Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 93 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Michalkiewicz 13/ II arrow Polacy, jako dzieci holokaustu
Saturday 31 October 2020 20:18:38.31.
migawki
 

Biedne dziewczynki z Hitlerjugend! Tak je wychowała szkoła i kremówkowy katecheta: Zabij człowieka, póki nie może się bronić.

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci przeciw kłamstwom kowidowym pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Polacy, jako dzieci holokaustu Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
15.05.2013.

Polacy, jako dzieci holokaustu

 

Stanisław Michalkiewicz http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2823

 

Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    15 maja 2013

Na tym się świata ład opiera, że jeden sieje, drugi zbiera” - tłumaczył robotnikowi Deptale porządek świata Towarzysz Szmaciak. Wynika z tego, że istotnym elementem porządku świata, może nawet jego elementem konstytutywnym, jest podział zajęć. „Gdy jeden wiosłem macha żwawo, drugi kieruje wtedy nawą” - a przecież ten podział wychodzi poza ograniczenia gatunkowe:

„Owca się sama nie ostrzyże,

 krowa się nie wydoi sama.

A zaś nie ostrzyć - cóż za męka!

A nie wydoić - cóż za dramat!”

Stąd oczywiście wypływa morał, że

„trzeba doić, strzyc to bydło,

 a kiedy padnie - zrobić mydło”.

Więc kiedy my tu albo na wezwanie pana prezydenta zakładamy sobie kotyliony, albo tańcujemy rytualnie wokół orła z czekolady, niczym Izraelici wokół złotego cielca, albo zbieramy ulotki spadające z helikopterów, na podobieństwo manny z nieba (swoją drogą, czy to nie charakterystyczne, że te kreatywne pomysły „Gazety Wyborczej” nie wychodzą poza schematy ze starego zakonu?) - starsi i mądrzejsi przygotowują naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu kolejną, oczywiście jedynie słuszną wersję narodowej historii.

Bo proces dziejowy jest taki: najsampierw jest wspólnota pierwotna, jak w jakimś wzorowym kibucu, potem barbarzyństwo i niewolnictwo, potem feudalismus, który w następstwie zaostrzającej się walki klasowej zostaje obalony przez burżuazję uciskającą lud roboczy w ramach znienawidzonego ustroju kapitalistycznego - aż wreszcie lud roboczy pod przewodnictwem ukorzenionej awangardy urządza rewolucję socjalistyczną i koło historii się zamyka. No dobrze - ale jak wytłumaczyć mądrości kolejnych etapów?

Właśnie w tym celu 25 kwietnia w siedzibie „Krytyki Politycznej” odbyła się debata zorganizowana przez tę redakcję i Instytut Studiów Zaawansowanych, który powstał dzięki wsparciu Fundacji Społeczeństwa Otwartego finansowanej przez słynnego „filantropa” czyli Jerzego Sorosa - na temat „Czy holokaust zastąpił Polakom rewolucję burżuazyjną?” Punktem wyjścia był artykuł, jaki wcześniej w „KP” opublikował pan filozof Andrzej Leder pod tytułem „Kto nam („nam” - SM) zabrał tę rewolucję?” - a w debacie oprócz autora wspomnianego artykułu wzięła udział pani profesorowa Irena Grudzińska-Gross, współautorka „Złotych żniw”, pan prof. Antoni Dudek i Sławomir Sierakowski.

Pan filozof Andrzej Leder twierdził, że w latach 1939-1956 dokonała się w Polsce rewolucja społeczna, bo dzięki przejęciu przez „bezrolnych chłopów” mienia po 3 milionach Żydów, wykształciła się „klasa średnia” i „mieszczaństwo”. Pani profesorowa sprzeciwiła się poglądowi, że miała tu miejsce „rewolucja”, bo tak naprawdę była to tylko „gwałtowna ewolucja”, polegająca na kontynuowaniu przedwojennego „wypychania Żydów z przestrzeni publicznej” w całej Europie Wschodniej, a już Środkowej w szczególności.

