Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 115 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow "Starsi bracia" ? 13 arrow JEDWABNE - największy grzech Lecha Kaczyńskiego
Wednesday 28 October 2020 20:33:00.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
JEDWABNE - największy grzech Lecha Kaczyńskiego Drukuj Email
Wpisał: Tomasz Sommer, Maciej Sołtan   
11.01.2013.

JEDWABNE - największy grzech Lecha Kaczyńskiego

 

[z Najwyższego Czasu! , pocz. stycznia 2013 md]

 

Tomasz Sommer, Maciej Sołtan

 

Próby deizacji Lecha Kaczyńskiego związane z jego śmiercią w katastrofie smoleńskiej nie są niestety w stanie przykryć tej nieprzyjemnej prawdy, że jego działalność polityczna składała się z wielu działań szkodliwych dla Polski. W tym kontekście przywołuje się zwykle jego decyzję o podpisaniu traktatu lizboń­skiego, która de facto pozbawiła Polskę suwerenności. Jednak chyba największym grzechem Kaczyńskiego jest zatrzymanie ekshumacji w Jedwabnem, co w efekcie doprowadziło do tego, że zbrodnia ta nadal nie jest wyjaśniona. Stanowi natomiast pożywkę dla ciągłego obwiniania Polaków o udział w Holokau­ście oraz przenoszenia antypolonizmu części elit do pop-kultury, czego przykładem jest głośny ostatnio film Pokłosie".

 

 

Decyzja Kaczyńskiego doprowadzi­ła do tego, iż Polska przez kolejne 11 lat była „grillowana" Jedwab­nem. Co więcej, końca tego procesu nie widać, bo miejsce tragedii jedwabińskich Żydów zostało zabudowane pomnikiem i zapewne trudno będzie się władzom zdecydować na jego roze­branie, by wrócić do rzetelnych badań w tej sprawie.

 

 „Raport Koli" przemówił

Tak się składa, że na początku stycz­nia wyszedł na jaw poufny dotąd tzw. raport Koli, będący oficjalnym opisem przebiegu ekshumacji w Jedwabnem w 2001 roku. Szefował jej archeolog prof. Andrzej Kola - stąd nazwa dokumen­tu - który prowadził m.in. ekshumacje ciał polskich żołnierzy w Charkowie i Bykowni pod Kijowem i uchodzi za wybitnego specjalistę w tej dziedzinie. Sprawozdanie z tego raportu, jednak bez dłuższych cytatów pozwalających ocenić całość dokumentu, opublikował tygodnik „Wprost", zawierając w nim jednak szereg dezinformacji oraz wy­ciągając z niego zupełnie błędne wnio­ski.

Tymczasem „raport Koli" wskazu­je, że po pierwsze - liczba ofiar może być znacznie mniejsza od wszelkich dostępnych szacunków, po drugie - że sposób, w jaki ofiary mordu zginęły, nie jest do końca jasny, co może rzucić światło na udział etnicznych Polaków w wydarzeniu. Jeśli bowiem okazałoby się, że ofiary zostały przed spaleniem rozstrzelane, to wtedy wyszłoby na jaw, że cała „sprawa Jedwabnego" jest je­dynie propagandowym wymysłem, bo w takim wypadku miejscowa ludność mogła w niej brać udział co najwyżej na wstępnym etapie wydarzeń. Potwier­dzenie takiego stanu faktycznego przez wykopaliska doprowadziłoby także do upadku wielu polskich autorytetów na­ukowych, a ośmieszyłoby całą gromadę polityków z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim na czele, którzy bez wy­jaśnienia faktów do końca postanowili przepraszać za Jedwabne".

Z dokumentu wynika, że ekshumacja szczątków pozwoliłaby dokładnie okre­ślić, ile osób zginęło i w jaki sposób - co ostatecznie zamknęłoby dyskusję wo­kół sprawy. Gdy jednak wierzchnia war­stwa ziemi została zdjęta i okazało się, że fakty materialne nie pasują do wy­ników śledztwa (nie udało się odnaleźć np. masowych mogił w miejscach, które wskazywali świadkowie), pojawiły się problemy z dalszym prowadzeniem prac, które szczegółowo opisuje w swo­im raporcie prof. Kola. Problemy te do­prowadziły do zaprzestania ekshumacji na etapie przedwstępnym. Decyzję taką podjął ówczesny minister sprawiedli­wości Lech Kaczyński, motywując ją względami religijnymi. Prof. Andrzej Kola, który prowadził wraz z grupą na­ukowców ekshumację, w swoim rapor­cie nie krytykuje tej decyzji, wskazuje jednak, że uniemożliwiła ona ostatecz­ne dojście do obiektywnej prawdy.

 

Decyzja Kaczyńskiego

 

Decyzja Lecha Kaczyńskiego z czysto religijnej perspektywy [żydowskiej, talmudycznej MD] była do pewnego stopnia usprawiedliwiona, gdy jednak przyjrzeć się jej bliżej, widać, że była irracjonalna, a w dodatku szkodliwa zarówno z punktu widzenia czysto naukowego, jak i polskiej racji stanu. Powstaje też pytanie: dlaczego polski minister sprawiedliwości podjął decy­zję w tak ważnej dla Polski sprawie pod wpływem nacisku przedstawicie­li obcej przecież religii? Czemu w tak ważnej kwestii zadecydowały względy, które z całą pewnością miały charakter pozaprawny? Czy te decyzje wynikały tylko ze znanego powszechnie filosemityzmu Kaczyńskiego, który przecież zainicjował także budowę drugiego już „Muzeum Żydów" w Warszawie, wpro­wadził zwyczaj świętowania Chanuki w Pałacu Prezydenckim czy też cieszył się z powrotu do Polski żydowskiej loży paramasońskiej B'nai B'rith?

 

Na te pytania już zapewne nie odpo­wiemy. Natomiast ponieważ do naszej Redakcji także dotarł „raport Koli", który zresztą dostaliśmy w pewnym sensie z rąk tragicznie zmarłego podczas kata­strofy smoleńskiej prezesa IPN, śp. Janu­sza Kurtyki - wobec ujawnienia go przez inny tygodnik, postanowiliśmy upublicznić jego fragmenty, by dać świadectwo hucpie, jaka w lecie 2001 roku rozegra­ła się na pozostałościach po zgliszczach jedwabińskiej stodoły, oraz po to, by ten ważny dokument każdy mógł ocenić osobiście, nie polegając na bardziej lub mniej podejrzanych interpretacjach. Pre­zentowany przez nas tekst przez 11 lat był dokumentem ukrywanym, choć ofi­cjalnie nie miał klauzuli tajności, i mimo że został sporządzony na zlecenie Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, nigdy dotąd nie został oficjalnie zapre­zentowany, wskutek czego nie figuruje w bibliografiach prac traktujących o Jedwabnem. Teraz zapewne szybko do nich trafi - chociaż sam prof. Kola nie chce obecnie się na jego temat wypowia­dać. Składa się z tekstu oraz obszernego zestawu zdjęć z ekshumacji, których jed­nak publikować nie będziemy. 

Tomasz Sommer, Maciej Sołtan

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.