Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 21 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia - odkłamywanie III arrow Łączka (Ł) jak Katyń
Monday 16 December 2019 05:30:02.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Łączka (Ł) jak Katyń Drukuj Email
Wpisał: seaman   
24.05.2013.

Łączka (Ł) jak Katyń

 

 Niech czerscy wiedzą, że jeszcze Polska nie zginęła

 

Jedyne skojarzenie, jakie przychodzi na myśl doktorowi Krzysztofowi Szwagrzykowi, to Katyń. Doktor Szwagrzyk kieruje pracami ekshumacyjnymi w Kwaterze „Ł” na Powązkach. To był kiedyś kawałek pola tuż obok cmentarza. Tam komunistyczni zbawcy ludzkości z Rakowieckiej w latach tuż po wojnie wrzucali do wykopanych wcześniej dołów zwłoki pomordowanych przez siebie bohaterów wojennych i podziemia niepodległościowego. "Ł" jak Łączka, bo to była łączka tuż za cmentarnym ogrodzeniem.

Wczoraj wieczorem byłem na gdyńskim pokazie filmu Arkadiusza Gołębiowskiego „Kwatera Ł”. Powiem tylko tyle, że kilka razy zabrakło mi tchu.

Rotmistrz Pilecki, Szendzielarz „Łupaszka”, Dekutowski „Zapora”, Fieldorf „Nil”, Kontrym, Kasznica, Mieszkowski, Staniewicz, Doboszyński i wielu innych.

Wszyscy oni tam leżą, na razie zidentyfikowano siedem osób, odkopano stu kilkunastu, a szacuje się, że może być ich tam nawet trzystu.

Nie sposób opisać zbydlęcenie komunistów, zwłok bowiem nie grzebano, lecz zakopywano w zbiorowych dołach, ze splątanej masy ciał starczały bezładnie kończyny. Wstrząsający widok pionowego przekroju jednego ze stanowisk – ze ściany ziemi wystają fragmenty czaszek, kończyn, innych kości... Bezimiennie, anonimowo mieli nie tylko umrzeć, ale także zaginąć w wieczystej niepamięci.

Trudno w ogóle dobrać słowa, w filmie często przewija się porównanie do Katynia, nie tylko ze względu na sposób traktowania zwłok, ale także najczęstszy sposób mordowania tych ludzi – strzał w tył głowy z pistoletu.

Nie mogę więcej napisać, bo mnie trzęsie po tym filmie, a to jest dopiero fragment większego projektu reżysera Arkadiusza Gołębiewskiego. W filmie płaczą sami archeolodzy opowiadając o swoich odczuciach w trakcie pracy – przyszli tam podekscytowani, potem zostali zdruzgotani, a teraz pracują w zapamiętaniu, że to jest być może najważniejsze zadanie ich życia.

Dzisiaj, kiedy czerska miernota usiłuje zadeptać pamięć rotmistrza Pileckiego, a eseldowska hołota sprzeciwia się uczczeniu pamięci Grzegorza Przemyka, warto dać świadectwo. Nie wiadomo jeszcze jak i gdzie odbędą się pochówki zidentyfikowanych ofiar, zapewne nie wszystkie szczątki zostaną rozpoznane. Będą chyba jakieś uroczystości główne, szczególnie ważne, może wtedy? Jakiś termin trzeba wybrać, gdy będzie już wszystko wiadomo.

My Polacy musimy się jakoś skrzyknąć i dać świadectwo przy tych grobach. Celowo piszę Polacy, bo chodzi mi o wspólnotę, a nie obywatelstwo. Tam na tej Łączce jest bowiem pochowana Polska, jaką byśmy byli, gdyby ludobójczego dzieła Niemców i Sowietów nie dokończyła nasza rodzima mordercza zgraja spod czerwonej gwiazdy. Tam leży prawdziwa polska elita, ludzie którzy byliby przywódcami, ministrami, generałami, profesorami, pisarzami, artystami.

Nie wiem, może przy okazji któregoś z pogrzebów – Nila, Łupaszki, Zapory czy Pileckiego trzeba będzie być w Warszawie? Ale to musi być świadectwo na miarę obecności w milionach osób.

Niech czerscy wiedzą, że jeszcze Polska nie zginęła. To jest taki moment, że trzeba tam być przy tych grobach, jeśli ktoś uważa się za człowieka, chrześcijanina, patriotę, Polaka.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.