Prof. Antoni Dudek natomiast zwracał uwagę, że - po pierwsze - majątek przejęty po 3 milionach Żydów to mały pikuś w porównaniu do majątku przejętego po 11 milionach Niemców - natomiast początek klasy średniej przesuwał na rok 1989, bo komuniści znacjonalizowali mienie prywatne.

I rzeczywiście - klasa średnia pojawiła się w następstwie uwłaszczenia nomenklatury oraz okupacji kraju przez bezpieczniackie watahy, które - dzięki kontrolowaniu za pośrednictwem agentury kluczowych segmentów gospodarki i rabowaniu obywateli w tak zwanym „majestacie prawa”, wytwarzanym przez usłużnych Umiłowanych Przywódców - doją Rzeczpospolitą aż miło popatrzeć. „Czy polska tożsamość ma polegać na poczuciu winy?” - pytał prof. Dudek - co przypominało nieco retoryczne pytanie z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”: „czy chcecie, żebym sobie wyrwał serce z piersi?” Pan filozof Leder nie był od tego, w odróżnieniu od pani profesorowej Grudzińskiej-Gross, która czujnie postulowała, by oddzielić historię od odpowiedzialności moralnej. I słuszna jej racja - bo jak już się odpowiednio spreparuje historię, to odpowiedzialność moralna, a potem i majątkowa pojawią się jak amen w pacierzu. Na tym właśnie polega mądrość etapu.

Jak widzimy, starsi i mądrzejsi nie tracą czasu na żadne tam kotyliony, tylko cierpliwie i metodycznie pracują nad spreparowaniem naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu odpowiedniej wersji narodowej historii, z której później wyprowadzi się wnioski uzasadniające pociągnięcie go do moralnej i majątkowej odpowiedzialności - zgodnie z oczekiwaniami zespołu HEART, utworzonego w 2011 roku przez rząd Izraela do spółki z Agencją Żydowską do „odzyskania mienia żydowskiego w Europie Środkowej”. Pieniądze daje „filantrop” - ciekawe, czy z miękkiego serca, czy też ma w tym jakąś swoją kalkulację?

Zatem - jak mawiają gitowcy - wszystko „gra i koliduje” i tylko patrzeć, jak zostaniemy wyszlamowani pod nadzorem bezpieczniaków, którzy już nie mogą się doczekać nowej służby. Dobiegające z Żydowskiego Instytutu Historycznego sygnały o tłumach pragnących doszukać się „żydowskich korzeni”, potwierdzają najgorsze podejrzenia. W końcu któż ma pierwszy wiedzieć, co się szykuje, jeśli nie bezpieczniacy? To przecież oni już od połowy lat 80-tych tworzyli spółki nomenklaturowe, więc nic dziwnego, że teraz snobują się na „żydowskie korzenie”. „Wpierw szarże były wielkim szykiem lecz dziś już każdy - pułkownikiem. Przejadł się także im doktorat, więc na „korzenie” przyszła pora”.

No dobrze - ale skoro pan filozof Andrzej Leder twierdzi, że dzięki holokaustowi dokonała się w naszym nieszczęśliwym kraju rewolucja burżuazyjna, to znaczy, że dziećmi holokaustu nie są żadni ocalali Żydzi, tylko właśnie Polacy! A czy wypada rabować dzieci holokaustu? Jasne, że nie wypada; co za hańba, co za wstyd! („Popatrz matko, popatrz ojcze; oto idą dwaj folksdojcze. Co za hańba, co za wstyd! Jeden Polak, drugi Żyd!”). W takiej sytuacji zespół HEART powinien był natychmiast rozwiązany, a wszelkie naciski na tubylczy rząd - natychmiast przerwane. Wprawdzie intencje organizatorów, większości uczestników i sponsora wspomnianej debaty były zapewne inne - ale to nie ma nic do rzeczy. W końcu pan Jourdain też nie wiedział, że mówi prozą, podobnie jak Ewa nie zdawała sobie sprawy, że dopuszcza się „błogosławionej winy”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Nasza Polska”.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.