Informacyjnego”. Dokumentowałam powstanie warszawskie, akcje AK i Szarych Szeregów.

On – W 1956 awansowałem jako najmłodszy w korpusie oficerskim do stopnia generała; w październiku tego samego roku, jako jedyny polski generał, opowiedziałem się za pozostaniem marszałka Konstantego Rokossowskiego w LWP.

Ona – W latach 80. prowadziłam akcję propagandową i charytatywną na rzecz „Solidarności”, wygłaszając prelekcje po całej Wielkiej Brytanii.

On – Nie wiem kto to jest Ślepowron Glizdousty i co miałby wspólnego z Wojskową Radą Ocalenia Narodowego.

 

Narrator – Co tych ludzi mogło łączyć? Wspólny dom? Właśnie! Ale bynajmniej nie w przenośni. On po prostu zawłaszczył jej dom na Mokotowie, w którym spokojnie sobie mieszka. Kim jest ona? To Halina Martinowa. A On? To zdrajca narodu polskiego nie wart by jego nazwisko wymieniać.

 

KURTYNA

 

==========================================

Książka do nabycia

 

MÓJ PIERWSZY MILION jest powieścią, którą określiłbym jako rozrywkową, z elementami  detektywistycznymi i sensacyjnymi. Jest to ponadto powieść, w pewnym sensie, z kluczem: z łatwością rozpoznajemy niektóre postaci z aktualnego życia publicznego w Polsce.

Jerzy Biernacki

cena 39 zł 

Uwaga: zostało tylko 3 egzemplarze.

Przesyłka na terenie Polski gratis

Pieniądze można wpłacać na konto Nr: 50 1020 5558 1111 1115 9930 0019. Adres posiadacza konta to: Wydawnictwo TWINS; ul. Dymińska 6a/146; 01–519 Warszawa.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.